wtorek, 28 lutego 2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Maria Ulatowska
  • Tytuł: Domek nad morzem
  • Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 376
  • Premiera: 04.10.2011
  • Gatunek: Powieść obyczajowa

Pięćdziesiąt lat życia Ewy i jej przyjaciół obfituje w wydarzenia wspaniałe i dramatyczne. Są narodziny, śmierć, małżeństwa, zdrady, miłości, przyjaźnie, zwątpienia, osobiste tragedie, pragnienia... Warszawa, Bydgoszcz, Trójmiasto – tam dzieje się wszystko. To historia o tym, jak los przejmuje inicjatywę, czasem wystarczy mu tylko pomóc, mocno wierzyć i bardzo chcieć, by wszystko się udało.

Niedawno pisałam o nabyciu tej książki. W sumie kupiłam ją przez przypadek i postanowiłam sprawdzić jak tym razem sprawdziła się moja intuicja. Kiedy brałam ją do ręki nie byłam do końca przekonana. Widziałam to jako wspomnienia starszej pani, która z sentymentem wraca do chwil swojego dzieciństwa i młodości. Bardzo się pomyliłam.

Ewę poznajemy w chwili kiedy jest dzieckiem niespełna 10-letnim. Zaraz po wojnie razem z rodzicami oraz dziadkami mieszka w centrum Warszawy. Niestety już w tak młodym wieku musi zmierzyć się ze śmiercią najbliższych. I od tej chwili staje się "dzielna i silna". Dziewczynka parokrotnie się przeprowadza, poznaje nowe gałęzie rodziny, niektóre nie całkiem "biologiczne". I tak przeżywa swoją dzieciństwo, młodość oraz wiek starszy. Dążąc do celów które sobie wyznaczyła w dzieciństwie.

Właściwie od pierwszych stron bardzo się wciągnęłam w życie Ewy. Nie potrafię do końca powiedzieć z czego to wynika. Myślałam że to język, ale choć jest prosty i plastyczny to momentami mnie denerwował. Choćby w momencie kiedy autorka ze szczegółami opisywała mieszkanie bohaterki. Pomyślałam że Warszawa tak przypadka mi do gustu. W końcu to tutaj odbywa się większa część wydarzeń. A ja mimo że mieszkanką stolicy nie jestem, to jednak wiele mnie z nią łączy. Ale to chyba też nie o to chodzi. To bohaterowie tak na mnie wpłynęli. Bo choć łatwego życia żadne z nich nie miało, to są to ludzie, których w prywatnym życiu spotyka się jak na lekarstwo. Pomocni, uczynni, bezkompromisowi, myślący o innych, po prostu dobrzy. To jest główna zaleta tej książki. Dzięki niej można uwierzyć w ludzi i poczuć się lepiej. Bardzo dobrze robi w trochę gorsze dni.

Ewa jest przeogromną miłośniczką książek, o czym autorka na każdym kroku przypomina. Przez całe życie czyta i kupuje wszystko co jej wpadnie w łapki. Aż się momentami dziwiłam skąd bierze czas na życie towarzyskie ;) Kocha też Trójmiasto, gdzie wielokrotnie przenosi się akcja. Długo nad tym myślałam i wydaje mi się że jest tu wiele cech autobiograficznych. Nie doczytałam się nigdzie, ale wystarczy spojrzeć na biogram, który znajduje się na okładce. Pani Maria kochała książki od zawsze, ale dopiero na emeryturze spełniła swoje marzenie i zaczęła je pisać. Myślę że jest w podobnym wieku co autorka i ma wiele wspomnień, które mogła zapożyczyć. 

Bardzo podobał mi się pomysł wkomponowania w tekst wpisów Ewy z pamiętnika. Zaczęła go pisać jako dziewczynka niespełna 7-letnia i towarzyszy jej do ostatnich momentów książki. Jest to kolejny atut "Domku...". W jakiś sposób czułam się związana z Ewą. I cały czas jej dopingowałam w dążeniach, przede wszystkim tych miłosnych. 

Życie bohaterów książki jest usytuowane trochę z boku wydarzeń w kraju. Nie mieszkają się absolutnie w życie polityczne, o czym zresztą jest mowa. Również życie w czasach powojennych i komunistycznych, a także tych po '89 roku nie sprawia rodzinie większych problemów. Może i jest gdzieś wzmianka o problemach ale jakby mimochodem a bohaterowie bardzo szybko im zaradzają. Dostają pracę, mają mieszkania. Trochę utopijne to życie. Choć tak jak mówię problemy też się zdarzają. Ale zazwyczaj są to problemy na innym polu. Uczuciowym czy rodzinnym.

"Domek..." bardzo mi przypadł do gustu i myślę że nie ja jedna mam takie odczucia. To taka książka trochę lecznicza. Chciałabym sięgnąć po pozostałą twórczość autorki, co na pewno w najbliższym czasie uczynię.

A to parę słów autorki o jej książce: 


1 komentarz:

  1. Od czasu do czasu warto czytać takie lżejsze lektury:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.