niedziela, 22 kwietnia 2012


Dane techniczne


Autor: Carlos Ruiz Zafon 
Tytuł: Marina 
Wydawnictwo: Muza 
Liczba stron: 302 
Premiera: 2009 (polska) 
Gatunek: Powieść obyczajowa, Magic realism




Barcelona, lata osiemdziesiąte XX wieku. Oscar Drai, zauroczony atmosferą podupadających secesyjnych pałacyków otaczających jego szkołę z internatem, śni swoje sny na jawie. Pewnego dnia spotyka Marinę, która od pierwszej chwili wydaje mu się nie mniej fascynująca niż sekrety dawnej Barcelony. Śledząc zagadkową damę w czerni, odwiedzająca co miesiąc bezimienny nagrobek na cmentarzu dzielnicy Sarriá, Oscar i jego przyjaciółka poznają zapomnianą od lat historię rodem z Frankensteina i XIX-wiecznych thrillerów. Historię, której dramatyczny finał ma się dopiero rozegrać...

Czy potrafimy sobie radzić z samotnością? Jak wiele zdołamy poświęcić dla tych, których kochamy? Ile jesteśmy w stanie zrobić by poznać tajemnicę?

Jest to opowieść o nastolatku, Oskarze Drai, który spędza swój czas w szkole z internatem, umieszczonej w wielkim, niemal warownym gmachu. Akcja toczy się pod koniec lat siedemdziesiątych. Kiedy poznajemy chłopaka, jest wyizolowany, ma jednego kolegę. Opowieść, jaką snuje dzieje się zdecydowanie poza obrębem murów szkoły.
Oskara fascynują stare dworki wokół szkoły. Jedna z jego wycieczek owocuje poznaniem Mariny – dziewczyny tyleż fascynującej, co tajemniczej.
Wraz z kolejnymi stronami poznajemy więź łączącą dwoje nastolatków. Oscar, wciągnięty w fascynację Mariny niezwykłą kobietą w czerni, przeżywa coś, co trudno jemu samemu, nawet po latach, uznać za całkowicie realne...

W trakcie lektury odniosłam wrażenie, że pewne elementy w powieści powielają się z „Grą anioła” - główny bohater jest samotny i swojej samotności nie cierpi, a Barcelona nie jest miastem, jakie przychodziłoby na myśl, gdy pomyśli się o Hiszpanii. Ponownie Zafon każe nam wyobrażać sobie miasto ciemne, ponure, czasem zasnute woalem deszczu czy śniegu i zagadkowe. Ma mnóstwo intrygujących zaułków i uliczek, tajemnic ukrytych na zapomnianych cmentarzach, starych budowlach i w opuszczonych domach.
Zabiegiem, który Zafon stosuje dodatkowo jest element „opowieści w opowieści”. Dwójka głównych bohaterów, dążąc do rozwiązania zagadki odwiedza różne osoby, a każda z nich opowiada o tym, co wie, z biegiem czasu pozwalając się odnajdywać elementom układanki.

Język Zafona jak zwykle porwał mnie bez reszty. Naturalny dar pisarza do tworzenia ciekawej historii okraszonej niewymuszonym, wciągającym i plastycznym językiem sprawił, że niemal nie zadawałam sobie pytań, nie dociekałam, pozwalając się prowadzić przez fabułę. Styl, którym napisana jest książka silnie na mnie oddziaływał. W miarę przewracania kolejnych kartek czułam, jak autor gra mi na nosie i bez wysiłku skłania mnie a to do zaciekawienia godnego kilkulatka, a to do czucia narastającego niepokoju czy wręcz dygotania ze strachu, a to – przy końcu - do płaczu i uśmiechu na przemian.

Zadałam sobie pytanie – do czego może doprowadzić zawiść i chciwość? Czy geniusz tak często musi iść w parze z pewną dozą szaleństwa i nie radzenia sobie z rzeczywistością? Jak wielka musi być miłość, która przetrwa największą próbę – śmierć? Ile jest jeszcze człowieka w osobie, która usiłuje oszukać naturę i doprowadza się do ruiny?

Mam nadzieję, że każdemu ta książka przyniesie choć tyle emocji, co mnie i choć kilka pytań z tych, które ja sobie zadaję. Po raz kolejny Zafon oczarował mnie i uwiódł. Polecam.


4 komentarze:

  1. Tak się zastanawiam i Zafona chyba nie czytałam wcześniej. A przynajmniej nie pamiętam. Z Twoich zachwytów wynika, że swoją przygodę powinnam zacząć właśnie od tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wobec Zafona chyba nigdy nie będę obiektywna. ;) Warto.

      Usuń
  2. Ja mam dwie książki Zafona do przeczytania - Cień wiatru i Dotyk Anioła (jeśli nie pomyliłam tytułu). Do Mariny z pewnością dojdę w przyszłości. Bardzo zachęcająca recenzja - jak to zwykle u Zafona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest "Gra anioła". :) Bardzo się starałam tym razem napisać już coś więcej niż suchą relację - cieszy mnie, że wzbudziłam zainteresowanie książką. Pozdrawiam. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.