niedziela, 20 maja 2012

Dane techniczne:
  • Autor: Joanna Łukowska
  • Tytuł: Pierwsza z rodu: Znajda.
  • WydawnictwoOficyna Wydawnicza RW2010 
  • Liczba stron: 432
  • Premiera: 2011
  • Gatunek: Fantasy

To opowieść o skrzatach i ludziach, radzących sobie w świecie bez słońca. Estera pisze pamiętnik, licząc, że ktoś go przeczyta; o ile po latach mroku ktoś jeszcze będzie umiał czytać. Rosa, młody przywódca skrzatów z Boru, rozmyśla o nieciekawej sytuacji swych pobratymców. Wielebna Maura czyni wyrzuty pozbawionej uczuć Pustej z powodu zagubienia Obiektu. Jakim sposobem dzieciak wymknął się z sieci? A jakim cudem ociemniały świat wciąż trwa? Czyżby dało się oszukać los? Czy ziarnkiem piasku, zgrzytającym w żarnach przeznaczenia, może być dziwna dziewczynka, która trafiła do Siedliszcza leśnych skrzatów? Milczy i uśmiecha się szczerbato, odważnie patrząc w mroczoną twarz Boru. Skrzatów też się nie boi, choć nie należą one do codzienności ludzkich szczeniąt. Kim jest to dziecko? "Znajda" to opowieść o wyborach, wolnej woli, różnych obliczach miłości, o tym, że Droga jest ważniejsza od Celu. Bo choć przeszłość jest jedna, niezmienna, ścieżek prowadzących do przyszłości może być wiele...


Swego czasu zaczytywałam się w polskiej fantastyce. Byłam na bieżąco z nowościami Fabryki Słów i Wydawnictwa Runa. Z czasem zaczęłam czytać bardziej różnorodną literaturę i do fantastyki sięgam od czasu do czasu, choć mam do niej duży sentyment. Dość niedawno natknęłam się na stronę wydawnictwa RW2010. Jest to bardzo młoda organizacja zajmująca się promocją autorów polskich, zazwyczaj całkowicie nieznanych. Książki wydają jedynie w formacie elektronicznym. Opis książki Joanny Łukowskiej był na tyle intrygujący że postanowiłam poznać ją bliżej. Z jednej strony byłam zaciekawiona, z drugiej bałam się że stracę czas nad książką autorki, która nie jest znana w "normalnym papierowym obiegu". Postanowiłam jednak dać jej szansę i jestem bardzo zadowolona, że się na to zdecydowałam.

Żeby zagłębić się w świat przedstawiony przez autorkę trzeba uzbroić się w trochę cierpliwości. Jego opis jest szczątkowy i wychodzi od różnych postaci. Tak samo jest z bohaterami. Żeby uświadomić sobie jak dokładnie wyglądają skrzaty musiałam dotrzeć do połowy książki (a i tak przypuszczam że moja wizja nie będzie pokrywać się do końca z innymi). Narrator jest zmienny. Czasem wydarzenia poznajemy z pierwszoosobowych zapisów Wiedzącej, która spisuje swoje wspomnienia. Częściej jednak narracja jest trzecioosobowa. Choć nawet w tym wypadku narrator nie jest wszechwiedzący. Autorka odkrywa prawdę o ludziach bardzo powoli i szczątkowo. To wszystko powoduje, że chce się jak najszybciej dotrzeć do końca żeby poznać wszystkie sekrety świata i postaci.

Początek historii zaczyna się w domu Wiedzącej, żeby zaraz przenieść się do siedziby skrzatów mieszkających w borze, a następnie do domu wójta i Wielebnej. Ze skrawków informacji wyłania się świat ciemny, nieprzyjazny, okrutny. Przypomina on trochę średniowiecze a trochę krainę z klasycznych książek fantasy. Żyją tam zarówno ludzie, którzy muszą walczyć z przyrodą i ciemnością. Żyją też skrzaty które walczą o przetrwanie przede wszystkim z borem i jego niebezpiecznymi roślinami. W tym świecie pojawia się Znajda, dziecko które być może wszystko zmieni i przywróci światu blask.

Łukowska postawiła na polskie wierzenia - skrzaty. Nie są to jednak małe, psotliwe stworzenia które mogą nasikać do mleka gospodarzowi, który ich goni. Skrzaty to groźni przeciwnicy. Wielokrotnie już walczyli z ludźmi. Są zwinni, szybcy, związany z przyrodą. A przynajmniej tacy byli kiedyś. Obecnie starają się przetrwać (jak każdy) w tym nieprzyjaznym świecie.
Jednocześnie autorka wykorzystuje nasz strach przed kataklizmami i przepowiedniami o apokalipsie. I na swój własny sposób przedstawia go w książce.
Pojawiają się tematy ciężkie i dyskusyjne. Niekochany syn, karany za każde przewinienie, miłość homoseksualna, śmierć, nietolerancja, likwidowanie jednostek innych, prawo pierwszej nocy, gwałt...

Bohaterowie są ciekawi, barwni, dobrze przedstawieni. Nie ma bezbarwnych postaci, nie ma też postaci jednowymiarowych. W zależności od sytuacji każdy obiera jakąś drogę, ale również zmienia ją, jeśli istnieje taka możliwość albo konieczność.

Nie spodziewałam się, że w Polsce kryją się takie perełki. Łukowska dała mi do myślenia. I pokazała że fantastyka nie musi być napisana według szablonu. Że fantasy to nie tylko elfy i wróżki. Że nie musi być napisana w słodkim i lekkim języku. "Pierwsza z rodu Znajda" to kawał dobrej fantastyki. I polecam naprawdę wszystkim, którzy chcą poznać trochę inną historię rodzimego autora. 

6 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię fantastykę, tyle, że zagraniczną. Do polskiej jakoś nie mogę się przekonać. Czytałam kilka polskich książek tego gatunku, ale jedynie "Achaja" zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Niestety część druga była już gorsza, nawet nie doczytałam do końca. Jednak za "Znajdę" chętnie bym się zabrała. Szkoda tylko, że to e-book, nie bardzo lubię książki w wersji elektronicznej, ale może spróbuję.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie miałam okazji akurat po "Achaję" sięgnąć. Dopiero niedawno zaopatrzyłam się w 1 tom. Natomiast "Znajdę" naprawdę polecam.

      Usuń
  2. Nie czytam zbyt wiele książek z gatunku fantasty, a zwłaszcza polskiej, ale to nie dlatego, że nie lubię, ale dlatego, że nigdy nie wiem jaka jest dobra :) Nie lubię marnować czasu na słabe książki. Ta jest ciekawa, dzięki Twojej recenzji wiem, że to sprawdzona książka :D Tylko szkoda, że e-book.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście żeby trafić w ciekawy tytuł fantasty przy takim ich zatrzęsieniu, trzeba się nieźle naszukać. Sama też często trafiam na banalne tytuły. Ale w tym wypadku polecam.

      Usuń
  3. Przez chwile miałam wrażenie, że skrytykujesz książkę za to, że tak wiele się w niej dzieje. Ale nie zrobiłaś tego i bardzo mnie to zaskoczyło, czyli jednak warto sięgnąć? Super sprawa :):)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, że dzieje się tam za dużo. Owszem początkowo autorka skacze po postaciach i miejscach ale dość szybko w ten czy inny sposób ich ze sobą łączy. I co najważniejsze nawet przez chwilę nie miałam wrażenia że nie nadążam za wydarzeniami. Z pewnością warto sięgnąć, naprawdę :)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.