poniedziałek, 14 maja 2012

III Warszawskie Targi Książki - część 2

Mimo paskudnej pogody i płatającej mało zabawne figle kolei Melisandra dotarła w sobotę na Targi Książki - ponownie. Pierwsze, co dało się zauważyć, to znacznie większe tłumy - na początku było nawet spokojnie (jeszcze), ale po około 2 godzinach od mojego przyjścia ludzi zaczęło lawinowo wręcz przybywać, aż osiągnęło to taki etap, że chodzenie między stoiskami przypominało przedzieranie się przez dżunglę.
Wśród stoisk kręciły się dziewczyny rozdające najróżniejsze rzeczy - głównie kupony rabatowe. Wystawcy na swoich stanowiskach mieli porozkładane nie tylko książki, nowsze czy starsze, ale też, jak np. Granna, gry, czy czasopisma, jak stoisko Magazynu Literackiego "Książki". Zachęcano do brania kuponów zniżkowych, ulotek, katalogów wydawniczych, a niektóre stoiska miały nawet słodycze. 
Można było napotkać całkiem nietypowe jak na takie wydarzenie "kramy" - znalazł się taki z sushi, biżuterią z powtórnie przetopionego szkła, ale również stoiska z czytnikami ebooków czy tabletami.
Oczywiście nie zabrakło również miejsc, gdzie można się było posilić i napić. Z tego co zauważyłam, koszt kawy z mlekiem wahał się w granicach 8zł.
Wydawałoby się, że Targi Książki to święto nielicznych - statystyki podają, że 56% Polaków nie czyta nawet jednej książki rocznie. Tymczasem przez cały czas mojego krążenia po trzech sektorach stoisk musiałam coraz więcej trudu wkładać w poruszanie się, jak i robienie zdjęć czy filmów. Jak podaje portal lubimyczytać.pl na wydarzeniu zjawiło się 40 tysięcy osób. Liczba ta wcale mnie nie zaskakuje. Może więc nie jest z nami tak źle? Może statystyki nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość? Znakomita większość moich znajomych czyta, a z racji tego, że jestem osobą która dość często korzysta z kolei, w czasie prawie godziny mojej podróży do lub z Warszawy zawsze widzę kogoś pogrążonego w lekturze. Ostatnio siedziałam obok pana z czytnikiem. Nie mogę potwierdzić, że Polacy nie czytają, bo w swoim najbliższym otoczeniu nie stykam się aż tak mocno z tym problemem. 


Mam dla was kolejną garść zdjęć i dwa filmy - jeden z czwartku, drugi z soboty. Zapraszam. :)













 Wyd. Arkady (dwa poniższe)










 Tłumne przybycie warszawiaków na Targi:

 Hanna Krall podpisuje książki:

 Pierwsze nazwiska polskiej fantastyki, ale nie tylko:





 Piękny sufit Pałacu Kultury ;)














 Gdy wychodziłam zastałam taki oto widok:

 A to kolekcja zakładek, jakie zdobyłam w czasie wędrówek między wystawcami :)

Poniżej dwa filmy 
(wybaczcie mi, że takie nędzne - miałam tylko komórkę, 
no i nie jestem profesjonalną montażystką):
z czwartku

i z soboty


Nie pozostaje nic innego, jak czekać na przyszłoroczne targi. :)

7 komentarzy:

  1. na przyszłoroczne muszę pojechać :) w tym roku niestety nie miałam możliwości

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Widzę, że zaglądałyśmy w różne miejsca - z tym większą ciekawością obejrzałam Twoją relację :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że relacja się podoba. W przyszłym roku z okazji Targów zróbmy może zlot blogerek? :) Trochę smutno było samej chodzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się kiedyś wybrać na Targi... choćby po to by zdobyć kolekcję zakładek haha :D Zazdroszczę bardzo ! :) Relacja super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Koniecznie przyjedź na Targi! Byłoby super, postaram się też wyciągnąć barwinkę. :)

      Usuń
    2. Mnie naprawdę nie trzeba wyciągać :) Żebym tylko czas miała to możemy się umówić w parę osób :D

      Usuń
  5. Szkoda, że bliżej mnie nie ma czegoś takiego :(
    No i oczywiście zazdroszczę zakładek ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.