poniedziałek, 24 września 2012

Dane techniczne:
  • Autor: Michał Studniarek
  • Tytuł: Herbata z kwiatem paproci
  • Wydawnictwo: Runa
  • Liczba stron: 331
  • Rok wydania: 2004
  • Gatunek: urban fantasy


 

Zastanawialiście się kiedyś, co kryją uliczki na starówce waszego miasta? Co kryje się w zakamarkach kamienic, w piwnicach, za pokrytymi rdzą i brudem, na oko od dawna nie otwieranymi drzwiami? Z punktu widzenia zdrowego rozsądku - opuszczone kamieniczki to zwykle ziejące pustką, zaniedbane i smutne domy, będące własnością miasta, czasem czekające na nowych właścicieli.
Miejsca pozbawione tętna życia i opiekuńczych istot...

Po tytuł proponowany przez Studniarka sięgnęłam z myślą, że najwyższa pora wreszcie zacząć zapoznawać się z zasobami swoich półek - książkę kupiłam już kilka lat temu, aby czekała na swoje pięć minut. Jej pora nadeszła i z historycznego Krakowa przeniosłam się do Warszawy nie tak znowu odległej przyszłości. Autor serwuje nam mieszankę urban fantasy z odrobiną cyberpunku. Pomysł połączenia nowoczesnej, choć nie do końca jeszcze zamienionej w zmechanizowanego molocha Warszawy ze słowiańskimi wierzeniami zapowiadał się interesująco. I jak to czasem bywa, niezły pomysł trochę spalił się przy próbie wykonania.

Książka oferuje nam schemat "od jednego człowieka zależy los świata". Tym człowiekiem jest zwykły analityk, nieco wyalienowany od swoich wchłoniętych przez korporacje braci, nie czujący się częścią wyścigu szczurów. To właśnie jemu przypada w udziale udzielić schronienia pewnemu dosyć niespokojnemu elfowi. Z początku jest rzeczowy umysł buntuje się - przecież elfy czy inne duchy wierzeń nie istnieją, to tylko legendy. Spędzony z Rumcajsem czas i mnóstwo, zdawałoby się, wymykających się logice wydarzeń jednak sprawia, że nieco weryfikuje pogląd.

Gdybym miała w paru słowach opisać swoje przemyślenia - powiedziałabym, że pomysł fajny, ale w wykonaniu trudny i tutaj to wykonanie trochę nie dało rady. Otrzymujemy trochę ponad 300 stron niemal samych dialogów przy szczątkowej akcji. O ile na początku byłoby to uzasadnione, bo wiele rzeczy musi być wyjaśnione, tak opieranie na tym całej książki sprawia, że po prostu się nudziłam przerzucając strony. 

Postaci jest kilka najważniejszych, oraz trochę pobocznych. Główny bohater został przez pisarza dobrze nakreślony, jednak reszta postaci jednak już nie miała tego szczęścia. Nie zżyłam się z nimi, nie miałam postaci ulubionych, czy znienawidzonych. Tytuł poleciłabym wytrwałym czytelnikom polskiej fantastyki, w tym nawet tej mniej znanej, oraz miłośnikom wierzeń słowiańskich. Książka zła nie jest, ale nie porywa. 

5/10 

1 komentarz:

  1. No cóż, przyznam szczerze, że nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.