wtorek, 4 września 2012

Śmierć mówi w moim imieniu - Joe Alex

Dane techniczne:
  • Autor: Maciej Słomczyński jako Joe Alex
  • Tytuł: Śmierć mówi w moim imieniu
  • Cykl: Dobry Kryminał
  • Wydawnictwo:Elipsa
  • Liczba stron:208
  • Gatunek: powieść kryminalna



    Będąc na etapie niechęci do dłuższych form, po Ursuli Le Guin sięgnęłam po kryminałek - określenie z dwóch względów dobre, ze względu na kieszonkowy format książki, jak i ogólne wrażenie już po lekturze.

    Joe Alex to wcielenie pisarza Macieja Słomczyńskiego. Jego powieści osiągnęły kilka milionów egzemplarzy nakładu. "Śmierć..." to jego propozycja w scenerii teatralnej.

    No cóż, biorąc się za ten tytuł nie wiedziałam nic ani o autorze, ani o serii. Nie miałam do czynienia nigdy z twórczością Słomczyńskiego. Lektura pokazała, że autor ten raczej będzie dla mnie przygodą jednorazową.

    Kryminał dzieje się niemal wyłącznie w budynku teatru, gdzie prowadzone jest śledztwo. Jedno, co zaczęło mnie trochę nużyć, to sprowadzenie akcji do dedukowania przez policjanta śledczego oraz jego towarzysza, kto mógł mieć motyw, i kto zabił. Skazało to ten nieźle zapowiadający się kryminał na monotonną gadaninę. 
    Drugie, co mnie uderzyło, to to, że policjantowi towarzyszy nie drugi policjant, uczący się na mundurowego, ani nawet dozorca budynku - a zwykły cywil, pisarz. Osoba, która formalnie nie powinna mieć w ogóle dostępu za policyjną taśmę ogradzającą miejsce zbrodni. Czyni to książkę nieco dziwną, w pewnym sensie łamiącą stereotyp.


    Gdybym miała zwięźle podsumować tę książkę - jest to pozycja "przeczytaj i zapomnij". Nie ma bohaterów wbijających się w pamięć, ani powalającej fabuły. Dobra lektura do pociągu, żeby jakoś wypełnić te kilka godzin podróży. Tę książkę będę chciała oddać "do ludzi", bo na 100% do niej nie wrócę, choć lektura nie była taka zła.



    "Śmierć mówi w moim imieniu" razem z "Opowieściami z Ziemiomorza" Le Guin postanowiłam włączyć do wakacyjnego wyzwania. Jest to piąta przeczytana pozycja.

10 komentarzy:

  1. Po recenzji chyba sobie odpuszczę tę książkę, zwłaszcza że bardziej lubię długie opowieści niż krótką formę. Jednak gdyby kryminał ten wpadł mi przypadkowo w ręce, z pewnością nie pogardzę nim:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sensu wrzucać tej książki na listę "must read", to raczej książka z tych, które kupujemy przypadkowo na dworcu za 2 złote, czytamy w jeden wieczór i wyrzucamy ją z głowy. ;) Ot, lekka lekturka na - teraz już powoli jesienny - wieczór. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. nie miałam w planach i chyba dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw można się zapoznać z tym, co się zaplanowało. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Zawsze uważałam, że dobry kryminał ciężko napisać i ta książka odpowiada moim przekonaniom. Choć z drugiej strony: czasem dobrze przeczytać coś cienkiego i lekkiego o czym szybko się zapomina ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo cenię sobie ksiązki Joe Alexa. Zdecydowanie bardziej od książek Agathy Christi, piszącej w podobnych klimatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie Christie bardzo cenię, dla mnie Alex nie dorasta jej do pięt. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Moja mama kocha i uwielbia Joe Alexa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najfajniejsze jest to, że każdy z czytających ma swoje własne upodobania. :) Pozdrawiam Ciebie i Twoją mamę!

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.