piątek, 19 października 2012

Lekarz czy skrzypek? Który okaże się bardziej godny miłości?

  Dane techniczne:
  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Miłość wyczytana z nut
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba stron: 302
  • Premiera: styczeń 2010
  • Gatunek: literatura obyczajowa, romans



W zeszłym miesiącu pisałam w samych superlatywach o "Alei Bzów" autorki. Dlatego w bibliotece specjalnie szukałam innych pozycji Aleksandry Tyl i zabrałam się szybko za "Miłość wyczytaną z nut". Niestety nie zrobiła ona na mnie tak dobrego wrażenia jak jej poprzedniczka. Może dlatego, że jest to debiut autorki. 

Eliza, 28-letnia singielka, pracuje jako świetliczanka i mieszka z rodzicami. Dziewczyna ma jednak dosyć samotności, marzy o drugiej połówce. W jej życiu nastają wielkie zmiany - poznaje dwóch mężczyzn i przeprowadza się do innego mieszkania razem z najlepszą przyjaciółką. Który z panów podbije jej serce - Adam, pragmatyczny lekarz, czy Bruno, mężczyzna który pojawił się już w jej przeszłości i którego odrzuciła? 

Znowu pojawia się problem językowy, jest nierówny. Na początku wyraźnie widziałam trochę sztuczne rozmowy bohaterów. W poprzedniej książce przestałam zwracać na niego uwagę wciągnięta przez historię, tym razem miałam przez niego problemy ze skupieniem się nad akcja.
Spodziewałam się ciekawego romansu, a autorka zaprezentowała raczej nienajlepszy obyczaj z elementami romansu. Bohaterka przeżywa życie jak wiele z współczesnych kobiet. Nie jest za odważna w kontaktach z mężczyznami, jednak postanawia się przełamać, co zbliża ją do Adama. Chciałaby żeby był to jej wyśniony mężczyzna. Z drugiej strony Bruno zawsze był dziwakiem ze skrzypcami  Na takiego mężczyznę nie spojrzy. A on,  wyznaje jej swoje bezgraniczne oddanie i nie chce niczego w zamian. Kocha ją ale jeśli ona go nie chce, trudno.

Książka ociera się o parę istotnych współczesnych tematów - bieda i nieuświadomienie, operacje plastyczne, trudy wychowawcze, brak zrozumienia, zdrada. Jest to sygnalizowanie pewnych problemów, żaden jednak nie jest bardziej rozwinięty.

W wielu kwestiach identyfikowałam się z Elizą, choć wielokrotnie mnie irytowała. Postać była wykreowana ciekawie i prawdziwie. Zresztą Adam to również, mężczyzna z krwi i kości. Nie udało mi się go polubić, bo zawsze był strasznie napuszony, ale jednak był zwykłym człowiekiem.
Natomiast postać Bruna jest wyidealizowana. Nic nie chce, nigdy nie jest zły. Pojawia się jak na zawołanie i zawsze czeka. Nie udało mi się do niego przekonać. Z jednej strony życie w Warszawie, z wszelkimi problemami, małżeństwo z blaskami i cieniami a z drugiej taki Bruno, który potrafi zagrać arię, ma dużo pieniędzy, w Paryżu jest sławny na równi z Garou i czeka na Elizę. Podporządkowuje jej całe życie. Absolutnie nie mogłam się do niego przekonać, był za sztuczny.
A i tak najbardziej do gustu przypadła mi Magda, przyjaciółka Elizy. Szalona, postrzelona, odważna ale za bliskich wskoczy w ogień. 

Autorka miała ciekawy pomysł na tą książkę, ale wydaje mi się że nie do końca potrafiła go wykorzystać.  Od samego początku było wiadomo jak ta książka się skończy. Mimo wielu problemów Elizy, nie było mi jej szkoda, bo wiadomo że będzie żyła "żyli długo i szczęśliwie"

Gdybym nie przeczytała tej książki, niewiele bym straciła. Jest słaba i ciesze się że kolejny tytuł, który Aleksandra Tyl wydała jest zdecydowanie lepszy. Pocieszające jest to, że "Miłość wyczytana z nut" to debiut pisarki.


Książka ta bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi"

6 komentarzy:

  1. Miałam ochotę na tę książkę, ale teraz widzę, że jednak może nie być tak interesująca... Jeśli trafię na nią to skorzystam z okazji i przeczytam, ale nie będę specjalnie szukała jej w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może gdy będzie okazja przekonam się sama:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki pisarki. Jednak jeśli się już na którąś zdecyduję, to chyba jednak nie na tę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam autorki, a jak mnie natchnie, żeby coś przeczytać, to sięgnę raczej po "Aleję Bzów".

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, tym razem nie sięgnę po książkę, którą opisujesz. Zresztą nie jest rekomendowana przez Ciebie także podziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.