niedziela, 30 września 2012

Wspomnienia tych ocalałych...

 Dane techniczne:
  • Autor: Grynberg Mikołaj
  • Tytuł: Ocaleni z XX wieku
  • Wydawnictwo: Świat Książki
  • Liczba e-stron: 273
  • Premiera: grudzień 2011
  • Gatunek: literatura faktu, historia, wspomnienia



Wojna z jednej strony mnie przeraża a z drugiej chce wiedzieć jak najwięcej o każdym jej aspekcie. Pamiętam jak czytałam w liceum "Medaliony" Nałkowskiej, a potem miałam przerażające sny :/ Mimo to od czasu do czasu staram się sięgnąć po pozycję, która ma mi przybliżyć ten przerażający okres. 

Mikołaj Grynberg, z wykształcenia psycholog, od 20 lat zajmuje się fotografią, a od niedawna autorskimi projektami, w których za pomocą fotografii i tekstu opisuje ludzkie losy wplecione w wielką historię. Jest autorem książki AUSCHWITZ. Co ja tu robię?, która ukazała się w 2010 roku nakładem wydawnictwa Muzeum Auschwitz-Birkenau.*

"Ocaleni z XX wieku" to spisane rozmowy autora z różnymi bohaterami, którzy przeżyli wojnę. Wszystkie te postacie łączy jedno - są Żydami. Książka dzieli się na 14 rozdziałów - każdy z nich przedstawia rozmowy Grynberga z innymi ludźmi. Autor nic nie zmieniał, nic nie retuszował. Są to rozmowy, które były nagrane i przepisane w formę książki. Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony niektóre fragmenty mogą się wydać nudne, szczególnie osobom postronnym. Z drugiej widać wszystkie uczucia tych ludzi. Nie każdy chce opowiadać o wojnie, niektórzy nie mają na to siły. Ludzie Ci mają różne wspomnienia. Jedni przeżyli wojnę w Polsce, inni w Rosji. Jedni byli w obozach, drugim udało się przeżyć "na aryjskich papierach". Jedni stracili całą rodzinę a inni razem z rodzicami przetrwali to piekło. Zresztą nie tylko wojna pojawia się w tych wspomnieniach. Są tu wspomnienia przedwojenne oraz powojenne. 

"Po nas nikt już nie opowie, najwyżej ktoś przeczyta..."*

Co mnie uderzyło po przeczytaniu to ogromny antysemityzm w Polsce. Zarówno przed wojną jak i po niej Żydzi byli traktowani jak ktoś gorszy. To wielokrotnie było punkt zwrotny, przez który decydowali się na wyjazd z Polski. Jeden z pytanych powiedział słowa, które zapadły mi w pamięć, ze rozumie iż w czasie wojny ktoś się bał im pomagać. Ale jakim trzeba być człowiekiem żeby na ulicy krzyczeć że ktoś jest Żydem wiedząc że zostanie zabity? I znowu jest to sytuacja w której nikt z nas się nie znalazł i miejmy nadzieje że w życiu już do tego nie dojdzie. Jak my dziś byśmy się zachowali?

Czytając o dzieciństwie tych ludzi było mi żal, tego co straciliśmy. Jak dziś wyglądałaby Polska, gdyby społeczeństwo polskie w tamtych czasach nie pozbyło się polskich Żydów? Te wszystkie tradycje, które minęły bezpowrotnie. 
Z drugiej strony może my bylibyśmy zmuszeni do opuszczenia tego kraju z powodu wyznania, preferencji itp. I co wtedy? Kraj za który nasi ojcowie bili się w czasie I wojny. Kraj który kojarzy nam się z dzieciństwem i bezpieczeństwem. Kraj który do dziś został w naszych sercach? Oczywiście nie można generalizować. Są osoby które wracają do Polski, a są takie którzy uważają Polaków za nie lepszych niż nazistów (czy też Niemców jak ktoś też dobrze zauważył). 

Książka nie jest gruba, czyta się ją błyskawicznie. Choć wspomnienia zarówno wojenne jak i nie dość mocno mogą wejść do głowy. Ciesze się, że po nią sięgnęłam. Do tej pory nie miałam do czynienia z książką o wojnie spojrzeniem Żyda, który był jednak przez najeźdźców inaczej traktowany. Z drugiej dała mi ona sporo do myślenia o polskim antysemityzmie. Myślę, że mogę ją polecić każdej zainteresowanej tym tematem osobie. 

Przeczytałam ją w ramach wrześniowej Trójki e-pik.

* Cytaty z książki.

Bohaterka nie zasługująca na świat w którym przyszło jej żyć

 Dane techniczne:
  • Autor:  Pierumow Nik
  • TytułAliedora
  • Tytuł oryginalny: Алиедора
  • Seria: Siedem Zwierząt Rajlegu tom 2
  • Wydawnictwo: Solaris
  • Liczba stron: 547
  • Premiera: styczeń 2011
  • Gatunek: fantasy

Jakiś czas temu przeczytałam "Terna", pierwszy tom cyklu i byłam nim zachwycona. Dlatego bez żadnych zastrzeżeń sięgnęłam po Aliedorę. I strasznie mnie ta książka rozczarowała. W sumie tylko dlatego męczyłam ją półtora tygodnia, zmuszając się codziennie żeby trochę przeczytać, bo chciałam skończyć.

Drugi tom "Siedmiu Zwierząt Rajlegu" przenosi nas z powrotem do świata wykreowanego przez Pierumowa. Tym razem jednak wydarzenia cofają się rok do tyłu względem ostatnich. Aliedora - młoda szlachcianka ucieka od swojego męża, który okazuje się masochistą i damskim bokserem. To wydarzenie powoli doprowadza do wojny. Najpierw przeciwko rodom, potem królestwom aby na końcu wojna ogarnęła cały rozumny świat. Aliedora pierwotnie jest uciekinierką, aby dość szybko zamienić się w mścicielkę. Chce dopaść swojego męża tyrana oraz całą jego rodzinę. Niestety dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z realiów wojny i co chwilę trafia spod deszczu pod rynnę. Dodatkowo okazuje się, ze ma jakieś powiązania ze Zgnilizną, która budzi w ludziach przerażenie.

Pierwszy tom mnie zafascynował. Autor wykreował własny świat, który można porównać do świata tolkienowskiego, z różnymi krainami, magią i bardzo różnorodnymi bohaterami. Na początku ciężko się tam zorientować, bo autor rzuca nas w środek akcji. Jednak dzięki ciekawemu rozwojowi akcji można się szybko wciągnąć.
W tomie drugim zabrakło mi tych różnorodnych bohaterów. Główna bohaterka - Aliedora, również do siebie nie zachęca, ale o tym potem. Oprócz niej na główniejszą postać wychodzi z czasem jej szwagier, który w tej wojnie przechodzi inną drogą, żeby Aliedorę w końcu spotkać.
Z plusów bardzo podobał mi się świat, znowu. Na początku poznajemy małe ludzkie królestwa żeby z czasem zetknąć się z golemami Wszechbrzeża, umarłą armią Nekropolis, a także dalszych krain gdzie żyją postacie mniej lub bardziej przypominające ludzi. Interesujące było przedstawienie wojny. Zetknięcie bohaterki z tą brzydką jej stroną - gwałtami, mordami itp.

Niestety choć minus jest tylko jeden, to najbardziej dał mi się we znaki - główna bohaterka. Początkowo mnie zawiodła. Potem intrygowała. A na końcu miałam jej serdecznie dosyć i naprawdę chciałam skończyć z nią przygodę. Na początku była to taka spokojna panienka z dobrego domu.  Nie potrafiła znaleźć się w nowej sytuacji. Uciekła do rodziców, którzy nie potrafili jej ochronić. Postanowiła  się zemścić, choć nadal nie wiedziała jak to zrobić. Później musiała przetrwać zimę, licząc tylko na siebie. Do tej chwili byłam całym sercem za nią. Było mi jej szkoda. Później jednak trafiła "pod skrzydła" barbarzyńców, którzy widzieli w niej istotę niezwykłą. I zaczęli wyzwalać jej prawdziwe oblicze za pomocą przemocy. Dziewczyna nie pomyślała nawet o ucieczce. Od tej pory również zaczęła czuć się lepsza od innych, choć cały czas nie wiedziałam żeby coś potrafiła. Do końca jej przemyślenia były koszmarne. To że jest lepsza od innych, to że wszystkich zabije, bo ją w jakiś sposób skrzywdzili. Chciała tylko jak najwięcej dla siebie wyciągnąć. O wiele ciekawszą postacią, z jakimiś zasadami, wydał mi się szwagier Aliedory, o którym w ciągu całej książki można się wiele dowiedzieć. On przechodzi przemianę w drugą stronę, z wkurzającego młodego dona, przemienia się w żołnierza, który chce tylko ocalić swoich poddanych.

W końcu autor łączy losy Terna i Aliedory i to dało mi jakąś nadzieję, że następny tom bardziej mi się spodoba. Na razie zrobię sobie przerwę, ale z czasem myślę że będę chciała poznać dalsze losy bohaterów. Mam tylko nadzieję, że Aliedory będzie tam jak najmniej.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter.


środa, 26 września 2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Jane Austen
  • Tytuł: Duma i uprzedzenie
  • Tytuł oryginalny: Pride and prejudice
  • Seria: Klasyka Romansu
  • Wydawnictwo: Oxford Educational
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: Pierwsze wydanie 1813
  • Gatunek: obyczaj/romans


    Jane Austen chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. To pisarka, która zdobyła uznanie i sympatię milionów czytelników na całym świecie, a jej książki cały czas są bardzo chętnie kupowane. Przeczytanie przeze mnie czegoś jej autorstwa jest dla mnie samej wielkim zaskoczeniem - poczyniłam niejedno podejście do różnych jej tytułów przez okres niemal 10 lat. Za każdym razem odkładałam poirytowana lekturę, nie przeczytawszy nawet 50 stron. Styl autorki drażnił mnie swoją podkreśloną do przesady egzaltacją. Nie mogłam znieść napompowanych kurtuazją, niejednokrotnie - jak odnosiłam wrażenie - naiwnych i nieżyciowych rozmów pań i panów z wyższych sfer. Jak wiemy, żyli oni faktycznie w dość dużym oderwaniu od przyziemnych spraw, przez co różne kwestie pojmowali inaczej.

    Dopiero niedawno gdzieś w sieci wyczytałam, i uświadomiłam sobie, że styl Austen jest w pełni zamierzony na taką manierę. To przerysowanie jest w pełni zamierzonym działaniem, które uważa się za satyrę na życie elit w tamtych czasach - dzielenie czasu na wizyty, rewizyty, sukienki, spacery, bale i proszone obiady. Damy nie zajmowały się tak prozaicznymi sprawami jak gotowanie czy zakupy, chyba że chodziło o wizytę u modystki.

    Z nowym podejściem sięgnęłam po "Dumę i uprzedzenie", najbardziej rozpoznawalne dzieło pani Austen. Przyznam, że było mi to potrzebne, gdyż wdrożenie się w styl zajęło mi kilka stron i przebiegło właściwie bezboleśnie. A potem pochłonęłam historię rodu Bennetów w 3 dni.

    Przestało mnie dziwić, dlaczego Austen jest tak uwielbiana - podobne uczucia miałam, gdy zamykałam "Misery" Kinga. Pojęłam, dlaczego ta pisarka ma nieustannie zwiększający się licznik wielbicieli, dlaczego każdy tytuł był przynajmniej raz ekranizowany, a jej dorobek sprzedaje się w milionach egzemplarzy. Dziś byłaby niezwykle cenionym satyrykiem, a sale w czasie jej występów byłyby pełne po brzegi - jej styl jest niesamowicie lekki, a przy tym ironia wydziera z każdej kartki. Przez całą książkę wspaniale się bawiłam, a mój szacunek do pisarki wzrastał.

    Jeśli ktoś, tak jak ja jeszcze kilka dni temu, wzdraga się przed sięgnięciem po cokolwiek autorstwa Austen, niech będę dla niego inspiracją - byłam typowym przykładem złego pojęcia o charakterze tych tytułów, nieświadoma prześmiewczości, jakie w sobie mają. Serdecznie zachęcam do przełamania się. W najbliższym czasie mam zamiar sięgnąć po "Rozważną i romantyczną", i już się cieszę na rozrywkę, jaką jest niewątpliwie proza tej pisarki.



poniedziałek, 24 września 2012

Dane techniczne:
  • Autor: Michał Studniarek
  • Tytuł: Herbata z kwiatem paproci
  • Wydawnictwo: Runa
  • Liczba stron: 331
  • Rok wydania: 2004
  • Gatunek: urban fantasy


 

Zastanawialiście się kiedyś, co kryją uliczki na starówce waszego miasta? Co kryje się w zakamarkach kamienic, w piwnicach, za pokrytymi rdzą i brudem, na oko od dawna nie otwieranymi drzwiami? Z punktu widzenia zdrowego rozsądku - opuszczone kamieniczki to zwykle ziejące pustką, zaniedbane i smutne domy, będące własnością miasta, czasem czekające na nowych właścicieli.
Miejsca pozbawione tętna życia i opiekuńczych istot...

Po tytuł proponowany przez Studniarka sięgnęłam z myślą, że najwyższa pora wreszcie zacząć zapoznawać się z zasobami swoich półek - książkę kupiłam już kilka lat temu, aby czekała na swoje pięć minut. Jej pora nadeszła i z historycznego Krakowa przeniosłam się do Warszawy nie tak znowu odległej przyszłości. Autor serwuje nam mieszankę urban fantasy z odrobiną cyberpunku. Pomysł połączenia nowoczesnej, choć nie do końca jeszcze zamienionej w zmechanizowanego molocha Warszawy ze słowiańskimi wierzeniami zapowiadał się interesująco. I jak to czasem bywa, niezły pomysł trochę spalił się przy próbie wykonania.

Książka oferuje nam schemat "od jednego człowieka zależy los świata". Tym człowiekiem jest zwykły analityk, nieco wyalienowany od swoich wchłoniętych przez korporacje braci, nie czujący się częścią wyścigu szczurów. To właśnie jemu przypada w udziale udzielić schronienia pewnemu dosyć niespokojnemu elfowi. Z początku jest rzeczowy umysł buntuje się - przecież elfy czy inne duchy wierzeń nie istnieją, to tylko legendy. Spędzony z Rumcajsem czas i mnóstwo, zdawałoby się, wymykających się logice wydarzeń jednak sprawia, że nieco weryfikuje pogląd.

Gdybym miała w paru słowach opisać swoje przemyślenia - powiedziałabym, że pomysł fajny, ale w wykonaniu trudny i tutaj to wykonanie trochę nie dało rady. Otrzymujemy trochę ponad 300 stron niemal samych dialogów przy szczątkowej akcji. O ile na początku byłoby to uzasadnione, bo wiele rzeczy musi być wyjaśnione, tak opieranie na tym całej książki sprawia, że po prostu się nudziłam przerzucając strony. 

Postaci jest kilka najważniejszych, oraz trochę pobocznych. Główny bohater został przez pisarza dobrze nakreślony, jednak reszta postaci jednak już nie miała tego szczęścia. Nie zżyłam się z nimi, nie miałam postaci ulubionych, czy znienawidzonych. Tytuł poleciłabym wytrwałym czytelnikom polskiej fantastyki, w tym nawet tej mniej znanej, oraz miłośnikom wierzeń słowiańskich. Książka zła nie jest, ale nie porywa. 

5/10 

niedziela, 23 września 2012

Porządki, przemyślenia i propozycja zabawy

Zdecydowałam się w końcu zrobić porządki na swoich półkach. Mam tam wiele książek które zaczynają mi się powtarzać (ponieważ mam je również w formie elektronicznej), a są też takie które czytałam i do nich już nie wrócę. Postanowiłam wiec połączyć przyjemne z pożytecznym i zorganizować zabawę na blogu. Będzie miała ona charakter miesięczny. Ile potrwa, nie wiem. Początkowo daje czas sobie i Wam do wiosny. A na czym będzie polegała?

Na wstępnie chcę od razu zauważyć, że widziałam wiele różnych wariantów puszczania książek w świat na różnych blogach i na pewno trochę się nimi inspirowałam. Mam nadzieję jednak, że nikt nie weźmie tego za plagiat.

Na początku każdego miesiąca na blogu pojawi się post informujący jakie książki w tym miesiącu mogą zasilić Waszą biblioteczkę. Z dwóch przedstawionych przeze mnie tytułów wybieracie jeden. Ten który zdobędzie większą ilość głosów na koniec miesiąca powędruje w świat. A do kogo? Wylosuję tę osobę na podstawie komentarzy spod posta. Z grona osób, które oddały głos właśnie na tą pozycję. 

Drugi tytuł, który w danym miesiącu przegrał pojawi się w kolejnym miesiącu razem z zupełnie nową książką. 
Nikt nie będzie mógł wygrać dwa razy pod rząd, czyli np. jeśli zostanie wylosowany w październiku to następny raz ma szanse wygrać w grudniu.

Jest to na razie wstępna wizja całej zabawy. Szczegóły jeszcze dopracuje. Na początku października pojawi się pierwszy post dotyczący zabawy, z dwiema książkami.

Jak się Wam  podoba ten pomysł? Jeśli ktoś z Was ma jakieś propozycje, zastrzeżenia itp. to czekam na komentarze. 


piątek, 21 września 2012

Aleja Bzów wskaże drogę do domu

Dane techniczne:
  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Aleja Bzów
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba stron: 310
  • Premiera: styczeń 2011
  • Gatunek: literatura kobieca, romans, obyczaj


Czasami wypad do biblioteki pozwala znaleźć naprawdę ciekawe książki. Szczególnie kiedy wypożyczam je na chybił trafił. Tym razem w nowościach zwróciłam uwagę na książkę Aleksandry Tyl. Dlaczego? Jak to u mnie bywa - przez okładkę. A że miałam ochote na lekką literaturę kobiecą pozycja ta wydała mi się idealna. 

Aleksandra Tyl to niedawno debiutująca autorka, a już ma na swoim koncie trzy książki, oraz jedną nagrodę. Oczywiście tego wszystkiego dowiedziałam się po przeczytaniu książki :)

Izabela jest młodą, samotną kobietą. Próbuje ułożyć sobie byt w Warszawie, choć bardziej skupia się na życiu zawodowym niż prywatnym. W pewnym momencie w życie dziewczyny wkraczają problemy - zawodowe, finansowe. Dodatkowo pojawia się gburowaty nabywca dworku, w którym mieszka babcia dziewczyny. Te wszystkie przeciwności blakną jednak w obliczu problemów nowo poznanej sąsiadki. Kobieta ma chorą córkę, której pomóc może jedynie droga operacja w Stanach. Iza postanawia wesprzeć sąsiadkę, zmienia również podejście do swojego życia. Nie chce jednak wpuścić do niego kiełkującej miłości. 


"Aleja bzów" zdobyła tytuł Najlepszej Książki na Wiosnę wortalu granice.pl.

Powoli zagłębiałam się w historię Izabeli, choć na początku robiłam to z mieszanymi uczuciami. Nie byłam do końca przekonana do stylu autorki, wydawał mi się niedopracowany. Rozmowy bohaterów również niezbyt do mnie przemawiały. W pewnym momencie jednak, a było to stosunkowo na początku, wszystko się zmieniło. Wciągnęłam się w tą historię na tyle, że przestały mi przeszkadzać drobne niedociągnięcia, na które na początku zwracałam uwagę. Wręcz przeciwnie, podobało mi się że życie bohaterki nie jest cukierkowe. Mimo różnych problemów nie mogła liczyć na pomoc. Nie pojawiał się książę na białym rumaku. Nie było rycerza w lśniącej zbroi. Bardzo doceniam tak prowadzoną historię. 
Główna bohaterka posiada wszystkie cechy, dzięki którym się z nią utożsamiałam. Podobny wiek, zainteresowana książkami, niezbyt duże zainteresowanie życiem imprezowym stolicy - to wszystko bardzo mi się podobało. Jest to postać, którą z pewnością mogłabym bardzo polubić, gdybym poznała ją w prawdziwym życiu. Czasami Iza jest bardzo nieporadna, potrafi jednak walczyć o swoje. Nie jest przebojowa, a jednocześnie wie co w życiu jest ważne. Wiktor również zrobił na mnie dobre wrażenie. Choć na początku autorka nie pozwala bliżej go poznać, to z czasem okazał się świetnym facetem. 

Książka przedstawia zwyczajne ludzkie życie. Jest to miłość, przyjaźń, pojawiają się jednak problemy - od tych najbardziej błahych jak walka o awans po śmiertelne choroby. Bohaterowie są ludźmi, którzy mogą żyć obok każdego z nas. Walczą o swoje, dokonują wyborów. 
Miłość nie przybywa w swojej chwale. Rozwija się powoli, niepewna, czasami niezrozumiana a czasem niechciana. Iza długo zaprzecza swoim uczuciom. Wiktor nie pokazuje swoich. Jest cyniczny i nieprzyjemny. 

Przeczytałam tą pozycję w ciągu jednego dnia. Wciągnęłam się w problemy Izy, a jednocześnie ciekawa byłam jak rozwinie się jej historia. Na pewno dodatkowym atutem było miejsce wydarzeń. Warszawę znam. Miejscowości pod stolicą, gdzie dziewczyna wyjeżdża nie są mi obce. Jestem bardzo pozytywne zaskoczona tą książką i już poszukuje nowo wydanej książki autorki, gdzie pojawiają się dalsze przygody Izy, Wiktora, Moniki i jej córki.


środa, 19 września 2012

Państwo Środka i Miasto Aniołów a tajemnicze morderstwa

Dane techniczne:

  • Autor: See Lisa
  • Tytuł: Sieć rozkwitającego kwiatu
  • Tytuł oryginalny: Flower net
  • Wydawnictwo: Świat książki
  • Liczba stron: 415
  • Premiera: 2010
  • Gatunek: sensacja

Lisa See zauroczyła mnie parę lat temu swoimi książkami. Historie dziejące się w historycznych Chinach i dotyczące zwyczajów oraz wierzeń bardzo przypadły mi do serca. Dlatego kiedy w bibliotece znalazłam jedną z pierwszych książek autorki postanowiłam skorzystać z okazji.

Historia jest współczesna, akcja dzieje się na początku 1997 roku. W Pekinie znalezione zostają zwłoki młodego mężczyzny. Szybko okazuje się że jest to syn ambasadora amerykańskiego. Niewiele później prokurator David Stark odrywa zwłoki na statku imigrantów przy wybrzeżu Stanów. Jest to również młody mężczyzna, syn jednego z najbardziej wpływowych ludzi współczesnych Chin. Co łączy te morderstwa? Czy są powiązane z Feniksem, wielkim chińskim gangiem? David musi odkryć prawdę razem z Liu Hulan. A ta dwójka ma również własną historię. 

Język autorki sprawia, że od pierwszych chwil można się w tą historię wciągnąć. Początkowo wydarzenia rozwijają się powoli,  pozwalając poznać bohaterów. Jednak już po kilkudziesięciu stronach akcja nabiera tempa, żeby do samego końca nie zwolnić. Bohaterowie prowadzą śledztwo w Chinach i w Ameryce. Każdy kolejny ich krok sprawia, że sami są w coraz większym niebezpieczeństwie.

Sieć rozkwitającego kwiatu to okrągła, ręcznie pleciona sieć z ciężarkami na brzegach. Rybak wyrzuca ją w powietrze, a ona rozwija się jak rozkwitający kwiat, opada na powierzchnię wody, a potem w głąb i chwyta wszystko, co się pod nią znajdzie.*

Cytat ten idealnie opowiada o przebiegu wydarzeń. David i Hulan próbując odkryć osoby odpowiedzialne za zabójstwa młodych ludzi poznają coraz to nowe fakty, które w różny sposób się z nimi łączą. Pojawiają się liczne powiązania zarówno po jednej jak i drugiej stronie oceanu. Nawet prawo staje się w tym momencie bezsilne. A czasem specjalnie nie chce się mieszać.

Zafascynował ale i przeraził mnie obraz Chin w tamtym okresie. Państwo komunistyczne o takiej tradycji, nie da porównać się z żadną inną dyktaturą na świecie. Ludzie którzy patrzą sobie wzajemnie na ręce. Niemożliwość opuszczenia wsi bez odpowiednich dokumentów. Zaniechania śledztw, żeby tylko aparat państwa nie okazał się bezsilny i nie mógł sobie niczego zarzucić. Kary śmierci za najmniejsze choćby przewinienie. Świat Czerwonych Książąt i Czerwonych Księżniczek. I tradycja względem rodziny. To wszystko wydaje się takie nieprawdziwe. Śledztwo prowadzone w Stanach wydaje mi się o wiele bardziej zrozumiałe i logiczne. Tamten świat jest zdecydowanie bliższy. 
W historii pojawiają się również wspomnienia Hulan z rewolucji kulturalnej, która przedstawia jeszcze gorszy obraz Chin. Wszystko to splata się w węzeł, którego zakończenie pojawia się na ostatnich stronach. Autora daje odpowiedzi na wszystkie pytania a nawet pojawia się pewna nadzieja na przyszłość.

Dodatkowym atutem jest wątek romansowy, który jednak nie rozwija się na siłę. Dzięki temu historia jest prawdziwa i rzeczywista. David i Hulan pochodzą z różnych światów i reprezentują inne poglądy. A jednak historia pozwala im się spotkać i daje kolejną szansę. Bohaterowie są żywymi ludźmi z ich słabościami i czasem niechlubną przeszłością.

Nie czytam sensacji, a jednak ten tytuł pochłonęłam bardzo szybko. Bardzo się ciesze że poznałam tą stronę pisarstwa Lisy See. Widać wyraźnie jej powiązania z Chinami, chyba w żadnej książce nie zabraknie wątku związanego z tym krajem. Ale to właśnie jest dodatkowy atut tej powieści.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Z literą w tle"

* Cytat pochodzi z książki



**********************************

Informacja z ostatniej chwili :)

Księgarnia Nexto wprowadziła bardzo ciekawą promocję bestselerowych ebooków. Od dziś przez miesiąc codziennie będzie pojawiał się inny tytuł do kupienia w cenie 9,90. Z tych najsławniejszych nazwisk zainteresuje Was z pewnością King, Larsson, Coben, Pratchett, Picoult. Książki, które będzie można kupić w promocyjnej cenie nie ograniczają się do żadnego gatunku. Być może ktoś z Was czytuje ebooki. A może ktoś chce spróbować swojej przygody w tym kierunku. 

Zajrzyjcie po więcej informacji TUTAJ.

niedziela, 16 września 2012

Skok w bok, szkarłatna litera i purytanie


Dane techniczne:
  • Autor: Hawthorne Nathaniel 
  • Tytuł: Szkarłatna litera
  • Tytuł oryginalny:  The Scarlet Letter
  • Seria: Najsłynniejsze powieści dla kobiet
  • Wydawnictwo: Hachette
  • Liczba stron: 176
  • Premiera: 2005
  • Gatunek: klasyka literatury

Stany Zjednoczone, Salem. Sam początek zasiedlania nowo odkrytego lądu. Ludzie, którzy postanowili zacząć nowe życie po drugiej stronie oceanu stali się jeszcze bardziej surowi względem przestrzegania prawa i nakazów religii. W miasteczku zamieszkałym przez Purytanów osiedliła się młoda mężatka. W oczekiwaniu na przybycie męża z Europy musi sama sobie radzić. I dochodzi do tragedii w wyniku której na świat przychodzi dziecko. W społeczeństwie tak bardzo surowym jest to jeden z najcięższych grzechów. Dziewczyna zostaje naznaczona szkarłatną literą. Książka przedstawia ją w chwili wstąpienia na szafot, tam ma zostać publicznie napiętnowana. 

Problem nakreślony w książce jest ciekawy. Purytanie i Salem na pewno każdy z nas kojarzy z czarownicami. Tutaj mamy inny problem powstały w tym społeczeństwie, choć jest on tak samo ważny. Tym razem nikt nie został skazany na śmierć. Ale czy odsunięcie od społeczeństwa, naznaczenie piętnem nie jest pewnym rodzajem śmierci?

Już na samym początku ciężko było mi ciężko przebrnąć przez tą książkę. W rozdziale wstępnym autor opisuje dlaczego podjął się napisania tej historii. Ale oprócz tego nie mógł się powstrzymać przed opisaniem swojej pracy w Urzędzie Celnym, wyrażenia opinii o swoich współpracownikach itp. Myślę, że gdyby ten rozdział był choć odrobinę dłuższy to nie przeczytałabym "Szkarłatnej litery" nie mogąc zmęczyć wstępu. W dalszej części, gdzie pojawia się już główny wątek również nie poszło gładko, choć było znacznie lepiej. Nie mogłam przekonać się do stylu autora. Jest za kwiecisty, za rozwlekły i za często pojawiają się tematy już raz opisane - przemyślenia na temat ludzkiej duszy i postępowania. Książka pochodzi z połowy XIX wieku, lecz pomimo tej wiedzy przeszkadzało mi to skupić się na niej. Jako czytelnik współczesny potrzebuję akcji, nie musi być ona porywająca, ale jednak być musi. W tym wypadku autor zrobił opis życia ludzi, ich charaktery, porównania, przemyślenia i gdzieniegdzie pojawiali się "żywi" ludzie. To wszystko sprawiło że nie mogłam zbliżyć się do bohaterów. Jakbym czytała rozprawkę filozoficzną Postacie były bardzo odległe. 

Do białej gorączki doprowadzał mnie ojciec dziecka. Nie było żadnej tajemnicy, kto z wielmożnych panów był drugą osobą odpowiedzialną za ten grzech. Już na szafocie miałam przeczucia, które bardzo szybko się potwierdziły. W tej książce nie ma krzty kryminału. Autor przedstawia tego mężczyznę pozytywnie. Mnie on irytował. Nie miał jaj, przepraszam za kolokwializm ale to chyba najlepsze określenie jakie przychodzi mi do głowy. Nie potrafił się przyznać do winy, a potem latami zżerały go wyrzuty sumienia, które ostatecznie doprowadziły go do śmierci. Z każdej strony wszyscy widzieli w nim świętego za życia, a on dodatkowo przez to cierpiał. Nie pomógł Hester, nie potrafił podjąć żadnej decyzji. 
Najlepszą postacią była biedna matka. Stała się twarda, a jednocześnie miłosierna. Wychowanie i przykazania sprawiły że czuła swój grzech jak coś nieznośnego. Ludzie się od niej odsuwali a ona i tak pomagała najuboższym. Zastanawiała się czy jej grzech nie połączył ją z diabłem. A mimo wszystko żyła dalej i nie uciekła z tego miejsca gdzie do końca życia żyła ze swoim stygmatem. 
Potępić Hester nie potrafię. Nie dlatego, że również jestem kobietą. Po prostu grzech jaki popełniła nie wynikał z jej niewierności. Wyszła za mąż za starca, którego w żaden sposób nie kochała. W Salem poznała mężczyznę który zawładnął jej sercem. To dlatego nie opierała się przed miłością i czułością z jego strony.

Ważnym elementem jest społeczeństwo w jakim akcja się dzieje. Nie pojawiła się jedna osoba, która powiedziałaby że cudzołóstwo nie jest aż tak wielkim przewinieniem. Nikt nie potrafił zrozumieć postępowania dwójki bohaterów. Co więcej sami winowajcy do końca życia żyli w zgryzocie, wyrzutach sumienia i żalu. Dziwię się że w ogóle na taki grzech się pokusili widząc ich dalsze postępowanie. Brakuje mi tu wydarzeń sprzed publicznego potępienia matki. 
W dzisiejszych wolnych, bezpruderyjnych czasach postępowanie tamtych ludzi może budzić niezrozumienie. Starałam się spojrzeć z ich punktu widzenia. W nowym świecie trzeba było stworzyć prawa. Tylko wydaje mi się że za bardzo kierowali się prawem a za mało uczuciami. Poza tym jak zawsze to kobieta była napiętnowana a tatuś spokojnie sobie żył dalej. Mój feminizm bardzo się na to buntuje. 

Jest to raczej moje pierwsze i ostatnie spotkanie z panem Hawthorne. "Szkarłatna Litera" zalicza się do klasyki więc chciałam poznać ją bliżej. Ciesze się że jej lekturę mam już za sobą. Zdecydowanie wolę książki innego rodzaju. Poruszające trudne tematy, ale takie gdzie bohaterów można poznać bliżej. Postacie przedstawione w tej powieści są odległe i przez to nie mogłam do końca zrozumieć ich postępowania. Mimo usilnych starań autora poprzez wnikanie w ich duszę.

Książkę przeczytałam z okazji Trójki e-pik. Zalicza się również do mojego wyzwania Z półki.

piątek, 14 września 2012

Nieznana twarzy JFK

Dane techniczne:
  • Autor: Alford Mimi 
  • Tytuł: Stażystka. Mój romans z prezydentem Kennedym i jego skutki
  • Tytuł oryginalny: Once upon a Secret: My Affair with President John F. Kennedy and Its Aftermatch
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba e-stron: 175
  • Premiera: 2012
  • Gatunek: wspomnienia, lit. faktu

Ask not what your country can do for you, ask what you can do for your country

J.F. Kennedy - jeden z najbardziej rozpoznawalnych prezydentów Ameryki na świecie. Przez swój naród przez wiele lat po tragicznym zamachu traktowany jak męczennik za ideały. W czasie swojej kadencji jak i po śmierci był często idealizowany. Dopiero z czasem, prawdopodobnie po skandalu Clintona, na wierzch zaczęły wypływać dawno zapomniane grzeszki byłego prezydenta. Jednym z nich był jego romans z Mimi, 19-letnią stażystką spędzającą lato w Białym Domu. 

Ciężko powiedzieć dlaczego pani Alford postanowiła napisać książkę o swoich relacjach z prezydentem. Przez długi czas po poznaniu jej nazwiska przez opinię publiczną próbowała stać się niewidoczna. Nie wstydziła się swojego romansu, po prostu chciała żyć jak dawniej. Dopiero niedawno pokazała swoje spojrzenie na tą dawno minioną sprawę. Być może w ten sposób również ona chciała rozliczyć się z przeszłością. 

Książka opisuje przede wszystkim półtora roku, w czasie którego Mimi i JFK spędzali razem czas. Kobieta opowiada jak wyglądały ich relacje, ale również jej przemyślenia po latach. Tworzy to spójny obraz, czasami również napawa przerażeniem. 

Gdybym miała kupić tą pozycję raczej bym się na to nie zdobyła. Po prostu nie jestem zainteresowana w wielkim stopniu ani 60-tym prezydentem, ani skandalami z nim związanymi. Jednak dostałam ją przypadkiem więc postanowiłam skorzystać z okazji i się z nią zapoznać. Nie jest ani dobra ani zła. Nie da się jej określić tą miarą. Momentami przerażało mnie postępowanie prezydenta (jakby na to nie patrzeć pierwszy stosunek z Mimi - 19-letnią, nieuświadomioną dziewczyną zakrawał na gwałt, przynajmniej w moim odczuciu), przerażało podejście nastolatki. Trzeba spojrzeć jednak na świat, jaki wtedy istniał. Seks był zakazany i nie można było o tym rozmawiać. Dziewczyna nie wiedziała co to znaczy, jak to się odbywa i powinna zostać dziewicą do ślubu. Mimi znalazła się w miejscu, gdzie znajdowała się w pewnym sensie ikona tamtych czasów. Ludzie patrzyli na prezydenta z uwielbieniem. I jak sama stwierdziła jego zainteresowanie nią było dla zwykłej nastolatki czymś niezwykłym. Nie potrafiła z tego zrezygnować a nawet na swój sposób kochała prezydenta. Jednak tajemnica jaką musiała skrywać a później wpływ jaki miała na nią tragiczna śmierć w dużym stopniu zniszczyły jej życie. 

Jest to książka którą można zakwalifikować gdzieś między wspomnieniami a literaturą faktu, opisującą nieznaną twarz prezydenta. Myślę że dla Polaków nie będzie to pozycja wybitna. Jeśli ktoś przeczyta, uśmiechnie się i pomyśli że nie tylko zwykli ludzie ale również ci "wielcy" popełniają grzechy. Na pewno Amerykanie inaczej odbierają tą książkę, stała się ona przecież w Stanach bestselerem. Ja nie będę do niej zachęcać ani zniechęcać. Jeśli ktoś ma ochotę, ok. Jednak niewiele straci nie zapoznając się bliżej z tą książką. 

czwartek, 13 września 2012

Dane techniczne:
  • Autor: Mariusz Wollny
  • Tytuł:Kacper Ryx
  • Wydawnictwo:Otwarte
  • Liczba stron:578
  • Premiera: 2007
  • Gatunek: historyczna, przygodowa, łotrzykowska



    Kraków, rok 1550. Na progu kościoła Świętego Ducha zakonnicy odnajdują płaczące niemowlę. Przygarniają je, gdyż misją duchaków jest niesienie pomocy najuboższym, pokrzywdzonym oraz społecznym wyrzutkom - sierotom, żebrakom, czy kobietom lekkich obyczajów, którym nikt nie chciał w tamtych czasach pomagać. Nie wiedzą, że dziecko za kilkanaście lat ocali królewski dwór, jak i samego króla.

    Jest rok 1569. W karczmie "U Balcerowej" mieszczki wdowy mieszka młodzieniec o wielkiej inteligencji, uczący się na lekarza. Swój czas dzieli między wykłady na akademii, pomoc przybranej matce i przyjaciół. Któregoś dnia karczmę odwiedzają najsławniejsze pióra tych czasów - i tak zaczyna się największa przygoda życia Kacpra...


    Książkę tę dostałam z wymiany z barwinką. Nie wiedziałam, czego oczekiwać, ani jak podejść do tej książki. Opis z tyłu nie dawał wyobrażenia o fabule, więc pomysł mógł być równie dobrze zepsuty, co świetnie poprowadzony. Nie wiedząc, co myśleć, rozpoczęłam lekturę...

    Przenosimy się do Krakowa połowy XVI wieku, na gwarny rynek, oblegane karczmy i kramy zapełnione dobrami. Będziemy przemierzać zamek królewski, jechać konno przez pokryty czapą śniegu las, czołgać się tunelami pod traktem Krakowa i towarzyszyć Kacprowi wszędzie tam, gdzie zaniosą go jego zadania. Będziemy świadkami unii Polski z Litwą, biesiad, zabójstw i intryg, jakich pełno jest zawsze w pobliżu głowy państwa. Staniemy oko w oko z płatnym, seryjnym zabójcą...

    Książka jest dość opasła, liczy sobie niemal 600 stron, a mimo to czyta się ją szybko. Akcja wciąga, a bohaterowie są bardzo dobrze zarysowani. Brakowało mi takiej pozycji - powieści łotrzykowskiej, lecz osadzonej w naszych realiach historycznych, przystosowanej do naszej rzeczywistości i opowiadających o wydarzeniach tak wiarygodnie, że można ulec wrażeniu - to faktycznie mogło mieć miejsce, a podręczniki o tym nie mówią, obdarte z takich smaczków. Mamy tu głównego bohatera - młodzieńca inteligentnego, dociekliwego i niesamowicie oddanego sprawie i swoim bliskim, a przy tym bystrego i bardzo odważnego. Idealizacja postaci jest niemal pełna, Kacprowi w zasadzie brak wad, a mimo to nie uderza to i nie jest przerysowane, co sprawia, że uwierzyłam autorowi. 

    Nie można powiedzieć, aby była to powieść jednego bohatera, ale i należy pamiętać, że wrzuca nas ona w wir codziennego, zwykłego życia w dawnym Krakowie - mamy i dworzan, i żaków, a także setki anonimowych, w większości niezamożnych mieszkańców Krakowa, którzy po prostu chcą żyć w spokoju. 

    Muszę przyznać - pokochałam tę książkę. Po raz pierwszy od sama nie wiem, jak dawna poczułam przy niej prawdziwą przyjemność z lektury i zawsze, ilekroć coś mnie odrywało, tylko czekałam na moment, aż znów będę mogła do niej wrócić i wędrować po Krakowie. Język książki jest plastyczny, a opisy nie ciągną się na kilka stron, co zawsze szczególnie mnie irytuje (z tego powodu nigdy nie zmęczyłam do końca "Nad Niemnem"...). Mamy dwa rodzaje narracji - trzecioosobową, oraz pierwszoosobową, z punktu widzenia Kacpra. Zabieg uważam za ciekawy i choć sprawia, że musimy się przestawiać, to jednak rzadko dziś się pisze w trybie pierwszej osoby (jest to moim zdaniem dość trudne) i dlatego sądzę, że należy docenić autora. Całość to bardzo barwna i zgrabna powieść, którą polecę każdemu, kto nawet jeśli nie interesuje się historią, to lubi przygodę i... Kraków.

wtorek, 11 września 2012

Wiedźma, diabeł, anioł, czyli mieszanka wybuchowa

Dane techniczne:
  • Autor: Jadowska Aneta
  • Tytuł: Złodziej dusz
  • Seria:  Heksalogia o Wiedźmie
  • Wydawnictwo Fabryka Słów
  • Liczba stron: 318
  • Premiera:  2012
  • Gatunek: fantastyka

Od pewnego czasu miałam chęć na tą książkę. Opis był intrygujący, znalazłam też parę pozytywnych recenzji w blogosrzefe. Teraz nadarzyła się okazja, żeby ją przeczytać - z okazji wyzwania Trójka e-pik.

Teodorę poznajemy w chwili przybycia na miejsce zbrodni. Pewna staruszka została zamordowana i Dora wraz z zespołem mają rozwiązać tą zagadkę. Pracuje w wydziale kryminalnym. Jednak dziewczyna ma również drugie życie, to w magicznym Toruniu - Thornie. Dora jest bowiem wiedźmą i to aż z dwóch stron. W magicznym świecie nie dzieje się dobrze. Giną różne istoty. Dziewczyna nie może przejść obok tego obojętnie, tym bardziej, że porwana została jej siostra krwi. Musi odnaleźć zwyrodnialca. Do pomocy ma tylko przystojnego diabła oraz niewinnego anioła.

Bardzo bałam się zawieść na tej książce. Nie przepadam za połączeniem świata rzeczywistego i magicznego. Autorce udało się mnie jednak do tego przekonać. Bohaterka powoli odkrywa Thorn oraz swoje z nim powiązania. Poznajemy motywy jej działania. Dora bardzo przypadła mi do gustu. Jest bardzo pewna siebie, nie ogląda się na innych. Dopiero przy Mironie oraz Josui udaje jej się odprężyć. Mimo różnic udaje im się zaprzyjaźnić. Wzajemnie sobie pomagają. Pojawia się wyraźny wątek romantyczny, choć rozwija się on powoli. O wiele bardziej wydać elementy erotyczne. Kiedy skończyłam czytać "Złodzieja dusz" zaczęłam się zastanawiać z czym mi się ona kojarzy. Podobny rodziaj bohaterki. Również przystojniak u boku. I w końcu zaskoczyło. Być może ktoś z Was miał styczność z literaturą Olgi Gromyko. Jej opowieści o wiedźmie i wampirze. Wolha ma bardzo podobny charakterek do Teodory. Różnica jest taka że tamta to nastolatka, tutaj natomiast mamy pewną siebie kobietę (choć jednak nie do końca tak twardą za jaką chciałaby uchodzić). Tamte książki napisane są jednak z jajem. Pani Jadowska stworzyła atmosferę bardziej erotyczną, ale i poważniejszą.

Podobało mi się przedstawienie istot magicznych, a jest ich cała masa - wampiry, wilkołaki, wiedźmy, szyszymory, chochliki, czarownice. Pojawiają się też anioły i diabły, choć są z innego systemu wierzeń. Będzie parę słów o Gabryielu i Lucyferze. Autorka czerpała pełnymi garściami z różnych podań i wierzeń.

Dodatkowym plusem są plastyczne opisy Torunia. I to nie tylko tej najbardziej reprezentacyjnej części, ale również niezbyt zachęcających miejsc, a także przedmieść. Interesuje mnie to miasto, od pewnego czasu się tam wybieram więc czytanie o nim było ciekawe. 

Jest to książka raczej dla damskiego grona lubiącego fantastykę. Jest główna bohaterka, której naprawdę nic nie brakuje - piękna (w końcu wiedźma płodności), bezpruderyjna, sama potrafi o siebie zadbać. Są dwaj przystojni mężczyźni, również bez skazy - żeby było w czym wybierać. Są przygody, momentami niebezpieczne ale jednak dobrze się kończące. Autorka daje fundament pod kolejną część przygód Teodory. Ktoś może powiedzieć że zakończenie jest przesłodzone. Dla mnie jednak był to miły akcent. Może nie jest to lektura ambitna, z wieloma wątkami. Jednak czyta się ją świetnie. Świat przedstawiony jest ciekawy. Czytając "Złodzieja dusz" można się dobrze bawić. Na pewno wrócę do tej pozycji, bo bardzo lubię literaturę tego rodzaju.

poniedziałek, 10 września 2012

Prawdziwy książę chce uratować królestwo

Dane techniczne:
  • Autor: Sattler Veronica
  • Tytuł: Fortel
  • Tytuł oryginalny: A true prince
  • Wydawnictwo DA CAPO
  • Liczba stron: 285
  • Premiera: 2001
  • Gatunek: romans historyczny

Miałam taki okres, kiedy w wakacje zaczytywałam się książkami z tej serii. Były lekkie i przyjemne, coś idealnego na chwilę odpoczynku. Niektóre z nich nadal obijają się w mojej głowie, większość jednak dawno wyparowała. "Fortel" jest pozycją która z jakiegoś powodu została mi w pamięci jako jedna z lepszych tytułów. Ostatnio przez przypadek znalazłam ja w bibliotece i postanowiłam sobie odświeżyć. A jednocześnie sprawdzić, czy nadal będę nią oczarowana.

Czasy napoleońskie. Gdzieś w Europe istnieje małe państwo Baravia. Król robi wszystko, żeby nie stracić niepodległości. Niestety władca nie jest już pierwszej młodości, ma kłopoty ze zdrowiem. Postanawia wezwać swojego syna, który uczy się w Anglii. Przed jego majestatem pojawia się fircykowaty, fajtłapowaty, wystrojony w koronki chłopak. Biedny ojciec postanawia wysłać go na szkolenie wojskowe aby zrobić z niego mężczyznę. Jako ochrona jedzie z nim najlepszy szermierz w królestwie. Jeśli jednak mężczyzna nie jest taki jaki się wydaje. Co powoduje księciem, że używa takiego fortelu?

Miałam bardzo wysokie wymagania względem tej książki (oczywiście jak na romans) i w sumie niewiele się zawiodłam. Pamiętałam tylko ogólne zarysy fabuły, co bardzo mi pomogło ponownie przeżyć uczucia głównych bohaterów. Jest to lekka, zabawna, czasami zaskakująca pozycja. Idealna na chwilę odpoczynku z książką w dłoni. Jest trochę romantyzmu, trochę erotyki. Pojawia się walka i niepokój o życie. To wszystko tworzy świetny romans, po który warto sięgnąć jeśli tylko ma się ochotę. 



czwartek, 6 września 2012

Wyniki wakacyjnego konkursu!

Nasi drodzy!
Jak na pewno kojarzycie, na początku wakacji zorganizowałyśmy konkurs z dwoma zadaniami - czas na wyniki!

Książkę "Stąd do wieczności" Jamesa Joyce'a otrzymuje Soulmate!

Książki "Miłość Peonii" Lisy See oraz "Ślad krwi" Tanyi Huff otrzymuje Abigail, która jako jedyna podjęła się obu zadań konkursowych. 

Dziewczyny, odezwijcie się na nasz adres ksiazkowe.wyliczanki@gmail.com
potrzebujemy waszych adresów.

Dziękujemy za udział wszystkim - następnego konkursu spodziewajcie się w okolicach świąt lub przy okazji 10 000 wyświetleń. 

Pozdrawiamy i gratulujemy! :)
Barwinka i Melisandra

środa, 5 września 2012

Niebieskie migdały a samotna matka

Dane techniczne:
  • Autor: Zyskowska-Ignaciak Katarzyna
  • TytułNiebieskie migdały
  • WydawnictwoNasza Księgarnia
  • Liczba e-stron: 304
  • Premiera: luty 2011
  • Gatunek: literatura współczesna



Bardzo charakterystyczna okładka wskazuje, że książka ta należy do serii wydanej przez NK literatury kobiecej. Do tej pory nie przepadałam za tym cyklem, po złych wrażeniach po "Serenadzie...". Jednak ostatnio miałam ochotę na coś lekkiego i przyjemnego. "Niebieskie migdały" wydawały się idealną pozycją.

Balbina (Ina) ma udane życie - pracę, mieszkanie, kochających rodziców i wolność singielki. Wszystko to kończy się jednak w momencie kiedy odkrywa że jest w ciąży. Okazuje się, że będzie samotną matką. Akcja powieści rozpoczyna się od porodu. Życie dziewczyny zmienia się od tej pory znacząco. Ina ma zamiar poradzić sobie z wszystkimi problemami i wychować swojego synka. Pomagają jej w tym rodzice i przyjaciółka. Okazuje się że życie samotnej matki nie jest aż tak złe. Oczywiście problemy są. Początkowo matka i babcia nie potrafią poradzić sobie z wciąż płaczącym chłopcem. Czy powrót do pracy jest możliwy? A miłość? Kto zechce się związać z matką z dzieckiem? I czy matka może nadal myśleć o niebieskich migdałach? 

Ina przedstawia model idealnej współczesnej dziewczyny - kariera, niezobowiązujące związki, zabawa. Nie uchyla się jednak przed macierzyństwem. Postanawia urodzić dziecko, którego ojciec od niej uciekł, mimo początkowego sprzeciwu rodziny. Chce być idealną matką. Z czasem okazuje się że ideały nie istnieją i każdy ma gorszy dzień. Na głowie ma też ślub przyjaciółki, której ma być druhną. Musi przez to spełnić różne jej zachcianki, takie jak znalezienie niebieskich migdałów na prezenty dla gości. Matka - ekscentryczna, chce ją koniecznie wyswatać. Do kamienicy Iny wprowadza się mrukliwy i niemiły mężczyzna. 

Język autorki sprawił, że pochłonęłam tę pozycję. Jest lekka i przyjemna. Często miałam uśmiech na twarzy. Autorka przestawia życie współczesnej dziewczyny z wszystkimi jej problemami ale jednocześnie z wieloma pięknymi chwilami. Nie jest to jednak powieść obyczajowa a raczej komedia romantyczna. Szczególnie wyraźnie pokazuje to sama końcówka książki. Bohaterowie również nie są schematyczni. Problemy i radości są wypisane na ich twarzach. Nie są to też ludzie młodzi i idealni. Ina - panna z dzieckiem. Rafał - rozwodnik któremu żona przyprawiała rogi. A jednak obojgu udało się znaleźć szczęście.

Jest to książka idealna na letni (jeszcze) wieczór. Czyta się szybko i poprawia nastrój, pokazując że prawdziwa miłość wcześniej czy później trafi się każemu. 


wtorek, 4 września 2012

Śmierć mówi w moim imieniu - Joe Alex

Dane techniczne:
  • Autor: Maciej Słomczyński jako Joe Alex
  • Tytuł: Śmierć mówi w moim imieniu
  • Cykl: Dobry Kryminał
  • Wydawnictwo:Elipsa
  • Liczba stron:208
  • Gatunek: powieść kryminalna



    Będąc na etapie niechęci do dłuższych form, po Ursuli Le Guin sięgnęłam po kryminałek - określenie z dwóch względów dobre, ze względu na kieszonkowy format książki, jak i ogólne wrażenie już po lekturze.

    Joe Alex to wcielenie pisarza Macieja Słomczyńskiego. Jego powieści osiągnęły kilka milionów egzemplarzy nakładu. "Śmierć..." to jego propozycja w scenerii teatralnej.

    No cóż, biorąc się za ten tytuł nie wiedziałam nic ani o autorze, ani o serii. Nie miałam do czynienia nigdy z twórczością Słomczyńskiego. Lektura pokazała, że autor ten raczej będzie dla mnie przygodą jednorazową.

    Kryminał dzieje się niemal wyłącznie w budynku teatru, gdzie prowadzone jest śledztwo. Jedno, co zaczęło mnie trochę nużyć, to sprowadzenie akcji do dedukowania przez policjanta śledczego oraz jego towarzysza, kto mógł mieć motyw, i kto zabił. Skazało to ten nieźle zapowiadający się kryminał na monotonną gadaninę. 
    Drugie, co mnie uderzyło, to to, że policjantowi towarzyszy nie drugi policjant, uczący się na mundurowego, ani nawet dozorca budynku - a zwykły cywil, pisarz. Osoba, która formalnie nie powinna mieć w ogóle dostępu za policyjną taśmę ogradzającą miejsce zbrodni. Czyni to książkę nieco dziwną, w pewnym sensie łamiącą stereotyp.


    Gdybym miała zwięźle podsumować tę książkę - jest to pozycja "przeczytaj i zapomnij". Nie ma bohaterów wbijających się w pamięć, ani powalającej fabuły. Dobra lektura do pociągu, żeby jakoś wypełnić te kilka godzin podróży. Tę książkę będę chciała oddać "do ludzi", bo na 100% do niej nie wrócę, choć lektura nie była taka zła.



    "Śmierć mówi w moim imieniu" razem z "Opowieściami z Ziemiomorza" Le Guin postanowiłam włączyć do wakacyjnego wyzwania. Jest to piąta przeczytana pozycja.

Podsumowanie sierpnia i koniec wakacji

Sierpień, drugi miesiąc wakacji właśnie się skończył. Pomimo że od paru lat moje "wakacje" są zazwyczaj dwutygodniowe to do dwóch letnich miesięcy mam sentyment i nadal patrzę na nie bardzo pozytywnie.

Miesiąc ten jest dla mnie tym bardziej wakacyjny że wyjechałam na urlop, co spowodowało duże zmiany zarówno w tempie czytania (zwyczajnie nie miałam czasu), jak i w ilości kupionych pozycji (z tego się akurat bardzo cieszę). Wakacyjne wyjazdy przeciągnęły mi również podsumowanie miesiąca, bo dopiero w niedzielę wieczorem wróciłam z wycieczki do Wrocławia.

Zrobiłam za to całą masę zdjęć (fotografia to mój konik). Niektórymi z nich chciałabym się z Wami podzielić, żeby tym razem nie było wyłącznie książkowo.















W sierpniu przeczytałam cztery książki, z czego najwyżej ocenię "Krawcową z Madrytu". Udało mi się kupić tylko 7 pozycji, ale za to zmieściłam się w 50 złotych :D



- "Tajemnica Kopernika" - recenzja
- "Powstanie '44" Norman Davies - za 10 zł !!!
- "Afery i skandale II Rzeczypospolitej" Sławomir Koper
- "Od Valinoru do Mordoru" Andrzej Szyjewski
- "W świecie wiatru i wierzb. Wyzwania chińskiej kurtyzany" Anonim
- "Złodziej dusz" Aneta Jadowska
- "Re-horachte. Pierwsze spotkanie" Dariusz Kankowski

A na zakończenie chciałam się z Wami podzielić hasłem wyszukiwawczym, przez które ktoś trafił na nasz blog, a który bardzo mnie ubawił:

"od jakiego wieku można czytać książki"

^^^^^^^^^^^

Rozwiązanie konkursu pojawi się do końca tygodnia. Musicie nam wybaczyć lekkie opóźnienie.