środa, 31 października 2012

Podsumowanie października

Kończy się październik, choć gdyby ktoś wyjrzał za okno to może by się zastanowił czy to na pewno jesień ;) Dla mnie był to udany miesiąc pod względem czytelniczym. Udało mi się przeczytać 7 książek (choć na razie zrecenzowałam 6). Dołączyłam do dwóch nowych wyzwań czytelniczych: "Polacy nie gęsi" i "Czytamy Anię". Oprócz tego biorę udział w tych "starych" wyzwaniach, które możecie znaleźć wchodząc w zakładkę o mnie. 

Nie obyło się również bez nowych zakupów. W tym miesiącu naprawdę zaszalałam, co wpłynęło na znaczne obciążenie finansowe. Ale w listopadzie się poprawię (zawsze tak mówię ;P).

- "Ania z Zielonego Wzgórza" L.M. Montgomery - mam stare wydanie z Naszej Księgarni, ale dodatkowy ebook nie zaszkodzi.
- "Pamiątkowe rupiecie" Joanna Szczęsna, Anna Bikont - od pewnego czasu ta książka za mną chodzi, więc kiedy była w promocji musiałam ją kupić.
-"Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie" Małgorzata Gutowska-Adamczyk - chcę w końcu skończyć tą trylogię, więc musiałam kupić
- "Cukiernia pod Amorem. Hryciowie" Małgorzata Gutowska-Adamczyk - j.w.
- "Czarownik Iwanow" Andrzej Pilipiuk - dalszy ciąg zbierania bibliografii autora w formie ebooków
- "Oko Jelenia. Drewniana Twierdza" Andrzej Pilipiuk - j.w.
- "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" Roma Ligocka - słyszałam dużo pozytywnych komentarzy na temat tej książki
- "Kosogłos" Suzane Collins - brakujący trzeci tom
- "Paskuda & Co" Magdalena Kozak - kupiona pod wpływem chwili, ale bardzo dobrze mi się ją czytało - RECENZJA
- "Sen pod baobabem" Tadeusz Biedzki - kolejna książka kupiona w promocji
- "Strasznie mi się podobasz" Antologia - dostałam przy zakupie pozycji pani Kozak.
- "Złamane wersety" Kamila Shamishe - autorka oczarowała mnie swoją poprzednią książką, a i ta mi się podobała. Niedawno skończyłam ją czytać.
- "Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs - mam nadzieję, że będzie to dobra pozycja
- "Sekrety kurtyzany" Louise Allen - czasami mam ochotę na zwyczajny romans i na ten moment poczeka ta książka

Dodatkowo kupiłam dwie książki papierowe:
- Jak napisać prace dyplomową" Umberto Eco - potrzeba na studia
- "Księga wszystkich dusz t.3 Wędrówka" Deborah Harkness - w końcu wyszła trzecia część cyklu który zrobił na mnie całkiem miłe wrażenie 

Którą z tych pozycji czytaliście, a na którą macie ochotę? :)

poniedziałek, 29 października 2012

Mroczny świat wojny, zdrady i śmierci

 Dane techniczne:
  • Autor:  Michalak Katarzyna
  • TytułGra o Ferrin
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Liczba stron: 424
  • Premiera: maj 2010
  • Gatunek: fantastyka



Elfy, czarodzieje, krasnoludy, smoki. Ile historii napisano o tych stworzeniach? Niektóre są zgodne z tolkienowskim wzorcem, inne całkowicie się od nich różnią. Tym razem autorka serwuje nam zupełnie inną wizję tych stworzeń - mrocznych, żądnych krwi, myślących tylko o sobie i o władzy.

Wielokrotnie wpadałam na tą książkę. Byłam ciekawa jak z motywami innego świata poradzi sobie polska autorka. I w końcu natknęłam się na nią w bibliotece. Nie mogłam nie skorzystać z okazji i od razu zabrałam się za czytanie tej pozycji.

Karolina, dziewczyna wychowana w domu dziecka, jest lekarką. Pewnego dnia jedzie do wypadku, a na miejscu spotyka dziewczynę bliźniaczo do siebie podobną. To przepełnia czarę, Karolina przeżyła za dużo cierpienia i bólu. To sprawia, że chce zniknąć z tego świata - za pomocą poznanego rytuału przenosi się do Ferranu - krainy, o której od dawna śni. Tutaj jednak życie nie jest piękne. Od razu wpada w ręce żołdaków, którzy chcą ją zgwałcić i zabić. Dalej jest tylko gorzej - dziewczyna okazuje się częścią przepowiedni i każdy chce dostać ją w swoje ręce. Jak skończy się ta historia, która od pierwszej chwili potrafi postawić włosy na głowie?

Nie spodziewałam się tego. Czytając opis z okładki wyobrażałam sobie historię magiczną, miłosną i piękną. Autorka zaserwowała mi świat przygnębiający, zły, żądny krwi i władzy. Nikt z poznanych postaci nie jest tym, kim się w pierwszym momencie wydaje. Wielokrotne zwroty akcji często mnie zaskakiwały. Bohaterowie są bardzo plastyczni i wielowymiarowi. A czym bliżej końca książki, tym bardziej można poznać motywy ich postępowania. Miałam swoich faworytów którzy jednak w nie okazywali się takimi, jak się początkowo wydawali.

Nie przypuszczałam, że kobieta potrafi pisać w ten sposób - z taką ilością krwi, ekskrementów, cierpienia i śmierci. Autorka potrafiła mnie tym zaszokować. Czasami nie mogłam tego zrozumieć, ale jednocześnie to było takie ludzkie, z tej ciemnej strony ludzkości. Ojciec, który poświęca swoje dzieci. Dzieci, które nie mogą odnaleźć się w świecie. Miłość tak wielka, że potrafi doprowadzić do obłędu. Miłość, przez którą można poświęcić swoje życie. 

Główna bohaterka na początku trochę mnie irytowała. A z drugiej strony jej zachowanie było bardzo prawdopodobne. Karolina, nazywana w Ferrinie Anaelą, musiała przestawić swój sposób myślenia. Tamten świat miał zupełnie inne zasady, inny sposób myślenia i działania. Wielokrotnie przez to niezrozumienie bohaterka krzywdziła siebie oraz tych, na których jej zależało. A zakończenie tej historii było wstrząsające. Motywy pokazujące działanie WeddSa'arda spowodowały, że zobaczyłam go w całkowicie innym świetle. 

Minusy... Na początku to przerzucanie głównej bohaterki między różnymi państwami. Z jednej strony są honorowi rycerze, którzy respektują prawa innego państwa, a chwile potem nie zawahają się przed zadaniem cierpienia kobiecie którą kochają. Nie bardzo mogłam się przekonać do początku książki, kiedy akcja dzieje się jeszcze na Ziemi. Miałam uczucie jakby autorka nie wiedziała, jak zacząć tę książkę. 

W sumie jednak książka wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Jest to bardzo dobrze napisana powieść fantasy, którą mogę polecić każdemu fanowi tego gatunku.


Przeczytałam tą książkę w ramach wyzwań:


środa, 24 października 2012

Wyniki losowania - Rozdawajka, książka października

Witajcie

Pogoda dziś jest prześliczna - cieplutko, słonko i od razu samopoczucie mi się poprawiło :) Mam nadzieję, że po tym poście poprawię samopoczucie jednego z Was. Chcę poinformować, kto wygrał "Igrzyska Śmierci" w październikowej Rozdawajce.

Na tą książkę głosowały 24 osoby, z których niestety tylko jedna mogła być wylosowana. Ale przecież to nie koniec, a dopiero początek. Komu się nie udało, zapraszam za miesiąc.

Losowanie odbyło się w drodze losowej, co widać na załączonym filmiku.



Gratuluję więc zwycięzcy, którym jest:


Miłośniku Książek wyślij na adres mailowy bloga, tj. ksiazkowe.wyliczanki@gmail.com adres, na który mam wysłać wygraną. 

Chwilę temu nasz blog przekroczył 10 tyś. wyświetleń. Dziękujemy wszystkim za odwiedziny. Daje nam to dodatkową motywację, żeby czytać a przede wszystkim pisać o książkach i nie tylko.

Postanowiłam że dam Wam szanse dodatkowego wyboru. W następnym miesiącu oprócz "Cukierni pod Amorem t.1" Małgorzaty Adamczyk-Gutowskiej w konkursie weźmie udział druga książka wybrana przez Was. Za parę chwil pojawi się ankieta z trzema pozycjami, na które będziecie mogli głosować do końca miesiąca. Ta, która zdobędzie największa liczbę głosów wejdzie do losowania książki listopada. 

wtorek, 23 października 2012

Epicka podróż po świecie, którym rządzą kolory

  Dane techniczne:
  • Autor: Brandon Sanderson
  • Tytuł: Siewca Wojny
  • Tytuł oryginalny: Warbreaker
  • Wydawnictwo: MAG
  • Liczba stron: 618
  • Premiera: 2010
  • Gatunek: fantasy 


    Dwa państwa. Jedno małe, skryte w górach, skromne, szare. Drugie olbrzymie, bogate i kolorowe. Nic ich nie łączy, pozornie - są politycznie i kulturowo całkowicie skrajnie różne i wydawałoby się, że nie mają nic wspólnego ze sobą - czy rzeczywiście...?
    Można by sądzić, że te państwa będą żyły niezależnie od siebie, nie wchodząc sobie w drogę. Pokój gwarantuje traktat, podpisany na dwadzieścia lat. Przerażający Król-Bóg ma poślubić idriańską księżniczkę, gdy dopełni się czas. Na idriańskim dworze jedna z królewskich córek całe życie jest przyuczana do roli żony tego konkretnie człowieka, boga, potwora. A potem jest świadkiem, jak do Hallandren wysyłają jej młodszą, roztrzepaną i kompletnie nieobytą siostrę. Polityczna katastrofa i idąca z nią w parze wojna wisi w powietrzu...



    Dworskie intrygi, walka o władzę, zemsta, miłość przełamująca wszystkie bariery - zdawałoby się, motywy wyświechtane jak płaszcz Włóczykija. A jednak tutaj one zostały połączone w bardzo zgrabną opowieść, płynącą wartko i sprawiające, że grubość książki jest tylko plusem. Żywe, wiarygodne postacie - takie, jaki mógłby być każdy z nas. Odważni, zblazowani, napuszeni, dwulicowi, kochający, martwiący się - bardzo ludzcy.  Dodatkowo bardzo ludzcy w tym co przeżywają - autor nie stosuje tanich, tandetnych chwytów o "nadludzkim wysiłku woli". Jeśli ktoś obrywa mieczem w walce - dochodzi do siebie kilka tygodni, gorączkując. Otrzymujemy panoramę charakterów, odczuć, uczynków i myśli - wielką jak dominikańskie targowisko.

    Przy okazji wykreowania postaci autor, jak odniosłam wrażenie - chce nas zapytać o bardzo egzystencjalne rzeczy - czy przedłożysz prawdę nad władzę? Ile zrobisz, by pokonać lęk? Kim jesteś w wielkim zbiorowisku ludzkości? Czy faktycznie każdy z nas ma z góry zapisany los, który na pewno się wypełni? Co zrobisz dla kogoś, kogo kochasz?

    Wielki talent gawędziarski Sandersona sprawia, że szybko wybieramy ulubione postacie, identyfikujemy się, kibicujemy im. Czy młodziutka, dopiero wkraczająca w dorosłość, pogodna Siri poradzi sobie przytłoczona majestatem dworu w Hallandren? Czy Vivenna załamie się po tym, jak została zepchnięta na boczny tor? Kim jest niepokojący wojownik w zniszczonym ubraniu?

    Dodatkowo wszystko jest okraszone magią - znaną z innych książek, sprawdzoną, w typowo epickim wydaniu, ale wolną od uproszczeń i infantylności. To sprawia, ze motyw nieumarłych, czy religii czczącej magię nie drażni, a dodatkowo ubarwia fabułę.

    Byłam zachęcana bardzo gorąco, aby sięgnąć po tę książkę. Autor był zachwalany, takoż jego język, styl kreowania postaci. Miałam przed sobą opasłe tomiszcze - 600 stron zapełnionych maczkiem mogło mnie zarówno przyciągnąć, jak i odrzucić, a że jednak każdy odbiera literaturę inaczej, miałam mieszane uczucia. Ostatecznie, uznałam, że coś, co poleca mi mój przyjaciel, który w moim przekonaniu gust ma świetny, a sam autor sprzedał miliony egzemplarzy swoich książek, to jednak nie może być takie złe. Otworzyłam książkę i pozwoliłam się porwać przygodzie - i nie żałuję ani sekundy spędzonej nad tą książką.



poniedziałek, 22 października 2012

Książka li to czy rozprawka?

  Dane techniczne:
  • Autor: Pawlikowska Beata
  • Tytuł: Blondynka w Peru
  • Seria: Dzienniki z podróży
  • Wydawnictwo: G+J
  • Liczba stron: 160
  • Premiera: luty 2011
  • Gatunek: lit. podróżnicze


Książki pani Beaty czyta się szybko i łatwo, jest to mój przerywnik między innymi pozycjami. Po ten konkretny tytuł sięgnęłam, żeby skończyć wyzwanie Sardegny. Pomyślałam że 160 stron to idealna lektura na jeden wieczór. Niestety sromotnie się zawiodłam.

Autorka porusza kilka spraw związanych z Paru - czym różni się koka od kokainy, o potrawce ze świnki morskiej jak wyglądało życie w czasach Inków, czym równi się lama od alpagi, a ta od wigona.

Tym razem będzie krótko, bo nie chcę się za bardzo wyróżniać od autorki. Książka ma w praktyce 90 stron tekstu, a gdyby jeszcze pousuwać rysunki autorskie, które pojawiają się prawie co drugą stronę to myślę ostatecznie zostałoby koło 60. Książka oczywiście wydana jest w formacie kieszonkowym, a czcionka jest zdecydowanie duża. Gdyby więc wydać tą książkę bez obrazków, zdjęć w standardowej czcionce to wyszłoby koło 30-40 stron. Dlaczego się tak czepiam? Bo mimo że książki autorki są krótkie, to ta bardzo negatywnie mnie pod tym względem zaskoczyła. Owszem czytało mi się dobrze, choć język jest bardzo prostu i łopatologiczny (przyjrzałam się jeszcze raz tekstowi pod tym względem, po konfrontacji z opinią Viv) jednak brakuje mi tu duuużo informacji. Uważam że to nie jest książka. Może rozprawka? Zaznaczenie ciekawych informacji? Na pewno nie jest to tekst pretendujący do miana książki. 

Mimo wszystko jakieś plusy były i nie można o nich zapomnieć. Autorka ciekawie zaznaczyła życie Inków, ich wierzenia. Duży plus również za autorskie tłumaczenie z hiszpańskiego fragmentów "Comentarios reales de los Incas". Z tego co się orientowałam książka ta nie była tłumaczona na Polski, a zawiera ciekawe fragmenty na temat życia i wierzeń ówczesnych mieszkańców. Na końcu znajduje się wiele zdjęć, niektóre naprawę ciekawe.

Podsumowując można się z tą książka zapoznać, nie tracąc dużo czasu. Jednak jeśli ktoś nastawia się na ciekawą i pasjonującą lekturę to może się sromotnie zawieść. Przez ten zawód daję tylko trzy gwiazdki.




***********

Dziś zakończył się pierwszy etap Rozdawajki. Rywalizacja była bardzo wyrównana, do końca nie było wiadomo, która książka wygra. Zagłosowało 41 osób. Ostatecznie w tym miesiącu wygrała:

"Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins - 24 głosami.

Na "Cukiernię pod Amorem" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk oddaliście 17 głosów. Książka ta pojawi się pojedynku listopadowym.

W środę odbędzie się losowanie i poinformuję, kto został zwycięzcą miesiąca.

piątek, 19 października 2012

Lekarz czy skrzypek? Który okaże się bardziej godny miłości?

  Dane techniczne:
  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Miłość wyczytana z nut
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba stron: 302
  • Premiera: styczeń 2010
  • Gatunek: literatura obyczajowa, romans



W zeszłym miesiącu pisałam w samych superlatywach o "Alei Bzów" autorki. Dlatego w bibliotece specjalnie szukałam innych pozycji Aleksandry Tyl i zabrałam się szybko za "Miłość wyczytaną z nut". Niestety nie zrobiła ona na mnie tak dobrego wrażenia jak jej poprzedniczka. Może dlatego, że jest to debiut autorki. 

Eliza, 28-letnia singielka, pracuje jako świetliczanka i mieszka z rodzicami. Dziewczyna ma jednak dosyć samotności, marzy o drugiej połówce. W jej życiu nastają wielkie zmiany - poznaje dwóch mężczyzn i przeprowadza się do innego mieszkania razem z najlepszą przyjaciółką. Który z panów podbije jej serce - Adam, pragmatyczny lekarz, czy Bruno, mężczyzna który pojawił się już w jej przeszłości i którego odrzuciła? 

Znowu pojawia się problem językowy, jest nierówny. Na początku wyraźnie widziałam trochę sztuczne rozmowy bohaterów. W poprzedniej książce przestałam zwracać na niego uwagę wciągnięta przez historię, tym razem miałam przez niego problemy ze skupieniem się nad akcja.
Spodziewałam się ciekawego romansu, a autorka zaprezentowała raczej nienajlepszy obyczaj z elementami romansu. Bohaterka przeżywa życie jak wiele z współczesnych kobiet. Nie jest za odważna w kontaktach z mężczyznami, jednak postanawia się przełamać, co zbliża ją do Adama. Chciałaby żeby był to jej wyśniony mężczyzna. Z drugiej strony Bruno zawsze był dziwakiem ze skrzypcami  Na takiego mężczyznę nie spojrzy. A on,  wyznaje jej swoje bezgraniczne oddanie i nie chce niczego w zamian. Kocha ją ale jeśli ona go nie chce, trudno.

Książka ociera się o parę istotnych współczesnych tematów - bieda i nieuświadomienie, operacje plastyczne, trudy wychowawcze, brak zrozumienia, zdrada. Jest to sygnalizowanie pewnych problemów, żaden jednak nie jest bardziej rozwinięty.

W wielu kwestiach identyfikowałam się z Elizą, choć wielokrotnie mnie irytowała. Postać była wykreowana ciekawie i prawdziwie. Zresztą Adam to również, mężczyzna z krwi i kości. Nie udało mi się go polubić, bo zawsze był strasznie napuszony, ale jednak był zwykłym człowiekiem.
Natomiast postać Bruna jest wyidealizowana. Nic nie chce, nigdy nie jest zły. Pojawia się jak na zawołanie i zawsze czeka. Nie udało mi się do niego przekonać. Z jednej strony życie w Warszawie, z wszelkimi problemami, małżeństwo z blaskami i cieniami a z drugiej taki Bruno, który potrafi zagrać arię, ma dużo pieniędzy, w Paryżu jest sławny na równi z Garou i czeka na Elizę. Podporządkowuje jej całe życie. Absolutnie nie mogłam się do niego przekonać, był za sztuczny.
A i tak najbardziej do gustu przypadła mi Magda, przyjaciółka Elizy. Szalona, postrzelona, odważna ale za bliskich wskoczy w ogień. 

Autorka miała ciekawy pomysł na tą książkę, ale wydaje mi się że nie do końca potrafiła go wykorzystać.  Od samego początku było wiadomo jak ta książka się skończy. Mimo wielu problemów Elizy, nie było mi jej szkoda, bo wiadomo że będzie żyła "żyli długo i szczęśliwie"

Gdybym nie przeczytała tej książki, niewiele bym straciła. Jest słaba i ciesze się że kolejny tytuł, który Aleksandra Tyl wydała jest zdecydowanie lepszy. Pocieszające jest to, że "Miłość wyczytana z nut" to debiut pisarki.


Książka ta bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi"

środa, 17 października 2012

Teoria spiskowa dziejów - Żydzi? Masoni? Jezuici? Kto opanuje świat.

 Dane techniczne:
  • Autor: Eco Umberto
  • TytułCmentarz w Pradze
  • Tytuł oryginalny: Il Cimitero di Praga
  • Wydawnictwo: Oficyna Noir sur Blanc
  • Liczba e-stron: 496
  • Premiera: listopad 2011
  • Gatunek: kryminał, powieść historyczna


Umberto Eco kojarzy mi się z pisarstwem trudnym. Choć do tej pory czytałam tylko "Imię Róży", to język dał mi się we znaki. Jednak nagrodą za początkowe trudności jest bardzo dobrze przeprowadzona akcja, z historią oraz kryminałem w tle. Zauważyłam już że autor świetnie wchodzi w klimat danego czasu. Imię róży było przepełnione atmosferą średniowiecznych zabobonów, wiary w rzeczy nadprzyrodzone ale i głęboką wiarą w Boga. "Cmentarz w Pradze" już od dawna chciałam przeczytać. Teraz, ze względu na wyzwania, udało mi się sięgnąć po tą książkę. Chciałabym napisać co o niej myślę, ale z pewnością nie będzie to łatwe. Z jednej strony historia jest świetna, z drugiej poglądy które autor przypisał głównemu bohaterowi są ciężkie do przełknięcia.

Boczna ulica Paryża, dom antykwariusza. Przy biurku siedzi mężczyzna i zaczyna pisać dziennik. Nie potrafi sobie przypomnieć kim jest, ani co robił ostatnio. Postanawia więc spisać po kolei wszystko czego nie zapomniał, aby w ten sposób zapełnić luki w pamięci. W ten sposób pisze co lubi, jakie ma poglądy. Pisze też o swoim życiu - dzieciństwie, młodości i wieku dorosłym. Co jakiś czas w dzienniku pojawiają się wpisy tajemniczego księdza, który wtrąca swoje uwagi. Kim może być zakonnik? Jak dostaje się do mieszkania Simoniniego? I co łączy te postacie z cmentarzem w Pradze?

Od paru dni zastanawiam się co właściwie sądzić o tej książce. Świetnie wykreowany świat, przedstawienie społeczeństwa XIX-wieku, wszystko dopięte na ostatni guzik. Z drugiej strony główny bohater z wszystkimi jego wadami i ten ogromny antysemityzm. Dochodzę jednak do wniosku, że książka bardzo mi się podobała. I na pewno o niej nie zapomnę przez długi czas. 

Autor wykonał ciekawy zabieg prowadząc narrację trzy-torowo. Na początku odzywa się Narrator, przedstawiając mieszkanie bohatera, jego wygląd, a także w przyszłości opisuje niektóre wydarzenia z pozycji obserwatora. Drugim narratorem jest sam Simonini, mężczyzna w słusznym wieku, który w dzienniku opisuje wszystkie swoje myśli i wspomnienia. Czasem również pojawia się trzeci narrator, wspomniany wyżej ksiądz  który staje się czasem sumieniem głównego bohatera. Dzięki temu historia jego życia staje się powoli kompletna. 

Książka porusza bardzo dużo wątków i na pewno nie uda mi się ich wszystkich poruszyć. Już sam główny bohater skonstruowany jest w bardzo złożony sposób. Na jego postać składa się wiele cech, zachowań, uprzedzeń, bardzo dużo sprytu, zdolności. Dzięki temu przez dziejowe zawieruchy udało mu się przejść bez szwanku.
Z tekstu wyłania się jednak bohater którego nie potrafiłam polubić, momentami mnie irytował, a jednocześnie było mi go żal - wychowanie i niektóre wydarzenia z dzieciństwa wypaczyły go. Simonini pochodzi z Włoch, dokładnie z Turynu, gdzie urodził się w I poł. XIX wieku. W swoim życiu parał się wieloma sprawami, jednak wyraźnie widać, że jest to myślący tylko o sobie i o swojej korzyści cwaniak i kryminalista. Żadne zasady ludzkie i boskie go nie dotyczą. Dla własnego dobra potrafi być podwójnym agentem, zdradzić najlepszych przyjaciół (zaraz chwila, czy on w ogóle ma jakiś przyjaciół?) czy zamordować człowieka z czystą krwią. Do tego jest antyseminą na skale Hitlera, nienawidzi również masonów i w sumie wszystkich innych ludzi. A no i nienawidzi kobiet, ma chyba jakieś problemy ze swoją męskością. 

Za sobą samym szczególnie nie przepadał, ale do innych żywił niechęć tak wielką, że siebie samego jakoś znosił.*

(...)Te damy kameliowe hołdują następującej zasadzie: nie wolno mieć ani serca, ani wrażliwości, ani wdzięczności, trzeba tylko umieć wykorzystywać impotentów, którzy płacą im wyłącznie za to, że wystawiają je na pokaz w swojej loży w Operze. Cóż to za wstrętna płeć!

Książka łączy w sobie książkę historyczną i kryminał. Z jednej strony poprzez wspomnienia bohatera autor przedstawia wydarzenia i społeczeństwo XIX-wieku. Z drugiej postać samego Simoniniego. Co w jego wychodku robią zwłoki? Kim jest tajemniczy ksiądz? I co robił w ciągu ostatnich dni. Na wszystkie pytania autor udziela odpowiedzi świetnie łącząc ze sobą wszystkie te wątki. 

Autor przedstawił XIX-wieczne środowisko pełne uprzedzeń, niepewności. Simonini jest świadkiem wielu wydarzeń historycznych - Zjednoczenie Królestwa Włoch, Dni Komuny w Paryżu, wojna francusko-pruska. Bardzo dobrze widać świetne przygotowanie Eco przed napisaniem tej powieści. Wszystkie niuanse tamtego społeczeństwa przedstawione są przez pryzmat głównego bohatera.
Jednym z istotniejszych wątków były uprzedzenia względem Żydów. Nie tylko samego głównego bohatera, ale całego ówczesnego społeczeństwa. W sumie uprzedzenia to mało powiedziane, były to poglądy które z czasem doprowadziły do "Mein Kampf" Hitlera. 

Zdaniem Simoniniego mieli oni jednak wiele cech właściwych rasom kolorowym, jak słabe owłosienie ciała, ograniczoną pojemność czaszki, czoło pochyłe, zatoki czołowe silnie rozwinięte, wyjątkowo wyraźnie zaznaczoną żuchwę i kości policzkowe, daleko do przodu wysuniętą dolną szczękę, skośne oczodoły, ciemniejszą barwę skóry, na głowie włosy gęste i kędzierzawe, wielkie uszy, nierówne zęby, a ponadto odznaczali się przytępieniem uczuć, przesadnym zamiłowaniem do alkoholu i przyjemności związanych z życiem płciowym, niewielką wrażliwością na ból, brakiem poczucia moralności, lenistwem, porywczością, nieostrożnością, ogromną próżnością, upodobaniem do gier hazardowych, wiarą w przesądy.
Nie musiałem likwidować ich ja, który (na ogół) unikam przemocy fizycznej; mając jednak doświadczenia z czasów Komuny, wiedziałem dokładnie, jak należy postąpić: zmobilizować dobrze wyćwiczone i przeszkolone ideologicznie oddziały i postawić pod ścianą wszystkich z haczykowatymi nosami i kędzierzawymi włosami. Zginęłoby także trochę chrześcijan, ale jak powiedział ów biskup idącym do szturmu na zajęte przez albigensów Béziers: na wszelki wypadek zabijmy wszystkich, potem Bóg rozpozna swoich.
Napisano w żydowskich Protokołach: cel uświęca środki.
A zatem trzeba będzie kiedyś popróbować jedynego rozwiązania racjonalnego, czyli ostatecznego: eksterminacji wszystkich Żydów. Także i dzieci? Tak, także i dzieci. Wiem, może to się wydać pomysłem godnym Heroda, ale gdy ma się do czynienia z chwastami, nie wystarczy ściąć, trzeba wykorzenić. Jeśli nie chcesz mieć komarów, zabijaj larwy. Alliance Israélite stanowi cel przejściowy. Zresztą je także będzie można zniszczyć dopiero wraz ze zniszczeniem całej tej rasy

Wszystkie te myśli wynikały ze strachu. Żydzi nie bratali się z innymi ludźmi, żyli w zamkniętych dzielnicach, nie odsłaniali również swoich tajemnic. Niepokój się potęgował. Kiedy człowiek czegoś nie rozumie, zaczyna być agresywny  Tak było i w tym wypadku. Żydzi stali się kozłem ofiarnym ówczesnego społeczeństwa. Mieli nawet pokusić się o władze nad światem. Starali się przejąć całe społeczeństwo za pomocą spisków i pieniędzy. Przez brak kontaktu wszystkie te wizje nasilały się. Do czego to doprowadziło, wie każdy z nas. 
Eco potrafił świetnie przedstawić te relacje, niepewność, niewiedze, domysły, insynuacje. Zresztą Żydzi nie byli jedyną grupą na którą reszta ludzi patrzyła krzywo. Wielką niewiadomą byli również masoni, jezuici oraz inne zamknięte grupy. Jak człowiek czegoś nie wie, nie rozumie to się tego boi. A najlepszą formą obrony jest atak...

Panowie, żydowskie pochodzenie Chrystusa to legenda rozpowszechniona właśnie przez Żydów – świętego Pawła i czterech ewangelistów. W rzeczywistości Jezus należał do rasy celtyckiej tak samo jak my, Francuzi, których Rzymianie podbili bardzo późno. Celtowie, zanim zniewieścieli pod wpływem rasy łacińskiej, byli ludem zdobywców. Czy słyszeliście o Galatach, którzy dotarli aż do Grecji? Nazwa Galilea pochodzi od Galów, którzy ją skolonizowali. Zresztą mit o dziewicy, która urodziła syna, jest mitem celtyckim, związanym z druidyzmem. Jezus… dość spojrzeć na wszystkie jego wizerunki, jakie posiadamy… – był jasnowłosy i miał błękitne oczy. W swoich mowach piętnował obyczaje, przesądy i wady Żydów i wbrew temu, czego oczekiwali oni od Mesjasza, głosił, że jego królestwo nie jest z tego świata. Żydzi byli monoteistami, a Chrystus sformułował koncepcję Trójcy Świętej, inspirowaną celtyckim politeizmem. Dlatego go zabili. Żydem był Kajfasz, który go skazał, Żydem był Judasz, który go zdradził, Żydem był Piotr, który się go wyparł…

W książce, jak autor sam zauważył, większość osób to postacie historyczne. W niektórych częściach było ich nadzwyczaj dużo. Szczególnie podczas opisywania pobytu Simoniniego na Sycylii momentami zaczynałam się gubić. Z pewnością powodem tego jest moja słaba znajomość historii Włoch. Nie wpłynęło to jednak na odbiór ogólny tej książki. 

Dodatkowym atutem jest wiele obrazków i rycin, które przedstawiają niektóre sceny. Są one stylizowane na opisywany okres.

Uważam, że autor wykonał kawał świetnej roboty. Tak jak "Imię róży" jest lekkim paszkwilem na społeczeństwo średniowiecznych mnichów, tak tutaj widać przerysowane (a może nie) obawy XIX-wiecznego społeczeństwa zachodniej Europy. "Cmentarz w Pradze" to trudny tekst. Jest jednak powieścią wartą zapoznania się z nią. Świetnie uchwycone społeczeństwo, historia oraz język dopełniają całokształtu. 


Książkę tą przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter i jednocześnie Trójka e-pik.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

poniedziałek, 15 października 2012

Podsumowanie wyzwania Melisandry



Tak oto nadeszła jesień i pora podsumowania mojego wyzwania, którego podjęłam się na wakacje. Miałam przeczytać 10 książek w 3 miesiące. Miało to być 5 tytułów wydanych na papierze i 5 ebooków. Pozycje, które przeczytałam to:

1.   "Rio Anaconda" Wojciech Cejrowski, wyd. Zysk i-ska, 2006
2.   "Misery" Stephen King, wyd. Prószyński i s-ka, 2009
3.   "Halt w niebezpieczeństwie", seria "Zwiadowcy", tom 9, John Flanagan, Jaguar, 2011
4.   "Opowieści z Ziemiomorza" Ursula Le Guin, wyd. Książnica, 2008
5.   "Śmierć mówi w moim imieniu" Joe Alex, wyd. Elipsa
6.   "Kacper Ryx" Mariusz Wollny, wyd. Otwarte, 2007
7.   "Herbata z kwiatem paproci" Michał Studniarek, wyd. Runa, 2004
8.   "Duma i uprzedzenie" Jane Austen, wyd. Oxford Educational
9.   "Dama kameliowa" Aleksander Dumas (syn), wyd. Hachette
10. "Jehanette" Izabela Szolc, wyd. Runa, 2004 (rozpoczęta we wrześniu)

Żadna z nich nie była ebookiem - nie posiadam czytnika, a czytanie na ekranie monitora jest bardzo męczące. W ten sposób spełniłam wyzwanie czytając jedynie książki papierowe. Poniekąd stało się tak również dlatego, że jestem przywiązana do formy papierowej - nic nie jest mi w stanie zastąpić szelestu kartek i szorstkości papieru pod palcami - nie wyobrażam sobie dnia, w którym papierowe tomiki zniknęłyby ze sprzedaży. Tym niemniej budujące jest dla mnie, kiedy wchodzę do Empiku czy Matrasu i widzę mnóstwo regałów uginających się pod ciężarem wielu różnorakich wydawnictw. Jeśli papierowa książka ma zniknąć, to na pewno jeszcze nie teraz.

Jestem bardzo zadowolona, że osiągnęłam taki wynik, i podołałam celowi, który sama sobie wyznaczyłam. Obecnie chciałabym ustalić sobie tempo jednej książki tygodniowo - przede mną kilka dość grubych książek, na które potrzebuję nieco więcej czasu. Do końca roku marzy mi się przeczytać jeszcze 10 pozycji, co dałoby mi wynik 24 książek w tym roku. Może będzie więcej, kto wie...? :)


Na przyszły rok planuję kilka nowych wyzwań - mam zamiar czytać bestsellery. Chciałabym mieć poczucie, że znam trendy w czytelnictwie w naszym kraju. Innym celem, jaki sobie postawiłam, jest czytanie przynajmniej jednej angojęzycznej książki na kwartał. Jest to znakomite ćwiczenie języka, ale i możliwość zapoznania się z rzeczami, o których wydaniu w Polsce nie ma co marzyć przynajmniej przez najbliższe lata.

sobota, 13 października 2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Izabela Szolc
  • Tytuł: Jehanette
  • Wydawnictwo: Runa
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: wrzesień 2004
  • Gatunek: fantastyka, historia, romans



    Idzi de Rais, Marszałek Francji, za pomocą czarnej magii próbuje przywrócić do życia Jehannette D'Arc - swoją ukochaną i jednocześnie zbrojnego kompana spod bitwy pod Orleanem. Jeśli jego zamiary zostaną przejrzane, skończy na stosie jak przed paru laty Dziewica Orleańska, a jeśli mu się powiedzie...

    Don Francisco Goya, nadworny malarz hiszpańskich Burbonów, daje się uwieść czarownicy - księżnej Alba, markizie de Villabranca. Pięknej i śmiertelnie niebezpiecznej. Wbrew zakazom Świętej Inkwizycji maluje ją nagą: dla niego to akt wiary i nadziei. Jednak Cayetana pragnie czegoś więcej...


    Lukrecja, nieślubna córka kardynała Rodriga Borgii, próbuje odkryć sekrety ojcowskiej komnaty. Jest tajemnicą poliszynela, że kto spędzi w niej noc, rankiem opuszcza ją nogami do przodu...



    Kiedy sięgałam po tę książkę, miałam nadzieję na mile spędzone chwile - choć Izabela Szolc nie jest szczególnie znaną autorką, to jej styl pisania sprawiał jak do tej pory, że bardzo ją lubiłam. "Cichego zabójcę" czy "Opętanie" przeczytałam szybko, tak więc i tu spodziewałam się sprawnego przeczytania.

    W "Jehanette" otrzymujemy zbiór opowiadań, których bohaterkami są postacie kobiece - Lukrecja Borgia, Izabela Katolicka, Barbara Radziwiłłówna, Katarzyna Medycejska czy Lady Macbeth - wszystkie one targane są słabościami, nierzadko decydują o losach innych ludzi, kochają, intrygują i zabijają. Żadna z nich nie jest kryształowo zła czy dobra, odcieni szarości jest bardzo dużo. To pomaga uczynić ich kreacje bardziej realnymi, ludzkimi. Bardzo istotną częścią pisarstwa pani Szolc jest erotyka i magia czy mistycyzm - tu nie brakuje zwłaszcza tego pierwszego. Nie poleciłabym czytać "Jehanette" bardzo młodym osobom. Jakkolwiek cielesność opisywana w tym zbiorze opowiadań nie przekracza granic dobrego smaku, to jednak nie czuć, aby autorka czuła skrępowanie pisząc o miłosnych uniesieniach.

    Przyznam, że z książka trochę mi się zeszło. Nie z powodu braku czasu - zwyczajnie tym razem propozycja pani Szolc nie umiała mnie należycie wciągnąć. Język okazał się męczący, a ja nie potrafiłam się w niego wgryźć. Nie potrafię jej polecić, ani odradzić - każdy sam musi ocenić, czy da tej książce szansę. Nie jest ani wielkoformatowa, ani opasła. Z drugiej strony nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że kiedyś powinnam podejść do niej ponownie.

    Moja ocena wynika z sympatii do autorki oraz sięgania przez nią po historyczne postacie - nic powalającego, można się zapoznać nie mając nic szczególnego w kolejce.



czwartek, 11 października 2012

Literacka Nagroda Nobla 2012

Pare minut temu zostały ogłoszone wyniki Nagrody Nobla z dziedziny literatury. Laureatem tegorocznej nagrody został chiński pisarz Mo Yan. 


Urodził się w 1956 roku w Chinach. W wieku dwudziestu lat wstąpił do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, gdzie pełnił funkcje oficera ochrony, instruktora politycznego i oficera propagandy. W 1981 roku opublikował pierwsze opowiadanie, "Chunye yu feifei", a wkrótce potem "Minjian yinyue" (1983). W 1984 roku wstąpił na wydział literatury w Wyższej Szkole Artystycznej i wydał "Toumingde hongluobo" (1985). Jego kolejna książka, "Hong gaoliang jizu", została uznana przez chińskich czytelników za najlepszą powieść roku 1986. Zhang Yimou nakręcił na jej podstawie film, który nagrodzono w 1988 roku na festiwalu w Berlinie Złotym Niedźwiedziem. Mo Yan jest pisarzem znanym i uznanym nie tylko w Chinach. Zagraniczna krytyka zgodnie uważa go za największy talent współczesnej literatury chińskiej. Mo Yan równoważy czarnowidztwo i pesymizm głęboką miłością do swojego kraju i jego mieszkańców oraz mistrzowskim stylem.*

W Polsce do tej pory zostały wydane dwie jego pozycje, nakładem Wydawnictwa WAB.

- Kraina wódki (2006)
- Obfite piersi, pełne biodra (2007)

Nie miałam okazja czytać żadnej z tych książek, choć ta druga pozycja kusi mnie już od pewnego czasu. Tak, tak, przede wszystkim ze względu na ciekawy tytuł i okładkę ;) Jednak do tej pory nie było okazji. Myślę że po tym, jak autor dostał Nobla zainteresowanie jego książkami znacznie wzrośnie. W moim wypadku raczej nie zmieni to chęci zapoznania się z jego twórczością. Nie będę jednak również bardzo usilnie szukać. 


A co Wy o tym myślicie? Znacie pisarza? Czytaliście? Ciekawa jestem Waszych opinii :)

* Źródło: Lubimy Czytać.

wtorek, 9 października 2012

Księżniczka, Strażnik i Smok - doborowa kompanija

 Dane techniczne:
  • Autor: Kozak Magdalena
  • TytułPaskuda & Co
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Liczba e-stron: 175
  • Premiera: 26.10.2012
  • Gatunek: fantasy



Buszując wczoraj po sieci znalazłam promocję na najnowszą książkę Magdaleny Kozak. Zaintrygowana postanowiłam przyjrzeć się bliżej, bo autorkę znam choć nie czytałam. A i z tym tytułem pierwszy raz się spotkałam. Okładka nie powiem, intrygująca. Opis dodał tylko smaczku. I połknęłam ją momentalnie :)

Za górami, za lasami, w niedostępnej krainie król srogi córę swą nadobną w brylantowej wieży z kości słoniowej uwięzić kazał. Niezwyciężonego rycerza, o czarnym sercu, dla ochrony przed chmarą zalotników jej przydał i smoka srogiego przy wieży ulokował. Jednak piękny i mężny królewicz niczego się nie uląkł...

Tyle można przeczytać w oficjalnych kronikach, ale wiemy przecież kto płaci kronikarzom. Naprawdę było tak:

Król, owszem srogi, córa... o całkiem miłej aparycji, wieża – średni standard niedofinansowanego dewelopera, niezbyt kwalifikowany strażnik, a smok... A smok był faktycznie srogi. I paskudny…

Świetna pozycja, żeby odprężyć się i pośmiać. Gdy ją czytałam uśmiech nie schodził mi z ust. Ta wersja bajki o księżniczce zamkniętej w wieży bardzo przypadła mi do gustu. Bo niby wszystko jest tak jak w bajce. A jednak życie samo daje o sobie znać. Zarówno Księżniczka, Strażnik jak i Smok są świetnie zarysowanymi postaciami. Takimi z krwi i kości. Przeżywają wzloty i upadki. Rozterki i chwile radości. Dodatkowo co jakiś czas do wieży podjeżdża ktoś, kogo nie można pożreć, gdyż... Tak jak Czarni Mściciele, elitarna jednostka Księcia Pana. A w sumie okazują się świetnymi gośćmi. Jest też Rycerz z czarną chmurą w herbie, trubadur i Zielone Berety tfu... Demony ;) 
Z jednej strony każdy pełni swoją rolę: księżniczka nie zamierza uciec z wieży (choć nadarza się okazja), Strażnik w samotności wzdycha do okna, a Rycerz z czarną chmurą w herbie chce żyć na własny rachunek. Pasia, jak każdy młody smok ma humory, choć uwielbia być drapana za uchem. A ostatecznie wszystko zmierza do bajkowego zakończenia: I żyli długo i szczęśliwie. Ale jest to historia napisana z jajem. Przede wszystkim ze względu na język. Postaci są mimo wszystko schematyczne. Nie da się przebić przez pewne konwenanse. Księżniczka nie stanie się amazonką. Strażnik nie zostanie rycerzem. Choć wiadomo jak to w bajkach bywa. Ale to w pewien sposób dodaje smaczku tej historii. Skończyć się jakoś musi.
Oprócz języka zdecydowanie wielkim atutem jest smok. Pasia, jak to smok pożera ludzi. Ale wystarczy ją odrobinę bliżej poznać, żeby zobaczyć to drugie oblicze. Na stronie Publio jest porównanie do klimatu ze "Shreka". Ze względu na Pasię myślę że nie jest to do końca złe porównanie, choć może trochę za mocne. 
Jest to zdecydowanie książka dla damskiej części odbiorców. Rycerze są honorowi ( w większości), miłość wygrywa a smok okazuje się świetnym przyjacielem. Łez kobiecych będzie również sporo. A także zazdrości i niezrozumienia.
Spędziłam bardzo miło czas przy tej książce. Przyznam szczerze że nie spodziewałam się po autorce Renegata takiego bajkowo-jajcarskiego stylu. I jestem pozytywnie zaskoczona. Nie jest to z pewnością ani nic ambitnego ani odkrywczego. Ale czyta się szybko i świetnie poprawia nastrój.

niedziela, 7 października 2012

Dzban stał się punktem zwrotnym w życiu pewnego klanu

 Dane techniczne:
  • Autor: Montgomery Lucy Maud 
  • TytułDzban ciotki Becky
  • Tytuł oryginalny: A Tangled Web
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 223
  • Premiera: 1992
  • Gatunek: literatura młodzieżowa, powieść obyczajowa
Montgomery jest autorką, którą ukochałam w dzieciństwie. Każdą z części o Ani Shirley przeczytałam wielokrotnie. Widać to najwidoczniej po "Ani na uniwersytecie". A mimo to nie przyszło mi do głowy przeczytać innych utworów autorki. Dopiero w tym roku postanowiłam skompletować resztę książek Montgomery w wydaniu z NK. Z racji wyzwania u Sardegny sięgnęłam po "Dzban ciotki Becky"

"Większość pań Dark była z domu Penhallow, a panieńskie nazwisko większości pań Penhallow  brzmiało Dark (...) Bo rzeczywiście, z kim mógłby się ożenić Dark, jeśli nie z Penhallowówną, i z kim Penhallow, jeśli nie z Darkówną?"* Te powiązania tworzą klan ludzi, którzy pewnego popołudnia gromadzi się na bankiecie ciotki Becky, seniorki rodu. Powodem tego spotkania okazał się dzban, który od długiego czasu jest dziedziczony w tym rodzie. Tylko komu ciotka przekaże ten skarb? Okazuje się że starsza pani dopiero za rok zdradzi swoją wolę. A w tym czasie wydarzy się naprawdę wiele. 

Autorka i tym razem oczarowała mnie swoim stylem. Może początkowo trochę gubiłam się w postaciach, bo pojawia się ich w książce bardzo dużo, nie przeszkadzało mi to jednak wciągnąć się w historię. Spotkanie u ciotki Backy spowodowało lawinę wydarzeń, które doprowadziły do kilku ślubów, do zmian w niektórych rodzinach i do przemyślenia swojego życia. Niektórym z postaci kibicowałam, inne mnie denerwowały. Montgomery przedstawia całą plejadę postaci. Każda z nich ma swój charakter i jest w pewien sposób indywidualnością. Już jakiś czas temu zauważyłam że autorka nikogo na końcu nie zostawia bez pomocy. Każdy w końcu doczeka się lepszego życia. W ciągu  trwania historii pojawia się bieda, głód, nieszczęście, złamane serce to ostateczne wszyscy znajdą to, czego naprawdę pragną. W tej książce tak właśnie wszystko się kończy. To duży atut. Poprawia nastrój i daje nadzieję.

Codzienność życia, małe problemy, miłość, zdrada, śmierć. Nieszczęście i radość mieszają się tu na każdej stronie. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę pozycję i z pewnością w niedługim czasie postaram się poznać jakiś inny tytuł autorki.


Po tę książkę sięgnęłam z okazji wyzwań:




* Cytat z książki

wtorek, 2 października 2012

Podsumowanie września i pierwsza odsłona Rozdawajki u barwinki

Skończył się wrzesień. Miesiąc ten był u mnie o niebo lepszy od poprzedniego pod względem czytelniczym. Pochłonęłam 8 pozycji:

- "Fortel" Veronica Sattler 
- "Złodziej dusz" T1 Aneta Jadowska 
- "Stażystka. Mój romans z prezydentem Kennedym i jego skutki" Mimi Alford 
- "Szkarłatna litera" Nathaniel Hawthorne
- "Sieć rozkwitającego kwiatu" Lisa See 
- "Aleja Bzów" Aleksandra Tyl 
- "Aliedora" Nik Perumow 
- "Ocaleni z XX wieku" Mikołaj Grynberg 

Jak widać gatunkowo są one bardzo różne, co powoduje, że nie jestem w stanie wybrać pozycji najlepszej.

Wzięłam udział w trzech wyzwaniach - Trójka E-pik, Book-Trotter i Z literą w tle. Jak córka marnotrawna wróciłam do biblioteki, gdzie poluję na starsze pozycje. Jednym słowem sukces w pełni :)


Udało mi się również kupić trochę nowych pozycji. Oczywiście w 90% elektronicznych.

- "Żony i córki" Elizabeth Gaskell, wyd. Świat Książki. Od dawna polowałam na jakąś promocję tej autorki.
- "Biała gorączka" Jacek Hugo-Bader, wyd. Czarne. Lubię literaturę faktu, podróżniczą. Ta pozycja idealnie się wpasowuje.
- "Tajemniczy ogród" Frances Hodgson Burnett, wyd. Vesper. Posiadam wydanie filmowe, które czytałam wielokrotnie. Postanowiłam uzupełnić elektroniczną biblioteczkę.
- "Kroniki krwi" Richelle Mead, wyd. Nasza Księgarnia. W sumie kupiłam impulsowo. Coś o wampirach dla młodzieży. Chce sięgnąć jak mnie złapie nastrój.
- "Dziewiąty mag 2. Zdrada" Alice Rosalie Reystone, wyd. Nasza Księgarnia. Musiałam kupić drugi tom bo pierwszy świetnie mi się czytało.

- "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" Magłorzata Gutowska-Adamczyk, wyd. Nasza Księgarnia. Czytałam ją jakiś czas temu i chcę sobie odświeżyć.
- "Kroniki Jakuba Wędrowycza" Andrzej Pilipiuk, wyd. Fabryka Słów. - zbieram wszystkie pozycje autora w ebookach i korzystam z okazji :)
- "Homo Bimbrownikus" Andrzej Pilipiuk, wyd. Fabryka Słów - to samo co wyżej ;)



Kupiłam jeszcze w Taniej Książce papierowe wydanie "Hyperversum" Cecilia Randall. Ale zdjęcie mi się zgubiło ;) Czytałam sporo pozytywnych recenzji tej książki, więc sama chcę się o niej przekonać.

*********************************

A teraz pora przejść do nowej zabawy - Rozdawajka u barwinki.

Zasady: 

Ogólne:

- Zabawa jest cykliczna. Trwa do 30 kwietnia 2013 roku (z czasem data ta może się zmienić). Każda odsłona trwa od 01 do 31 danego miesiąca.

- Odsłona pierwsza trwa od 02.10 do 31.10.2012 roku.

Uczestnictwo w Zabawie:

- Brać udział w Rozdawajce mogą wszystkie osoby posiadające blogi oraz te, które ich nie posiadają. Jeśli ktoś nie prowadzi bloga, proszę w komentarzu zostawić swój adres e-mail.

- Uczestnikami mogą być osoby zamieszkałe na terenie Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Ukrainy oraz Białorusi.

- Nie wymagam obowiązkowo ani dodawania bloga do ulubionych ani informowania u siebie o zabawie. Choć byłoby mi miło, gdyby ktoś sam dodał/poinformował.

Przebieg zabawy:

W dniu 02.10 pojawi się post prezentujący dwie okładki książek. Uczestnicy wybierają jedną z nich, która bardziej do nich przemawia, mają na nią ochotę etc. Wyboru proszę dokonywać w komentarzach pod postem.

- W dniu 22.10 zakończy się pierwszy etap zabawy, w którym uczestnicy wybierają książkę. Ta pozycja, która do tej daty zdobędzie więcej głosów wygra. 

- W dniu 24.10 odbędzie się losowanie osoby, która wygra wcześniej wytypowaną książkę. Losowania dokonam z grona osób, które w komentarzach głosowały na wygraną książkę. Szczęśliwą osobę wybiorę na drodze wyboru losowego.

- Osoba którą wylosuje będzie proszona o podanie swojego adresu korespondencyjnego w ciągu  do 5 dni od daty losowania. Wysyłka zostanie nadana w ciągu 2 dni.

-Druga książka, która w danym miesiącu zyskała mniejszą liczbę głosów nie zniknie. W kolejnym miesiącu pojawi się znowu razem z drugą, całkiem nową, pozycją. 

Informacje końcowe:

- Zabawę przeprowadzam z własnej woli. Wszystkie książki które prezentuję są używane, jednak w stanie bardzo dobrym (w innym wypadku na pewno o tym poinformuję). Jeśli pojawią się pytania, wątpliwości itp. piszcie na adres: barwinka4@gmail.com

***


Tyle jeśli chodzi o formalności. Mam nadzieję że Was nie zanudziłam. Mam też nadzieję, że regulamin jest zrozumiały. Jeśli nie, proszę piszcie. A teraz prezentuję dwie pierwsze książki, z których któraś powędruje w Wasze ręce.

Czas na głosowanie!



poniedziałek, 1 października 2012

Gdy kobieta upadła zaczyna kochać...

Dane techniczne:
  • Autor:  Aleksander Dumas
  • Tytuł: Dama kameliowa
  • Tytuł oryginalny: Le dame aux Camelias
  • Seria: Najsłynniejsze powieści dla kobiet
  • Wydawnictwo: Hachette Livre Polska
  • Liczba stron: 214
  • Rok wydania: 2004
  • Gatunek: romans



    Czy możecie sobie przypomnieć, ile to razy słyszeliście hasła, że miłość zmienia ludzi, że wszystko zwycięża i jest czymś najpiękniejszym na świecie? Z pewnością wiele razy tego rodzaju slogany wydzierały z mniej czy bardziej ambitnych filmów, książek czy piosenek. Jednak każdy, kto w miarę twardo stąpa po ziemi wie, że różnie z nią bywa. Za znaną piosenką możnaby zacytować "kochać to nie znaczy zawsze to samo...". Nie zawsze jest bajkowo i kolorowo, nie zawsze wszyscy cieszą się ze związku i nie każde uczucie ma swój happy end.

    Będąc na fali klasycznych powieści, sięgnęłam po "Damę kameliową", którą zachwycona była moja siostra, a ona byle czego nie pochwali. Książka nie jest zbyt opasła, uporałam się z nią w 2 dni, nie tylko ze względu na relatywnie niedużą ilość stron, ale i na niezwykły dar słowa pana Dumasa, który sprawił, że pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna byłam wręcz zła, że opowieść jest tak krótka. Miałam wrażenie, że ledwie otworzyłam książkę, a już ma się ona ku końcowi, dokładnie tak, jak życie głównej bohaterki - zanim zdążyła nacieszyć się najpiękniejszymi latami życia, musiała pogodzić się ze smutną i samotną śmiercią w boleściach.

    Postacie opisywane przez młodego Dumasa są niezwykle żywo nakreślone, sama postać Małgorzaty ma swój pierwowzór w prawdziwej paryskiej kurtyzanie, kochance autora. Sprawia to, że życie Paryża jest urealnione, jakby bliższe, widzimy jeżdżące ulicami powozy, damy w obszernych sukniach, jesteśmy w teatrach i operach. Jesteśmy świadkami, jak zapewnia autor, historii niebanalnej kobiety, która wymykała się schematom, będąc znacznie wrażliwsza, niż jej zblazowane koleżanki po fachu.

    Czytając tę powieść zastanawiałam się, czy miłość można kupić, albo odstąpić. W powieści Małgorzata musiała wyrzec się jedynego, co w całym życiu było dla niej ważne - związku z ukochanym. Nigdy nie pogodziła się z tym, że nie mógł on trwać po kres jej dni, gdyż zagrażało to reputacji obcej dla niej osoby. A mimo to poświęciła tę cząstkę dobra, którą zesłał jej los.
    Zastanawiam się, czy powinna się była na to godzić. Ktoś powie - zapłacono jej za opuszczenie Armanda, więc cóż warta była jej miłość...? Przeszłość wlokła się za nią, ale sądzę, że miała szansę na utracie znaczenia - Małgorzata pragnęła zmienić swoje życie, które zresztą nie miało trwać zbyt długo. Przez zaślepienie poczuciem godności własnej postronnych osób doszło do tego, że kobieta mająca szansę żyć normalnie jeszcze jakiś czas, stoczyła się całkowicie i odeszła w zapomnieniu.

    "Dama kameliowa" jest opowieścią o miłości, ale miłości niełatwej i skazanej na potępienie. Uczy, że od nas samych zależy nasze szczęście - i nikt go nam nie odbierze, jeśli jesteśmy gotowi o nie walczyć. Ta klasyczna powieść jest pochwałą miłosierdzia i sztuki wybaczania.