czwartek, 21 marca 2013

Wyzwolone Chinki? Czy tradycyjne chińskie żony?


Dane techniczne:
  • Autor: See Lisa
  • Tytuł: Dziewczęta z Szanghaju
  • Tytuł oryginalny: Szanghai Girls
  • Wydawnictwo: Świat Książki
  • Liczba e-stron: 
  • Premiera: luty 2010
  • Gatunek: powieść obca, powieść historyczna

"Tak często się nam mówi, że historie kobiet są nieważne"*
Rodzina czy własne przyjemności? Tradycja czy nowoczesność? Chiny czy Ameryka?

Młode, piękne, bogate i otwarte na nowe doznania. Pearl i May mają wszystko, aby wieść wspaniałe życie w Paryżu Azji - Szanghaju. Ich życie zmienia się jednak diametralnie podczas rozmowy z ojcem. Zostały sprzedane, muszą poślubić obcych mężczyzn i ruszyć z nimi za ocean, do Ameryki. Dziewczyny nie zamierzają zmienić swojego życia. Jest to jednak czas zmian dla całych Chin. Zaledwie po chwili wojska Japońskie wkraczają do Szanghaju, na miasto lecą bomby a rodzina ucieka, aby odnaleźć papierowych mężów swoich córek.

Nie zawiodłam się do tej pory na żadnej książce Lisy See. Zawsze wciągam się bardzo mocno w świat i zbliżam do bohaterów. Tak było i tym razem. Szczególnie przypadła mi do gustu Pearl, która jest narratorką całej powieści. Młoda, ładna dziewczyna ma przed sobą całe życie. Jest jednak Chinką z całą tradycyjną rolą kobiety, choć czuje się wyzwolona i nowoczesna. Zaraz na początku opowieści ucieka z Szanghaju i od tej pory czuje się obowiązana do opieki nad May, młodszą siostrą. 

W historii tej przewija się wiele osób, niektóre zagoszczą na dłużej w życiu dziewczyn, inne będą tylko migawką. Pisarce udało się każdą z nich w jakiś sposób zindywidualizować. Nie ma tam papierowych postaci, każda z nich budzi jakieś uczucia. 

Język, jakim operuje autorka jest bardzo plastyczny, przez co przeżywałam razem z dziewczynami wszystkie perypetie. Najbardziej drastyczny moment, czyli gwałt na Pearl i jej matce przez japoński oddział, bardzo długo chodził mi po głowie. Ciężko mi się o tym czytało. Pisarka nie pisze ani nadzwyczajnie brutalnie, ani szczegółowo, ale po raz pierwszy opis gwałtu wywołał u mnie tak mocne uczucia. Musiałam przerywać lekturę w tym momencie. 

Przybycie dziewczyn do Stanów, pierwszy okres ich życia w nowym państwie. Próba asymilacji  podtrzymywanie tradycji wyniesionych z domu. Dlaczego w Stanach są osobne dzielnice dla Azjatów? Dlaczego nie chcą oni, tak jak większość imigrantów, asymilować się i wtapiać w nowe państwo, którego w końcu stają się mieszkańcami? W wielkim zainteresowaniem czytałam o życiu Chińczyków w USA w czasie II wojny światowej, a także po niej. Okres kiedy istniała Angel Island oraz ustawa o zakazie imigracji Chińczyków. Bardzo ciekawym i nieznanym dla mnie wątkiem był handel tzw. papierowymi braćmi i ich żonami. W ten sposób udało się omijać prawo amerykańskie. Wszystko to udało się Lisie See przedstawić przez pryzmat życia zwyczajnej rodziny chińskiej, wielopokoleniowej, choć niekoniecznie powiązanej więzami krwi. 

Okazuje się, że Stany Zjednoczone nie są aż tak tolerancyjne. Biali mieszkańcy tego państwa uważają się za lepszych. Nie tylko czarnoskórzy byli asymilowani i linczowani. Odnosiło się to również do przybyszów z Azji, którzy właśnie dlatego tworzyli własne enklawy, ponieważ zostali pozbawieni wielu praw. Nie mogli kupić na własność domu, szczególnie poza chińskimi dzielnicami. Dzieci uczyły się w oddzielnych szkołach. Nie można było znaleźć pracy na lepszych stanowiskach. Chińczyk według Amerykanów - przygłupi, posłuszy i ledwo mówiący po angielsku. Nic dziwnego że zamykali się oni we własnym świecie i jego tradycjach, które przywieźli ze starego państwa. 

Autorka wplotła tu także ciekawy wątek córki jednej z bohaterek. Miałam nadzieję, że rozwinie się on z czasem i poznamy nieznanego ojca. Kontynuacja "Dziewcząt z Szanghaju" będzie bazowała na tym motywie, co bardzo mnie cieszy.

Lisa See stworzyła interesującą powieść, opisując życie dwóch chińskich kobiet, które uciekły z kraju i rozpoczęły życie za oceanem. Jest to po trosze powieść historyczna, po trosze obyczajowa. Na pewno przypadnie do gustu osobom, które zetknęły się choć z jedną z książek autorki. Ja mogę ją polecić z czystym sercem.



* Fragment książki

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:

17 komentarzy:

  1. Lisa See to świetna pisarka. Podoba mi się tematyka, którą porusza w swoich książkach, gdyż odkąd pamiętam fascynuje mnie Wschód - Bliski i Daleki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Choć nie wszystkie jej książki dzieją się w Chinach to zawsze ten motyw u niej przeważa.

      Usuń
  2. Zainteresowała mnie ta pisarka. Może uda mi się zdobyć jej książki, gdyż Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Polecam w takim razie, myślę ze się nie zawiedziesz.

      Usuń
  3. Czytałam już inną książkę tej autorki i podobała mi się, więc i po tę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na swojej półce posiadam "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz", więc wypadałoby najpierw wziąć się za tę pozycję, aby sięgnąć po dalszą twórczość autorki. Jednak myślę, że to nastąpi - prędzej czy później. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kwiat Śniegu..." również czytałam jakiś czas temu i bardzo mi się podobała. Także jeśli się za nią zabierzesz z pewnością nie pożałujesz.

      Usuń
  5. Właśnie jestem w trakcie czytania jednej z książek Lisy See i już teraz wiem, że na tej nie skończę. "Dziewczęta z Szanghaju" mam już na swojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta autorka potrafi tak pisać że każdego zainteresuje i wciągnie :)

      Usuń
  6. Świetna recenzja. Sama wprawdzie nie czytam powieści historycznych, ale moja ciocia tak, więc jej polecę ową książkę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ciesze się że masz co polecić swojej cioci. Choć myślę ze jeśli w przyszłości zdecydujesz się sięgnąć sama po książkę tej autorki to również nie pożałujesz :)

      Usuń
  7. Wysoko oceniona książka...cieszę się, bo czeka już na mnie na półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz, gdy po nią sięgniesz :)

      Usuń
  8. Miałam w swojej biblioteczce jedną książkę Lisy See, ale wymieniłam się z nią podczas spotkania blogowego. Recenzja bardzo zachęcająca, więc będę musiała wybrać się do biblioteki :) Co zresztą uczynię na dniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby nie spodobała Ci się ta książka Lisy See że ją wymieniłaś? Mam nadzieję, że ta pozycja Cię wciągnie, o ile po nią sięgniesz :)

      Usuń
  9. Dzisiaj mam chyba szczęście do książek Lisy See, bo Twój blog jest już trzecim, na którym czytam o tej pisarce. Nie znam jeszcze jej twórczości, ale liczne entuzjastyczne opinie na jej temat sprawiają, że mam ochotę natychmiast pognać do biblioteki. Chociaż kultura wschodu jest mi całkowicie obca, bardzo chętnie dam szansę tej poczytnej autorce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.