wtorek, 9 lipca 2013

Miłość, zderzenie dwóch religii i mroźna Północ...

Kobieta i Mężczyzna rymują się ze sobą. Są jak słońce i księżyc na nieboskłonie życia - tak różni od siebie, a jednak nie mogący bez siebie istnieć. Jedno jest dopełnieniem drugiego, droga każdego z nich determinowana jest przez drugie.

Czy posłuchasz mej opowieści, Miły...? 
Opowieści, którą stworzymy we dwoje, strofy i wersy znacząc miłością, krwią i łzami.
Opowieści, której żaden bard nie napisze, a która gra w sercu nas obojga.
Czy posłuchasz, Miły...?
Czy zaśpiewasz ją ze mną...?

My, kobiety. Tak różne od mężczyzn, ich świat dla nas jest jednocześnie tak łatwy do pojęcia i tak bardzo owiany tajemnicą. 
My, kobiety. Tak różne dziś od tych sprzed setek lat - czy może właśnie przez tyle lat niezmienne?
My, kobiety... 
Kochamy, tęsknimy, płaczemy. Nasze życie wypełnione jest czekaniem, jest słuchaniem intuicji i próbą przetrwania tego co najgorsze, gdy nad rodziną zbierają się czarne chmury.
Pożądamy, pochłaniamy bez reszty, zaklinamy miłość. Zespolone z ukochanym odkrywamy nowe lądy namiętności, a jednocześnie pragniemy słodkiej monotonii, zasypiania przy tylko jednym, jedynym żeglarzu...
Szukamy znaków w błyskach oczu, historii wyrytych w bliznach, doświadczenia opowiadanego przez zmarszczki. Uczymy się patrzeć i wiedzieć wszystko, choć nie pada ani jedno słowo. 
Czasem mylimy się, zbyt pochopnie zdarza nam się wydać osąd, bo rozum przesłania mgiełka strachu o to, co kochamy.
My, kobiety...



Narracja prowadzona jest niespiesznie, prostym, choć zaskakująco plastycznym językiem. Pozbawiona infantylności typowych romansów, jest przede wszystkim książką "o kobietach dla kobiet". Opowiada o emocjach, które bliskie są wielu, jeśli nie każdej z nas.
Sigrun i Regin. Oto opowieść o nich, o ich małżeństwie z woli Apalvaldra, ojca Sigrun, wielkiego jarla. Małżeństwa będącego częścią większego planu, a jednak niespodziewanie naznaczonego wielką miłością. Opowieść widziana oczami dziewczynki, która w książce przede wszystkim pozwala nam patrzeć, jak przemienia się w kobietę.
Sigrun prowadzi nas przez swoje życie, wpuszczając w najprywatniejsze jego części. Opowiada o intymności i rozdzierającej tęsknocie za mężczyzną swojego życia.


Twój świat był tam, gdzie Ty - pod stopami, pod dziobem łodzi - twoja Północna Droga - to, na co spojrzałeś! I to ty decydowałeś, ile z tego świata zobaczę - w skrzyniach zwoziłeś mi go do domu. Tylko to, co najlepsze: srebro, złoto, bursztyn, futra, suknie, jedwabie! A ja? Jedyny podarek, jakiego pragnęłam, to czas. Twój czas dla mnie! Ten czas, to nasze życie. Upływał tak szybko...*









*E. Cherezińska, "Saga Sigrun", s.389

5 komentarzy:

  1. Chyba jednak nie czuję tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam wiele dobregoo tej książce. Chętnie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm.. trochę tak trochę nie, jak bd w bibliotece to sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku chciałam powiedzieć, że wprowadziłaś ciekawą formę recenzji, te powtarzane fragmenty są bardzo poetyckie. Po książkę mimo wszystko raczej nie sięgnę, trochę nie moja tematyka.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieknie napisalas. Od pierwszych zdan nie mialam watpliwosci, ze piszesz o Sigrun i Reginie.
    Uwielbiam cala serie. Kolejny tom jest inny, ale rowniez bardzo bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.