
- Autor: Robinson Marilynne
- Tytuł: Dom nad jeziorem smutku
- Tytuł oryginalny: Housekeeping
- Tłumaczenie: Wojciech Fladziński
- Wydawnictwo: Wydawnictwo M
- Liczba stron: 212
- Premiera: marzec 2014
- Gatunek: literatura współczesna
Długo zbierałam się, żeby napisać parę słów o tej książce. W międzyczasie buszowałam po sieci, szukałam inspiracji. Czytałam recenzje na wielu blogach i za nic nie potrafiłam się w nich odnaleźć. Stwierdziłam, że jestem dziwna, bo zupełnie inaczej odbieram tą lekturę. Ale może właśnie tak miało być. Dlatego opowiem Wam moje wrażenia po spotkaniu z "Domem nad jeziorem smutku".
Mała, spokojna miejscowość gdzieś w Stanach. Historia dwóch sióstr opowiadana przez starszą z nich - Ruth. Dziewczynki zostają porzucone przez matkę, która znika w tragicznych okolicznościach, co staje się tematem wielu spekulacji na lata. Babcia zajmuje się wychowaniem sióstr. Jednak kobieta nie jest już młoda i któregoś dnia się nie budzi. Dziewczynki trafiają pod opiekę dwóch starszych kobiet, a następnie ciotki.

Zastanawia mnie spojrzenie autorki na Sylvie. Czy była jej przychylna czy wręcz przeciwnie - nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Kobieta jest przedstawiona jako dziwaczka, która nie myśli tak jak inni ludzie. Jest zbieraczem. Podczas kolacji nie używa światła, w sumie nigdy go nie używa. Chodzi w za dużym płaszczu podróżnym nawet w domu. Nigdy nie wiadomo, co za chwile zrobi. Ma nieobecny wzrok i opowiada historie, które nie zawsze są prawdziwe.
Książka jest dość cienka i czyta się szybko. Na pewno wielu osobom przypadnie do gustu. Życie w małej mieścinie płynie spokojnie, choć nie jest idylliczne. Wiele lat wcześniej w jeziorze zatonął pociąg z pasażerami, co pozostawiło ślad na lokalnej społeczności. Może właśnie to wydarzenie wpłynęło na rodzinę, o której historia opowiada. Mnie jednak nie przekonała. Było tam za dużo smutku i pustki. Choć sam język jest wciągający to czegoś mi brakowało. Coś mi przeszkadzało w tej książce. Był jakiś element, przez który nie mogłam się wciągnąć, ale nie potrafię do końca stwierdzić, co to takiego.
Tym razem nie udało mi się dobrać tej lektury pod swój gust. Ale być może jestem wyjątkiem, bo naprawdę w blogosferze jest wiele pozytywnych opinii.
Za egzemplarz dziękuję: