Dane techniczne:
- Autor: Kordel Magdalena
- Tytuł: Malownicze. Wymarzony dom
- Seria: Malownicze t. 1
- Wydawnictwo: Znak
- Liczba e-stron (epub): 306
- Premiera: 17 luty 2014
- Gatunek: literatura współczesna
Nie każdy lubi życie w wielkim
mieście – wieczny pęd, wyścig szczurów. Niektórzy w pewnym momencie mają
dość takiego życia, wyjeżdżają w głuszę, gdzie cywilizacja nie zawsze dociera,
tam znajdują swoje miejsce na ziemi. Książek, które traktują na ten temat, od
pewnego czasu jest na rynku zatrzęsienie i ciągle pojawiają się nowe. Czasami
sięgam po tego typu pozycje, żeby się zrelaksować i zyskać wiarę w ludzi. Tym
razem jednak dodatkową motywacją była informacja o autorce. Pewnego dnia
przypadkiem dowiedziałam się o spotkaniu autorskim w miejskiej bibliotece i choć nie
udało mi się na nie dotrzeć, to pozyskałam wiedzę, że pisarka pochodzi z mojego
miasta. Nie zastanawiałam się długo i przy nadarzającej się okazji książka
pojawiła się w moim zbiorze.
Magda, w momencie poznania,
właśnie kończy swój dwuletni związek, rezygnuje z pracy, i nie
całkiem świadomie kupuje dom w Sudetach. Nie zastanawiając się długo,
dziewczyna wyjeżdża do Malowniczego, małego miasteczka. Tam, dzięki pomocy
mieszkańców, własnym staraniom i uśmiechowi losu, zaczyna coraz bardziej
zapuszczać korzenie.
Sięgając po tą pozycję mniej
więcej wiedziałam, czego się spodziewać, jednak na początku czułam pewien
niesmak. Miejsce, w którym Magda kupiła swój dom okazało się rajem na ziemi. Od
pierwszej chwili zjednuje sobie mieszkańców, z każdej strony wyciąga się do
niej pomocna dłoń. Miejscowość, mieszkańcy, życie, wszystko, co stworzyła
autorka było niesamowicie przesłodzone. Po pewnym czasie przestałam
zwracać na to uwagę, a może raczej klimat Malowniczego zaczął mnie przenikać.
Miejsce, które stworzyła autorka jest wyspą szczęścia. Spokojna mieścina w
niezbyt wysokich górach, na tyle duża że posiada ryneczek, wszystkie potrzebne
sklepy, na tyle mała, że wszyscy się znają. Odcięta od świata, ale blisko
dużego miasta. Magda od samego przyjazdu trafiała na ludzi
„którzy znają Józefa” (zwrot użyty w książce, zrozumiały dla każdego, kto
czytał i pamięta przygody Ani Shirley), pomocnych, życzliwych, miłych i
uczynnych. Oczywiście poznaje również ludzkie problemy, jak dziewczynki,
wychowywane przez dziadków alkoholików, problemy z młodszą siostrą – wampem,
czy stary sekret, który niszczy życie niektórych ludzi w miasteczku od lat, a
który poruszyła swoim przyjazdem pewna maturzystka. Mimo to, bohaterka odkrywa
w sobie zapomniane uczucia, wartości, o których w Warszawie dawno zapomniała.
Początkowo myśli tylko o odnowieniu domu i powrocie do miasta po wakacjach,
jednak z czasem jej plany się zmieniają.
Zastanawiam się, czy można
wskazać tu jedną główną postać – może nią być Magda, z którą się utożsamiam z
powodu wieku i imienia, ale Julia również aspiruje do postaci pierwszoplanowej.
Dziewczyna wychowywana jedynie przez ojca, który zupełnie o nią nie dba,
postanawia przyjechać do Malowniczego, poszukując rozwiązania sekretu i pewnej kobiety.
Bohaterka właśnie skończyła szkołę średnia, od dzieciństwa była bardzo
samotna, w Malowniczym odkrywa spokój, przyjaźń, miłość, rodzinę.
Chciałabym trafić do miejsca,
stworzonego przez panią Kordel, niestety sama nigdy nie miałam tyle szczęścia. Brzmi to trochę tak, jakby Malowiczne ściągało
w swoje progi jedynie pewien rodzaj ludzi.
Oczywiście nie zabraknie tu
również cierpienia, złości, bezsilności, jednak jakby z przyjazdem Magdy
wszystkie krzywdy zaczynają znikać, a problemy się wyjaśniają.
Muszę tez zwrócić uwagę na proboszcza
tamtejszej parafii. Wraz ze swoją gosposią bardzo przypominał mi postacie z „Rancza”,
zresztą pani Dorota miała w mojej wyobraźni taki sam wygląd, jak Michałowa. Ksiądz
w książce jest pozytywniejszy, to postać, która zawsze pomoże, poradzi, a jeśli
trzeba sam zakasa rękawy do pracy.
Postaci pozytywnych, charakterystycznych, które powinny znaleźć tu swoje miejsce jest bardzo dużo.
„Malownicze. Wymarzony dom” to
bardzo pozytywna lektura, która mogę polecić na wolne popołudnie a przede
wszystkim na chandrę. Jest to typ książki, która nie zaskakuje. Akcja toczy się
spokojnie i w mniej lub bardziej przewidzianym kierunku. Wszystko zdąża do
szczęśliwego zakończenia. Po skończeniu tej lektury miałam pewien żal do
autorki. Stworzyła miejsce i ludzi, których niestety nie miałam okazji poznać w
prawdziwym życiu i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi to dane.
Polecam lekturę tej książki, bo
można się po niej bardzo pozytywnie odstresować. Ja tymczasem w najbliższym
czasie z pewnością sięgnę po kontynuację przygód bohaterów.
Nie każdy lubi życie w wielkim
mieście – wieczny pęd, wyścig szczurów. Niektórzy w pewnym momencie mają
dość takiego życia, wyjeżdżają w głuszę, gdzie cywilizacja nie zawsze dociera,
tam znajdują swoje miejsce na ziemi. Książek, które traktują na ten temat, od
pewnego czasu jest na rynku zatrzęsienie i ciągle pojawiają się nowe. Czasami
sięgam po tego typu pozycje, żeby się zrelaksować i zyskać wiarę w ludzi. Tym
razem jednak dodatkową motywacją była informacja o autorce. Pewnego dnia
przypadkiem dowiedziałam się o spotkaniu autorskim w miejskiej bibliotece i choć nie
udało mi się na nie dotrzeć, to pozyskałam wiedzę, że pisarka pochodzi z mojego
miasta. Nie zastanawiałam się długo i przy nadarzającej się okazji książka
pojawiła się w moim zbiorze.
Magda, w momencie poznania,
właśnie kończy swój dwuletni związek, rezygnuje z pracy, i nie
całkiem świadomie kupuje dom w Sudetach. Nie zastanawiając się długo,
dziewczyna wyjeżdża do Malowniczego, małego miasteczka. Tam, dzięki pomocy
mieszkańców, własnym staraniom i uśmiechowi losu, zaczyna coraz bardziej
zapuszczać korzenie.
Sięgając po tą pozycję mniej
więcej wiedziałam, czego się spodziewać, jednak na początku czułam pewien
niesmak. Miejsce, w którym Magda kupiła swój dom okazało się rajem na ziemi. Od
pierwszej chwili zjednuje sobie mieszkańców, z każdej strony wyciąga się do
niej pomocna dłoń. Miejscowość, mieszkańcy, życie, wszystko, co stworzyła
autorka było niesamowicie przesłodzone. Po pewnym czasie przestałam
zwracać na to uwagę, a może raczej klimat Malowniczego zaczął mnie przenikać.
Miejsce, które stworzyła autorka jest wyspą szczęścia. Spokojna mieścina w
niezbyt wysokich górach, na tyle duża że posiada ryneczek, wszystkie potrzebne
sklepy, na tyle mała, że wszyscy się znają. Odcięta od świata, ale blisko
dużego miasta. Magda od samego przyjazdu trafiała na ludzi
„którzy znają Józefa” (zwrot użyty w książce, zrozumiały dla każdego, kto
czytał i pamięta przygody Ani Shirley), pomocnych, życzliwych, miłych i
uczynnych. Oczywiście poznaje również ludzkie problemy, jak dziewczynki,
wychowywane przez dziadków alkoholików, problemy z młodszą siostrą – wampem,
czy stary sekret, który niszczy życie niektórych ludzi w miasteczku od lat, a
który poruszyła swoim przyjazdem pewna maturzystka. Mimo to, bohaterka odkrywa
w sobie zapomniane uczucia, wartości, o których w Warszawie dawno zapomniała.
Początkowo myśli tylko o odnowieniu domu i powrocie do miasta po wakacjach,
jednak z czasem jej plany się zmieniają.
Zastanawiam się, czy można
wskazać tu jedną główną postać – może nią być Magda, z którą się utożsamiam z
powodu wieku i imienia, ale Julia również aspiruje do postaci pierwszoplanowej.
Dziewczyna wychowywana jedynie przez ojca, który zupełnie o nią nie dba,
postanawia przyjechać do Malowniczego, poszukując rozwiązania sekretu i pewnej kobiety.
Bohaterka właśnie skończyła szkołę średnia, od dzieciństwa była bardzo
samotna, w Malowniczym odkrywa spokój, przyjaźń, miłość, rodzinę.
Chciałabym trafić do miejsca,
stworzonego przez panią Kordel, niestety sama nigdy nie miałam tyle szczęścia. Brzmi to trochę tak, jakby Malowiczne ściągało
w swoje progi jedynie pewien rodzaj ludzi.
Oczywiście nie zabraknie tu
również cierpienia, złości, bezsilności, jednak jakby z przyjazdem Magdy
wszystkie krzywdy zaczynają znikać, a problemy się wyjaśniają.

Postaci pozytywnych, charakterystycznych, które powinny znaleźć tu swoje miejsce jest bardzo dużo.
„Malownicze. Wymarzony dom” to
bardzo pozytywna lektura, która mogę polecić na wolne popołudnie a przede
wszystkim na chandrę. Jest to typ książki, która nie zaskakuje. Akcja toczy się
spokojnie i w mniej lub bardziej przewidzianym kierunku. Wszystko zdąża do
szczęśliwego zakończenia. Po skończeniu tej lektury miałam pewien żal do
autorki. Stworzyła miejsce i ludzi, których niestety nie miałam okazji poznać w
prawdziwym życiu i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi to dane.
Polecam lekturę tej książki, bo
można się po niej bardzo pozytywnie odstresować. Ja tymczasem w najbliższym
czasie z pewnością sięgnę po kontynuację przygód bohaterów.