sobota, 14 czerwca 2014

"Zielone kalosze" Wanda Szymanowska


Dane techniczne:

  • Autor: Szymanowska Wanda
  • Tytuł: Zielone kalosze
  • Wydawnictwo: Novae Res
  • Liczba stron: 192
  • Premiera: marzec 2014
  • Gatunek: lit. kobieca, obyczajowa




Lubie czytać mało znane pozycje, czasami w ten sposób odkrywam prawdziwe perełki. Kiedy wzięłam do ręki tą cieniutką książkę nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Okładka taka sobie, raczej by mnie do siebie w księgarni nie przekonała. Polska pisarka - dobrze. Powieść obyczajowa - dobrze. To teraz zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak będzie dobra - polecimy. Jak będzie zła - najwyżej dużo czasu nie stracę. Z takim podejściem zagłębiłam się w pierwszą stronę powieści. 

Antonina ucieka na wieś. Dosłownie ucieka - od męża pijaka, który przez wiele lat małżeństwa znęca sie nad nią psychicznie. Postanawia zacząć życie od nowa - niszczy karty kredytowe, kartę SIM. Zaczyna wszystko od nowa. Chałupa, którą wynajęła do najwyższej jakości nie należy. Wygód tu żadnych, życie ciężkie i nudne. Czy kobieta potrafi się przystosować? I czy odnajdzie tu szczęście?

Motyw ucieczki od zabieganego życia codziennego w wiejską głuszę jest znany. Wiele pojawiło się tytułów, które traktują o odnalezieniu swojej drogi z dala od miasta. Tam bohaterki odnajdują swoje szczęście, przyjaźń a wielokrotnie również miłość. Miejsca do którego przybywają okazują się magiczną doliną z wspaniałymi ludźmi. Fajnie jest odprężyć przy tego typu publikacjach. W "Zielonych kaloszach" nie znajdziemy tego typu fantazji. Antonina wynajmuje chałupkę w Ruczaju Dolnym, małej wsi gdzieś w Polsce. Wieś w ogóle jest zacofana, większość męskiej populacji od rana popija wszystko co procentowe, kobiety trwają przy swoich brzydkich połówkach, bo tak trzeba. Napotkana "władza" pierdzi w stołek. Niewiele się tu zmieniło od upadku PRL-u. Pani Wanda pokazuje tu drugą stronę medalu - zamiast spokojnego, pięknego i wręcz magicznego miejsca - wieś zacofaną, smutną, która ma w sumie niewiele do zaoferowania. Być może jest przerysowana, jednak o wiele prawdziwsza. 

Główna bohaterka dość szybko poznaje nowe osoby, nawiązując bliską znajomość ze Stenią, która pracuje w lokalnym sklepie. Antonina jest osobą zaradną, potrafi wywrzeć na innych wrażenie i przekonać ich do swoich racji. Dlatego szybko znajduje zajęcie, powoli odnajdując spokój. Jednak wiele jeszcze wody upłynie, żeby poukładała swoje życie, wyrzuciła męża z pamięci i z życia. Jednocześnie chcąc, nie chcąc, będzie musiała pomóc nowym znajomym, a w szczególności Steni w jej niełatwym życiu. Na jej drodze pojawia się również Edek, który jak na mężczyznę żyjącym w tamtym środowisku jest zjawiskiem niespotykanym - nie pije, chętnie wszystkim pomaga, jest złotą rączką a do tego mężczyzną samotnym...

Najbardziej przypadła mi do gustu Stenia, kobieta życzliwa, miła, potrafiąca serce oddać dla przyjaciół. W książce nie znajdziemy wielu postaci, postać pierwszoplanowa to Antonina i jej problemy z odnalezieniem się. Drugim istotnym wątkiem, nie wiem czy nie ciekawszym, jest ciężkie życie Steni i jego powolna zmiana, w czym dużą zasługę ma Tosia. Pojawiają się i inne postacie, choć są one mniej istotne (no może oprócz Edka). Ciekawy jest również motyw miłosny, ukazany powoli i obierający nietypową drogę rozwoju, co czytelnika może zaskoczyć. 

Książkę czyta się szybko i jest naprawdę wciągająca. Największym plusem jest zupełnie inny wizerunek wsi jak na publikację tego typu. Język autorki jest interesujący i powoduje, że czyta się szybko. Autor trzecioosobowy jest w tym wypadku świetnym pomysłem. Bardzo podobało mi się również zakończenie - nietypowe i chyba dlatego zwracające uwagę. Autora dała bohaterce możliwość wyboru i rozwoju swojej drogi życiowej. 

Minusy też się niestety znajdą. Autorka przedstawiła Antoninę jako zupełne przeciwieństwo mieszkańców wioski - smukła, świetne ubrana, zaradna, odnajdująca się w każdej sytuacji. "Jak ta Klaudia Karbinale"* Być może autorce chodziło o zderzenie ze sobą tak różnych osobowości, jednak momentami odbierałam bohaterkę jak ostatnią snobkę. Oceniała ludzi w Ruczaju i ich życie bardzo negatywnie, przynajmniej na początku książki. 
Drugim minusem jest objętość. Książka zawiera się na 192 stronach i opowiada historię życia co najmniej półroczną (plus sporo wspomnień z wcześniejszego życia Antoniny i Steni). Na początku parę razy łapałam się na tym, że o czymś się mówi i za chwilę rzecz czy wydarzenie miało miejsce. Przykładowo Antonina rozmawia ze swoją córką, żeby do niej przyjechała, ale za jakiś czas, miesiąc może. Dwie strony dalej pod oknem pojawia się samochód z ową córką. Dopiero mniej więcej w połowie książki zrozumiałam te przeskoki czasowe. Parę wątków można by rozbudować i książka z pewnością by na tym zyskała.

Podsumowując książka jest dobra i warta uwagi. Moje zastrzeżenia nie powodują negatywnego odbioru całokształtu książki, przeczytałam ją szybko i z zainteresowaniem. Ze względu na debiut autorki na niedociągnięcia można patrzeć przez palce. Warto mieć tą pozycję na uwadze. 

* Cytat z książki

Za egzemplarz książki dziękuję Pani Wandzie Szymanowskiej.

24 komentarze:

  1. Może kiedyś się zdecyduję ją przeczytać, ale na pewno nie w najbliższym czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję, to polecam.

      Usuń
  2. Ja też zazwyczaj patrzę bardziej przychylnym okiem na debiut danego autora, dlatego myślę, że mimo minusów o których wspomniałaś dam szansę tej książce, kiedy tylko znajdę wolną chwilę, bo teraz niestety nie mam czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak to z tym brakiem czasu bywa i rozumiem. Jednak jeśli nadarzy się okazja to przeczytaj :)

      Usuń
  3. Dość interesująca historia. Chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ciekawe, że autorka zdecydowała się na ukazanie innego wizerunku wsi. Krótka pozycja, może się kiedyś skuszę, szkoda tylko, że są takie przeskoki czasowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale da się to przeżyć. A wizerunek wsi rzeczywiście niecodzienny, jak na współczesną literaturę :)

      Usuń
  5. Trochę zniechęcają mnie te przeskoki czasowe, o których wspominasz, ale może bym się w tym odnalazła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz przeczytać i sama się przekonać :)

      Usuń
  6. Rozśmieszył mnie tytuł tej książki. Nie jestem jednak przekonana czy ta pozycja by mi się spodobała...

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz ten gatunek to być może przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  7. Debiuty bywają ryzykowne, ale popieram sięganie po nie ;) ta pozycja może być ciekawa, a nawet jeśli ma niedociągnięcia, to tylko kilka stron. Będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalezienie nowej perełki warte jest przebicie się przez gorsze pozycje ;)

      Usuń
  8. Też zawsze lubiłam sięgać po mało znane pozycje, ale ostatnio zdarza mi się to jakby rzadziej. Zwłaszcza, gdy chodzi o książki, które nie są już nowościami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też różnie z to z tymi debiutami bywa, ostatnio jednak jakoś częściej zdarza mi się sięgać po tego typu książki.

      Usuń
  9. Ja bardzo lubię książki z wątkiem ucieczki na wieś.
    Ta jak widzę ma do zaoferowania coś więcej, bo przedstawia inny punkt widzenia.
    Lektura tej książki może być naprawdę ciekawym doświadczeniem.

    Piszesz, że Antonina sprawia na początku wrażenie snobki... no cóż, znam takie Panie, które traktują ludzi z góry tylko dlatego, że w ich mniemaniu są gorsi, bo np. nie osiągnęły w życiu nic szczególnego, wybrały taki, a nie inny sposób na życie czy po prostu są słabo wykształceni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością jest ciekawym doświadczeniem ;)

      Co do ww. osób to wiem, że jest ich całkiem sporo, ale osobiście nie przepadam za nimi i dlatego ciężko mi się czyta książki, gdzie takie osoby występują. Tutaj całe szczęście tylko na początku to wrażenie się utrzymywało.

      Usuń
  10. Pomysł ucieczki na wieś jest ostatnio tak często wykorzystywany, że trzeba się naprawdę postarać, żeby stworzyć coś chociaż trochę oryginalnego i interesującego.
    Może ta książka mnie zaciekawi...ale podejrzewam, że przeskoki czasowe i pomysł przedstawienia wsi od tej najgorszej strony będą mnie tylko irytować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może sięgniesz po nią i się przekonasz :D

      Usuń
  11. Hmmm, ciekawe, nie słyszałam nawet o tej książce, a brzmi interesująco :) Zwrócę na nią uwagę :) Dzięki za podpowiedź!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.