środa, 27 sierpnia 2014

Czy ktoś mnie jeszcze pamięta?

Hej kochani, z tej strony Melisandra.

Tak, wiem, wiele czasu minęło od mojej ostatniej aktywności na blogu. Wynikło to z kilku przyczyn. Po pierwsze, większość mojej uwagi skupiam na poszukiwaniu pracy. Mam jasno określone cele w życiu, a stabilna praca to zarówno jeden z nich, jak i pośrednik w drodze do innych. W związku z tym nieco odsunęłam się od bloga. Drugą sprawą jest brak chęci do czytania - staram się sobie to tłumaczyć tym, że czytanie wymuszone to żadna przyjemność, a wymuszone recenzje to trochę takie naciąganie, które wyczują również czytelnicy. Być może podjęcie pracy i codzienne dojazdy pomogą mi na nowo ustalić rytm dnia, w którym wykroję sobie np godzinę na książkę. Trzecią sprawą jest to, że chyba troszkę mi się przejadły recenzje pisane... Mam pomysły na nowe formy przedstawiania Wam tego, co czytałam, wprowadzania urozmaiceń, które w blogosferze książkowej nie są codziennością. W tej chwili na tapecie u mnie jest klasyk literatury sensacyjnej:


Jedyną moją wątpliwością jest to, czy ktokolwiek jeszcze będzie miał ochotę na posty w moim wykonaniu ;) i to w nietypowych formach.

Napiszcie proszę, co myślicie o innych niż pisane typach recenzji na blogu, oczywiście kolejnych artykułach o czytelnictwie, i wszelakiej radosnej, niestandardowej aktywności, jaka przyjdzie do głowy waszej cichszej admince tego bloga. Wasze zdanie jest dla mnie bardzo istotne, pewnie bardzo pomoże się zmobilizować.
Pozdrawiam serdecznie!

5 komentarzy:

  1. Ja szczerze mówiąc nie przepadam za tymi filmowymi recenzjami. Większość osób czyta z kartki i zachowuje się bardzo sztucznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Melisandra? Tak mnie zszokowałaś nickiem, że musiałam się pięć razy zastanowić, czy ktoś Cię nie podmienił ;)
    Pamiętamy Cię i czekamy aż wrócisz, a o zmianie formy recenzji możesz pomysleć, lubię nowości. Choć dotychczasowe bardzo mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoich okazjonalnych przebłyskach geniuszu komputerowego kliknęłam "wyloguj" zamiast "opublikuj" i cały komentarz diabli wzięli. :D

      Tak, jestem, żyję. Co do recenzji - od dawna mi chodzi po głowie takie urozmaicenie. Akurat przy "Ojcu chrzestnym" nie mam ochoty pisać, zwłaszcza że akurat ta książka ma setki recenzji i wszystko zostało już powiedziane. Recenzji "niepisatych" będzie kilka, formy też być może będą się różniły od siebie. Jeśli jednak powiecie "przestań się babo wygłupiać, tylko pisz", to obiecuję, że więcej nie będę takich form publikować na blogu. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. To ja czekam na nową formę recenzji:) Jestem bardzo ciekawa, co wymyśliłaś. I zgodzę się z Tobą w pełni. Jak tu oceniać wspomnianego wyżej przez Ciebie "Ojca chrzestnego", kiedy opinie na jego temat wręcz się wylewają w sieci, kiedy padło już tysiące słów na jego temat. Mam dokładnie tak samo na przykład z "Harrym Potterem", którego chciałabym niedługo przeczytać, ale kompletnie nie wiem, jak ugryźć recenzję, bo o słynnym czarodzieju powiedziano już chyba wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj! :D Cóż, to musi być przede wszystkim Twoja decyzja - jeśli czujesz, że chcesz coś zmienić, to zmieniaj, prowadzenie bloga ma być przecież przyjemnością! Osobiście lubię, np. filmiki, jeśli są dobrze zrobione :) No, i myślę, że fajnie być wyjątkowym w blogosferze, a skoro masz pomysł na coś oryginalnego, to tym lepiej!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.