piątek, 31 stycznia 2014

"Zawód: Wiedźma" Olga Gromyko

Dane techniczne:
  • Autor: Gromyko Olga 
  • Tytuł: Zawód: Wiedźma cz. 1 i 2 
  • Tytuł oryginalny: Профессия: ведьма
  • Seria: Wolha Redna
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Liczba stron: 296, 315
  • Premiera: 2007
  • Gatunek: fantastyka


Są książki, które poprawiają mi humor gdy mam chandrę, zły dzień czy jestem zmęczona. Ostatnio dużo czasu poświęciłam nauce i musiałam sięgnąć po coś co znam i lubię. Twórczość pani Gromyko nadaje się do tego doskonale. 


Wolhę Redną (W-Redną) poznałam, gdy tylko pierwsza z jej przygód została wydana w Polsce. Jak zwykle przypadkiem trafiłam na moją własną perełkę. Książka przez wydawnictwo została potraktowana niesprawiedliwie, a jej fani jeszcze bardziej. Orginał, wydany na Białorusi w całości, w Polsce podzielono na dwa tomy. Ale zostawmy rynek książki.

" - Kim pani jest i czego szuka w Dogewie? - zapytał z mocą, gardłowym i całkiem groźnym głosem.
- Ja? - Skupiona na wysyłaniu sygnału telepatycznego, zapomniałam o przygotowanej zawczasu odpowiedzi.
- No przecież nie ja! - wampir zniżył sie do żartu
Mnie jakby jakiś leszy podkusił.
- O, ja jestem po prostu młodą, przepiękną i niewinną panną, samotnie i smutno błąkającą się po ciemnym lesie w oczekiwaniu swego strasznego losu - wypaliłam, przypominająć sobie pogłoski o gustach wampirów i uczciwie starając sie nie roześmiać strażnikowi prosto w twarz. Czy muszę wspominać, że właściwa odpowiedź nie miała nic wspólnego z moją improwizacją?
Wampira zamurowało tak, że dużo bardziej ode mnie zaczął przypominać skrzywdzoną przez los pannę."
Wolha, w chwili poznania, jest adeptką magicznej szkoły, która została wysłana z ważna misją do krainy wampirów, o której krążą same przerażające pogłoski. Dziewczyna z humorem i wdziękiem przełamuje stereotypy i poznaje mieszkańców Dogewy. Musi pokonać potwora, który zabija tamtejszych mieszkańców, inaczej wybuchnie kolejna wojna. 

Wolha jest postacią bardzo barwną, z jej indywidualizmem, poczuciem humoru, pakowaniem się w kłopotu i całą masą innych cech, przez które można ją polubić. Wampiry są zupełnie inne, niż każdy z nas sobie je pierwotnie wyobraża, co magiczna wykorzystuje pisząc pracę zaliczeniową i obalając kolejne mity. 
Uniwersum, w którym przedstawione są wydarzenia osadzone są w świecie alternatywnym, wzorowanym na średniowieczu, z dużą dozą magii i istot magicznych - poczynając od elfów, krasnoludów, trolli, poprzez wampiry właśnie kończąc na rusałkach. 

"Ciekawe, czemu apartamentów władcy nikt nie strzeże? Nawet sług nie widać - bierz, tajemniczy potworze, władcę Dogewy, i jedz, póki ciepły... znaczy zimny" 

Nie jest to literatura ambitna. Ot, kolejna powieść fantasy, przy której można miło spędzić wieczór. Największym atutem jest cięty język i dowcip autorki, która nawet w momentach tragicznych sypie humorem. Postać Wolhy, narratora pierwszoosobowego, spodobała mi się od pierwszej chwili. A może to zasługa tłumaczki? Młoda, pyskata, pewna siebie i wolna od uprzedzeń dziewczyna dąży do celu, po drodze wyciągając z opresji przyjaciół i często ratując sytuację. Dodatkowo dostaje przystojnego króla wampirów a w przyszłości innych towarzyszy - min. najemnego trolla.

Minusy - pewnie są, choć przyjemność z lektury zasłania mi je całkowicie.  

"- Ale ja jestem dziewicą, słowo honoru! - nie wytrzymałam - Niech pan ich nie słucha, chcą panu przeszkodzić w obrządku! Proszę mnie szybciej ofiarować, bo dostanę zapalenia płuc od tego pańskiego ołatrza!"

Namawiać nie zamierzam, lecz jeśli ktoś chciałby się odprężyć i pośmiać to jest to idealna lektura. Rekomendacją mogą być moje liczne powroty do tego cyklu (tom 1 czytam już 3 raz). 

Stosik styczniowy 2014

Chciałabym w tym roku powrócić do prezentacji zakupów książek - trochę żeby się pochwalić, trochę, żeby uzmysłowić sobie ile kupuję.

Styczeń okazał się miesiącem bardzo owocnym w nowe nabytki. Po prostu kupowałam jak najęta i wcale nie zawracałam uwagi ile wydałam i czy już przypadkiem nie starczy. Przez to gapiostwo nabyłam w tym miesiącu 19 książek (w tym 2 za darmo).

Dwie pozycje z Merlina:

- "Marzenia Joy" Lisa See, wyd. Świat Książki

- "Na złotej górze" Lisa See, wyd. Świat Książki









Na Woblinku zaopatrzyłam się w:

- "Honor" Elif Şafak, wyd. Wydawnictwo Literackie
- "Podróż po miłość. T. 1 Emilia" Dorota Ponińska, wyd. Nasza Księgarnia
- "Sebastian" Anne Bishop, wyd. Initium
- "Trędowata" Helena Mniszkówna, wyd. MG
- "Ordynat Michorowski" Helena Mniszkówna, wyd. MG
- "Złodziejka książek" Markus Zusak, wyd. Nasza Księgarnia
- "Wybory" Ruta Sepetys, wyd. Nasza Księgarnia
- "Handlarz ksiąg przeklętych" Marcello Simoni, wyd. Sonia Draga
- "Córka samuraja" Lesley Downer, wyd. Sonia Draga
- "W blasku ognia" Polscy Fani Uniwersum Metro 2033, wyd. Insygnis (udostępnione przez Woblink za darmo)

Na stronie Publio:

- "Zwiadowcy. Królowie Clonmelu" T. 8 John Flanagan, wyd. Jaguar
- "Zwiadowcy. Halt w niebezpieczeństwie" T. 9 John Flanagan, wyd. Jaguar
- "Zwiadowcy. Cesarz Nihon-Ja" T. 10 John Flanagan, wyd. Jaguar



Na stronie Eclicto:

- "Uległa i posłuszna" Shirlee Busbee, wyd. Bellona
- "Ciemnorodni" Alison Sinclair, wyd. Bellona
- "Testament Judasza" Francesc Miralles, wyd. Bellona



Są to wszystko pozycje elektroniczne. Dodatkowo od Wydawnictwa M dostałam wersję papierową:


- "Tajemnica Marii Magdaleny" Pawła Lisickiego, wyd. Wydawnictwo M









Jak się Wam podobają moje zbiory? Znacie? Czytaliście? Macie chęć? Ciekawa jestem Waszych komentarzy.


niedziela, 26 stycznia 2014

"Marzenia Joy" Lisa See

Dane techniczne:
  • Autor: See Lisa
  • Tytuł: Marzenia Joy
  • Tytuł oryginalny: Dreams of Joy
  • Seria: Dziewczęta z Szanghaju t. 2
  • Wydawnictwo: Świat Książki
  • Liczba e-stron (epub): 404
  • Premiera: 9 maj 2012
  • Gatunek: powieść historyczna

Już od pewnego czasu wiem, że sięgając po książki Lisy See zostanę wciągnięta w niesamowitą historię. Tym razem było tak samo. "Marzenia Joy" to druga część opowieści o dziewczętach z Szanghaju. Recenzję pierwszego tomu możecie znaleźć TUTAJ.

Ten tytuł opowiada przede wszystkim historię Joy, córki May i Pearl. Dziewczyna ucieka do Chin, które wydają jej się rajem na ziemi. Nie słucha otoczenia, które ostrzega ją przed dyktaturą Mao i Chińską Republiką Ludową. Tam odnajduje swojego biologicznego ojca, a także poznaje miłość swojego życia. Jej wrażenia przeplatają się z historią opowiadaną przez Pearl, która podąża za córką do Chin. 

Autorka pokazuje pierwsze lata powstawania komunizmu w Chinach. Okresy takie jak "Wielki Skok" i okres "Wielkiego Głodu", widziane oczami wychowanej w Stanach Chinki. Początkowo dziewczyna wierzy we wszystko, co mówi komunistyczna propaganda, z czasem jednak zaczyna dostrzegać korupcję, nierówność, zawiść i zwykłą głupotę ludzi - zarówno tych przy władzy jak i zwykłego chłopstwa. Joy w wyniku splotu wydarzeń spędza wiele czasu na chińskiej wsi. Tam jest świadkiem najgorszej postaci komunizmu chińskiego, który doprowadza ludzi do śmierci. 
Pearl okres ten spędza w Szanghaju, gdzie również odczuwa skutki nowego systemu. Wraca do swojego starego domu, gdzie udaje jej się zamieszkać, choć teraz każdy pokój zamieszkuje inna rodzina. Kobieta nie może się odnaleźć w mieście, które zostało tak bardzo mienione. Przez poszukiwanie córki i jej ojca zostaje zmuszona do comiesięcznych spotkań z policją jako "element podejrzany". 

Autorka bardzo wyraźnie pokazuje wszystkie negatywne strony chińskiego komunizmu. Zakaz podróży, żywność na kartki, niechęć do wszystkiego co amerykańskie (a potem również rosyjskie), "wielki skok" który pierwotnie miał pomóc Chinom się rozwinąć, ale przez głupotę władzy doprowadził do masowej śmierci mieszkańców wsi.

Postacie są świetnie nakreślone, język zachęca do dalszej lektury. Nie mogłam się oderwać od tej historii, zastanawiając się do ostatniej kartki jak potoczą się losy tej rodziny. Przykro mi, że to koniec moich przygód z bohaterkami. 

Właściwie przeczytałam prawie wszystkie książki autorki. Została mi jeszcze jej saga rodzinna "Na złotej górze". Myślę że również po tą książkę sięgnę w najbliższym czasie. I mam nadzieję, że Lisa See napisze jeszcze jakąś historię 


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:


czwartek, 16 stycznia 2014

Seria o Wiktorii Biankowskiej

    Dane techniczne:
  • Autor:Miszczuk Katarzyna Berenika
  • Tytuł: Ja, diablica, Ja, anielica, Ja, potępiona
  • Seria: Wiktoria Biankowska tom 1-3
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba e-stron (epub): 363, 352, 399
  • Premiera: 6.11.2010, 28.09.2011, 11.2012 
  •  Gatunek: fantastyka


Długo się zbierałam, żeby skończyć tą serię. Pierwszy tom czytałam zaraz po premierze. Na polskim rynku było jeszcze niewiele książek z tego nurtu, który powstał po sławetnym Zmierzchu. Był to krajowy powiew świeżości. Później tak wyszło, że za kolejne tomy się nie zabrałam. A teraz, kiedy chciałam skończyć trylogię uświadomiłam sobie duże luki, jeśli chodzi o treści pierwszej części. Dlatego postanowiłam przeczytać całość raz jeszcze. Każdą z tych książek inaczej odebrałam, były na różnym poziomie, dlatego chciałabym napisać parę słów o każdej z nich.

Ja, diablica:
 

Jak już wypominałam, czytałam tą książkę po raz drugi. Za pierwszym razem nie widziałam błędów, albo nie zwracałam na nie uwagi:

Wiktoria jest zwykłą, niezdarną, przeciętną dziewczyną (trochę oklepane, nie? ;) ). Studiuje, zakochała się w koledze z roku. I nagle wszystko się kończy. Zostaje zamordowana i trafia do Piekła, a tam staje się Diablicą. Teraz musi przekonywać dusze żeby przeszły na tą złą stronę. Żeby nie było nudno do towarzystwa ma przystojnego diabła Beletha oraz intryganta Azazela. Dowiaduje się też że może wracać na Ziemię i wieść prawie normalne życie u boku Piotrka.
I oczywiście wszystko zaczyna się komplikować. Parę błędów, brak informacji na temat własnej śmierci a potem intrygujące wiadomości na swój temat. Do tego jeden facet który kocha a drugi który jest kochany.
Kto by przypuszczał że Piekło to takie miłe miejsce, a wszyscy sławni ludzie własne tam się bawią. Bawią to bardzo odpowiednie słowo. Nikt nie musi pracować, pogoda zawsze piękna. Żyć nie umierać ;)
Na początku wydawało mi się to bardzo "zmierzchopodobne", szczególnie ze względu na postać głównej bohaterki. Jednak potem przekonałam się że odbiega od nurtu który się ostatnio rozwinął. Mimo wszystko lekka i przyjemna. Szybko tocząca się akcja i jej zwroty. Na wolny weekend jak znalazł.
Trochę żałuję że tak się skończyła, ale mam nadzieje, ze autorka w drugiej części jednak wpłynie na Wiktorie.*
Tym razem jednak liczne braki i nieścisłości przeszkadzały mi w przyjemności z lektury. Choć sam pomysł na książkę, oraz realia przedstawione przez pisarkę są ciekawe. Irytowała mnie główna bohaterka, która jest niesamowicie ufna, nie dopatruje się żadnych niewłaściwych zachowań. Trafiła w końcu do Piekła, które swoją sławę czemuś zawdzięcza, a Wiktoria momentami wierzy we wszystko jak małe dziecko. Nie mogłam pojąć jej uczuć do Piotrka. W momencie, kiedy zginęła, było to właściwie zauroczenie. Mimo to podświadomie robiła wszystko żeby z nim być, bo uważała, że to miłość jej życia. Nie przekonywało mnie to. Zdrobnienie jego imienia również zyskało moją irytację. Ostatnim minusem było zachowanie diabła Beletha. Bardzo często jego działania przypominały mi wygłupy nastolatka. 
Jednak nie mam zamiaru tylko narzekać. "Ja, diablica" jest debiutem autorki i z pewnością z tego powodu można przymknąć oko, na niektóre mankamenty. Sama historia jest wciągająca. Świat przedstawiony przez autorkę również bardzo mi się podobał. Ciekawa byłam, jak potoczy się dalsze przygody bohaterów. 

Ja, anielica:


Beleth, Azazel, Kleopatra i Śmierć znani z powieści Ja, diablica powracają! A to oznacza, że już nikt nie będzie się nudził.

W życiu Wiktorii ponownie zjawia się przystojny diabeł. Rozbija jej związek z Piotrem i ma nietypową prośbę - chce odzyskać swoje anielskie skrzydła. Czy dziewczynie uda się zwrócić złotookiemu Belethowi marzenia? Przed Wiktorią stają naprawdę trudne wybory - bo z jednej strony zabiegający o jej miłość śmiertelnik, a z drugiej... no właśnie, diabelnie przystojny upadły anioł. W dodatku akcja przeniesie się do nieba. A tam pojawią się kolejni bohaterowie - zabawne putta, podstępny Moroni, rodzice Wiktorii i oczywiście syn szefa, jeżdżący najnowszym maserati...

Nieprzyzwoicie zabawna książka o niebiańsko-piekielnej rzeczywistości. Do diabła - to trzeba przeczytać!
 


Ten tom odebrałam dwubiegunowo. Do połowy książki miałam totalną niechęć i zwątpienie. Denerwowali mnie wszyscy. Wiktoria - bo była głupia, ufna i przez to we wszystko ją wszyscy wkręcali. Piotrek - bo był wielką ciapą. Beleth - bo podobno kochał Wiktorię, a robił wszystko żeby ją stracić. Dodatkowo jego zachowanie często było szczeniackie (jak na wiekowego diabła). Anioły były poniżej krytyki. Arkadia mi się nie podobała. I chciałam to już skończyć.
Potem akcja zaczęła się poprawiać. Choć mam nadal mam sporo do zarzucenia, to w końcu autorka wszystko zaczęła prostować i wyjaśniać niektóre zachowania bohaterów, które według mnie były dziwne. Zaczęłam się wciągać.

Ta część przybliża Wyższą Arkadię, Anioły i dusze, które tam trafiły. Trochę więcej miejsca zajmują Lucyfer i Gabriel. Postacie te dopiero w kolejnym tomie da się naprawdę polubić, ale póki co warto zwrócić na nich uwagę.
"Ja, anielica" traktuje o przygodach Wiktorii w większości w Niebie, które jest miejscem wielu sprzeczności. Z jednej strony ludzie żyją w spokoju, radości i szczęściu, z drugiej pojawiają się Golemy, które są przerażającymi stworzeniami. Anioły są miłosierne, ale za złamanie rozkazu trafia się do więzienia. 

Jeśli chodzi o sprawy uczuciowe, to trochę się zawiodłam na bohaterce. W pierwszym tomie robiła wszystko, żeby być z Piotrkiem, drugi tom również wyraźnie pokazuje, że dziewczyna nie zmieniła swoich uczuć. Beleth, choć robi wszystko, żeby się zbliżyć do Wiktorii skazany jest na porażkę. Nagle (ja nie widziałam powolnej zmiany), w ciągu jednej nocy bohaterka uświadamia sobie, że jednak Piotrek to tylko przyjaciel a tak naprawdę to pragnie tylko diabła. Było to trochę za bardzo naciągane. 


Ja, potępiona:



Wiktoria Biankowska, była diablica i niedoszła anielica po raz trzeci wpada w kłopoty. Przypadkowo trafia do Tartaru, tuż po ujrzeniu białego krzyżyka na chodniku i ciężarówki z mrożonkami. A właśnie zaczęło jej się układać. Pokochała diabła Beletha, wyzbyła się boskich mocy, a jej przeciwnik Moroni został zamknięty w anielskim więzieniu. Ponadto diabeł Azazel nie planował niczego złego, zajęty romansem z królową Kleopatrą.

Czy teraz Wiktorii uda się wyjść z labiryntu i związać z Belethem?




Najlepsza część trylogii. Widać wyraźnie, że autorka wraz z kolejną książką rozwija swój warsztat. Nie stwarza również głupich sytuacji, powodowanych jeszcze głupszymi wyborami bohaterów. Wyjaśni się wiele spraw, które zastanawiały mnie od pierwszej części, a które teraz stały się logiczne i w sumie słuszne. 
Bardzo ciekawymi postaciami są tu Lucyfer i Gabriel. Ich rozmowy, przekomarzanie się, rywalizacja i walka o status "najlepszego pracownika" to świetny pomysł. Ci dwaj bohaterowie stali się jednymi z moich ulubionych. 
Wizja Tartaru, czyli ostatecznego miejsca potępionych była przygnębiająca a momentami nawet przerażająca.
Nie obyło się jednak bez zgrzytów - Wiktoria mnie irytowała uczuciowymi dylematami. Do końca zastanawiała się czy teraz nie czuje niczego do Piotrka. Z drugiej strony też parę jej wyborów było głupich - choćby ta ucieczka do Siedziby Szatana po wybuchu pierwszej bomby. Jednak patrząc na całokształt dziewczyna się wyrobiła. Zaczęła być fajną kobitką, trochę złośliwą, która wie co chce (w większości wypadków), inteligentną i seksowną. Bardzo podobał mi się też Beleth - w końcu odważył się poświęcić dla ukochanej.
Zakończenie dobre, ale właśnie czegoś takiego się spodziewałam - z gatunku "żyli długo i szczęśliwie"


Podsumowując całokształt, pomimo licznych chwil irytacji trzeba autorce przyznać, że miała dobry pomysł na cykl. To pani Miszczuk jako pierwsza na polskim rynku zaczęła pisać o ludziach, aniołach, diabłach w ten sposób, przedstawiając ich w lekko zabawny po ludzku (ja przynajmniej z inną tego typu literaturą wydaną wcześniej się nie spotkałam). Bohaterowie dają się lubić. Język autorki jest bardzo przystępny i lekki, a przez cały cykl przewija się dużo humoru, potyczek słownych. 
Gdybym przeczytała tylko pierwszy tom byłabym zawiedziona. Autorka jednak wraz z każdą kolejną kartką pokazuje że dawne wybory, które wtedy wydawały się głupie, w przyszłości bardzo pozytywnie zaowocują. Więc tak naprawdę przeczytanie trzech części da całkowity obraz na tą serię. 
Nie jest to seria, którą mogę polecić z czystym sumieniem. Jeśli ktoś po nią sięgnie - z chęcią porównam wrażenia. Jednak nieprzeczytanie trylogii grzechem nie będzie. Chyba, że ktoś z Was interesuje się tematyką anielsko-diabelską. Wtedy myślę, że warto poznać polską twórczość w tym zakresie. 

 * Pierwsza recenzja, którą znaleźć można na Lubimyczytać.pl

poniedziałek, 6 stycznia 2014

"Pisane szkarłatem" Anne Bishop

Dane techniczne:
  • Autor:Bishop Anne
  • Tytuł: Pisane szkarłatem
  • Tytuł oryginalny: Written in Red
  • SeriaINNI tom 1
  • Wydawnictwo: INITIUM
  • Liczba e-stron (epub): 436
  • Premiera: 25 września 2013
  • Gatunek: fantastyka


Pierwsza książka 2014 roku za mną, więc i recenzja musiała się pojawić :)


Ostatnio wpadam na autorów (zupełnie przypadkiem), którzy bardzo przypadają mi do gustu. Od pewnego czasu słyszałam o Anne Bishop, natrafiałam na jej książki i w końcu przy okazji promocji kupiłam "Pisane Szkarłatem". Jak na ironię zaczęłam przygodę z autorką od jej najnowszej książki.

Książka otwiera zupełnie nowy cykl o nazwie "Inni". Wyobraźcie sobie świat, który oprócz ludzi zamieszkuje cała masa stworzeń. Są to tzw. terra indigena, czyli tubylcy ziemi, przez ludzi nazywani Innymi. To bardzo zróżnicowana społeczność, którą łączy jedna wspólna cecha - są szalenie niebezpieczni, nie myślą jak ludzie, za to bardzo smakuje im ludzkie mięso. Przez wiele stuleci te dwie grupy nie mogły się porozumieć. Inni są właścicielami ziemi za wielką wodą i tylko dzierżawią ją ludziom. Równowaga jest więc bardzo krucha. W każdym większym mieście znajduje się tzw. Dziedziniec, z którego terra indiegra obserwują ludzkie poczynania. Bezpośredni kontakt ograniczają do granic możliwości. Pewnej zimowej nocy na jeden z Dziedzińców trafia młoda dziewczyna, która jest uciekinierką. Jedynie na terenie Innych jest w stanie przeżyć. Ale czy spotkanie z tą niebezpieczną grupą rzeczywiście można przeżyć?

Zabrałam się za tą książkę z wielką ciekawością. Nie byłam pewna czego można się po niej spodziewać ale moje obawy okazały się niesłuszne. Świat skonstruowany przez autorkę jest oryginalny. Pani Bishop stworzyła dwa przeciwstawne bieguny - ludzki, tak dobrze nam znany, oraz ten drugi - przerażający, ale jednocześnie intrygujący. Inni stanowią bardzo barwną grupę. Na początek wychodzą Wilki, krwiożercze stworzenia. Są również Wrony, Niedźwiedź, wampiry, Kucyki, Żywioły oraz wiele innych. Wszystkie te stworzenia nauczyły się przyjmować ludzką postać. Meg - młoda uciekinierka zyskała moją sympatię. Dziewczyna bardzo ciężko odnajdywała się na początku na świecie, ale nie tylko Inni byli tego przyczyną. Była bardzo nieporadna życiowo, co wynikało z jej wcześniejszych doświadczeń, co z drugiej strony pozwoliło jej się zbliżyć do Innych. Jej chęć pomocy, przyjacielskość i otwartość powoli zjednuje jej terra indiegra. Wśród grupy mieszkającej na dziedzińcu na pierwszy plan wyłania się Simon oraz Sam. Wilkom bardzo trudno przezwyciężyć swoją krwiożerczą naturę, co utrudnia ich kontakty z kobietą. Meg ma również wiele tajemnic, które bardzo powoli odkrywa przez Innymi. To one w dużej mierze wpływają na bieg wydarzeń. Sam wprowadza odrobinę optymizmu i dziecięcej bezpośredniości. 

Zarówno styl autorki jak i jej kreacja świata bardzo mi się podobają. Bishop stworzyła postacie nietuzinkowe, które są bestiami. Z czasem niektóre z nich pokażą swoją bardziej "ludzką" stronę, jednak nigdy nie będą pieszczochami. 

Po pierwszej części tej serii jestem zadowolona, że w końcu zdecydowałam się na sięgnięcie po książkę autorki. Mogę ją polecić z czystym sumieniem. Z niecierpliwością czekam na premierę drugiego tomu, a w międzyczasie może zabiorę się za inne książki pani Bishop :)


czwartek, 2 stycznia 2014

Podsumowanie roku 2013, kilka refleksji i oczekiwania wobec roku 2014. Część I.

Kochani!



Rozpoczęliśmy wczoraj nowy rok. Ponieważ pierwsze dni stycznia są zwykle czasem podsumowań, także i my pokusimy się o kilka zdań czytelniczego remanentu.

Melisandra:
Rok 2013 był dla mnie bardzo trudny. Ponieważ postanowiłam w końcu zamknąć pewien etap, zajęłam większość swojego czasu sprawami uczelni - w listopadzie wieńcząc wszystko obroną licencjatu. Ciągłe przeboje sprawiły, że niezbyt miałam ochotę na czytanie i rok 2013 zamykam bilansem zaledwie 12 książek papierowych i kilku ebooków, których jednak nie liczyłam, jak i nie liczę książek przewertowanych do pracy dyplomowej. 
W międzyczasie jednak udało mi się odwiedzić IV Warszawskie Targi Książki, które pierwszy raz odbywały się na Stadionie Narodowym. Powiem wam, że zmiana wyszła targom tylko na dobre - było mnóstwo miejsca i o wiele więcej stanowisk. W Pałacu 2 lata temu było tłoczno i wysiadała klimatyzacja, przez co było duszno, a przy tłumach obecnych tam nie dawało się wytrzymać. Z targów na Stadionie powstały nawet jakieś filmy, jednak zabrakło mi czasu na obrobienie i wstawienie wam materiału. Mogę obiecać, że z tego roku na pewno dam film, razem z retrospektywą z roku 2013.


Jakie mam plany na 2014 rok? Zaktywizować się na nowo. Założyłam sobie minimum 20 książek w tym roku. To może się wydawać niewiele dla wielu z was, ale... to przecież tylko minimum. Postanowiłam nie dać temu blogowi pogrążyć się w całkowitej stagnacji i dać mu umrzeć. W tym jesteśmy z barwinką zgodne. Z pewnością będzie trzeba włożyć wiele pracy w przywrócenie mu życia. 
Mam plan odwiedzić ponownie Targi na Stadionie, a także spróbuję wybrać się na jesieni do Katowic lub Krakowa, to już jednak będzie zależało od dużo większej liczby spełnionych warunków. 
W tym roku postanowiłam również wybrać i kupić sobie czytnik ebooków, co powinno w znacznej mierze poprawić moje statystyki na koniec grudnia. W zeszłym roku natknęłam się na bardzo ciekawy, pozbawiony zbędnych bajerów model, ponieważ jednak rynek czytników zmienia się jak każdy inny, skonfrontuję go z nowymi urządzeniami, jakie można u nas kupić.
W planach mam również kontynuowanie cyklu wpisów o ebookach, jak i rozpoczęcie nowego. Nazwałam go roboczo "Biblioteki świata". Ponieważ w polskim internecie mało jest informacji tego typu, zamierzam w cyklu artykułów przybliżać największe i najciekawsze biblioteki na świecie, ich działalność, zbiory, historię. Napiszcie w komentarzach, czy jesteście zainteresowani czytaniem takich postów i czy macie propozycje konkretnych miejsc. Wymyśliłam, że na pierwszy ogień pójdzie biblioteka uniwersytetu w Oxfordzie albo Harvardzie.

Ten rok będzie dla mnie na pewno aktywny, za kilka dni rozpoczynam kilkumiesięczny kurs, więc mam nadzieję, że codzienne dojazdy nieco mnie zdyscyplinują. Liczę na dużo książkowych przeżyć, a nawet mam moje 5 "must read" na ten rok:
1. "Lód" Jacka Dukaja
2. "Mrok, który nas poprzedza" R. Scott Bakker
3. "Stara baśń" Ignacego Kraszewskiego
4. "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa - po raz drugi
5. "Wyznaję" Jaume Cabre


Barwinka:
2013 nie był również dla mnie najlepszym rokiem czytelniczym. Spore zmiany w pracy spowodowały liczne nadgodziny. Na początku roku zaczęłam również kursy doszkalające, co zajęło mi dodatkowo weekendy. Dobrze, że do pracy mam kawałek, bo jedynie dojazdy do pracy pozwalały mi w pewnym momencie na chwilę z książką. Gatunki, które czytałam również się zmieniły - postawiłam w większości na lżejsze książki, przy których mogłam się odprężyć. 

Planowałam przeczytać 62 książki, patrząc na dorobek poprzedniego (2012) roku. Jednak zakończyłam ten rok z wynikiem 43 przeczytanych pozycji. Oczywiście, nie chodzi o ilość, jednak jestem na siebie zła, że tak kiepsko wyszło. Dwie książki zapadły mi w pamięci - "Szmaragdowa tablica" Carli Montero, "Ocalone z Titanica" Kate Alcott. Bardzo podoba mi się również Saga księżycowa. 

Z tych przyjemniejszych rzeczy - razem z Melisandrą wpadłam na Warszawskie Targi Książki w maju i bardzo się tym podbudowałam. Spotkania z pisarzami, wydawcami zawsze poprawia mi humor. 

Co do roku 2014 to moim największym planem jest czytanie częściej i ambitniej. Oraz powrót na bloga, a nie wpadanie od czasu do czasu. Jeszcze tylko styczeń będzie trudny pod względem czasu, ale potem chciałabym publikować jedną recenzję w tygodniu. 

Mój plan czytelniczy w tym roku to 60 książek. Chciałabym go wykonać, a kto wie może uda mi się przeczytać coś więcej? Nie mam żadnych konkretnych tytułów, będę szła na żywioł :)