poniedziałek, 30 czerwca 2014

Stosik czerwcowy 2014

Kolejny miesiąc się kończy. Uwierzycie? W końcu dopiero co był koniec maja a teraz kończy się czerwiec. Pora więc pochwalić się nowym stosikiem. W tym miesiącu naprawdę mocno się starałam i kupiłam jedynie parę książek. Z drugiej strony czerwiec jest pierwszym miesiącem, w którym dostałam całkiem ładny stosik książek od wydawnictw.

Tym razem zacznijmy od ebooków: 

video
- "Mroczne umysły" Alexandra Bracken - sporo naczytałam się o tej książce i kiedy znalazłam ją w promocji nie mogłam się oprzeć

- "Fotografia kulinarna dla bloggerów" Mat Armendariz - bardzo lubię robić zdjęcia, tak samo jak piec. Skoro jest więc książka, która pokazuje jak ciekawie połączyć obie moje pasje, musiałam kupić 
- "Kleo i ja" Helen Brown - mam słabość do książek, w których pojawiają się zwierzęta, psy i koty w szczególności. Stąd i ta książka
- "Kot Bob i ja" James Bowen - mogę napisać to samo co o książce wyżej
- "Szept wiatru" Elizabeth Haran - czytałam jej recenzję dosłownie przed paroma dniami i tam nie zafascynowała, że skorzystałam z promocji i kupiłam :) 
- "Tylko dzięki miłości" Bogna Ziembicka - zwróciłam uwagę na tą książkę na Targach i choć nie wpadłam jeszcze na żadną jej recenzję to kupiłam z ciekawości


Na początku czerwca upolowałam jeszcze dwie książki w Biedronce: 

- "Księga myśli Józefa Piłsudskiego" - książka jest pięknie wydana, nie mogłam przegapić takiej książki za 4,99 :)
- "Targowisko próżności" W.M. Thackeray T. 1 - szkoda, że tak mało znalazłam książek ze tej serii. A do tego jak wróciłam do domu okazało się, że to dopiero t. 1, no ale trudno, może kiedyś znajdę 2 tom
- "Oszust matrymonialny" Leszek Szymowski - od FANBOOKA za udział w głosowaniu na najlepsza książkę roku. Musze przyznać że dość długo ta paczka szła i już się zaczęłam martwić, czy gdzieś nie zaginęła.
Ostatni zbiór pochodzi od wydawnictw i autorki: 

- "Zielone kalosze" Wanda Szymanowska - od autorki, RECENZJA
- "Madaleine" Cecilia Marta Lakotta - od Wydawnictwa M
- "Malownicze. Wymarzony czas" Magdalena Kordel - od wydawnictwa Znak, RECENZJA
- "Dom służących" Kathleen Grissom - od wydawnictwa Papierowy Księżyc RECENZJA
- "Miłość bez scenariusza" Tina Reber - od Bussines And Culture i wydawnictwa Akurat, RECENZJA

Znacie? Czytaliście? Chcecie przeczytać? :)

P.S. Wszystkim, którzy zaczęli wakacje - uczniowie, studenci i wszystkim urlopowiczom życzę udanych wakacji :)

czwartek, 26 czerwca 2014

"Miłość bez scenariusza" Tina Reber

Dane techniczne:

  • Autor: Reber Tina
  • Tytuł: Miłość bez scenariusza
  • Tytuł oryginalny: Love Unscripted
  • Tłumaczenie: Skórska Ewa
  • Wydawnictwo: Akurat
  • Liczba stron: 672
  • Premiera: 11 czerwca 2014
  • Gatunek: romans


Kiedy myślę o lekkiej lekturze na wakacje na pierwszym miejscu pojawia s romans. Oczywiście lekkich gatunków, przy których można się odprężyć jest sporo, ale ten najbardziej kojarzy mi się z beztroską i dużą ilością wolnego czasu. Rzadko sięgam po współczesny romans, wolę ten osadzony historycznie w XIX weku. Tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. "Miłość bez scenariusza" wydała mi się ciekawą historią, wartą poznana. Zawahałam się, kiedy pierwszy raz zobaczyłam objętość książki. 670 stron? Naprawdę można tyle napisać o związku i nie zanudzić czytelnika? Okazuje się, że można.

Taryn Mitchell jest właścicielką pubu w małym mieście gdzieś na północy Stanów. Kobieta mocno stąpa po ziemi, chyba jest jedyną przedstawicielką płci pięknej, która nie wpada w ekstazę na myśl o uwielbianym aktorze Ryanie Christensenie, który pojawił się w mieście, ze względu na film, w którym gra. Kobieta nadal przeżywa zawód miłosny, po którym zamknęła się w sobie. Ryan Christensen sto u szczytu swojej kariery aktorskiej. Ne może spokojne przejść się ulicą, każdy jego ruch jest śledzony przez paparazzich. Dodatkowo tłum fanek nie chce zostawić go w spokoju. Jak tu zaufać kobiece, skoro wszystkie jego najintymniejsze sekrety wyciekają do prasy zdradzane przez byłe dziewczyniny? Przypadek złączy drogi tych dwojga. Tylko czy znajomość, przyjaźń, miłość między nimi jest możliwa? W momencie, kiedy każdy ruch jest fotografowany, jedno nieopatrzne słowo wzburza lawinę insynuacji, a szalone fanki wysyłają niepokojące listy?

Muszę przyznać, że wciągnęłam się właściwe od pierwszej strony. Autorka doprowadza do spotkana między głównymi bohaterami zaraz na początku, a spotkane to odbywa się w niecodziennych okolicznościach. Ne ma tu nagłego wybuchu uczuć, choć na pewno pojawia się fascynacja. Jednak zarówno Taryn jak i Ryan są ostrożni, ze względu na wcześniejsze doświadczenia. Co nie zmienia faktu, że gdyby nie początkowe starania mężczyzny pewne do kolejnego spotkana między nimi by nie doszło. Książka pokazuje trudne warunki w jakach ten związek się rozwija. Gdyby nie determinacja głównych bohaterów z pewnością po drodze pojawiło by się za dużo przeszkód, żeby mogli być razem. 
Autorka nie pozwala nam się nudzić wprowadzając bardzo ciekawe motywy - psychopatyczną fankę i zazdrosnego ochroniarza. Oprócz klasycznych problemów ta dwójka doprowadza do poważnych komplikacji. Ne zabraknie momentu grozy, zdrady, śmierci, smutku ale i nadziei. 

Bohaterowie są świetne nakreśleni. Postać Taryn wychodzi poza schematy -  samodzielna, silna, prowadząca własny biznes, da się lubić. Choć zdrada jej poprzedniego partnera sprawi, że nie do końca wierzy w siebie, a już na pewno nie ufa mężczyznom. To będzie bardzo istotne przy związku z Ryanem, tym bardziej, że mężczyzna jeździ po świece i gra z pięknymi aktorkami. Kobieta ma bardzo oddanych przyjaciół, którzy są z nią w ciężkich chwilach zawsze chętni do pomocy. Ryan na pierwszy rzut oka to idealny mężczyzna, zarówno pod względem wyglądu jak charakteru. Przy bliższym poznaniu odkrywamy jednak cechy charakteru, które nasuwają pytane: Jak tak wycofany człowiek mógł zostać aktorem? 

Cała historię poznajemy z punktu widzenia Taryn, ona staje się narratorem. W ten sposób razem z bohaterką możemy się zastanawiać nad wiernością jej partnera. Jednak muszę przyznać, że w pewnym momencie ta niepewność bohaterki stałą się dla mnie nużąca. Jeśli w ten sposób miał wyglądać ten związek, to po co się wiązać w ogóle. Całe szczęście właśnie wtedy autorka przeszła do wydarzeń bardziej tragicznych, które były początkiem lawiny. 

Świetnie mi się czytało tą książkę i nie mam większych zastrzeżeń. Jest to lektura przy której można się odprężyć  i uśmiechnąć. A dodatkowo pokazuje ten gorszy aspekt aktorstwa. Zastanawiam się czy np. Brat Pitt albo Leonardo DiCaprio również nie mogą żyć w spokoju. 
Polecam na wolniejszą chwilę, szczególne osobom które lubują się w tym gatunku, ale nie tylko. Ja z chęcią poczekam na dalsze losy bohaterów. Odkryłam bowiem, że pojawią się dalsze losy bohaterów.


Za udostępniane książki dziękuję wydawnictwu:



piątek, 20 czerwca 2014

"Malownicze. Wymarzony czas" Magdalena Kordel

Dane techniczne:

  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Malownicze. Wymarzony czas
  • Seria: Malownicze t. 2
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 352
  • Premiera: 16 czerwca 2014
  • Gatunek: literatura współczesna



Początkowo ciężko przychodziło mi wciągnięcie się w świat Malowniczego, co część z Was może pamięta. Miasteczko było dla mnie za idealne. Jednocześnie jednak było tak magnetyczne i przyciągające, że szybko przywabiło mnie do siebie. Po lekturze "Wymarzonego miejsca", pierwszego tomu cyklu byłam zadowolona, odprężona i wróciła mi wiara w ludzi. Teraz nadarzyła się okazja poznania dalszych losów bohaterów, których odpuściłam w interesującym momencie - nie mogłam jej przepuścić i zaraz jak książka do mnie dotarła zabrałam się za jej lekturę. 

Do Malowniczego znowu docierają kłopoty i to z paru stron jednocześnie. Marta i jej córeczka przyjeżdżają do miasteczka, żeby przed czymś uciec. Trauma nie pozwala zwierzyć się ze swoich problemów Magdzie ani nikomu innemu, zagrożenie jednak z tego powodu nie znika i wszyscy muszą mieć się na baczności. Kacper wraca z wojaży i odkrywa nieobecność córki. Namierza ją w Malowniczym i tam też podąża, rozgrzebując stare rany i tworząc zupełnie nowe. Magda, przekonana że dziewczynki są już właściwie jej, zostaje ściągnięta na ziemię. Nieskończony remont, samotna matka... prawo nie będzie bezczynnie patrzeć na takie fanaberie. Tylko kto chce kobiecie zaszkodzić? Czy w tych wszystkich kłopotach Michał będzie stał przy Madalaine? A może znowu zabierze motor i pogna w świat?

Już od pierwszych stron do Malowniczego docierają kłopoty. Akcja, która pojawia się na początku, przyśpiesza i nie odpuszcza przez całą książkę. W pierwszym tomie problemy zniknęły, kiedy Magda dotarła do Malowniczego i być może kobieta myślała, że nic jej już nie zaskoczy. Jednak życie dało o sobie znać i bohaterka oraz jej bliscy muszą znowu zmagać się z przeciwnościami losu. Autorka w tym tomie zamiast sielskiego życia pokazuje prawdziwe życiowe kłopoty - przemoc w rodzinie, dzieci oddawane jak zabawki, które nie spełniły wymagań, system który częściej rządzi się literą prawa a nie sercem, złość i zawiść.

Od pierwszej strony można wciągnąć się w tą historię i bardzo szybko przez nią przebrnąć. Mimo przedstawionych problemów autorka nadal ma lekkie pióro, które pozwala pochłonąć tą pozycję. Ja przebrnęłam przez kłopoty w Malowniczym w ciągu jednego dnia. Historia na tyle mnie zainteresowała, że nie mogłam przerwać póki nie dowiedziałam się jak cała historia się skończy. Pani Kordel wielokrotnie wywołała u mnie łzy - rozpaczy, złości a w końcu radości. Miało to miejsce szczególnie przy wątku domu dziecka. 

Trochę zabrakło mi tu niektórych postaci poznanych w części pierwszej. W tym wypadku pojawiają się tylko na chwilę, tak było w przypadku Julki i dziewczynek. Jednak na scenie pojawiają się nowi bohaterowie którzy mogą trochę zagłuszyć nieobecność wspomnianych wyżej osób - Marta i jej córeczka, za którymi stoi tajemnica. Co prawda czytelnik na początku zostaje nakierowany na to, przez co przeszły te postacie, jednak dopiero na końcu poznajemy całą ich historię. Nie zabrakło również chwili przerażenia, której punkt kulminacyjny pojawił się na końcu. 

Zastanawiam się, czy osoby które nie czytały pierwszego tomu odnajdą się w wydarzeniach z tej części. Nie jestem tego pewna, choć być może jest taka szansa.

Muszę przyznać że tą książkę czytało mi się bardzo dobrze. W momencie, kiedy pogodziłam się z cukierkowatością Malowniczego historia mnie wciągnęła. Spędziłam bardzo miłe chwile z tą pozycją. Jestem pewna, że to nie ostatnie moje spotkanie z twórczością autorki, tym bardziej, że mam parę jej starszych pozycji do odkrycia :) Polecam Wam przygodę z Malowniczym, gdzie można spędzić naprawdę miłe chwile.


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Pani Agnieszce z wydawnictwa:


niedziela, 15 czerwca 2014

"Wierni wrogowie" Olga Gromyko

Dane techniczne:

  • Autor: Gromyko Olga
  • Tytuł: Wierni wrogowie
  • Tytuł oryginalny: Верные враги
  • Tłumaczenie: Marina Makarevskaya
  • Wydawnictwo: Papierowy księżyc
  • Liczba stron: 645
  • Premiera: 12 maja 2014
  • Gatunek: fantastyka




Wiatr wieje w oczy, lodowe igiełki wbijają się w ciało, śnieg utrudnia ucieczkę. Na ziemi wyraźnie odciskają się ślady wilczych łap. Gdzieś z tyłu czai się niebezpieczeństwo. Uciec albo zginąć z ręki śmiertelnego wroga, który nie będzie miał litości. Durna, musiałam dziś zapomnieć o wszelkich środkach ostrożności. Przecież nie wytłumaczę przeciwnikowi, że tylko od tak zmieniam się w wilka, ale grzeczna ze mnie psinka, a nie żadna pomroka. Mag najpierw zada cios, a potem może wysłucha. Oddech coraz bardziej się urywa, ślady łap połyskują szkarłatem. I już nie widzę mrocznej postaci wyłaniającej się z zadymki...*


****

Są takie książki, od których nie chcę się oderwać. Książki, które czym są grubsze, tym bardziej się ciesze biorąc je do ręki. A po przeczytaniu ostatniej strony biegnę do komputera, żeby doszukać się wszelkich informacji o ewentualnych kontynuacjach. Do tego grona należą właśnie "Wierni wrogowie". Pisałam już wcześniej, ze po książki Olgi Gromyko sięgam z zamkniętymi oczami, wiedząc, że autorka nie jest w stanie zaskoczyć mnie kiepską książką. Tam było i tym razem, połknęłam 650 stron przygód Szeleny, czytając je z uśmiechem na ustach, niedowierzaniem, czasami lękiem, ale przede wszystkim wielką przyjemnością.


Jak stworzyć najlepszą "drużynę"? Oczywiście zestawiając ze sobą największych wrogów. Obok Szeleny, wilkołaczki, i jednocześnie narratorki "Wiernych wrogów", pojawia się Weres, wygnany mag-nekromanta, który poluje na nią od dawna, jego niezaradny uczeń, młody smok i półelfie dziecko. Ta gromada postaci, które w naturalnych warunkach nie spotyka się przy szklanicy grogu, dziwnym zbiegiem okoliczności odkrywa razem spisek, który może doprowadzić do zniszczenia w miarę harmonijnego świata. Radzi, nieradzi wspólnymi siłami próbują odkryć przyczynę problemu po drodze próbując przekonać do siebie driady, elfy, krasnoludy i trolle, a jednocześnie nie pozabijać się wzajemnie. 

"-Weres, czy ja ci kiedyś mówiłam, że jesteś bezczelnym, pełnym wyższości typem nie do zniesienia?- Ze dwadzieścia razy. Ale jeśli sprawia ci to przyjemność, możesz powtórzyć jeszcze raz, chętnie posłucham!"

Autorka, znana niektórym czytelnikom z serii o przygodach Wolhy Rednej, z powrotem przenosi nas do świata Belorii, cofając się jednak wiele lat, a może nawet stuleci wstecz. Świat przypomina średniowiecze, opanowane przez liczne rasy rozumne. Autorka inspiruje się klasycznymi dziełami fantasy, pojawiają się więc elfy, krasnoludy, trolle, smoki, czarodzieje, wilkołaki (czy te ostatnie z klasycznej fantasty pochodzą nie jestem pewna). Wydaje się Wam to wtórne? Zapewniam Was, że sposób prezentacji tematu spowoduje, że nie pomyślicie w ten sposób. W książce Gromyko od pierwszej strony akcja jest wartka i wciągająca. Nie pozwala nawet na chwilę oddechu, co i rusz zapewniając czytelnikowi różne rozrywki. Bohaterowie również nie sprawią nam zawodu, każdy z nich to bardzo indywidualna postać, która da się lubić. Uczestnicy tej historii mają na sumieniu różne grzeszki, czasem nieciekawą przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. 



"-Słuchaj, piękna i mądra istoto. - Nie wytrzymałam. - A powiedz mi, dlaczego w swojej majestatycznej postaci kradniesz chłopom owce jak zwykły kundel?-Ja? Kradnę?! Przecież oni sami się cieszą, gdy mają okazję mnie poczęstować! W odróżnieniu od niektórych jestem istotą świętą i szlachetną, w starych czasach w ogóle nas czczono i ofiarowano dziewice!- Wydaje ci się, że chłopi z wrzaskami biegnący śladem smoka sławią go i życzą samczego? Zresztą, na brak dziewic to ty i teraz nie narzekasz!Obrażony Mrok odwrócił się do Weresa, ale nie doczekał się współczucia, ani wsparcia."


Największy atut tej książki, który nie pozwoli tytułowi zniknąć wśród wielu innych o podobnej tematyce? Język. I to w wielu jego aspektach. Przede wszystkim jest on dopracowany w każdym wariancie. Każda rasa ma specyficzny sposób wysławiania się i to we wspólnej mowie (bo wiadomo, że w elfim czy krasnoludzim się nie dogadamy). A już trolli bije inne języki na głowę. Przykładowo? "Te, chwybo... (...) Powiedz temu swojemu wyggatemu dachrabowi, żeby zostawił naszego dziadka w spokoju!" Świetnym wyjściem są również niektóre przypisy, pochodzące z... prac magów: "Fałszywy wilkołak - człowiek, który nie urodził się wilkołakiem a został nim na skutek rzuconego przekleństwa albo świadomej zmiany postaci maga (często nieodwracalnie) Patrz: Podręcznik wiedzy nienaturalnej pod redakcją K.D. Perłowa 7 rok" Co jednak najbardziej mi się podobało, to ciągłe docinki słowne bohaterów. Wielokrotnie przy dialogach uśmiechałam się pod nosem z niedowierzaniem ale i podziwem. Skoro nie możemy ze sobą walczyć prawdziwie, to przynajmniej pobawmy się w walki słowne.


"- Czy wielki elfi mag raczy wypić tę czaszę wina w towarzystwie tego tu kompletnie bezużytecznego ludzkiego kuglarza? Morriel spojrzał na podarek jak legionista na pchłę i ze wstrętem dwoma palcami złapał naczynie za kryształową nóżkę.- Śmiertelniku, chyba wyświadczę ci ten honor. Weres odrzucił do tyłu głowę, z rozleniwieniem podziwiając jego niezłomną i pełną wyższości twarz, po czym zarówno mag jak i czarodziej zarżeli jak dwa konie, a elf z westchnieniem ulgi padł na sąsiednie krzesło."

Myślicie, że zaprezentuję Wam jakieś wady tej pozycji? No i macie racje... nie zaprezentuje ;) To jedna z tych książek, które jak dla mnie wad nie mają. I dlatego z czystym sumieniem polecę ją przede wszystkim wielbicielom twórczości Gromyko, wszystkim fanom dobrego fantasy, fantastyki ogólnie, ale również osobom, które rzadko sięgają po ten gatunek. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, w większym lub mniejszym stopniu.


* Twórczość własna, inspirowana książką.


Książka bierze udział w wyzwaniu: "Czytam fantastykę II"

sobota, 14 czerwca 2014

"Zielone kalosze" Wanda Szymanowska


Dane techniczne:

  • Autor: Szymanowska Wanda
  • Tytuł: Zielone kalosze
  • Wydawnictwo: Novae Res
  • Liczba stron: 192
  • Premiera: marzec 2014
  • Gatunek: lit. kobieca, obyczajowa




Lubie czytać mało znane pozycje, czasami w ten sposób odkrywam prawdziwe perełki. Kiedy wzięłam do ręki tą cieniutką książkę nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Okładka taka sobie, raczej by mnie do siebie w księgarni nie przekonała. Polska pisarka - dobrze. Powieść obyczajowa - dobrze. To teraz zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak będzie dobra - polecimy. Jak będzie zła - najwyżej dużo czasu nie stracę. Z takim podejściem zagłębiłam się w pierwszą stronę powieści. 

Antonina ucieka na wieś. Dosłownie ucieka - od męża pijaka, który przez wiele lat małżeństwa znęca sie nad nią psychicznie. Postanawia zacząć życie od nowa - niszczy karty kredytowe, kartę SIM. Zaczyna wszystko od nowa. Chałupa, którą wynajęła do najwyższej jakości nie należy. Wygód tu żadnych, życie ciężkie i nudne. Czy kobieta potrafi się przystosować? I czy odnajdzie tu szczęście?

Motyw ucieczki od zabieganego życia codziennego w wiejską głuszę jest znany. Wiele pojawiło się tytułów, które traktują o odnalezieniu swojej drogi z dala od miasta. Tam bohaterki odnajdują swoje szczęście, przyjaźń a wielokrotnie również miłość. Miejsca do którego przybywają okazują się magiczną doliną z wspaniałymi ludźmi. Fajnie jest odprężyć przy tego typu publikacjach. W "Zielonych kaloszach" nie znajdziemy tego typu fantazji. Antonina wynajmuje chałupkę w Ruczaju Dolnym, małej wsi gdzieś w Polsce. Wieś w ogóle jest zacofana, większość męskiej populacji od rana popija wszystko co procentowe, kobiety trwają przy swoich brzydkich połówkach, bo tak trzeba. Napotkana "władza" pierdzi w stołek. Niewiele się tu zmieniło od upadku PRL-u. Pani Wanda pokazuje tu drugą stronę medalu - zamiast spokojnego, pięknego i wręcz magicznego miejsca - wieś zacofaną, smutną, która ma w sumie niewiele do zaoferowania. Być może jest przerysowana, jednak o wiele prawdziwsza. 

Główna bohaterka dość szybko poznaje nowe osoby, nawiązując bliską znajomość ze Stenią, która pracuje w lokalnym sklepie. Antonina jest osobą zaradną, potrafi wywrzeć na innych wrażenie i przekonać ich do swoich racji. Dlatego szybko znajduje zajęcie, powoli odnajdując spokój. Jednak wiele jeszcze wody upłynie, żeby poukładała swoje życie, wyrzuciła męża z pamięci i z życia. Jednocześnie chcąc, nie chcąc, będzie musiała pomóc nowym znajomym, a w szczególności Steni w jej niełatwym życiu. Na jej drodze pojawia się również Edek, który jak na mężczyznę żyjącym w tamtym środowisku jest zjawiskiem niespotykanym - nie pije, chętnie wszystkim pomaga, jest złotą rączką a do tego mężczyzną samotnym...

Najbardziej przypadła mi do gustu Stenia, kobieta życzliwa, miła, potrafiąca serce oddać dla przyjaciół. W książce nie znajdziemy wielu postaci, postać pierwszoplanowa to Antonina i jej problemy z odnalezieniem się. Drugim istotnym wątkiem, nie wiem czy nie ciekawszym, jest ciężkie życie Steni i jego powolna zmiana, w czym dużą zasługę ma Tosia. Pojawiają się i inne postacie, choć są one mniej istotne (no może oprócz Edka). Ciekawy jest również motyw miłosny, ukazany powoli i obierający nietypową drogę rozwoju, co czytelnika może zaskoczyć. 

Książkę czyta się szybko i jest naprawdę wciągająca. Największym plusem jest zupełnie inny wizerunek wsi jak na publikację tego typu. Język autorki jest interesujący i powoduje, że czyta się szybko. Autor trzecioosobowy jest w tym wypadku świetnym pomysłem. Bardzo podobało mi się również zakończenie - nietypowe i chyba dlatego zwracające uwagę. Autora dała bohaterce możliwość wyboru i rozwoju swojej drogi życiowej. 

Minusy też się niestety znajdą. Autorka przedstawiła Antoninę jako zupełne przeciwieństwo mieszkańców wioski - smukła, świetne ubrana, zaradna, odnajdująca się w każdej sytuacji. "Jak ta Klaudia Karbinale"* Być może autorce chodziło o zderzenie ze sobą tak różnych osobowości, jednak momentami odbierałam bohaterkę jak ostatnią snobkę. Oceniała ludzi w Ruczaju i ich życie bardzo negatywnie, przynajmniej na początku książki. 
Drugim minusem jest objętość. Książka zawiera się na 192 stronach i opowiada historię życia co najmniej półroczną (plus sporo wspomnień z wcześniejszego życia Antoniny i Steni). Na początku parę razy łapałam się na tym, że o czymś się mówi i za chwilę rzecz czy wydarzenie miało miejsce. Przykładowo Antonina rozmawia ze swoją córką, żeby do niej przyjechała, ale za jakiś czas, miesiąc może. Dwie strony dalej pod oknem pojawia się samochód z ową córką. Dopiero mniej więcej w połowie książki zrozumiałam te przeskoki czasowe. Parę wątków można by rozbudować i książka z pewnością by na tym zyskała.

Podsumowując książka jest dobra i warta uwagi. Moje zastrzeżenia nie powodują negatywnego odbioru całokształtu książki, przeczytałam ją szybko i z zainteresowaniem. Ze względu na debiut autorki na niedociągnięcia można patrzeć przez palce. Warto mieć tą pozycję na uwadze. 

* Cytat z książki

Za egzemplarz książki dziękuję Pani Wandzie Szymanowskiej.

wtorek, 10 czerwca 2014

"Judasz całował wspaniale" Maria Papathanasopoulou

Dane techniczne:
  • Autor: Papathanasopoulou Maira 
  • Tytuł: Judasz całował wspaniale
  • Tytuł oryginalny: Ο Ιούδας φιλούσε υπέροχα
  • Tłumaczenie: Ewa T. Szyler
  • Wydawnictwo: Greckie Klimaty
  • Liczba stron: 300
  • Premiera: 24 lipca 2013
  • Gatunek: literatura kobieca


Akropol, Agora, Świątynie, Bazyliki, Stadion Olimpijski - myśląc o Atenach taki właśnie obraz przychodzi do głowy większości z nas. W stolicy Grecji odnajdzie się każdy miłośnik historii i zabytków. Jednak miasto jest o wiele większe, mieszkają w nim miliony ludzi i każdy z nich ma codzienne problemy i radości. Eleni, kobieta trzydziestopięcioletnia, czuje się coraz bardziej samotna. Podejrzewa, że mąż, oddalający się od niej z roku na rok coraz bardziej, ma inną kobietę. Jednak należy ona do osób, które za wszelką cenę chcą utrzymać małżeństwo, więc jest wzorową gospodynią. Chce, żeby ich rodzina była szczęśliwa również ze względu na syna - 17-letniego Takisa. Nie wszystko układa się po jej myśli - Aleks pewnego dnia oznajmia, ze odchodzi, żeby przemyśleć w samotności ich małżeństwo - jednak Eleni jest przekonana, że mąż odszedł do kochanki. Kobieta wpadła w depresję, jednak dzięki pewnym wydarzeniom i nowo-poznanym osobom kobieta wychodzi z dołka, a nawet odnajduje drugą młodość. Tylko czy jej związek z Aleksem na pewno jest zakończony? I co wybrać, kiedy ma się wybór?
"Przeciwieństwa cechowały nasz związek od samego początku. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. On nie dostrzegł mnie nawet podczas drugiego spotkania. (...) I tak, przed osiemnastu laty, związaliśmy się świętym węzłem małżeńskim. Dla mnie był on rzeczywiście święty. Dla niego był to rzeczywiście węzeł."*
"Najbardziej poczytna grecka powieść ostatnich lat. Przełożona na francuski, hiszpański, włoski, portugalski, holenderski, szwedzki, fiński, turecki, hebrajski i polski. Stała się inspiracją dla jednego z najpopularniejszych seriali emitowanych w Grecji, a liczba sprzedanych egzemplarzy przekroczyła 300 tysięcy" - można przeczytać po wzięciu książki do ręki. Czy taki chwyt marketingowy nie zachęca do bliższego zapoznania się z treścią? A przecież trzeba poznawać literaturę innych krajów. W Polsce niewiele znajdziemy książek z literatury greckiej. Wydawnictwo, które zajęło się jej dystrybucją na polskim rynku warte jest uwagi. 


" - Z nikim nie spałaś po rozwodzie?- Pierwsza byś o tym wiedziała. Kimkolwiek będzie ten następny, życzę mu samozaparcia, bo będzie musiał się przebijać z siłą młota pneumatycznego.- Mnie trzeba świdra do drążenia tunelu - westchnęłam"*

Mimo ciężkiego tematu powieść jest lekka i zabawna - powoduje to lekkie pióro autorki. Wielokrotnie uśmiechałam się przy przemyśleniach czy rozmowach głównej bohaterki. Eleni po krótkiej rozpaczy z powodu rozstania z mężem postanawia się zmienić, wyjść z roli kury domowej. Pomaga jej w tym przypadkowo poznany Nikita. Okazuje się, że tą dwójkę łączy bardzo wiele, co pozwala mężczyźnie nieść wsparcie psychiczne. 


"Ale tak to już jest, mężczyźni źle tolerują obawę, że po ślubie nie będzie im dane sypiać z innymi kobietami. Nic się w tym względzie nie zmieniło od wieków. Mężczyzna jest poligamiczny od stworzenia świata. Według Starego Testamentu Adam pozostał wierny Ewie, ale czy miał wybór? Gdyby nie historia z jabłkiem, pewnie zacząłby podrywać węża." *
Autorka w krzywym zwierciadle przedstawia wierność małżeńską. Eleni zdradza mąż, jej najbliższa przyjaciółka Krystyna rozwiodła się z powodu zdrady, sama również nie jest zupełnie niewinna. Nikita to rozwodnik, od którego żona odeszła do innego. W świecie pani Papathanasopoulou nie ma związków idealnych. 


"Judasz całował wspaniale" to lekka pozycja, którą najlepiej czyta się w letnie, leniwe dni. Jednak książka również posiada wady. Raz zdarzyło mi się znaleźć powtórzenie, spowodowane prawdopodobnie przez tłumacza. Być może jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ale było ono widoczne gołym okiem: "Rozumując w ten sposób, uznałam, że wolno mi się rozpłakać. Ten tok rozumowania dodał mi tyle odwagi, że się rozpłakałam".* Drugim problemem, który drażnił mnie przez drugą połowę książki były wybory bohaterki, a raczej ich brak. Kiedy w pewnym momencie musiała podjąć decyzję czy zostanie ze skruszonym mężem czy zdecyduje się na nowy związek, nie potrafiła tego dokonać, jednego dnia myślała, że uda jej się odbudować rodzinę, drugiego, że rzuca wszystko w cholerę i wyjeżdża z Nikitą. Pewnym usprawiedliwieniem może być jej wielka miłość do męża, która nie pozwoliła Eleni zatrzasnąć mu drzwi przed nosem. Jednak jej tłumaczenie, że robi to wszystko, żeby syn miał pełną rodzinę było lekko żałosne. Zakończenie nie rozwiązało tego dramatu - autorka postawiła na otwarty rozwój wypadków, każdy mógł więc sam dopowiedzieć sobie, co tak naprawdę wybrała bohaterka. 

Mimo wyżej wymienionych minusów książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. I choć bohaterka bywa drażniąca, to poznanie życia współczesnego Greka, lekkie pióro i dowcip autorki zdecydowanie wpływają na pozytywny odbiór "Judasz całował wspaniale". A dlaczego książka ma taki tytuł? Tego musicie dowiedzieć się już sami. Polecam tą lekturę, która pozwoli poznać literaturę morza śródziemnomorskiego, co z pewnością będzie miłą odmianą. 

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki


Odwiedziny na blogu przekroczyły 50 tyś. Może nie jest to wartość duża, ale dla nas bardzo wiele znaczy. Mam nadzieję, że odwiedziny u nas sprawiają Wam dużo przyjemności :)

sobota, 7 czerwca 2014

"Troje" Sarah Lotz

Dane techniczne:
  • Autor: Lotz Sarah
  • Tytuł: Troje
  • Tytuł oryginalny: The Three
  • Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
  • Wydawnictwo: Akurat
  • Liczba stron: 480
  • Premiera: 22 maj 2014
  • Gatunek: thriller


Mroczna, przerażająca, prawdopodobna. To książka, o której od pewnego czasu jest głośno. Kampania medialna mocno ją wyróżniła z tłumu już na początku. Byłam bardzo ciekawa, czy treść jest warta takiego rozdmuchiwania. W trakcie czytania moje wrażenia się zmieniały - zaciekawienie, zniechęcenie, przemęczenie, zaskoczenie, niedowierzanie i finał, w czasie którego dopiero dotarła do mnie prawda. 


Niewielu jest czytelników, którym na dźwięk słów Czarny Czwartek po grzbiecie nie przebiegnie dreszcz strachu. Ów dzień - 12 stycznia 2012 - kiedy to w ciągu zaledwie kilku godzin doszło do czterech wielkich katastrof lotniczych, w których zginęło łącznie ponad tysiąc osób, dołączył do listy straszliwych kataklizmów, który zmieniły nasz sposób widzenia świata.*

W tym samym czasie dochodzi do czterech wypadków lotniczych. Każdy jest inny, oddalone od siebie o setki kilometrów. Z katastrof nie wychodzi nikt żywy... nikt oprócz trójki dzieci. Zaczynają się spekulacje, zaskakujące przypuszczenia. Uczestnicy tych wydarzeń nie mieli prawa przeżyć, tym bardziej, że dzieci wychodzą prawie bez szwanku. W różnych częściach świata jest to temat numer jeden. Pojawiają się sekty. Ludzie zaczynają się dziwnie zachowywać. Ale to dzieci zwracają szczególną uwagę.

Książka nie jest pisana w formie powieści. Składa się z wielu form, są to zazwyczaj wywiady z osobami w jakiś sposób związanymi z katastrofami - rodzinami, znajomymi, sąsiadami, ratownikami. Pojawiają się odratowane rozmowy internetowe pewnych osób. Każdy z nich przedstawia kawałek historii, która powoli składa się w całość. Początkowo ilość postaci, które się pojawiają może sprawić pewien problem z odnalezieniem się. Osobiście bałam się, że każdy rozdział będzie przedstawiał innego człowieka. Szybko jednak powracają postacie już poznane, które kontynuują swoje wspomnienia, książka zawiera się w czasie sześciu miesięcy. Wśród opowieści o strachu, nadziei i smutku powoli rodzi się jakiś niezbadany element, który prowadzi do szeregu tragedii. 


Chłopiec. Chłopiec obserwujcie chłopca obserwujcie martwych. Idą po mnie. Wszyscy niedługo odejdziemy. Wszyscy. (...) Pastorze Len niech pan ich ostrzeże że chłopiec że nie wolno go...*

Katastrofy lotnicze, które zdarzają się częściej lub rzadziej, stały się powodem powstania wielu teorii spiskowych, wśród których pojawiali się Obcy, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy i wiele innych elementów zaczerpniętych z różnych źródeł. Teorie, które ludzie szerzą, nie pozwalają na normalne funkcjonowanie ocalałych dzieci i ich rodzin. Traumatyczne wydarzenia, które bardziej przeżywają dorośli niż dzieci. Mali ludzie powinni być pod obserwacją, bo ich zachowanie wielokrotnie jest dziwne i niepokojące. Wśród osób, które się pojawiają w książce, jednych można darzyć większą serdecznością innych mniejszą. Związałam się z Paulem, który miał naprawdę ciężkie zadanie. Było mi go jednocześnie żal i bałam się o niego. 

Jak łatwo popaść w histerię, zniszczyć świat, doprowadzić do rozpadu kontaktów międzynarodowych. Wystarczy jeden element, który dla niektórych osób okazuje się dziwny. 
Oddałbym wszystko, żeby móc cofnąć czas, żeby nie pozwolić Jake'owi wejść do tego lasu.*
Pierwszy rozdział (dostępny w sieci) zaostrza apetyt i daje nadzieję, na ciekawą historię. Dlatego, kiedy zobaczyłam różnego rodzaju rozmowy, nagrania trochę mnie to podminowało. Dopiero na końcu odkryłam geniusz autorki. Ta forma sprawiła, że ta książka jest tak niezwykła. W trakcie czytania powoli pojawia się niepewność i ciekawość, o co tak naprawdę chodzi. Przez całą historię przewija się tajemnica, pewien rodzaj niepokoju. Czym bliżej końca tym z większą niecierpliwością czekałam na wyjaśnienie zagadki. Kiedy jednak zorientowałam się w czym tkwi, byłam zdumiona. Przede wszystkim, że dałam się wkręcić i tak późno to sobie uświadomiłam. 

Nie spodziewałam się, ze ta książka tak mną wstrząśnie. Podczas czytania odczuwałam niepokój, a wewnętrzny głos mówił mi "Oni są wśród nas, tym razem to nie jest książka, to się zdarzyło naprawdę". Autorka zrobiła kawał świetnej roboty. Pomyślała o wszystkim ze wszystkimi szczegółami (chociażby ostatnie notatki Paula, które momentami są całkowicie nieczytelne). 

Jeśli tylko macie taką możliwość sięgnijcie po tą książkę. Jestem pewna, że zrobi na Was wrażenie. I nie mówię tu tylko do miłośników thrillerów, bo zabieg autorki sprawił, że każdy czytelnik będzie mocno zaskoczony.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

Za udostępnienie książki dziękuję:



czwartek, 5 czerwca 2014

"Szczęście pachnie bzem" Aleksandra Tyl

Dane techniczne:

  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Szczęście pachnie bzem
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba e-stron (epub):
  • Premiera: 14 maja 2012
  • Gatunek: literatura kobieca


Bardzo miło wspominam chwile spędzone z "Aleją Bzów", wiedziałam więc, że sięgnę po kontynuację przygód bohaterów. Nadarzyła się okazja, więc "Szczęście pachnie bzem" również za mną. Jednak po tej pozycji mam mieszane uczucia.

Po życiowych burzach w życiu Izy nie pozostał nawet ślad. Wiktor jest kochającym mężczyzną, który robi wszystko, żeby bohaterka była szczęśliwa. Nowa praca, którą kobieta zaczyna, wydaje się spełnieniem marzeń. Pojawia się informacja, że jej mieszkanie - własne mieszkanie - jest gotowe do odbioru. Monika z Oliwką jadą do Stanów na operację, która zmieni życie dziewczynki. Babcia Izy jest szczęśliwa w nowym mieszkaniu. I w ciągu krótkiego czasu wszystko zaczyna się psuć. 

Aleksandra Tyl przedstawia dalsze losy Izy i osób z jej otoczenia, nie szczędząc kobiecie wielu zmartwień. Pojawia się śmierć, niezrozumienie, rozpacz, zdrada, odcięcie od świata, praca pod presją. I choć przez część książki wspierałam bohaterkę, to niektóre jej wybory dość mocno zmieniły moje podejście. W pewnym momencie kobieta, która trzeba przyznać była w trakcie żałoby, nakłaniana przez bliskie osoby podjęła decyzję, która zaowocowała jeszcze większymi problemami. Tej właśnie decyzji nie mogę jej darować. Izabela sama sobie stworzyła problemy i potem sama przez to cierpiała. Z drugiej strony decyzje, które kobieta podejmuje w sprawie Oliwki są bardzo dojrzałe i mimo presji otoczenia dziewczyna nie poddaje się, co wzbudziło we mnie same pozytywne wrażenia. 

Swoją drogą, "gdzie ci mężczyźni" jak Wiktor? Problemów, z którymi musiał się zmierzyć (w dużej mierze przez Izę) była cała masa a mimo wszystko miał głowę na karku. A jego uczucie do bohaterki, potrafiło przezwyciężyć wszystkie problemy.

Aleksandra Tyl - Źródło
Dwie sprawy drażniły mnie w tej książce i spowodowały niższą ocenę. Jeden, to wybór Izy, o którym napisałam wyżej, a drugie to zakończenie, a właściwie ostatnie spotkanie i rozmowa bohaterki, która spowodowała, że ta książka wydała mi się naciągana, choć pewnie autorka wprowadziła ten wątek w zupełnie odwrotnym celu. 

Książka pani Aleksandry jest dobra, nadal przedstawia codzienne życie, troski i problemy, które przeżywa każdy z nas. Sięgając po ten tytuł, wraz z bohaterką przeżywamy trudne chwile, które z biegiem czasu udaje się przezwyciężyć. Wyczytałam, że szykuje się premiera nowej książki autorki, więc na pewno będę ją miała na uwadze. 


środa, 4 czerwca 2014

"Morderstwo wron" Anne Bishop

Dane techniczne:

  • Autor: Bishop Anne
  • Tytuł: Morderstwo wron
  • Tytuł oryginalny: Murder of Crows
  • Seria: Inni tom. 2
  • Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
  • Wydawnictwo: Initium
  • Liczba stron: 431
  • Premiera: 21 maj 2014
  • Gatunek: fantastyka

Świetna okładka, nie sądzicie? Uśmiechała się do mnie od paru już dni i choć w międzyczasie czytałam inną książkę to cały czas miałam wielką chęć po nią sięgnąć. W piątek nie wytrzymałam i zagłębiłam się w dalsze przygody bohaterów. Pewnie gdyby nie plany weekendowe, skończyłabym ją w ciągu jednego dnia. A tak ostatnią stronę przeczytałam w niedzielę. I czuję się źle, bo trzeci tom autorka planuje dopiero na przyszły rok.
Ciężko jest mi pisać o książkach, które bardzo lubię. Nie mam się do czego przyczepić. Bohaterowie są świetni, akcja porywająca a ja tak bardzo wciągam się w historię, ze myślę co będzie dalej.

Lakeside chwilę po wielkiej śnieżycy. Ludzie mają za złe Innym, że ci ich zaatakowali. Tylko nieliczni, jak policjanci z posterunku na Orzechowej, wiedzą, że mogło być o wiele, wiele gorzej. Meg coraz częściej zaczyna mieć przeczucia, mrowienie skóry i chęć, aby sięgnąć po brzytwę. Simon Wilcza Straż jest coraz bardziej zaborczy, choć nie do końca rozumie swoje uczucia. Pojawiają się również dziwne morderstwa - Wron i wron. Na rynku można dostać narkotyki takie jak - Euforka i Wilczenie. Świat dąży do wojny i raczej wiadomo, kto wyjdzie z niej zwycięsko.

Zastanawiam się, co takiego sprawia, że książki Anne Bishop tak bardzo przypadają mi do gustu. A przynajmniej ta seria jest mi bardzo bliska. Autorka nie pisze o miłych wilczkach, które z miłości do człowieka tracą swoją dzikość, ani o wampirach, które nie piją ludzkiej krwi. Książka przedstawia "dzieła Namid" które uważają ludzi za mięso. Pokazuje obrazy, które co wrażliwszym będą bardzo przeszkadzać - powyrywanie kończyny, zjadanie ludzi. Bishop nie cofnie się przed najbrutalniejszymi opisami i pomysłami, które dla mnie były bardzo mocne, jednak nie wpłynęły na negatywny odbiór książki. Jednocześnie świat przestawiony jest fascynujący, zamieszkały przez tak liczne grono postaci, które potrafią ze sobą współistnieć (prócz ludzi oczywiście). Myślę, że to jest największy atut tej książki - stworzenia, które są tak różne od ludzi, a właściwie cała ich plejada. Dodatkowo są one inne od klasycznych wyobrażeń (chociażby wampiry czy Wilki).
Styl autorki jest dużym plusem. W tą książkę można wsiąknąć i dopiero przy ostatniej kartce człowiek wraca do rzeczywistości. Plastyczne opisy, realistyczne dialogi. Dodatkowo postacie, które warto poznać. Oprócz głównych, w tym tomie przewija się wiele ciekawych bohaterów pobocznych. Autorka utrzymuje napięcie, dzięki temu chce się więcej i więcej. 
W tej części razem z bohaterami możemy poznać inne części świata - Simon przybywa na Wielką Wyspę gdzie mieszkają Intuici, pewna grupa ludzi, która umie koegzystować z terra indigena. Autorka pozwala nam poznać inne cassandra sangue, które miały miej szczęścia niż Meg i nie uciekły z kompleksu.

Dalsze przygody Meg na dziedzińcu w Lakeside są równie wciągające jak tom pierwszy, a może nawet bardziej. Autorce nie brakuje pomysłów i potrafi je doskonale wykorzystać. Dla miłośników fantastyki jest to na pewno świetna pozycja. 


Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Uzdrowił mnie Jan Paweł II" Paweł Żuchowski

Dane techniczne:

  • Autor: Żuchowski Paweł
  • Tytuł: Uzdrowił mnie Jan Paweł II
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo M
  • Liczba stron: 152
  • Premiera: 2014
  • Gatunek: religia



Ledwie miesiąc temu byliśmy świadkami kanonizacji Papieża-Polaka - Jana Pawła II. Wydarzenie to było bardzo istotne dla wielu osób i na pewno pozostanie w naszej pamięci. Wiele osób twierdziło, że Karol Wojtyła był święty już za życia. Żeby jednak biurokracji było zadość, przed kanonizacją trzeba było ustalić i udokumentować cuda, które dokonały się za wstawiennictwem Papieża. Jednym z nich było wyzdrowienie Floribeth, umierającej Kostorykanki.

"wykryto u niej tętniaka wrzecionowatego prawej półkuli mózgu. Najgorszego z możliwych. Powodującego paraliż, a także krwotoczny udar mózgu. Usłyszała, że medycyna jest bezradna." 
Historia tej kobiety była pokazywana w telewizji. W dniu kanonizacji wspominały o niej wszystkie kanały telewizji. Jest to poruszająca opowieść o wierze. 

Książka dotarła do mnie w poprzedni piątek. Ze względu na Targi nie miałam czasu zabrać się za nią od razu, co wykorzystała moja babcia i przeczytała książkę w ciągu dwóch dni. Zresztą moja mama również już na nią czeka :)

Książka, którą trzymam w ręku jest niewielka, bo zaledwie 150-stronnicowa. Przedstawia ona relację Pawła Żuchowskiego, polskiego korespondenta RMF FM w Stanach Zjednoczonych. W tym wypadku autor wybrał sie na Kostarykę, żeby przeprowadzić pierwszy polski wywiad z panią Floribeth. Jego opowieść zaczyna się tuż po wylądowaniu na lotnisku, gdzie opisuje swoje wrażenia po zetknięciu ze stolicą Kostaryki. Wspomina o rozmowie z neurologiem, który leczył Kostarykankę. Składa wizytę w kościele, gdzie znajduje się relikwia kropli krwi Jana Pawła II, tam rozmawia z księdzem Donaldem Solano. W końcu udaje mu się porozmawiać z Floribeth i jej rodziną. 
"Ksiądz wierzy w cuda?' (...) 'Teraz już tak' - odpowiada duchowny ku mojemu zaskoczeniu. 'Jak to? A wcześniej?' - próbuję zadawać kolejne pytania. 'Wcześniej o nich tylko czytałem"
Jak wspominałam wyżej jest to krótka relacja okraszona bardzo dużą ilością zdjęć - Floribeth, jej rodziny, domu, kościoła... Czcionka jest stosunkowo duża, więc osoby starsze również nie będą miały problemu z czytaniem. Książkę można przeczytać szybko i po jakimś czasie do niej wrócić. Można również delektować się nią powoli. Paweł Żuchowski nie udowadnia na siłę cudu, przedstawia jedynie rozmowy z ludźmi którzy w niego wierzą (a niektórzy nawet nie). Myślę, że warto samemu się przekonać, czy w nas ta wiara również jest. 
"Sądzę jednak, że gdyby nie było tego cudu, to byłby inny." 

video

Za egzemplarz bardzo dziękuję: