środa, 31 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 i plany na rok kolejny

Nastał dzień podsumowań, więc spojrzę wstecz i w skrócie napiszę o tych ostatnich dwunastu miesiącach. To był dobry rok, o wiele lepszy niż ten poprzedni, a jednak w zależności od okresu różnie bywało zarówno z czytaniem jak i z pisaniem.

Planowałam przeczytać 60 książek w ciągu roku i udało mi się to, niewiele ten plan przekraczając i kończąc rok z wynikiem 62 i pół przeczytanej książki. Myślę, że to optymalna dla mnie liczba, której raczej nie uda mi się pobić w przyszłym roku. Statystycznie wypada ponad pięć książek miesięcznie czyli ponad jedna książka na tydzień - co uważam za całkiem przyzwoity wynik. Patrząc jednak szczegółowo na miesiące to różnie z tym czytaniem bywało - najlepiej wypadają trzy miesiące maj-czerwiec i listopad, najgorzej było w lipcu i sierpniu. 

Jeśli chodzi o pisanie to w tym roku również się poprawiło. W okresie, kiedy miałam przerwę zawodową, czyli właśnie maj-czerwiec recenzje pojawiały się nawet co trzy, cztery dni co uważam za naprawdę duży wyczyn. Okres wakacyjny znowu był słabszy, szczególnie sierpień pod tym względem przoduje. W tej chwili staram się zamieszczać jedną opinię tygodniowo, choć wychodzi to z różnym skutkiem (mam dwie zaległe recenzje, które muszą poczekać już na kolejny rok).

Książki, które przeczytałam w tym roku i zrobiły na mnie największe wrażenie? Zawęziłam je do pięciu najlepszych tytułów i wierzcie mi, że było ciężko:



W tym roku poznałam parę nowych wydawnictw, szczególnie dzięki majowym Targom w Warszawie. Dwa z nich bardzo polubiłam, a książki które czytałam bardzo przypadły mi do gustu: chodzi o Papierowy Księżyc i Książkowe Klimaty. Oba te wydawnictwa mają zupełnie inne preferencje wydawnicze, a ja planuję dalszą z nimi znajomość :) 

Brałam również udział w wydarzeniach czytelniczych: Targach Książki w Warszawie w maju oraz (po raz pierwszy), Targach Książki w Krakowie. Oba te wydarzenia bardzo dobrze wspominam, oba wpłynęły na mnie zarówno pod względem poznawania rynku książki, zakupów jak i poszerzaniu znajomości. Poznałam sporo z Was, osób które znam w sieci, ale zdarzało się i tak, że najpierw poznawałam osobę a potem dopiero docierałam na jej bloga (Lustro Rzeczywistości). Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się z postów wspominających każde z targów: 


Oprócz tego w listopadzie byłam na spotkaniu autorskim z Anetą Jadowską, które było jednocześnie II Zlotem Fanów Dory Wilk. Jako że seria jest jedną z moich ulubionych z dziedziny fantastyki, a autorka okazała się przemiłą osobą bardzo dobrze wspominam to spotkanie. 

Jeśli chodzi o bloga to największą zmianą jest adres samego bloga, który na pewno spowodował spadek odwiedzin, jednak myślę, że na dłuższą metę jest to właściwe posunięcie. Dawniej blog mogliście odwiedzać pod www.parechwilwytchnienia,blogspot.com natomiast w chwili obecnej jest to ksiazkowewyliczanki.blogspot.com. W zmainie dążyłam do tego, żeby adres bloga był taki sam jak jego nazwa.

Plany na rok 2015


Jeśli chodzi o czytanie to chciałabym przeczytać podobną ilość książek, myślę że założę sobie na 2015 rok 62 książki, i zobaczę czy dotrzymam kroku a może prześcignę tegoroczny wynik. Stworzyłam sobie "Półkę nieprzeczytanych książek", gdzie znajdują się w większości nowości kupione w tym roku, ale jest też parę starszych pozycji. Na półce tej znajduje się 40 książek i mam szczerą nadzieję, że połowę z nich w 2015 roku przeczytam. Mam również postanowienie - nie będę kupować nowych książek do maja, do Targów Warszawskich. Wiąże się to właśnie z ilością nieprzeczytanych książek. Nie przeglądałam zbiorów na czytniku ale jest tam przynajmniej dwa razy tyle nieprzeczytanych ebooków. Musicie przyznać, że ponad setka książek, które są jeszcze przede mną, musi mnie zmobilizować do przynajmniej częściowego ich przeczytania. Chciałabym sobie założyć, że miesięczne przeczytam dwie książki papierowe i dwa ebooki z bieżących zbiorów. 



Nie nastawiam się na wyzwania, czytałam na Waszych blogach różne wpisy opowiadające o Waszych planach. U mnie jednak branie udziałów w tego typu zabawach działa na mnie odwrotnie i zaczynam z niechęcią patrzeć na książki do których się zmuszam. 

Jeśli chodzi o blog i jego prowadzenie to chciałabym go nadal rozwijać. Chciałabym publikować przynajmniej jeden wpis tygodniowo. Nie mogę dopuścić, żebyście o mnie zapomnieli a i sama zauważam, że odkładanie pisania recenzji źle wpływa na moją pamięć. Chciałabym, żeby na koniec przyszłego roku statystyki odwiedzin się poprawiły. 

Oczywiście planuję również wpaść na parę imprez książkowych, na pewni Targi w Warszawie, być może w Krakowie i inne. Zobaczymy jak wyjdzie to w praktyce. 

Ze względu na bardzo słaby rok, Melisandra nie chciała brać udziału w podsumowaniu. Mam jednak nadzieję, że przyszły rok będzie dla niej o wiele lepszym okresem.

Życzę Wam (od siebie i Mel), Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość, miłość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń, samych dobrych chwil, dużo wolnego czasu i spędzenia czasu w świecie książek!

niedziela, 21 grudnia 2014

Szybka Rozdawajka

Święta tuż tuż, a więc przedświąteczne porządku idą pełną parą. A jak świąteczne to takie całkowite, przynajmniej w moim wykonaniu. Stwierdziłam, że jak już ścieram kurze to muszę przewietrzyć półki z książkami, na nowo je ułożyć, biorąc pod uwagę inne kryteria a jednocześnie krytycznym okiem spojrzeć na niektóre tytuły. Brakuje mi miejsca na półkach i muszę stworzyć trochę wolnej półki na przyszły rok. Tak więc niektóre tytuły, które już czytałam i wiem, że do nich nie wrócę chciałabym, żeby powędrowały w świat. Postanowiłam więc, że z chęcią Wam je oddam. Jesteście zainteresowani?

Jakie są zasady? W skrócie możecie wybrać maksymalnie dwa tytuły. Rozdawajka będzie trwała do 31.12.2014, żebym mogła wysłać paczki na dobry początek przyszłego roku. W Nowy Rok dokonam losowania i podam wyniki publicznie. 

Książki są w stanie dobrym lub bardzo dobrym, zazwyczaj czytałam je raz. W Zajdlach znajdują się autografy autorów. 

A co możecie wybrać? 

- "Sycylijska opowieść" Nicky Pellegrino RECENZJA
- "Mapa Nieba" Eben Aleksander Ptolemy Tompkins RECENZJA
- "Nocny wędrowiec. Dni Mroku Księga I" Jocelynn Drake
- "Ostatni dzień lata" Joyce Maynard RECENZJA
- "Dom nad jeziorem smutku" Marilynne Robinson RECENZJA
- "Póki pies nas nie rozłączy" Romuald Pawlak RECENZJA
- "Zielone kalosze" Wanda Szymanowska RECENZJA
- "Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2002
- "Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2008
- Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2009
- Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2010
- "Ouran High School Host Club" Tom 1. Bisco Hatori - jeśli lubicie mangę 

REGULAMIN:

1. Organizatorem oraz fundatorem nagród w Rozdawajce Noworocznej jest barwinka.
2. Aby wziąć udział w konkursie należy wybrać maksymalnie dwa tytuły ze stosu oraz podać swój adres mail. 
3. Konkurs trwa od dnia 21.12.2014 do 31.12.2014 do godziny 23:59. Wyniki zostaną podane w Nowy Rok (01.01.2015). Na odpowiedź zwycięzców (adres wysyłkowy) czekam 3 dni, po tym czasie dokonam ponownego wyboru. 
4. Będzie mi miło jeśli polubicie mnie na facebooku, udostępnicie informacje o konkursie (na Waszych fb, Google+) czy wkleicie na swoich blogach baner konkursowy, ale nie jest to obowiązkowe.
5. Nagrodę wyślę w ciągu dwóch dni po otrzymaniu Waszych adresów korespondencyjnych. 
6. Książki mogę wysłać dwoma sposobami: do Paczkomatu  lub Począ Polską.  Adres wysyłki powinien znajdować się na terenie Polski.

Wracam do porządków, gotowania i innych przygotowań. Na pewno w Święta i chwilę po znajdę chwile więcej, żeby odwiedzić Wasze blogi, co w ostatnich dniach nie bardzo mi się udaje.

niedziela, 14 grudnia 2014

"Dziewczynko, roznieć ogieniek" Martin Šmaus

Dane techniczne:

  • Autor: Šmaus Martin
  • Tytuł: Dziewczynko, roznieć ogieniek
  • Tytuł oryginalny: Děvčátko, rozdělej ohníček
  • Tłumaczenie: Dorota Dobrew
  • Wydawnictwo: Czeskie Klimaty
  • Liczba stron: 334
  • Premiera: 9 październik 2013
  • Gatunek: powieść współczesna


Cyganie jako grupa etniczna są w większości odizolowani od "normalnego" społeczeństwa, odizolowani z dwóch stron, bo my nie pozwalamy im się do siebie zbliżyć, ale oni też nie chcą otwierać się na gadziów. Wcześniej nie ciągnęło mnie, żeby poznać tę grupę bliżej, nie do końca też zdawałam sobie sprawę, z czym przyjdzie mi się zmierzyć, zabierając się za tę książkę, a jej lektura wywołała u mnie całą gamę emocji - od niechęci, współczucia, wstrętu, chęci pomocy, nadziei do smutku. 

Książka opowiada historię życia Andrejka Dunki, którego poznajemy jako kilkuletniego berbecia i towarzyszymy mu w doli i niedoli do dojrzałości i ojcostwa. Chłopiec już na pierwszych kartach zostaje rozdzielony z rodzinną wioską, rodzicami i naturą, żeby wraz z wujostwem zamieszkać w mieście. Tam zostaje zmuszony do żebractwa, kradzieży i innych niezgodnych z prawem praktyk. Życie Cyganów w miastach Czechosłowacji polega na zdobywaniu zasiłków na kolejno narodzone dzieci, żebraniu, prostytucji, kradzieżach... Andrejko bardzo szybko odkrywa, że takie życie mu nie pasuje i chce wrócić do korzeni. Niestety wiele jeszcze wody upłynie, zanim dostanie szansę na powrót do rodzinnej wioski a i wtedy jego marzenia okażą się tylko mrzonkami. Jak potoczą się dalsze losy bohatera?

"Dzieci w szkole miały niełatwo. Choćby nawet wyłaziły ze skóry, to i tak były na przegranej pozycji - bo w domu mówiło się w romani. Mówiły po czesku, ale myślały w języku ojczystym który miały pod skórą i na języku. Nie od razu do nich docierało, o co pani nauczycielce chodzi, bo najpierw musiały sobie przetłumaczyć "na nasze". Przy odpowiedzi trzeba było znowu wszystko przełożyć w drugą stronę, błądząc po omacku wśród czeskich słówek i skomplikowanych czasów, przypadków i rodzajów gramatycznych."*

 Temat podjęty przez autora jest trudny. Mało jest osób, które myślą bez niechęci o tej grupie etnicznej. Sama mam jedynie nieprzyjemne doświadczenia - żebranie w tramwajach i autobusach, kobiety z malutkimi dziećmi dzień w dzień stojące z kubkiem, natrętnie proszące o jałmużnę. Medal ma jednak dwie strony, a "Dziewczynko, roznieć ogieniek" pozwala choć trochę poznać tę drugą stronę. Autor w bardzo sprytny sposób poprowadził akcję, na pierwszych stronach przedstawiając nam ten dobrze nam znany negatywny obraz Cygana - hałaśliwy, wymagający, wszczynający burdy, kradnący; żeby za chwilę obrócić monetę i w przeciągu jednego akapitu zmienić nasz sposób myślenia, przedstawić fakty, które wpłynęły na ten stan rzeczy. Cyganie, całe wieki żyjący w osadach nieopodal wsi, żyjący w zgodzie z lokalnymi mieszkańcami, koegzystujący. Cyganie - naród kochajacy konie, przyrodę, wolny i  niezależny, został w pewnym momencie zmuszony do zmiany życia. Nowoczesne maszyny pozbawiły ich pracy - przy koniach i drobnych robotach we wsi. Zostali siłą zmuszeni do zmiany życia, co zaowocowało przeniosinami do miast. Tam jednak nie mogli się odnaleźć, w wielkich betonownych domach, bez kawałka zieleni wielu z nich popadało w melancholię. Nie potrafili też jak gadziowie zmienić swojej filozofii, zaczynając regularną pracę, co wpłynęło na wykorzystywanie państwa - zasiłki na każde dziecko było rozwiązaniem doskonały, przecież dzieci można mieć nieograniczoną ilość, a dodatkowo można wykorzystać głupich gadziów, żeby na malucha w brudnym ubraniu i ze smutkiem w oczach wyciągnąć od nich parę groszy. Swój smutek za starymi czasami topili w alkoholu, nie mogąc przyzwyczaić się do życia w mieście przenosili swoje praktyki z wiosek. 
"Bo kto widział ciepło, które rozchodzi się rurami? Ogień rozpalony na klepkach z podłogi albo na deskach porąbanych drzwi to co innego. Życie jest tam, gdzie płomienie ogrzewają dłonie. Czy ludziom przywykłym do okopconych kociołków, zapachu skwierczącego sadła i kur opiekanych na ogniu razem z piórami może smakować jedzenie ugotowane w kiszkowatej kuchni? Co nacieszy oczy rozpalone żarem bijącym od tlących się węgielków? A w lecie, kiedy ogrzewanie nie działa, rurę od centralnego można w parę minut odpiłować, jabłkowy bełt grzeje od środka już w drodze powrotnej ze składnicy złomu. Spalonych drzwi też nikomu nie brakuje, kto by się zamykał w jakiś pokojach czy komórkach? Ludzie potrzebują przestrzeni, żeby widzieć innych i spotykać się z nimi, siedzieć razem przy stole, rozmawiać i śpiewać albo tylko milczeć, dotykać się, oddychać i żyć"**
W całym tym obrazie społeczeństwa na pierwszy plan wyłania się Andrejko, najpierw mały chłopiec, wychowujący się w tej wielkiej, głośnej rodzinie, żyjącej według własnych praw, chłopiec od dzieciństwa nieszczęśliwy i wykorzystywany. Bardzo szybko zostaje rozdzielony z najbliższymi, żeby trafić do poprawczaka, za nie swoje przestępstwa - tam poznaje ogrom przemocy i braku akceptacji. Ucieczka przez pół Czechosłowacji do rodzinnej wioski też nie przynosi mu ukojenia. Brak akceptacji ze strony innych ludzi - dla Cygana, nie jednostki, jest niesamowicie wysoki. Gdzie nie spojrzeć chłopak jest potępiany, przepędzany, piętnowany. Chęć spokojnego życia, bez szkody innym ludziom nie może się udać, kiedy społeczeństwo jest przeciwko niemu. 

Lektura tej książki wywołała we mnie całą lawinę uczuć, które znalazły ujście dopiero na ostatnich kartkach. Do samego końca wierzyłam, że Andrejko w końcu znajdzie spokojne miejsce do życia dla siebie i rodziny i przez cały czas autor mnie zwodził, nie dając nadziei do samego końca. Ten tytuł jest bardzo ważną lekturą. Rzadko myślimy o mniejszościach etnicznych. A Romowie raczej nie zaprzątają naszych głów, dlatego lektura tej książki może uświadomić nam ogrom problemu. W Polsce ta grupa etniczna nie stanowi tak dużej części społeczeństwa jak u naszych południowych sąsiadów, co nie znaczy, że nie powinniśmy poznać ich bliżej. Autor swoją książka pozwala nam zajrzeć choć odrobinę głębiej w ich świat.


Dla kogo:
- osób, pragnących zapoznać się z kulturą Cygan, oraz pogłębić tę znajomość
- dla osób, które lubią trudne tematy
- osób poszukujących wzruszeń przy lekturze


* str. 34
** str. 44

poniedziałek, 8 grudnia 2014

"Sycylijska opowieść" Nicky Pellegrino

Dane techniczne:

  • Autor: Pellegrino Nicky
  • Tytuł: Sycylijska opowieść
  • Tytuł oryginalny: The food of love cookery school
  • Tłumaczenie: Edyta Jarczewska
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
  • Liczba stron: 391
  • Premiera: 24 czerwca 2014
  • Gatunek: literatura kobieca, powieść współczesna

Sycylia - słońce, morze, ciepło, piękne widoki, wylewni ludzie. Czy nie o takich miejscach myślimy, kiedy planujemy wyjazdy wakacyjne? Jeśli mamy szczęście (czyt. czas, pieniądze) możemy tam spędzić parę dni, tydzień,  czasem dwa -  "ładujemy baterię", żeby potem zmierzyć się z szarą codziennością i obowiązkami czekającymi w domu. Teraz, zimą, kiedy dni należą do najkrótszych w roku, jest ponuro, zimno i nieprzyjemnie, takie miejsca jak Sycylia, w jej letniej osłonie, stają się marzeniem wielu. Książka, której akcja rozgrywa się na południu Europy może być namiastką tamtego klimatu. 

Luca Amore szykuje się do przyjęcia kolejnej grupy uczestników swojego kursu, prowadzi on bowiem szkołę kulinarną. Mężczyzna chce, żeby ludzie z całego świata poznali smaki Sycylii, naturalne jedzenie, przepisy przekazywane od pokoleń. Cztery kobiety - Moll, Tricia, Valerine i Poppy, przyjeżdzając na te wakacje chcą, oprócz poznania kuchni, odnaleźć nową drogę, spełnić swoje marzenia, odkryć się na nowo. Czy te plany nie kolidują z planami szkoły? Czy osiem dni wystarczy, żeby zapoczątkować życiowe zmiany?

Nie wiem, czy ta książka trafiłaby kiedyś w moje ręce, gdyby nie wygrana na potargowym spotkaniu blogerów w Krakowie. Kiedy jednak znalazła się w moich zbiorach nabrałam chęci, żeby zapoznać się z jej treścią i wakacyjnymi klimatami. Akcja zawiera się w bardzo krótkim czasie, bo osiem dni to naprawdę niewiele, żeby poznać bohaterów i się z nimi zżyć. Tym razem jednak autorce udało się przyciągnąć czytelnika, co było możliwe poprzez oddanie głosu każdemu z bohaterów. Narracja jest różna - zarówno pierwszo- jak i trzecioosobowa. Króciutkie rozdziały z punktu widzenia Luca, które są właściwie przerywnikami, przeplatają się z rozdziałami, które ukazują widok na wydarzenia każdej z uczestniczek. Żeby było jednak jeszcze ciekawiej, najpierw pojawia się zwierzenie bohaterki w pierwszej osobie, z którego poznamy jej życie, punkt widzenia na świat, żeby potem ukazać wydarzenia danego dnia już w trzeciej osobie. Takie pomieszanie narracji nie jest uciążliwe, pozwala natomiast na szersze spojrzenie.

Postacie wprowadzone przez autorkę, choć jest ich niewiele, są bardzo różnorodne. Cztery uczestniczki kursu to cztery różne charaktery, cztery historie, cztery zupełnie różne osoby, jak również skrywane przez nie sekrety. Każda z pań kierowała się czymś innym planując ten wyjazd - mamy tu świeżą rozwódkę, mamy wdowę, wziętą adwokat od rozwodów oraz matkę samotnie wychowującą dzieci. Cztery zwykłe kobiety, które w jakiś sposób zmienią w się w czasie tych dni. Mamy również Luca, który postanowił wrócić do małego miasteczka na Sycylii, żeby odkrywać przed nieznanymi osobami tajniki lokalnej kuchni. Pod warstwą serdeczności i uśmiechu skrywa on bolesne sekrety, które zostawiły bolącą ranę. Mamy również członków lokalnej faktorii czekolady, którzy odegrają w tej historii niemałą rolę.

Wszystko okraszone jest wątkiem kulinarnym - panie uczą się gotować, samodzielnie przygotowywać podstawowe składniki kuchni, tworzyć kompozycje smaków i zapachów. Luca zabiera je również do miejsc, gdzie mogą poznać smaki przekazywane od pokoleń - faktorię czekolady, plantację winogron oraz wytwórnię regionalnych win, oraz inne, ciekawe miejsca.

Czytając tę książkę ma się swoje sympatię i antypatie, a potem, poznając bohaterów trochę lepiej, zmieniają się one, ewoluują i nasza niechęć skupia się na innej postaci. Rzadko zdarza się autorowi wzbudzić u mnie takie zmiany, pani Pellegrino się to jednak udało. 

Książka ta należy do tych lekkich i przyjemnych, lecz jest bardzo dobrze napisaną pozycją parząc na ten wyznacznik. Zawiera w sobie odrobinę tajemnicy, trochę intrygi, południowe smaki i zapachy, wąskie uliczki sycylijskiego miasteczka, bardzo otwartych ludzi, którzy żyją bez pośpiechu. To idealna lektura na lato, wakacyjny wyjazd, czy spędzenie wolnego czasu w ogrodzie. To również ciekawa lektura na okres zimowy, kiedy za oknem jest zimno i mokro, wieczory zapadają bardzo szybko, a my możemy przenieść się myślami do ciepłych klimatów. 

Dla kogo:
- osób, spragnionych słońca, ciepła i pięknych klimatów
- miłośników jedzenia, gotowania, tworzenia dań
- każdego, kto ma ochotę poczytać lekką, niezobowiązującą lekturę


Za możliwość przeczytania dziękuję sponsorowi mojej wygranej: 

czwartek, 4 grudnia 2014

Zmiana szablonu, zdjęcie, przyszłe recenzje

W planach mam dwie recenzje. Piszą się, albo też bardzo by chciały, ale wena mnie opuściła, już parę dni jej nie ma. Myślałam, że szybko wróci ale chyba nic z tego. Myślę, że w weekend będę miała więcej siły, żeby przysiąść i napisać coś bardziej konstruktywnego. Będzie wtedy parę słów o "Sycylijskiej opowieści" - książce którą wygrałam na po-targowym spotkaniu blogerów na krakowskich targach. Pozycja lekka, przyjemna, słoneczna, dodająca energii, więcej postaram się napisać za parę dni. Na przyszły tydzień planuję również napisać moje wrażenia po lekturze książki wydawnictwa Książkowe Klimaty - "Dziewczynko roznieć ogieniek" czeskiego pisarza Martina Smausa. Pozycja wciągająca, mroczna, przejmująca opowiadająca o zderzeniu kultur, więcej spodziewajcie się koło wtorku, środy.

Dziś natomiast chciałabym przedstawić Wam bloga po zmianie - zielony szablon opatrzył się chyba wszystkim, poza tym dostałam sygnały, że źle czyta się na półprzezroczystym polu. Po przejrzeniu Waszych blogów, lekkim zainspirowaniu się, dodaniu motywów, które mi się spodobały powstał szablon, który wydaje mi się ciekawym wzorem. Nie jest to nic innowacyjnego, skorzystałam z klasycznego wzoru bloggera, lekko go modyfikując pod własne potrzeby. Bywając na Waszych blogach widzę czasami świetne skórki. Niestety nie jestem biegła w programowaniu/tworzeniu stron, nie znam też nikogo, kto miałby czas i chęci, żeby mi dopomóc. Może w przyszłości to się zmieni. Jak oceniacie zmianę?

Dla zainteresowanych w zakładce Barwinka znajdziecie zdjęcie mojej osoby. Chyba najwyższa pora przestać się ukrywać ;) Być może ktoś będzie miał ochotę przekonać się jak wygląda osoba, do której czasem zagląda ;) Mam niestety tę wadę, że nie lubię własnych zdjęć, zawsze wyglądam źle, coś jest nie tak. Zdjęcie które zamieściłam łapie się w granicach "jest ok". 

Tymczasem wracam do mojej obecnej lektury "Grim. Pieczęć ognia". Ostatnio ciągnie mnie do fantastyki, odprężam się przy niej, relaksuje. Ten tytuł dopiero zaczynam i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.