niedziela, 22 lutego 2015

"Wyścig śmierci" Maggie Stefvater

Dane techniczne:

  • Autor: Stiefvater Maggie
  • Tytuł: Wyścig śmierci
  • Tytuł oryginalny: The Scorpio Races
  • Tłumaczenie: Małgorzata Fafel
  • Wydawnictwo: Wilga
  • Liczba stron: 504
  • Premiera: 3 październik 2012
  • Gatunek: literatura młodzieżowa/fantastyka


Jest coś w tych istotach, co mnie przyciąga i choć nigdy nie posiadałam własnego, a moja nauka jazdy skończyła się na 2-3 lekcjach, to nadal marzy mi się alby w przyszłości mieć własnego albo i cała stadninę - mowa oczywiście o koniach. Książki, które traktują o tych zwierzętach, bez względu na swoją wartość, od razu zyskują u mnie parę punktów więcej. Dla koni bez zastanowienia kupiłam "Wyścig śmierci", jak zwykle nie zwracając uwagi na autorkę, która okazała się mi znana, napisała w końcu trylogię "Drżenie", o której trochę miałam okazję poczytać. 
"Jest pierwszy listopada, więc ktoś dzisiaj umrze" 
Sean Kendrik od lat zajmuje się końmi, pracuje w stadninie i startuje w Wyścigu Skorpiona. Jest czterokrotnym zwycięzcą tego szalenie niebezpiecznego wyścigu. W tym roku stawka jest wysoka, musi zająć pierwsze miejsce, żeby spełnić swoje marzenie. "Puck" Connolly jest sierotą, wychowującą się z dwójką braci. Jej nagła decyzja o wzięciu udziału w wyścigu wszystkim wydaje się szalona, żadna kobieta nigdy nie próbowała w nim swoich sił. Stawka wygranej jest niesamowicie wysoka i dlatego dziewczyna stawia wszystko na jedną kartę. 
Wyścig jest jak bitwa. Chaos koni, ludzi i krwi. Najszybsi i najsilniejsi, którzy pozostali po kilku tygodniach przygotowań na piasku. To morska woda na twarzy, śmiercionośna magia listopada na skórze, to również prędkość. To życie, to śmierć albo jedno i drugie, i nic innego nie może się z tym równać.
Autorka pokusiła się o własną interpretację legend o koniach morskich, które wywodzą się z mitologii celtyckiej i irlandzkiej. "Podobało mi się wiele szczegółów tych mitów: konie pojawiały się w listopadzie, żywiły się mięsem, a zwabione w głąb lądu, stawały się najwspanialszymi wierzchowcami, jakie tylko można było sobie wyobrazić... dopóki znowu nie zbliżyły się do słonej wody"*

Jest to książka z gatunku literatury młodzieżowej, dlatego zabierając się za lekturę byłam dość sceptyczna. Miałam wrażenie, że będzie to lekka i przyjemna opowieść o nastolatkach i ich pasjach. Wraz z każdą koleją przeczytaną stroną moje podejście się zmieniało, w końcu wsiąkłam w tę historię i nie mogłam się oderwać. 

Historia rozgrywa się na małej wyspie, która wydaje się oderwana od reszty świata. Choć przybywają na nią goście z różnych części świata nam znanych, to Thisby rządzi się własnymi prawami. Mieszkający tam ludzie albo kochają to miejsce albo go nienawidzą. Ci drudzy bardzo szybko wynoszą się na stały ląd. Reszta jest zakochana w ziemi, morzu, rybach, koniach i eich uisce. Te ostatnie stworzenia - konie wodne - sprawiają, że wyspa jest tak niebezpiecznym miejscem. W czasie burz, sztormów wychodzą z morza i pożerają wszystko, co nawinie się im nawinie. Konie wodne to stworzenia przypominające dobrze nam znane konie jednak piękniejsze, zwinniejsze i szybsze - co każe ich pożądać. Jednak to, że żywią się mięsem - owcy, krowy, drugiego konia, czy też człowieka - jak również niemożność ich oswojenia, sprawiają, że są jednocześnie nienawidzone. 
Eich uisce rzuciły się galopem po plaży, sprzeczając się i wierzgając, strząsając pianę z grzyw i Atlantyk z kopyt. Krzyczały do tych, które pozostały w wodzie, a ich lament sprawił, że dostawałem gęsiej skórki. Konie wodne były szybkie i śmiercionośne, dzikie i piękne. Giganty. Połączenie wyspy i oceanu. Wtedy właśnie je pokochałem.
Co roku na początku listopada odbywa się niezwykły wyścig - Wyścig Skorpiona - w czasie którego miejscowi mężczyźni, którzy odważą się zaryzykować, ścigają się na eich uisce. Wiele osób ginie w trakcie przygotowań jak również podczas samego wyścigu. Nieliczni docierają do mety, a zwycięzca zdobywa dużą nagrodę pieniężną oraz rozgłos i sławę.

Głównymi postaciami "Wyścigu śmierci" są Sean i Puck, którzy z różnych przyczyn zamierzają wziąć udział w tym wyścigu. Historie poznajemy z ich punktu widzenia, autorka zdecydowała się na narrację pierwszoosobową na przemian oddając głos każdemu z bohaterów. Język jest plastyczny, składający się z krótkich zdań, mocnych i wyrazistych. 


Z kart tej historii wyłaniają się dwie postacie, które równie mocno kochają konie, Puck ma Dove, zwykłego konia, z którym dorastała. Jest w stanie zrobić dla niej wszystko, kocha ją bezgranicznie. Najpiękniejszy związek łączy jednak Seana i jego konia morskiego Corra. Chłopak jako jeden z nielicznych potrafi nawiązać kontakt ze swoim koniem, nie jest on dla niego potworem ale ukochanym stworzeniem. Bardzo niebezpieczne jest podchodzenie do each uisce, nawet jeśli wydaje się on "oswojony", bo w ciągu jednej chwili może on pozbawiając człowieka sporej części ciała, zabić. Sean potrafi zrozumieć Corra, myśli o tym, co dla konia jest najważniejsze, zachowuje odpowiedni dystans nie będąc jednocześnie przerażonym. Chłopak od dzieciństwa pracuje w stajni, zajmując się końmi i eich uisce. Przez wiele lat nauczył się je rozumieć. Autorce udało się oddać uczucie między Seanem a jego koniem w sposób bardzo plastyczny, przemawiający do czytelnika, mocno poruszający.

Sean stoi na brzegu, wpatrzony w morze. Na jego twarzy maluje się ciekawość i tęsknota, jakby on też chciał dać susa do oceanu i odpłynąć. Wtedy właśnie przychodzi mi do głowy, że to dlatego Norman Falk poprosił Seana o przyjście. Nie dlatego, że tylko on mógł przeprowadzić ten rytuał, ale dlatego, że Sean Kendrick, ze wzrokiem utkwionym w morzu, jest symbolem wyścigu, nawet gdyby żadna gonitwa nigdy się nie odbyła. Jest pamięcią o tym, co eich uisce oznaczają dla tej wyspy, mostem łączącym miejsce, w którym stoimy, z tą częścią Thisby, której wszyscy pragniemy, a nie możemy dotknąć.
Puck i Sean są osobami zamkniętymi w sobie, twardymi, walczącymi o swoje. Nie potrafią okazywać emocji drugiemu człowiekowi, całym sercem kochają swoje ukochane stworzenia. Oczywiście nie mogło obyć się bez wątku romansowego, jednak nie jest to główny motyw, uczucie między bohaterami rozwija się powoli, pozwala im się otworzyć, ale nie uwarunkowuje akcji.


Autorka stworzyła historię piękną ale jednocześnie mroczną. Jest tu dużo śmierci, lęku i strachu a jednocześnie uczucie oddania i zrozumienia. To co wyłania się z kart powieści to poczucie wolności, wiatr we włosach, pęd i radość. Dla mnie chwile lektury były niesamowicie wciągające, momentami wzruszające, z nutką grozy. Jeśli we wszystkich swoich książkach autorka potrafiła zawrzeć taką gamę uczuć, na pewno będzie to początek mojej przygody z Maggie Stiefvater.

* posłowie od Autorki

Pierwsze wrażenia: wzruszenie, niepokój, radość, złość, żal, wolność.


Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam Czytam fantastykę III

23 komentarze:

  1. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, gdyż uwielbiam twórczość Stiefvater Maggie, która zaskarbiła sobie moje serce trylogią ''Drżenie''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei będę przymierzała się do "Drżenia" :)

      Usuń
  2. Bardzo się boję koni, a gdyby jeszcze te prawdziwe żywiły się mięsem to bym chyba umarła. Poczytać jednak bym mogła, bo cytaty interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście wizja tych stworzeń w książce jest przerażająca. Jeśli jednak będziesz miała okazję, sięgnij po lekturę, bo warto.

      Usuń
  3. Kiedyś chciałam się nauczyć jeździć konno, ale plany się rozmyły jak wiele innych. A co do książki to... sama nie wiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uwierzysz, ale właśnie to chciałam napisać :)

      Usuń
    2. To pocieszające, że nie tylko ja mam więcej planów i pomysłów niż czasu i możliwości. :D

      Usuń
    3. Ja nadal nie umiem jeździć konno, mimo najszczerszych chęci :)

      Usuń
  4. Niestety tym razem spasuję, bo fabuła nie wydała mi się na tyle ciekawa, żeby sięgnąć po powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje prawo :) Może następna książka bardziej przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  5. Może za jakiś czas przeczytam, bo w tej chwili mam inne książki czekające w kolejce. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest z tym stosem ciągle rosnących książek. Jeśli jednak nadarzy się okazja sięgnij po ten tytuł, bo warto :)

      Usuń
  6. Uwielbiam tę książkę :D Jako koniara nie mogłam jej sobie odpuścić, ale byłam sceptyczna, bo to był czas, kiedy młodzieżówkom mówiłam NIE. Cudowna! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, właśnie dlatego że to młodzieżówka, sceptycznie do niej podchodziłam. Ale ciesze się, że okazała się tak dobrą lekturą :)

      Usuń
  7. To książka idealna dla mojej młodszej siostry - ona uwielbia fantastykę i konie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę jej w takim razie udanej lektury, jeśli się na nią zdecyduje :)

      Usuń
  8. Polecę mojej przyjaciółce, ona wielbi konie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja o koniach czytałam dawno, dawno, w gimnazjum się nimi fascynowałam :) Ta książka niestety nie wzbudza moich zainteresowań, mam spory stos książek na marzec. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam konie po sąsiedzku - dwie blondyny i bruneta. :) Wyjadają trawę przy naszym pseudo-płocie. Szczerze mówią nie sięgam zbyt często po książki traktujące o zwierzętach. Bez większego powodu. Ciekawa jestem, czy bym się odnalazła w tej bajce. Twoja recenzja jest świetna, więc mam ochotę spróbować swoich sił z tą pozycją - szczególnie przez wzgląd na jej mitologiczną otoczkę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi też ta książka się podobała :) no może koniec był trochę zbyt idealny ale co tam i tak była bardzo dobra :) teraz mam zamiar sięgnąć po Drżenie bo dużo o nim słyszałam , zarówno dobrych jak i złych, słów, wiec muszę na własnej skórę przekonać się czy ta trylogia będzie równie ciekawa co Wyścig :) :) ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.