sobota, 18 kwietnia 2015

Maggie Steifvater - "Wyścig śmierci"

Dane techniczne:

Autor: Stiefvater Maggie
Tytuł: Wyścig śmierci
Tytuł oryginalny: The Scorpio Races
Tłumaczenie: Małgorzata Fafel
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 504
Premiera: 3 październik 2012
Gatunek: literatura młodzieżowa/fantastyka


Na początku zaznaczam - wiem, że barwinka również czytała tę książkę (kupiłyśmy ją niemal w tym samym czasie w swoich Biedronkach), i wiem, że napisała recenzję, jednak jej nie czytałam, żeby się nie sugerować. Jeśli coś w mojej będzie zbieżne z jej przemyśleniami, to dlatego, że po prostu podobnie odebrałyśmy tę książkę. :) Zapraszam do lektury!


Istnieją miejsca na świecie, które, choć pozornie odcięte od "wielkiego świata", są jednak od niego uzależnione. Wszyscy znamy kraje, których lwia część przychodów płynie z turystyki, a przyjezdnych przyciąga jedna, lub kilka słynnych atrakcji. Takim miejscem jest w tej książce Thisby, mała wysepka otoczona kapryśnym, ale i magicznym oceanem. Oceanem, który potrafi mieć humory, który potrafi dać wyżywienie w postaci ryb, ale i rodzi bestie, które czynią wyspę niepowtarzalną - each uisce, potwory przyjmujące ciała zbliżone do koni, i przez to nazywane końmi wodnymi. Pochwycenie takiego konia to jednocześnie przekleństwo i szansa na sławę. Każdego roku bowiem, w listopadzie, odbywa się na Thisby Wyścig Skorpiona. Wyścig Śmierci. Jedyną zasadą w nim jest, by przeżyć i przy okazji dotrzeć do mety, najlepiej będąc pierwszym. To właśnie to wydarzenie przyciąga tłumy turystów, a na wyspie już na kilka miesięcy przed rozpala wyobraźnię, przy okazji dając buchalterom zajęcie.

W tej scenerii poznajemy dwójkę głównych bohaterów. Ona - Kate "Puck" Conolly, i on - Sean Kendrick. Oboje mają stawki, które pchają ich do udziału w wyścigu. Wiedzą, że drugie miejsce nie wchodzi w grę, i żadne z nich nie dopuszcza myśli o przegranej. 
Poznajemy również kilka dobrze zarysowanych, wzbudzających emocje postaci pobocznych. Na tyle dobrze, że gdy przychodziło do scen z niejakim Muttem Malvernem, miałam ochotę rzucać książką o ścianę. Była to postać tak pyszałkowata, okrutna i głupia, że - aż wstyd się przyznać - cieszyłam się z losu, jaki go spotkał pod koniec książki. Zasłużył.

Poza galerią postaci, mamy również i wątek, który czyni lekturę coraz bardziej interesującą w miarę przewracanych kartek - między Puck a Seanem rodzi się uczucie. Jeśli ktoś się krzywi w tym momencie, to może odetchnąć. Autorka oszczędza czytelnikowi tanich chwytów emocjonalnych, ogranych tekstów i ckliwości właściwych romansidłom za dychę. Nie pada tu nawet ani razu słowo "kocham". Jest za to jakaś magia. Tej dwójce zależy na sobie bardziej niż na zwycięstwie. Najmocniej da się to odczuć w trakcie wyścigu.


Dość długo mi się zeszło z tą książką, ale jak już się wzięłam w garść, poszła szybko. Gatunkowo nie pozwala się jednoznacznie zaszufladkować, i to sprawia, że oceniam ją bardzo pozytywnie. Czyta się doskonale. Jest napisana plastycznym i prostym językiem, ale to stanowi o jej uroku. Nie ma filozoficznych zawiłości, ale nie karmi czytelnika tandetą. Polecę każdemu, kto lubi multigatunkowość i szuka wciągającej, lekkiej książki, ale przy okazji nie do końca oczywistej.



Ciekawostka - each uisce to nie jest jedynie wymysł autorki. Przeciwnie, zaczerpnęła ona motyw koni wodnych ze starych, szkockich wierzeń. Według nich each uisce jest potworem zmiennokształtnym, który wychodząc z morza może przybrać postać podobną do konia, kucyka, przystojnego mężczyzny lub ogromnego ptaka. Jeśli jest to forma konia, jeździec jest względnie bezpieczny tylko na lądzie. Jeśli istota ta zostanie przyciągnięta z powrotem do wody, z której przyszła, wciąga ze sobą swoją ofiarę i rozszarpuje ją.

10 komentarzy:

  1. Lubię twórczość Maggie Stefvater, czyli całą trylogię ''Drżenie'', dlatego muszę koniecznie poznać powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na odwrót, najpierw przeczytałam to, a teraz przede mną trylogia "Drżenie". Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Miałam ją ostatnio w rękach... ale w końcu odłożyłam z powrotem na półkę. Nie wiem, czy jest to lektura dla mnie... może następnym razem dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto, tym bardziej że czyta się szybko. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Ciekawy pomysł na fabułę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy, a sama narracja też mi odpowiadała, pozdrawiam!

      Usuń
  4. przeczytałam :)
    a teraz przeczytam recenzję Barwinki i sprawdzę, czy odebrałyście ją podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać Twojej opinii, pozdrawiam!

      Usuń
  5. Nie czytam fantastyki, dlatego nie jest to książka dla mnie,pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.