środa, 6 maja 2015

"Zaklinacz słów" Shirin Kader


Magiczny głos, który da się wyłowić pośród głośnego tłumu. Tajemnicza postać przemierzająca ulice miasta. Historie wnikające w duszę słuchacza. I przeznaczenie, które nie pozwoli o sobie zapomnieć. Tajemnicza i przyciągająca książka. Czy warto? 

Nina wychowywała się na baśniach wschodu, od dzieciństwa je pochłaniając. Jej pasja kulturą wschodu sprawiła, że wybrała studia w tym kierunku, a w końcu wyjechała do Londynu, aby pracować tam nad doktoratem. W tłumie spotkała tajemniczego mężczyznę, który wydał jej się dziwne znajomy.  Tajemnicza postać z głosem, którego nie da się zapomnieć - Gabriel. Jakie tajemnice skrywa? Bohaterowie tworzą barwny związek, przemierzają ulice Londynu, poznają historie ludzi, ostatecznie podążając do niespodziewanego, baśniowego finału. 

22 maja 2014 roku. Mija prawie rok od kiedy spotkałam autorkę na Targach, a to spotkanie zaowocowało zakupem "Zaklinacza słów". Długo zbierałam się, żeby sięgnąć po ten tytuł. Przymierzałam się do niego kilkukrotnie. Siedzę teraz i zastanawiam się, jak ostatecznie ocenić tę książkę. Z jednej strony mnie ona oczarowała a z drugiej była nużąca. Chyba jeszcze nigdy nie miałam takiego problemu z jednoznaczą oceną. 

Autorka odsłania przed nami historię, która choć na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna, to przypomina jedną z opowieści Szeherezady. Wydarzenia mają miejsce w Londynie, a nie w krajach Orientu, a jednak na każdym kroku czuć ten magiczny, egzotyczny urok. Nina opowiada swoją historią wracając do czasów dzieciństwa. Miłość do kultury Wschodu wyssała z mlekiem matki, dzięki badaniom ojca poznała legendę Zaklinacza Słów. Nie potrafiła znaleźć się w życiu codziennym, marząc o przeżyciu własnej baśni. Jej spotkanie z Gabrielem pozwoliło odnaleźć życiowy spokój. Poznawała historie ludzi, wielokrotnie niezwykłe i magiczne. A potem czar prysł. 

Autorka pozwala nam wstąpić do świata niezwykłego. Z pozoru wydaje się on zwyczajny, dobrze nam znany. A jednak pewne elementy sprawiają, że zaczynamy wątpić, zastanawiamy się o co chodzi, dokąd prowadzi ta historia. Niezwykłe splecenie wątków, motywów i świata realnego z baśniowym tworzy książkę, która wielokrotnie może zadziwić. Po przeczytaniu ostatniego zdania dotarła do mnie głębia tej książki. 

A jednak miałam dwa, a właściwie trzy podejścia, zanim ją skończyłam. Jest taki moment, który wybitnie zniechęcał mnie do skończenia tej książki. Opis codziennego życia Niny z Gabrielem, który dodatkowo był spotęgowany sposobem narracji. Bohaterowie żyli ze sobą jakby odcięci od reszty świata. Wystarczyła im wspólna obecność, codzienne czynności, bycie razem. Brak dialogu był dodatkowym utrudnieniem w tym miejscu. 


Po przebrnięciu tego fragmentu książki historia wciąga coraz bardziej. Niezwykłe historie ludzi, ich opowieści, dziwne zachowania. Podróże po Londynie, odkrywanie przedmiotów. Sny, które mogą wywróżyć przyszłość. Wszystkie te elementy stwarzają wrażenie coraz większej tajemnicy, niepewność historii. Autorka doskonale połączyła elementy realne i baśniowe, aby ostatecznie zostawić czytelnika w osłupieniu nad całokształtem. 

Nie mogę też nie zwrócić uwagi na wydanie tej książki. Po raz kolejny wydanictwo Lambook stworzyło perełkę wydawniczą. Po tę książkę chce się sięgać, chce się ją dotykać i się jej przyglądać. Przepiękne, nasycone kolory, tajemnicze motywy. To książka, która warto mieć na swojej półce choćby ze względu na jej wygląd. 

Ciężko jest pisać o tej książce, bo wystarczy jedno nieopatrzne słowo, aby zdradzić tajemnicę w niej zawartą a wtedy magia zniknie. Przeczytanie całości daje możliwość odkrycia piękna tej książki, jej magii i niezwykłości. Nie spotkałam jeszcze polskiej pisarki, która byłaby tak bardzo zafascynowana Wschodem i potrafiłaby oddać to na kartach powieści. "Zaklinacz Słów" to debiut Shirin Kader. Debiut piękny, dopracowany i zachwycający. Można się do czegoś przyczepić? Na pewno. Ale wrażenie po skończeniu lektury, jej całokształt, zacierają niedociągnięcia. Jeśli chcecie odkryć coś nowego w literaturze polskiej zachęcam po sięgnięcie po "Zaklinacza słów". Powiew świeżości z zapachem Orientu. 


Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam

22 komentarze:

  1. Widzę zmiany na Twoim blogu - przepięknie! Bardzo mi się podoba.
    Co do książki, będę miała ją na uwadze, gdyż jej fabuła wzbudziła moje zainteresowanie, a i Twoja zachęcająca recenzja także zrobiła swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Cię zainteresowałam. Książka jest rzeczywiście warta uwagi.

      Co do zmian, to nadal nie jest ostateczna wersja... brakuje mi odpowiedniego szablonu, który gdzieś tam nadal czeka ;)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce nigdy, skoro polecasz to muszę się zagłębić w jej poznanie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię odkrywać niszowe wydawnictwa i takie perełki. A potem polecać je innym :) Koniecznie musisz poznać tę książkę bliżej :)

      Usuń
  3. Okładka tej książki idealnie pasuje do nagłówka twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uświadomiłam sobie to dopiero teraz, jak napisałaś ;) Być może podświadomie miałam tę książkę na uwadze, ale nie skojarzyłam tego wcześniej :)

      Usuń
  4. Na razie książka aż tak mnie nie intryguje bym chciała ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś będziesz miała okazję na bliższe poznanie. To ciekawa, magiczna, pozycja :) Ale jeśli Cie nie ciągnie, rozumiem :)

      Usuń
  5. Orient jakoś nigdy mnie nie przyciągał, wręcz przeciwnie. Ale masz racje, ta okładka to istne mistrzostwo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei bardzo lubię orientalne klimaty. Jeśli chodzi o okładkę, to spójrz na inne z wydawnictwa Lambook. Wcześniej recenzowałam "Rok w Jemenie" Jennifer Steil. Ta książka również ma cudną okładkę :)

      Usuń
  6. Brzmi intrygująco, nie powiem :) Okładka przyciąga oko.
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To wydawnictwo bardzo kusi swoimi orientalnymi propozycjami. Mam jedną z ich książek na półce. Jeśli mi się spodoba, chętnie sięgnę po pozostałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki tytuł posiadasz? Sama na dniach zamówiłam pierwszy tom "Kwintetu Muzułmańskiego" - "W cieniu drzewa Granatu" :)

      Usuń
  8. Okładka jest hipnotyzująca, a i treść bardzo mnie zachęciła. Muszę się rozglądnąć za tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, to wartościowa i pięknie wydana lektura :)

      Usuń
  9. Nie wiem czemu, ale bardzo rzadko sięgam po książki, które opisują Wschód ;) może się tym razem przełamię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu ta tematyka do Ciebie nie przemawia. Jeśli jednak zdecydujesz się na lekturę tej książki nie powinnaś żałować :)

      Usuń
  10. Fabuła brzmi magicznie. Takie zacieranie konturów świata realnego i zmysłowego bardzo mi się podoba, więc jest szansa, że książka mi się spodoba :-) Wydanie faktycznie jest przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie prowadzenie fabuły, to ta książka na pewno Cię zauroczy :)

      Usuń
  11. Przepiękna okładka i masz rację, dla niej samej chciałabym to mieć ;) Co do samej fabuły, nie przepadam za wolnym rozwojem akcji i nie lubię przemyśleń, a brak dialogów doprowadza mnie do pasji, dlatego na razie nie będę szczególnie szukać tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo zaprezentuję inną książkę z tego wydawnictwa, z równie piękną okładką ale zupełnie inną historią. Może tamta bardziej przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.