piątek, 4 września 2015

"Sekrety notatnika" Eve Hass




Tajemnice rodzinne bardzo często giną w pomrokach dziejów, dziś niewiele osób wie jakie były początki jego rodu, kim byli przodkowie i jakie tajemnice skrywali? Być może wywodzimy się z zupełnie innego środowiska niż nam się wydaje? Wyobrażacie sobie Żydówkę, która pochodzi z rodziny Hohenollerów? Po książkę opisującą taką historię musiałam sięgnąć. 




Chwilę przed wojną mała Eva Haas wraz z rodzicami ucieka z Niemiec do Anglii, nie mając świadomości, że prawdopodobnie nigdy już nie zobaczy swojej babki. Po latach odkrywa dziennik, który naprowadza ją na rodzinną tajemnicę i wyciąga na światło dzienne tajemniczą osobę w swoich korzeniach - pruskiego księcia Augusta. Autorce wiele lat zajęło potwierdzenie swoich domysłów i zebranie wszystkich okruchów tej historii. 
Historia opisana przez Evę Haas na kartach tej książki ma na pewno w dużej mierze charakter terapeutyczny, jest również wspomnieniem rodziny i pamiątką, przede wszystkim o tragicznie zmarłej babce. Autorka opowiada swoją historię od wczesnego dzieciństwa, które spędzała w Niemczech, gdzie powoli do władzy dochodził Hitler. Nigdy nie spotkałam się z historią osadzoną w przedwojennych Niemczech, opisywaną z punktu widzenia Żydów, motywy te bardzo mnie poruszyły i wciągnęły. Późniejsza historia, okrycie tajemniczego dziennika należącego do jej prababki, poszlaki wskazujące na pokrewieństwo z pruskim księciem, a potem również polską szlachcianką odbierałam dwu, a nawet trzy-torowo. Byłam zafascynowana tą historią, choć jednocześnie miałam wrażenie, że nie jest to możliwe, że ta historia jest nieprawdziwa. Refleksje, które przychodziły mi do głowy miały gorzki posmak - potomkowie niemieckich władców są ścigani i mordowani. Życie potrafi ułożyć się bardzo dziwnie, sprawy się skomplikować, a przewrotność losu pozostawia po sobie gorycz. 

Historia zawarta w tej książce jest zaskakująca i nieprawdopodobna, ciężko wymyśleć takie wydarzenia, a tu proszę, wydarzyły się naprawdę. Poszukiwania odpowiedzi sprowadziły  autorkę zarówno w NRD jak i RFN, wielokrotnie była zagrożona przez wschodni wywiad, a jednak nie poddała się, czuła że musi odkryć prawdę i połączyć elementy układanki, dopiero wtedy odzyska spokój i zadośćuczyni przodkom. 

Historia romansu księcia z polską arystokratką, tajemnica związana z tym związkiem i późniejsze zatajenie tego w historii, pojawienie się po latach żydowskich potomków, to wszystko brzmi jak wspaniała historia, która niestety zgrzyta pod zębami. Największą wadą tej historii jest sposób narracji. Autorka opisuje bardziej swoje życie i późniejsze poszukiwania, niebezpieczeństwa na jakie się naraziła, wielodniowe ślęczenie nad zapisami historii, a postaci które wyłaniają się z tych kart pozostają wspomnieniem przeszłości. Są bezbarwne i płaskie, w żaden sposób nie potrafią przyciągnąć do siebie czytelnika. Na początku wspomniałam, że ta książka stała się w pewien sposób rodzajem terapii dla autorki i to widać. Postronny czytelnik widzi zmagania współczesnej kobiety, nie potrafi odkryć i zachwycić się przeszłością w taki sposób jak uczyniła to Eva Haas. W trakcie lektury wyobrażałam sobie jak ciekawie brzmiała by ta historia gdyby ją trochę zbeletryzować, stworzyć narrację w XIX i XX wieku, poprzeplatać wydarzenia współczesne i historyczne. A tak mamy poszukiwanie swoich korzeni, które nie bardzo wciąga, momentami wręcz nuży. Fakty historyczne są intrygujące, ale można o nich przeczytać w krótkiej notce a nie wielostronicowych poszukiwaniach.

Mam wielki szacunek dla twórcy blurba, bo to co przeczytacie na okładce tworzy istotę tej historii, a dobrane słowa pokazują wspaniałe możliwości, które niestety książka zaprzepaszcza. 

Być może miałam za duże wymagania, jednak czym dalej tym bardziej się nudziłam i chciałam skończyć tę lekturę. Książka nie jest zła, nie jest również dobra, a przeciętność jest chyba najgorszym rozwiązaniem. To ważna książka dla autorki i jej najbliższych, jednak osoby postronne nie będą zachwycone. 


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu:

9 komentarzy:

  1. Bardzo nie lubię książek o niewykorzystanym potencjale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy ktokolwiek lubi...

      Usuń
    2. To zawsze jest niestety problem :(

      Usuń
  2. Zaczęłam książkę z wielkimi oczekiwaniami a na koniec byłam mocno rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a nastawiałam się na taką ciekawą historię. Szkoda, że okazała się taka słaba.

      Usuń
  3. Szkoda, że to taka przeciętna książka. Sama nie wiem, może kiedyś ją przeczytam z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się skusisz porównam wrażenia. Niestety niewykorzystany potencjał się z niej wyłania.

      Usuń
  4. Skoro książka aż tak Cię wynudziła, to nie będę tracić na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek był całkiem przyzwoity, ale czym dalej tym było nudniej.

      Usuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.