sobota, 14 listopada 2015

PRZEDPREMIEROWO pochłonęła mnie "Czas pokaże" Anna Ficner-Ogonowska



Życie jest przewidywalne, nie powoduje burzy w sercu, nie zmusza do trudnych wyborów. Dojrzewamy i żyjemy z dnia na dzień, starając się uszczęśliwić rodzinę i przejść przez życie nie krzywdząc bliskich nam ludzi. Czasem jednak wystarczy jedno wydarzenie, żeby zmienić nasze postrzeganie świata, zmusić do przejrzenia na oczy, zmiany zachowania i walki o własne szczęście.

Julka to młoda, poukłada dziewczyna. Ma kochającą, choć również bardzo wymagającą rodzinę, oraz bliską przyjaciółkę, która ją wspiera. Dziewczyna stara się być posłuszną córką, choć nie raz chciałaby rzucić matce i ciotce prawdę między oczy. W jej życiu wiele się zmienia kiedy odkrywa w sobie uczucia do zupełnie nieodpowiedniej osoby. Dziewczyna wie, że żeby wygrać miłość musi wiele zmienić, zaczynając od siebie i swojego zachowania. Czeka ją również wiele prawd życiowych, które musi przyswoić. Czy na końcu tej drogi czeka ją szczęście?



Pierwsze wrażenia bywają mylne


Zabierając się za ten tytuł, byłam pełna obaw. Książka jest gruba, ma ponad siedemset stron, a opis historii bardzo enigmatyczny, dlatego nie byłam pewna czy będę w stanie wciągnąć się na tyle, żeby przez nią przebrnąć. Co więcej prze pierwszych parędziesiąt stron obawa mnie nie opuszczała, powoli poznawałam Julkę i jej życie, które było bardzo poukładane i ... nudne. Wtedy właśnie wydarzyło się coś, co zmieniło moje postrzeganie i już wiedziałam, że to będzie idealna lektura.

Autorka postanowiła podwyższyć sobie poprzeczkę, historia nie jest więc opowiedziana ustami Julki. Narrator w trzeciej osobie zaprzecza popularnym ostatnio trendom. Wydarzenia nadal jednak przedstawione są z punktu widzenia bohaterki, co pozwala poznać ją bliżej i się z nią związać.

Historia przedstawiona w tej książce jest tak bardzo prawdopodobna, że trudno uwierzyć, ze nie wydarzyła się naprawdę. Julka, jej rodzina, wybory, tajemniczy nieznajomy, uczucie, o które trzeba walczyć, wspaniała przyjaciółka, studia, wszystkie te elementy znamy z życia codziennego. Co więcej, być może trudny dom rodzinny, czy niecodzienne uczucie jest udziałem bliskich nam osób. Autorka stawa na realizm, dlatego nie ma tu nagłych zwrotów akcji, nie ma niespodziewanych spotkań na drugim końcu świata, nagłego pojawiania się przy łożu śmierci, czy też niesamowitych wyrażań swoich uczuć. Jest za to życie - trudne, czasem bolesne, nudne, ale również piękne.

Uczucie wywołuje w Julce wiele emocji, gdyby nie one, na pewno nie zdecydowała by się ona na zmiany. Zdarzają się chwile uniesienia, zdarzają się również chwile, które burzą szczęście dziewczyny. Nie raz wraca ona na ziemię wracając do rodzinnego domu.


Bohaterowie, których chciałabym poznać... 


Julka jest postacią która polubiłam dość szybko. Spokojna, zwyczajna współczesna dziewczyna. Wychowana dość krótko, stara się zrobić wszystko, żeby pomóc samotnej matce, nie przysporzyć jej cierpień, ale także, dla własnego spokoju, stara się trzymać język na wodzy. Nie raz myśli jedno, ale mówi coś zupełnie innego. Poza domem również da się lubić, na uczelni jest przeciętną studentką, choć stara się zdawać w pierwszych terminach; w szpitalu, do którego chodzi jako wolontariuszka, stara się trzymać emocje na wodzy. Widzi wiele śmierci, przegranych nadziei, nie poddaje się jednak, niosąc nadzieję małym pacjentom. Ze swoją najlepszą przyjaciółką Nelą trzyma się bardzo blisko i rozumie jak mało kto. Przy niej może być naprawdę sobą.

Pisarka potrafi wspaniale oddać charaktery bohaterów, sprawiając, że są oni postaciami z krwi i kości. Rodzina Julki, matka, ciotki, siostra i brat to osoby, które posiadają wady i zalety. Są bardzo dobrze sportretowane. Niektórych można lubić innych nie. Wszystkich jednak obdarza się uczuciami.

Spodobała mi się kreacja Neli. Dziewczyna bardzo szczera, zdolna, pomocna, urodziwa, choć z nadwagą, która wprawia ją w kompleksy. Stoi zawsze wiernie przy Julce, stara się jej pomagać, choć niektóre słowa bywają raniące. 

Mężczyzna, który pojawia się  tej historii niech zostanie owiany rąbkiem tajemnicy. To osoba bardzo skryta, posiadająca pewną przeszłość, raczej skrywająca swoje emocje, ale jednocześnie stawiająca dobro innych na pierwszym miejscu.

Książka skłaniająca do przemyśleń


Po lekturze tego tytułu zaczęłam zauważać niektóre sprawy trochę inaczej. Niespodziewanie dał mi on dużo do myślenia, a kwestie bohaterki, w których zastanawiała się nad życiowymi wyborami, również dla mnie stały się ważne. Trafiłam na ten tytuł w odpowiednim dla siebie czasie i być może tak dobrze mi się go czytało. 

"Czas pokaże" pokazuje wiele ważnych prawd życiowych. Oprócz trudnego uczucia Julki, o którym specjalnie nie będę pisać więcej, pojawia się tajemnica rodzinna, próba własnej akceptacji, trudne choroby, ciężar śmierci. Z tej książki wyziera piękna prawda życiowa, trochę pasji i namiętności, codzienne wybory, walka o siebie i swoje uczucia. Jest trochę smutku, trochę spokoju, trochę prawdy. Jeśli ktoś sięgając po ten tytuł liczy na chwilę spędzoną z wypiekami na twarzy, czytając pikantne szczegóły, to się tego nie doczeka. Jest za to wiele przemyśleń bohaterki na temat swojego życia, wyborów, walki, są wydarzenia, które mogą rozegrać się w prawdziwym życiu.

Zdarza się czasem tak, że nie potrafię oddać wszystkich uczuć, emocji i przemyśleń dotyczących danej książki. Tak jest w tym wypadku. Przez "Czas pokaże" zarwałam noc, żeby następnego dnia wybory bohaterki i różne wydarzenia chodziły mi po głowie. Wykonując codzienne czynności przychodziły mi do głowy coraz to nowe kwestie, o których powinnam tu wspomnieć. Teraz, pisząc przemyślenia, umknęły mi one, a o niektórych nie wiem jak napisać. Nie chcę Wam zdradzać za dużo, a to utrudnia poruszenie niektórych zagadnień. Mam nadzieję, że skłonię Was do tej lektury, a potem możemy porozmawiać o różnych jej aspektach :) 


Premiera książki będzie miała miejsce 18 listopada. W warszawskim Empiku Junior odbędzie się spotkanie z Anną Ficner-Ogonowską. Początek spotkania o godz. 18. Bardzo chciałabym tam dotrzeć :) 


Poniżej możecie obejrzeć teledysk, którego premiera odbyła się na spotkaniu z autorką w dniu premiery, a który przynajmniej częściowo daje obraz opisanej historii. 




Wykonawcy teledysku:

Zagrali: Sandra Staniszewska i Mateusz Dewra
Wokal: Claudia Bell
Muzyk: Jan Malski
Słowa: Ewa Adamik i Małgorzata Stabrawa
Video: Marcin Jończyk

Za wiele emocji i przemyśleń dziękuję: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.