czwartek, 30 kwietnia 2015

Podsumowanie kwietnia i nowe nabytki


Kwiecień, wiosna a u nas początek zmian. Przede wszystkim chciałabym Wam zaprezentować logo, którego doczekał się nasz blog. 

Wielkie podziękowania muszę w tym momencie złożyć Kasi ze Świata Kasencujsza, która mimo małej ilości czasu zgodziła się pomóc mi w tej kwestii, stworzyła świetne logo, znosiła moje liczne prośby i nowe pomysły. Kasiu, dziękuję! 

Pośrednio do powstania tego loga przyczyniła się również Angelika z Lustra Rzeczywistości, to zmiany u niej, zmotywowały mnie w końcu do działania w tym temacie. Dzięki!

Logo pojawiło się już na blogu, fanpagu na FB oraz na blogowym mailu. Wraz z Melisandrą pracujemy nad zmianą szablonu. Chciałybyśmy stworzyć coś prostego, przejrzystego i jednocześnie ciekawego, dlatego przypuszczam, że te poszukiwania trochę nam jeszcze zajmą. 

Osobiście bardzo mi się podoba logo stworzone przez Kasię, ale ciekawa jestem jak Wy ocenicie ten projekt? Jestem szalenie zadowolona że mamy w końcu coś, co stanie się wyróżnikiem w różnych miejscach, gdzie się pojawiamy :) 





Stosiki kwietniowe są duże, znowu zaskoczyła mnie ilość książek, które do mnie trafiły. To, co mnie najbardziej cieszy - prawie całkowicie udało mi się zlikwidować kompulsywne zakupy. 

- "Zacisze Gosi" Katarzyna Michalak, wyd. Znak - po skończeniu "Ogrody Kamili" nie mogłam się powstrzymać, kupiłam od razu dwie kolejne części tej trylogii. Natomiast jestem zła, bo nie mogłam znaleźć tej pozycji w twardej oprawie. Tom pierwszy i trzeci zdobyłam, natomiast ani na stronie wydawnictwa ani w żadnej księgarni nie widziałam wydania twardego tomu drugiego, nawet w wyczepianym nakładzie. Może ktoś z Was się orientuje, czy ten tom był wydany tylko w broszurze?
- "Przystań Julii" Katarzyna Michalak, wyd. Znak - tom trzeci, ten całe szczęście mam w twardym wydaniu
- "Obca" Diana Gabaldon, wyd. Świat Książki - RECENZJA - egzemplarz recenzencki, świetna pozycja, która początkowo straszy swoją objętością, ale po przeczytaniu parunastu stron nie można się od niej oderwać.
- "Ptaki ciernistych krzewów" Collen MeCullough, wyd. Świat Książki - egzemplarz recenzencki, klasyka a ja nie czytałam, co więcej nie oglądałam ekranizacji. Wydanie Świata Książki bardzo mi się podoba, więc stwierdziłam, że najwyższa pora poznać tę historię. 
- "Dzieci Stalina. Trzy pokolenia miłości i wojny" Owen Matthews, wyd. Albatros - w Biedronce na początku miesiąca pojawiła się kolejna okazja, książki po 9,90. Udało mi się wypatrzeć parę ciekawych tytułów, to był jeden z nich
- "Romanse wszech czasów" Dagny Kurdwanowska, wyd. Sfinks - wygrana w konkursie na blogu Naczytanie. Tematyka interesująca :) 
- "Odlotowy ogród" Dominik Strzec, wyd. Znak - egzemplarz recenzencki, ciekawe porady dla osób zainteresowanych stworzeniem klimatycznego azylu. Lektura już za mną, recenzja pojawi się w najbliższych dniach.
- "Polak, Rusek i Niemiec..." Jan Wróbel, wyd. Znak - egzemplarz recenzencki, ten tytuł intryguje mnie od kiedy dostałam w swoje ręce fragment promocyjny. W ten sposób o historii nikt wcześniej nie pisał i mam wrażenie, że lektura tego tytułu sprawi mi mnóstwo radości. 
- "Malownicze. Tajemnica Bzów" Magdalena Kordel, wyd. Znak- RECENZJA - egzemplarz recenzencki, ta lektura sprawiła mi niesamowicie wiele radości, książka którą mogę polecić z czystym sumieniem
- "Przy dziecięcym stole" Michael Ondatje, wyd. Świat Książki - kolejna perełka z koszy Biedronki, blurb brzmi ciekawie, dlatego jestem ciekawa tej książki
- "Nasz człowiek z Szanghaju" Asa Lantz, wyd. Świat Książki - nie sięgam często po ten gatunek, ale jakiś czas temu czytałam pierwszy tom tej serii KLIK, więc zakup tanio kolejnego tomu nie mógł mi przejść koło nosa, również z Biedronki
- "Porwanie Jane E." Jasper FForde, wyd. Znak - na jednym z zaprzyjaźnionych blogów wpadłam na intrygującą recenzję, blurb również był interesujący, nie mogłam więc nie kupić tego tytułu. 

Wszystkie książki ciekawe, nie mogę doczekać się lektury. A jak Wam podobają się te stosiki?

piątek, 24 kwietnia 2015

"Obca" Diana Gabaldon


Przeszłość, która stała się przyszłością... Miłość, która pokonała czas... Cierpienie ponad ludzkie możliwości... Intryga zmieniająca doczesność... Wiele jest momentów w ludzkim życiu, które zaważają na dalszym losie. Niektóre nadchodzą niespodziewanie i nie zwracamy na nie uwagi, nie zdając sobie sprawy z ich ważności. Inne spływają jak grom z jasnego nieba odcinając grubą linią dotychczasowe życie od tego, które dopiero przychodzi. Człowiekowi pozostaje dostosować się do zmian i wykorzystać je najlepiej jak potrafi. 

Claire chwilę po II wojnie wyjeżdża z mężem na zasłużone wakacje do Szkocji. Chcą zapomnieć o piekle wojny, nacieszyć się sobą po długiej rozłące, odnaleźć spokój. Tajemniczy krąg, przypadkowo odkryty, kryje w sobie wiele sekretów i niespodziewanie przenosi kobietę w odległą przeszłość. W połowie XVIII wieku szkockie góry nie są najbezpieczniejszym miejscem dla samotnej kobiety, szczególnie bardzo skąpo ubranej jak na te czasy. Claire wpada w łapy angielskich żołnierzy, a potem szkockich górali. Kobieta nie zdaje sobie sprawy ze swojej sytuacji, nie może sprzyjać do świadomości sytuacji, w której się znalazła. Niespodziewanie odkrywa rodzące się w sobie uczucie, a wydarzenia zmuszają ją, do bliższego poznania się z mężczyzną, który nie powinien znaleźć się na jej drodze. 

Wspomnienie tych dwóch nazw sprawiło, że nagle poczułam okropną tęsknotę za moim światem. Co ja tu robię? - pomyślałam po raz tysięczny. W tym dziwnym miejscu, z dala od wszystkiego, co znam, wyrwana z własnego domu, rozdzielona z mężem i przyjaciółmi, samotna pomiędzy dzikusami? W czasie ostatnich tygodni z Jamiem zaczęłam czuć się szczęśliwa i bezpieczna. Teraz zdałam sobie sprawę, że szczęście było iluzją, choć z bezpieczeństwem sprawa wyglądała inaczej.

Doczytałam się, że jest to fantastyka, i choć wiele osób ten gatunek by odstraszył, mnie wręcz przeciwnie, zachęcił do tej lektury. Kiedy jednak wzięłam ją do ręki zaczęłam walczyć z wątpliwościami - ponad 700 stronicowa cegiełka, a każda karta drobno zapisana. A potem historia mnie porwała. Po pierwszych dwustu stronach wiedziałam, że muszę bliżej poznać twórczość pisarki i nie poprzestanę na swojej znajomości z nią na "Obcej" :) 

Ten tytuł łączy w sobie wiele gatunków, pozwalając odkryć swoje piękno miłośnikom wielu typów powieści. Fantastyka odpowiada za motyw przeniesienia w czasie, romans połączony z erotyką pozwala na ciekawy motyw uczucia między Claire a Jamiem, powieść historyczna odkrywa przed czytelnikiem historię XVIII wiecznych walk Szkotów z Anglikami oraz powieść przygodowa, która pokazuje wszystkie przygody bohaterki, nie pozwala za długo pozostać w jednym miejscu,  tworzy coraz nowe przeszkody i niebezpieczeństwa, przez które kobieta musi przejść. 

Płaskie oczy, stare jak eoceńskie morza, zmętniałe w ponurych głębinach ciasnej kryjówki, gładka skóra, ciemnoniebieska, połyskująca zielenią, perłowa pod dolną szczęką, i dziwne, pozbawione źrenic oczy niczym przejrzysty, płonący bursztyn. Piękne monstrum...

Claire to świetnie skomponowana postać, która sprawia wrażenie, jakby żyła tuż obok. Kobieta podczas wojny zdobyła doświadczenie jako pielęgniarka, interesuje się również różnymi ziołami w kontekście ich leczniczych właściwości, a wszystkie te zdolności doskonale się sprawdzą wśród dzikich gór Szkocji. Bohaterka dość długo nie zdaje sobie do końca sprawy ze swojej sytuacji i nawet kiedy w końcu odkrywa, że znajduje się lata przed swoimi narodzinami, nie potrafi tej wiedzy przyswoić. Wielokrotnie z tego powodu sciąga niebezpieczeństwo na siebie i innych, a jednocześnie sprawia, że czujemy się z nia bliżej związani. Claire to silna kobieta, która nie ma zamiaru się poddać w żadnej sytuacji, co pozwala jej na wyjście z niejednej opresji.

Jamie również został świetnie wykreowany, wysoki i dobrze zbudowany Szkot, porywczy, pomocny, z bagażem trosk i doświadczeń, uparty, wychowany w czasach, gdzie to mężczyzna ma rację i nawet pomimo uczucia musi zrobić coś, co nam nie mieści się w głowie. Z jednej strony młody i niedoświadczony, z drugiej wojownik, który nie chce poddać się przed siłą. To bardzo ciekawa postać, trochę barbarzyńska, ale jednocześnie zdolna do niesamowitych poświęceń. 

Patrząc na te obrażenia, nie mogłam zapomnieć, w jaki sposób powstały. Usiłowałam nie wyobrażać sobie jego rozkrzyżowanych ramion, sznurów wrzynających się mu w nadgarstki, rudej głowy mocno przyciśniętej do słupa, lecz obrazy stawały mi przed oczami. Czy krzyczał? Pospiesznie odsunęłam od siebie tę myśl. Słyszałam opowieści, które docierały do nas z powojennych Niemiec; opisywały akty bestialstwa o wiele straszniejsze niż ten, ale mimo wszystko Jamie słusznie zauważył - wiedzieć to nie to samo co zobaczyć. 

Oprócz dwójki głównych bohaterów w trakcie historii pojawiają się liczne postacie poboczne, równie ciekawie przedstawione, z wszystkimi wadami i zaletami, niejednokrotnie skrywające tajemnicę, niecne zamiary, albo bolesne wspomnienia. Bohaterowie nie są samotnymi wyspami w tym świecie, wszystkie ich relacje z innymi, wpływają w mniejszym lub większym stopniu na przyszłość. Wachlarz bohaterów pobocznych jest bogaty i barwny, do jednych możemy przywiązać się bardziej, podczas gdy drudzy powodują naszą niechęć i złość.

Autorka stworzyła powieść, która nie jest skierowana wyłącznie do kobiet ani wyłącznie do mężczyzn. Świat wykreowany pełen jest cierpienia i przemocy. Nie raz musiałam przerywać lekturę, bo opisy tortur, gwałtów, śmierci były niesamowicie plastyczne i przez to przeszywające. Rzadko czytam historie, gdzie główni bohaterowi są tak doświadczenie przez los, zazwyczaj wszelkie większe nieszczęścia dzieją się trochę z boku. W tym wypadku zarówno Jamie jak i Claire wiele przeżyli, niekiedy były to wydarzenia ponad ludzkie siły, powodujące wielkie traumy, przede wszystkim duchowe. A jednak udawało im się z nich wybrnąć, może nie zawsze w stanie idealnym, wielokrotnie byli bliscy śmierci, a to sprawiało, że stawali się bardzo ludzcy.

Nie zobaczyłam, kiedy wilk oderwał się od ziemi.Mogłabym przysiąść, że patrzyłam mu w oczy, ale jeśli decyzja o skoku została w nich zarejestrowana, to działanie nastąpiło tak szybko po niej, że nie dało się niczego zauważyć. To instynkt, nie rozum, uniósł moje ramię, kiedy biało-szara smuga śmignęła w moim kierunku.

Samo tło historyczne jest ciekawie oddane. Nie wiem jak bardzo pisarka odbiegła od rzeczywistości, albo jak bardzo była jej wierna, jednak nie znając historii walk Szkocji z Anglią, czytałam ją z uwagą, ciekawa co jeszcze wydarzy się w przyszłości. Historia Claire i Jamiego jest mocno związana z historią kraju, problemy, w które wpadają wielokrotnie spowodowane są względami politycznymi, całokształt tworzy zgrabną całość. 

Jakim więc gatunkiem jest "Obca"? Niektórzy powiedzą, że jest to romans historyczny. Na pewno jest w tym dużo racji. Przez pewien moment książka skupia się przede wszystkim na elementach erotycznych, bohaterowie czują zaś wieczne nienasycenie seksem. Nie na darmo jednak książka jest tak obszerna. Znajdzie się tu miejsce na wiele innych składników, które w całości tworzą świetną książkę.

Sprawiło to coś, co zmroziło mnie do szpiku kości. (...) Znamię na ramieniu, takie samo jak moje. Tutaj, w tych czasach, piętno szatana, znak magów. Mała, znajoma blizna po szczepionce przeciwko ospie. 

Mimo ciężkich momentów nie brakuje w historii dowcipu i żartobliwości. Niektóre przekomarzania między bohaterami potrafią wywołać uśmiech na twarzy, przemyślenia bohaterki również zmuszają do chichotu. Autorka wprowadziła również rozważania moralne, które również czytelnikowi mogą dać do myślenia. 

To niesamowicie wciągająca historia, ze świetnie nakreślonymi bohaterami, fascynującą akcją, rozpalającym romansem oraz mrożącymi krew w żyłach momentami cierpienia. Połączenie, które zaserwowała autorka może tylko wciągnąć, nie pozwalając oderwać się od tej historii do ostatniej strony. Jeśli lubicie takie klimaty, jest to z pewnością książka dla Was. 
- Nie przeszkadza ci, że nie jestem dziewicą?
Zawahał się przez moment.
- Nie - powiedział powoli - jeśli tobie nie przeszkadza, że ja jestem prawiczkiem. - Wyszczerzył zęby na widok mojego osłupienia i zaczął się wycofywać w stronę drzwi. - Sądzę, że przynajmniej jedno z nas musi wiedzieć, co robić.

Książka bierze udział w wyzwaniu: Czytam fantastykę III


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu:

sobota, 18 kwietnia 2015

Maggie Steifvater - "Wyścig śmierci"

Dane techniczne:

Autor: Stiefvater Maggie
Tytuł: Wyścig śmierci
Tytuł oryginalny: The Scorpio Races
Tłumaczenie: Małgorzata Fafel
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 504
Premiera: 3 październik 2012
Gatunek: literatura młodzieżowa/fantastyka


Na początku zaznaczam - wiem, że barwinka również czytała tę książkę (kupiłyśmy ją niemal w tym samym czasie w swoich Biedronkach), i wiem, że napisała recenzję, jednak jej nie czytałam, żeby się nie sugerować. Jeśli coś w mojej będzie zbieżne z jej przemyśleniami, to dlatego, że po prostu podobnie odebrałyśmy tę książkę. :) Zapraszam do lektury!


Istnieją miejsca na świecie, które, choć pozornie odcięte od "wielkiego świata", są jednak od niego uzależnione. Wszyscy znamy kraje, których lwia część przychodów płynie z turystyki, a przyjezdnych przyciąga jedna, lub kilka słynnych atrakcji. Takim miejscem jest w tej książce Thisby, mała wysepka otoczona kapryśnym, ale i magicznym oceanem. Oceanem, który potrafi mieć humory, który potrafi dać wyżywienie w postaci ryb, ale i rodzi bestie, które czynią wyspę niepowtarzalną - each uisce, potwory przyjmujące ciała zbliżone do koni, i przez to nazywane końmi wodnymi. Pochwycenie takiego konia to jednocześnie przekleństwo i szansa na sławę. Każdego roku bowiem, w listopadzie, odbywa się na Thisby Wyścig Skorpiona. Wyścig Śmierci. Jedyną zasadą w nim jest, by przeżyć i przy okazji dotrzeć do mety, najlepiej będąc pierwszym. To właśnie to wydarzenie przyciąga tłumy turystów, a na wyspie już na kilka miesięcy przed rozpala wyobraźnię, przy okazji dając buchalterom zajęcie.

W tej scenerii poznajemy dwójkę głównych bohaterów. Ona - Kate "Puck" Conolly, i on - Sean Kendrick. Oboje mają stawki, które pchają ich do udziału w wyścigu. Wiedzą, że drugie miejsce nie wchodzi w grę, i żadne z nich nie dopuszcza myśli o przegranej. 
Poznajemy również kilka dobrze zarysowanych, wzbudzających emocje postaci pobocznych. Na tyle dobrze, że gdy przychodziło do scen z niejakim Muttem Malvernem, miałam ochotę rzucać książką o ścianę. Była to postać tak pyszałkowata, okrutna i głupia, że - aż wstyd się przyznać - cieszyłam się z losu, jaki go spotkał pod koniec książki. Zasłużył.

Poza galerią postaci, mamy również i wątek, który czyni lekturę coraz bardziej interesującą w miarę przewracanych kartek - między Puck a Seanem rodzi się uczucie. Jeśli ktoś się krzywi w tym momencie, to może odetchnąć. Autorka oszczędza czytelnikowi tanich chwytów emocjonalnych, ogranych tekstów i ckliwości właściwych romansidłom za dychę. Nie pada tu nawet ani razu słowo "kocham". Jest za to jakaś magia. Tej dwójce zależy na sobie bardziej niż na zwycięstwie. Najmocniej da się to odczuć w trakcie wyścigu.


Dość długo mi się zeszło z tą książką, ale jak już się wzięłam w garść, poszła szybko. Gatunkowo nie pozwala się jednoznacznie zaszufladkować, i to sprawia, że oceniam ją bardzo pozytywnie. Czyta się doskonale. Jest napisana plastycznym i prostym językiem, ale to stanowi o jej uroku. Nie ma filozoficznych zawiłości, ale nie karmi czytelnika tandetą. Polecę każdemu, kto lubi multigatunkowość i szuka wciągającej, lekkiej książki, ale przy okazji nie do końca oczywistej.



Ciekawostka - each uisce to nie jest jedynie wymysł autorki. Przeciwnie, zaczerpnęła ona motyw koni wodnych ze starych, szkockich wierzeń. Według nich each uisce jest potworem zmiennokształtnym, który wychodząc z morza może przybrać postać podobną do konia, kucyka, przystojnego mężczyzny lub ogromnego ptaka. Jeśli jest to forma konia, jeździec jest względnie bezpieczny tylko na lądzie. Jeśli istota ta zostanie przyciągnięta z powrotem do wody, z której przyszła, wciąga ze sobą swoją ofiarę i rozszarpuje ją.

środa, 15 kwietnia 2015

"Ogród Kamili" Katarzyna Michalak

Różne wydarzenia zostawiają ślady w naszym życiu, a urazy, których doznajemy mogą mieć charakter fizyczny albo psychiczny. To te ostatnie, głęboko skryte, często stają się życiową traumą, która nie pozwala na normalne funkcjonowanie. Czy porzucenie przez kochaną osobę może zniszczyć życie młodej osobie? Jak poradzić sobie z utratą wiary w siebie, brakiem śmiałości i depresją? Życie czasami potrafi upomnieć się o człowieka, stawiając przed nim nowe wyzwania. 

Kamila, wielka miłośniczka róż i książek, marzy o własnym ogrodzie, bogatej bibliotece i ukochanym przy boku. Jednak wydarzenia sprzed lat sprawiły, że straciła wiarę w siebie, stała się nieufna, a jednocześnie mocno zakompleksiona. Nie potrafiąc wrócić do normalnego życia trzyma się utartych schematów budując wokół siebie mur. Zmiany pojawiają się nagle i bardzo niespodziewanie, stara willa, dobra praca, przeprowadzka do innego miasta... Bohaterka nie przypuszcza jednak, jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za spełnienie marzeń. Stanie się pionkiem w tej grze, choć może uda jej się zdobyć tytuł królowej. 

Tyle pozytywnych recenzji, peany na cześć tej książki, a skończyło się to wszystko niesamowitą frustracją. Przeczytałam ją za jednym podejściem, z kartki na kartkę coraz bardziej zaintrygowana, czy moje podejrzenia się sprawdzą. I na końcu autorka zafundowała mi przykrą niespodziankę. Nie sięgajcie po ten tytuł... bez drugiego tomu pod ręką ;) Rozwiązania tajemnicy nie znajdziecie w "Ogrodzie Kamili", choć wydawać by się mogło, że spotkanie, rozmowa i tajemnica zostaną odkryte na ostatnich stronach powieści. Tym wstępem chcę poinformować, że szalenie wciągnęłam się w tę historię. 

Źródło
Do tej pory poznałam Katarzynę Michalak dzięki "Grze o Ferrin", czyli klasycznej fantastyce, oraz "Kawiarence pod różą", która nie do końca była pełnoprawną powieścią. Moje trzecie spotkanie z autorką jest najlepsze. Autorka pokusiła się o napisane książki z gatunku literatury kobiecej, gdzie bohaterka znajduje swoje miejsce na ziemi, ale nic nie jest tu takie jak w innych książkach z tego gatunku. Kamila jest bardzo zakompleksioną, niepewną, młodą dziewczyną. Wydarzenia z przeszłości bardzo mocno na nią wpłynęły, choć osobom postronnym może wydawać się to dziwne. Dziewczyna nie wie, dlaczego została porzucona i przez to czuje się gorsza. Dzięki pomocy ciotki, oraz przeprowadzce na drugą stronę Polski, udało jej się znaleźć zwodniczą równowagę, ale latami pogrąża się w świecie własnych zainteresowań, gdzie najchętniej spędza czas. Taka sytuacja kończy się z chwilą znalezienia pracy, która nie okazuje się taka, jak Kamila sobie wyobrażała. Anioł Stróż czuwa, zmieniając drastycznie jej życie, nawet wbrew jej woli. Wydarzenia zaczynają pędzić z prędkością lawiny, a wycofana dziewczyna nie do końca potrafi sobie z nimi poradzić. 

Jak przystało na ten gatunek pojawi się wątek miłosny. Mężczyzna, który powoli zawładnie sercem bohaterki w pierwszej chwili sprawia wrażenie roszczeniowego snoba, ale złudzenie szybko się rozwiewa, pokazując, że autorka stworzyła postać, którą niejedna czytelniczka zaprosiłaby do swojego domu - ideał współczesnego mężczyzny. Jego relacje z bohaterką są bardzo napięte, a stosunki, które powinien z nią utrzymywać jeszcze bardziej komplikują sprawę. 

Wszystko to spaja niewyjaśniona tajemnica z przeszłości. Kamila nie zdaje sobie sprawy, dlaczego została przed laty porzucona i czytelnik razem z nią szuka rozwiązana zagadki. Współczesne wydarzenia stwarzają jeszcze więcej zagadek i choć wiemy trochę więcej niż bohaterka, czytając książkę w narracji trzecioosobowej, to rozwiązanie najważniejszej tajemnicy wciąż przed nami.  Pewnego rodzaju trójkąt, tworzony na kłamstwie, niepewności, podejrzliwości stanie się przyczyną wielu wydarzeń tej książki. Nieraz będą miały one tragiczny finał, czasami niespodziewany, ale cały czas intrygujący. 

Kamila poznaje również dwie nowe sąsiadki, których historie staną się początkiem dla kolejnych tomów trylogii. Mam wrażenie, że nie będą to trzy odrębne powieści, a wydarzenia i postacie pierwszoplanowe przeplatać się będą ze sobą przez wszystkie trzy tomy. Trafiając na nazwę rodzinnej miejscowości na kartach książki nie raz uśmiechałam się z rozrzewnieniem, a przecież Milanówek również nie jest mi obcy. Takie smaczki zawsze dodatkowo wpływają na mój pozytywny odbiór lektury :) 

Nie mogę nie zwrócić uwagi na wydanie. Pierwszy tom prezentuje się pięknie - twarda oprawa, złocenia, uwypuklone napisy, lekko żółtawy papier. Przyznam szczerze, że trzymanie tej książki w ręku sprawiało mi równie dużo radości jak sama lektura. 

Blurb nie oddaje całej głębi tej książki, a i mój opis niewiele Wam powie. Jeśli jednak jesteście ciekawi tajemnicy zawartej na kartach powieści, zachęcam do lektury. Tylko zanim zaczniecie, koniecznie zaopatrzcie się chociaż w drugi tom, bo inaczej frustracja może być ogromna. Sama czytać "Zacisza Gosi" nie zaczęłam, ale podejrzałam pierwsze strony i moje podejrzenia okazały się słuszne :) To świetna lektura, po którą naprawdę warto sięgnąć :) 


Pierwsze wrażenia: zaciekawienie, radość, niepewność, frustracja


Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam

niedziela, 12 kwietnia 2015

PRZEDPREMIEROWO "Malownicze. Tajemnicza bzów" Magdalena Kordel


Piękne i spokojne miasteczko, jakim jest Malownicze również skrywa swoje sekrety, a właściwie czynią to jego mieszkańcy. Pani Leontyna przez lata starała się zapomnieć o przeszłości, która była jednocześnie piękna jak i przerażająca, jednak wydarzenia ostatnich dni sprawiają, że kobieta nie może dłużej pozostać głucha na wspomnienia. Madaleine nie podejrzewa, że historia pani Leontyny tak nią wstrząśnie. Do miasteczka przyjeżdża tajemniczy mężczyzna, który wyraźnie śledzi starszą kobietę. Skąd zna mieszkankę Malowniczego i czego od niej chce po tylu latach? 

Pani Leontyna jako dziecko - źródło 
Tym razem Malownicze jest tylko tłem dla wydarzeń, które dzieją się lata wcześniej, dla historii dziecka i młodej kobiety, a także jej rodziców i bliskich. Historia opowiadana przez panią Leontynę cofa nas do początku XX wieku, i towarzyszymy jej rodzicom, oraz samej młodej dziewczynie do końca II wojny. Autorka postanowiła zajrzeć głęboko w przeszłość pani Leontyny, bo historia przez nią opowiada zaczyna się w roku 1914, w czasach młodości jej ojca. Już wtedy wydarzenia, które mają miejsce, stają się początkiem pięknej historii miłości, niepewności, cierpienia, zdrady, dorastania, pierwszych doznań i śmierci. 

Magdalena Kordel pisze literaturę kobiecą, wciągającą, magiczną, dającą nadzieje na lepsze jutro. Tym razem pokazała zupełnie inną twarz - stworzyła powieść historyczną. Wydarzenia, o których czytamy mają miejsce w dalekiej przeszłości, w wielu miejscach tak różnych od spokojnego Malowniczego, a jednak spotkamy tam tak samo serdecznych, troskliwych, wspaniałych bohaterów jak we wcześniejszych książkach. Połączenie gatunków, które powstało w tej książce jest moim eldorado. Uwielbiam powieści historyczne, wspaniałe historie dodające otuchy i nadziei, bohaterów, których chciałabym znać osobiście i którzy sprawiają, że serce mi rośnie. Historia, która przedstawia pani Leontyna jest radosna i smutna zarazem, pełna nadziei i tragiczna, nostalgiczna i przejmująca. 
 "Od momentu, gdy wybuchła wojna, nie stać mnie było na taki luksus. Luksus powrotu. Wspomnień, tęsknoty, bólu, a nawet żalu. Wtedy by mnie to załamało, a nie mogłam sobie na to pozwolić. Musiałam zająć się życiem, ojcem, Anią. Mówisz, że odebrałaś mi bezpieczny świat... On został tam, w naszym lwowskim pomieszkaniu przy Łyczakowskiej. Został w kolorowych maminych sukienkach do tańca, w starej lampie, wiszącej nad kuchennym stołem, w świetle latarni gazowych, które co wieczór zaglądały ciekawie w nasze okna. W ogrodzie jezuickim, gdzie bawiłyśmy się z Anią, na Pohulance, w jej zieleni i niesamowitej atmosferze miłości, i to często takiej po grób."

Trzecioosobowa narracja pozwalająca poznać wszystkich bohaterów, oraz ich historie i daje możliwość sympatyzowania z postacią, która w jakiś sposób stanie się naszą pierwszoplanową. Każda postać z przeszłości jest ważna, ciekawa i warta poznania. Mimo, że to historia Leontyny i przez to ona pretenduje do głównej bohaterki, w równym stopniu zauroczył mnie ojciec dziewczyny - Stanisław, jak również jej dziadkowie, a szczególnie leśniczy Kot. Piękna historia miłosna, która rozegrała się między rodzicielami młodej dziewczyny, tajemnicza historia ducha, pierścionek, który w jakiś sposób jest magiczny, wspaniały Lwów, poznawany oczami Zosi, smutna historia Agnieszki, lata II wojny, śmierć, strach, niepewność - to wszystko tworzy książkę, w której można się zakochać, nie mogąc oderwać się do ostatniej strony i przeżywając przy tym całą gamę uczuć podczas lektury.

Dodatkowym atutem są fragmenty wierszy i piosenek, które autorka zgrabnie wplata w fabułę, a które pozwalają nam, w razie chęci, poznać stare zapomniane teksty i cieszyć się z ich ponownego odkrycia. 

Piękny plastyczny język, wspaniali sympatyczni bohaterowie, wzruszająca nostalgiczna historia. Autorka pokazała jak wiele życiorysów młodych ludzi zostało zniszczonych i okaleczonych już na początku. Wiele miejsc pozostało tylko we wspomnieniach tych ludzi. Piękny przedwojenny Lwów, piękna przedwojenna Warszawa, Kraków... Wiele miejsc nie istnieje, albo nie jest nam dane tam dotrzeć. Opowieści ludzi z tamtego pokolenia powoli odchodzą w niebyt. Dobrze, że powstają książki, które w jakiś sposób pamięć o miejscach i osobach przechowają. I choć ani Leontyna ani inni bohaterowie nie są postaciami, które żyły naprawdę, a historia nie jest oparta "na faktach", to kto wie ile takich Zoś, Ani, Stanisławów i Mariann żyło naprawdę a ich historie być może były jeszcze barwniejsze. 
"A dziś w końcu na małą, cudowną chwilę znów poczułam się Zosią... Nawet nie wiesz, jak wiele dla mnie oznacza to, że nareszcie mogę o wszystkim tak po prostu myśleć, mówić, a nawet tęsknić." 
Uczucia, które wywołała we mnie ta historia kłębią się cały czas, a nie potrafię ich rozłożyć na czynniki pierwsze. Są takie historie, których nie umiem do końca opisać, bo i tak nie oddam całego piękna, które jest w nich zawarte. "Malownicze. Tajemnica Bzów" jest to moja książka idealna, wywołująca całą gamę emocji, wciągająca do swojego świata. Jej lektura wywołała na mojej twarzy łzy smutku i wzruszenia, wielokrotny uśmiech, poczucie radości i spełnienia, a także złość - na los, świat, innych ludzi, za historię jaką zgotował Leontynie i jej najbliższym. Takiej opowieści nie można nie poznać, dlatego zapraszam Was z całego serca do sięgnięcia po tę lekturę. Myślę, że można ją czytać zarówno jako kolejną część cyklu, jak i jako samodzielną książkę, która zachwyca, porusza, wywołuje całą gamę emocji i jest jest po prostu wspaniałą lekturą. 

Pierwsze wrażenia: nostalgia, gniew, radość, smutek, nadzieja 

Wymarzony dom | Wymarzony czas | Tajemnica bzów


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu: 


środa, 8 kwietnia 2015

"Dalziel&Pascoe. Ścięte głowy" Reginald Hill


Co może wyniknąć z donosu? Jakie smaczki odkryje policja, zainteresowana dotarciem do prawdy? Liczne powiązania między postaciami, coraz bardziej zaciskające się kręgi wśród bohaterów i niepewność, czy doszło do morderstwa? A może chodzi o nieszczęśliwy wypadek? Czy żeby ułatwić sobie życie trzeba zabijać? 

Do detektywa Pascoe trafia mężczyzna podejrzewający swojego współpracownika o morderstwa. Boi się on o własne życie, dlatego zjawia się na policji. Bardzo szybko odwołuje swoje zeznania, wręcz żąda, żeby śledztwo umorzono, a jednak coś nie daje spokoju detektywowi Pascoe. Postawiana odkryć prawdę, jednocześnie odkrywając wiele innych tajemnic, które nie miały ujrzeć światła dziennego. 

Peter Pascoe złapał się na tym, że sprawa Aldermanna go fascynuje. Oczywiście nie było żadnej sprawy, a on nie zamierzał dopuścić do tego, żeby fascynacja przerodziła się w obsesję, ale osoba spokojnego, skrytego mężczyzny, którego spotkał przypadkiem i na krótko i który obdarował go różą, drażniła jego wyobraźnię jak na wpół zapomniana melodia.

Dlaczego sięgnęłam po ten kryminał do końca nie wiem. Zainteresował mnie blurb, który może trochę za dużo zdradza, ale jednocześnie mocno intryguje. Książkę kupiłam za bezcen, więc postanowiłam jej dać szansę. Dopiero po fakcie odkryłam, że sięgnęłam po kolejną część cyklu o duecie Dalziel & Pascoe, według polskich czytelników jest to trzeci tom, według stron zagranicznych - siódmy. W żaden sposób nie utrudniało mi to jednak odbioru lektury, wątki osobiste się pojawiają, są jednak poboczne, a ich poznanie od obecnego tomu sprawi równie dużo przyjemności.

Akcja powieści rozgrywa się na początku lat osiemdziesiątych na angielskiej prowincji, w Yorkshire. Dwójka detektywów Pascoe i jego przełożony Dalziel nie prowadzą tej sprawy razem, a raczej wzajemnie się wspierają. Podejmują różne tropy, które nasuwają podejrzenia, a w momencie kiedy jeden zarzut zostaje odparty, wyłania się inne morderstwo z przeszłości, które w jakiś sposób łączy się z podejrzanym. Autor wprowadza wielu bohaterów, oprócz tytułowej dwójki mamy dwóch policjantów, jednego oryginalniejszego od drugiego. Ważną rolę odegra żona Pascoe a także Dick „Dandys” Elgood, prowodyr śledztwa. 


Stare zawsze ustępowało miejsca nowemu i śmierć wcale nie przerywała tego procesu. Ludzie umierali, a życie toczyło się dalej w opustoszałej po ich odejściu przestrzeni. Przez jakiś czas miejsce złożenia ich szczątków znaczyły gładkie, kanciaste obeliski opisane literami o ostrych krawędziach; słusznie koszono wokół nich trawę i składano im kwiaty u stóp. Z czasem jednak młodzi się starzeli, a do ziemi składano tych, którzy ich przeżyli - i równie słuszne było to, że krajobraz wchłania stare nagrobki, tak jak głębokie, ciemne warstwy ziemi wchłaniają kości.

W tej książce nie znajdziecie hektolitrów krwi, ciągłego strachu przed mordercą, trupów również jest niewiele. Historia toczy się dość leniwie, mam wrażenie, że to klasyczny angielski kryminał, pokazujący pracę wydziału kryminalnego, przedstawiający angielską klasę średnią, z wszystkimi jej grzeszkami, powiązaniami i grą pozorów. Wydaje się trochę nudno prawda? A jednak czytałam tą książkę z zainteresowaniem, co jest wynikiem wciągającego stylu pisarza jak i bardzo ciekawych bohaterów. Są to bardzo realistyczne postacie, z wszelkimi wadami i zaletami, charakterystyczne i dające się lubić. Autor tak poprowadził akcję, żeby stworzyć swego rodzaju dylematy moralne w innym miejscu niż policyjne biuro. Dużą rolę odgrywają tu również kobiety - żona Pascoe oraz żona Aldermanna. 






Podobało mi się powolne odkrywanie prawdy, łączenie faktów. Bohaterowie o niektórych sytuacjach dowiadywali się równolegle, z różnych źródeł, czasem przypadkiem, a czasami dzięki dociekliwości i dobremu łączeniu elementów układanki. Autor do samego końca zostawił czytelnika w niepewności, czy podejrzany jest winny czy też nie. Zakończenie dało mi do myślenia. Mamy tak naprawę do czynienia z dwiema równoległymi śledztwami - kradzieże w domach bogatych mieszkańców oraz podejrzenie o morderstwo. 

- (...)Przejrzałem materiały ze sprawy Aldermanna, a potem uciąłem sobie pogawędkę z naszym młodym Abdulem. - To znaczy z Singhem? - upewnił się Pascoe. - Ma na imię Shaheed, zdanie się.- No przecież mówię, z Abdulem. (...)

W książce pojawiają się również dwa motywy aktualne do dziś - homoseksualizm oraz dyskryminacja na tle rasowym. Książka swoją premierę miała w 1983 roku, a oba wątki pokazują, w jaki sposób w ówczesnych czasach niecodzienność była traktowana. Nie ma tu żadnej tendencyjności, są za to normalne ludzkie dylematy. 

Lubię odkrywać dobre książki przypadkiem. "Ścięte głowy" to dobry kryminał, z doskonale zarysowanym tłem społecznym, wyrazistymi bohaterami, plastycznym językiem i wątkiem kryminalnym, który intryguje. Jeśli lubicie tego typu lektury, ten tytuł mogę Wam z czystym sumieniem polecić. 

Pierwsze wrażenia: zainteresowanie, zaabsorbowanie, ciekawość, podejrzenie


Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Bardzo polska historia wszystkiego" Adam Węgłowski


Polska jest znanym i ważnym krajem Europy. Czy aby na pewno? Wielokrotnie tylko dzięki interwencji Polaków wydarzenia przybrały taki a nie inny obrót: bitwa pod Wiedniem i odparcie Turków, papież z Polski na tronie Piotrowym, Maria Curie Skłodowska odkryła rad i polon, działania Polski stały się początkiem obalenia komunizmu w Europie, Mikołaj Kopernik "wstrzymał słońce, ruszył ziemię"... Długo można wymieniać, choć z drugiej strony musiałam się mocno zastanowić, żeby stwierdzić, które postacie i wydarzenia w historii naszego kraju wpłynęły na historię świata. A czy obcokrajowiec kojarzy te nazwiska, te wydarzenia? Trzeba przyznać, że historia nas nie rozpieszczała, nie pozwalała się wykazać, dlatego dziś sami musimy "odkrywać" polskie powiązania ze światem.

Sprawa byłaby prosta, gdybyśmy jeszcze wiedzieli, co chcemy "odzyskać". Losy Polski i Polaków są jednak tak zagmatwane, a historia tak dała nam się we znaki, że czasem nawet nie wiemy (bądź nie pamiętamy) o wielu postaciach z polskimi korzeniami i wątkach historycznych mających polskie konotacje. 

Autor nie próbuje po raz kolejny przypomnieć nam postaci, które znamy, a przynajmniej kojarzymy. Tym razem możemy przeczytać o powiązaniach Matki Boskiej Częstochowskiej z kultem voodoo (nie będzie kontrowersyjnie, a raczej ciekawie), dlaczego możemy przypuszczać że Krzysztof Kolumb ma polskie korzenie, jakie pochodzenie ma Stalin, czy pierwowzorem Jamesa Bonda mógł być Polak? A Indiany Jonesa? Dlaczego Frankenstein i Golem pojawiają się w tej książce? Będzie również o sporcie, a dokładnie piłce nożnej i polskim Ronaldo, a także mroczniejsza część naszej historii, czyli fakty i mity o Kubie Rozpruwaczu.

Biorąc do ręki tę książkę miałam dość mieszane uczucia, czułam lęk, że autor przedobrzy, a ja z niesmakiem będę przedzierać się przez kolejne strony. Kocham Polskę, chciałabym powiedzieć, że wiele znaczymy na świecie, ale wplatanie wszędzie na siłę polskich motywów mnie nie przekonuje. Moje obawy okazały się jednak zupełnie bezpodstawne, bo choć autor pokazuje czasami zupełnie nieprawdopodobne ścieżki, które mogłyby łączyć Polskę z wydarzeniami czy postaciami (historycznymi lub nie) to robi to z umiarem, wielokrotnie wskazuje tropy, nie zmusza jednak czytelnika na siłę do uwierzenia w swoje hipotezy, czasem również sam się z nich wycofuje.

I o co tyle hałasu? Czy ta książeczka nie jest tylko zbiorem pobożnych życzeń i niesprawdzonych hipotez mających leczyć nasze polskie kompleksy? 

Autor wybrał tematy ciekawe, wskazał interesujące wątki, które zachęcają do dalszego pogłębienia wiedzy o życiu przytaczanych postaci. Niektóre poszlaki są mało prawdopodobne, inne wręcz przeciwnie, można uwierzyć, że jedynie przypadek sprawił, iż dopiero dziś fakty wychodzą na jaw. Nie wszystkie rozdziały czytałam z takim samym zainteresowaniem. Niektóre wciągnęły mnie bardziej, drugie czytałam z mniejszym zapałem. Tutaj każdy znajdzie temat, który go zainteresuje. Osobiście podobały mi się wątki polskie w historii Krzysztofa Kolumba, jak również historia o Van Helsingu i Indianie Jonesie. Opowieść o polskich legionach na Haitii, raczej mało znana, również znalazła moje uznanie. 

Autor ma świetny styl, który wciąga, a nie nuży. Nie każdy lubi historię, te wszystkie daty i nazwiska... Twórca postawił na ciekawe przekazanie historii, a nie wprowadzenie dużej ilości historycznych dat. Nazwiska się pojawiają, padają istotniejsze lata, ale wszystko to jest wyważone i wprowadzone z umiarem. Te zalety sprawiają, że książkę tę czyta się jak wspomnienie, ciekawostkę wyciągnięta z przeszłości. Pisarz postawił sobie za cel przede wszystkim zainteresować czytelnika. 

Lektura tej książki sprawiła mi dużo radości i dała wiarę, że Polska wielokrotnie mogła mieć duże znaczenie na historię, którą znamy. Być może czasem są to nasze pobożne życzenia, ale warto przeczytać i uświadomić sobie jakie postacie, dziś często już zapomnienie, wpłynęły na wydarzenia. Helwing? Przewalski? Michałowski? Malinowski? Posnansky? Skarbek? Wiele nazwisk wyłania się  z tej książki. Są to osoby, które w swoim czasie były znane i cenione, teraz mało kto je pamięta. Autor przytacza nazwiska, fakty z ich życia, odkrywa je na nowo, nie pozwala zapomnieć. 

Dużym plusem jest bibliografia, która pomogła w pisaniu tej książki, indeks, oraz ciekawe przypisy. Autor wielokrotnie przytacza wspomnienia osób żyjących w ówczesnych czasach, pojawią się wpisy z pamiętników, wycinki z gazet, podania i legendy. Widać duży wysiłek, który Węgłowski włożył, żeby stworzyć ten tytuł. 

To wartościowa lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Możecie sięgnąć po nią, żeby odkryć polskie wątki w historii, ale możecie również po to, żeby poznać osoby, o których dziś się nie mówi, a które okazują się bardzo ciekawymi jednostkami. Wszystko to okraszone dobrym stylem i odpowiednim przygotowaniem. Zdecydujcie się na lekturę, a nie pożałujecie. 

Pierwsze wrażenia: ciekawość, niedowierzanie, nadzieja


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu:


czwartek, 2 kwietnia 2015

"Niemy" Rafał Lewandowski



Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i mimo że współcześnie rzadko o niej myślimy, to czasami brak wiedzy o przodkach staje się problemem. Można poświęcić całe życie, próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, kto, kiedy, dlaczego, ale czasem, przy współczesnej technice, wystarczy trochę więcej samozaparcia, kilka mylnych tropów i znajdzie się światełko w tunelu. Poszukiwanie korzeni, praojcowie, pramatki, ziemia z której się człowiek wywodzi, czasem tak inna od tej, na której znajduje się w chwili obecnej. Czy w dzisiejszych zabieganych czasach takie kwestie są istotne?

Rafael Wells wychował się w szczęśliwej, licznej, kochającej się rodzinie, a jednak tajemnicze milczenie dziadków powoduje, że coraz bardziej interesuje go przeszłość rodziny. Poszukuje tropów, które pozwolą mu odkryć tajemnicę minionych lat. Poszukiwania rozpoczyna w Niemczech, kierując się nazwiskiem, które nosi.. Młody chłopak, wraz z pomocnym przyjacielem, ruszają na poszukiwania, które są trudne nie tylko ze względu na nikłe ślady przeszłości, ale również problemy Rafaela. 

Pokładałam duże nadzieje w tej książce. Niezbyt długa historia, miała stać się dobrym umileniem końca dania. Jednak nie wszystko wyszło tak pięknie, jak to sobie wyobrażałam. Zaufałam blurbowi, oraz okładce, ale okazuje się, że wnętrze różni się od moich wcześniejszych wyobrażeń. 

Rafael przedstawia czytelnikowi swoją historię w pierwszoosobowej narracji, początkowo opowiadając o sobie i  swojej rodzinie. Ważne jest, abyśmy zrozumieli, jaki problem ma chłopak i z czego on wynika, bo to często będzie miało decydujące znaczenie w przyszłych wydarzeniach. Jego poszukiwania przodków nie wynikają z traumy, nieszczęśliwego dzieciństwa czy innego problemu. Chłopak jest ciekawy, na przekór milczeniu dziadków, co jest tym bardziej dziwne, że cała rodzina jest wręcz nadmiernie gadatliwa. Nazwisko, jakie noszą, również stanowi zagadkę, Wells w żaden sposób nie kojarzy się z Polską, zresztą imię nasz bohater na dodatek ma nietuzinkowe. Poszukiwania długie nie są, praprzodek się odnajduje a wraz z nim poznajemy powody milczenia. 

Bohaterowie są ciekawi, choć lepiej poznajemy jedynie Rafaela i jego przyjaciela, to są to postacie nietuzinkowe. Kreacja Wojtka jest naprawdę godna uwagi, student medycyny, nakręcony na wszelkiego rodzaju rośliny i ich pochodne, posiadający oryginalnie urządzony dom. Duży plus.
Bardzo podobały mi się dzieje opowiedziane przez odkrytego protoplastę, pomysł na tę historię jak i jej wykonanie zasługują na duży plus. Kolejną zaletą jest niedyspozycja bohatera, która znacząco utrudnia mu życie, a czasami staje się niebezpieczna. Nigdy nie słyszałam o chorobie, którą autor przytoczył, jest to świeży i oryginalny pomysł. 

Przyszła pora na wady, które niestety zaważyły na końcowej ocenie. Miałam problem z językiem, nie do końca mogłam się do niego przekonać, choć nie potrafię też powiedzieć co było przyczyną takiego stanu rzeczy. Mam wrażenie, że był za bardzo potoczny. To jednak jest kwestia, którą można wybaczyć, bo nie wpływa znacząco na całokształt. Poważniejszą sprawą były wydarzenia z końca książki. Autor zafundował tam jazdę bez trzymanki, nie dając szansy na chwilę oddechu, niestety w tym negatywnym sensie. Wydarzenia, które zaproponował podchodzą pod kiepski film klasy B. [Spoiler] Zdrada dziewczyny z najlepszym przyjacielem na pewno boli, można zerwać kontakt, ale jedynie największy psychopata może wymyślić porwanie, tortury i śmierć w męczarniach za takie zdarzenie. I żeby to było wszystko, pojawia się również melodramatyczna scena z udziałem rozpędzonego samochodu i ckliwego wyznania bohatera, mimo wcześniejszego rozstania z kobietą, która była finansową pijawką. Ostatnie trzy zdania wprawiły mnie w konsternację "Staliśmy tak oboje, tuż obok siebie. | Ja i ona. | Niepewni jutra, siebie, niczego…" [Koniec spoilera]. Niestety ostatnie 20-30 stron zaprzepaściło szansę tej pozycji na ciekawą i wciągającą lekturę, a stworzyło z niej karykaturę.

Podsumowując pomysł na fabułę ciekawy, początek wciągający, historia przodka najbardziej mnie przekonała i gdyby nie końcówka byłaby to książka warta polecenia, mimo  drobnych niedoskonałości. Nie jest to jednak książka, którą mogę zaproponować jako dobrą pozycję, jednak jeśli coś w moich słowach Was zaintrygowało, może skusicie się na lekturę, a książka zrobi na Was lepsze wrażenie. 


Za możliwość lektury dziękuję autorowi - Rafałowi Lewandowskiemu.

środa, 1 kwietnia 2015

Podsumowanie i stos marcowy

To był ciężki miesiąc, dużo pracy, nadgodziny, sobotni kurs, zmęczenie, przesilenie... długo można wymieniać. Wszystko to sprawiło, że choć z czytaniem nie miałam problemu, bo robię to w czasie dojazdów, to już z pisaniem nie było aż tak dobrze. Nie, nie było źle, ale myślałam, że choć trochę uda mi się poprawić wynik z lutego. A tak:

- przeczytałam 8 książek
- zrecenzowałam 6 książek
- podjęłam 2 nowe współprace

Rzadziej odwiedzałam Wasze blogi, niestety ostatnio trochę się w tym zapuszczam, staram się nadrabiać, ale nie zawsze mi się udaje. Lepiej będzie dopiero od czerwca :( 



Miałam nie kupować w tym miesiącu wiele, a stos i tak wygląda imponująco, 13 nowych nabytków spłynęło do mnie w tym miesiącu. Ale to nie tak, że wszystkie te książki kupiłam, nie wydałam też w tym miesiącu więcej niż 100 zł na książki, więc wreszcie udało mi się zaoszczędzić - duży wpływ miała na to promocja w wydawnictwie Znak - książki za 2,50!, ale również to, że sporo książek dotarło do mnie od wydawnictw. W ten sposób na półce pojawiły się takie oto tytuły:

- "Zapach deszczu" Kristian Billerbeck - wyd. Znak - załapałam się na promocję, w której książki w formacie kieszonkowym można było kupić za 2,50. Żeby nie wykupić wszystkiego, wydawnictwo zabezpieczyło się, pozwalając na zakup 6 tytułów. Postarałam się wybrać najciekawsze z zaproponowanych. Historia o perfumach i utracie węchu, zapowiada się ciekawie. 
- "Zrozumieć bez słów" Nancy Rossiter - wyd. Znak - kolejna pozycja z promocji. Historia o autystycznym chłopcu i jego przyjaźni z psem, powrocie w rodzinne strony, ocalonych zwierzętach. Bardzo lubię takie historie. 
- "Tam gdzie śpiewają pawie" Alison Singh Gee - wyd. Znak - j.w. Historia kobiety zachodu, która pokochała hinduskiego księcia, poślubiła go i poznała jego świat. 
- "Kameliowy ogród" Sarah Jio - wyd. Znak - j.w. Połączenie historii z II wojny i współczesności, tajemnica ogrodu, niebezpieczeństwo - opis bardzo wciągający. 
- "Kiedy zapomnisz" Jennie Shortridge - wyd. Znak - j.w. Historia o amnezji porównywana do "50 pierwszych randek" i "I że cię nie opuszczę" Czuję się zaintrygowana
- "Na zawsze i o jeden dzień dłużej" Delilah Marvelle - wyd. Znak - j.w. Romans historyczny, niezbyt ambitny ale wciągający. Liczę na dobrze spędzony czas. 
- "Dawca" Lois Lowry - wyd. Galeria Książki - promocja na allegro sprawiła, że zdecydowałam się na zakup pierwszego tomu serii "Dawca" Film mi się bardzo podobał. 
- "Wpadki i wypadki Josephine F." Mazarine Pingeot - wyd. Literackie - egzemplarz od wydawnictwa, na blogu znajdziecie RECENZJĘ tej książki. 
- "Na drugim brzegu Bosforu" Theresa Revay - wyd. Świat Książki - egzemplarz od wydawnictwa,  RECENZJA, jedna z lepszych książek, które ostatnio czytałam. 
- "Z krwi i kości" William Lashner - wyd. Akurat - egzemplarz od Bussnes and Culture, wciągająca lektura, RECENZJA
- "Stulecie winnych. Ci, którzy walczyli" Ałbena Grabowska - wyd. Zwierciadło - zakup w Biedronce, cena może nie bardzo niska, a jednak na tyle atrakcyjna, że się nie wahałam.
- "Bardzo polska historia wszystkiego" Adam Węgłowski - wyd. Znak Horyzon - egzemplarz od wydawnictwa, przeczytałam i wkrótce podzielę się z Wami wrażeniami. 
- "Dzieci Aleksandrii" Francoise Chandernagor - wyd. Sonia Draga - wypatrzona w taniej książce, historia dzieci Kleopatry i Marka Antoniusza. 

Na moim czytniku pojawił się jeden nowy ebook, który dostałam od Autora: 




- "Niemy" Rafał Lewandowski - historia poszukiwania swoich korzeni. Na lekturę recenzji zapraszam Was już wkrótce. 








Macie ochotę, na któryś z tytułów? Czekacie na recenzję? A może czytaliście i możecie napisać parę słów?