wtorek, 26 stycznia 2016

PRZEDPREMIEROWO Przerazi cię "Wiek cudów" Karen Thompson Walker


Świat który znamy jest bezpieczny i przyjazny. Problemy które sami sobie stwarzamy - wojny, epidemie - pojawiają się okresowo i tylko niektóre regiony ich doświadczają. Co by się jednak stało, gdyby to planeta postanowiła powiedzieć dość i ZWOLNIĆ, z wszystkimi skutkami, które wpłynęły by na nią i jej mieszkańców. Nie myślimy o globalnych zmianach, gdzieś słychać ekologów mówiących o warstwie ozonowej, topnieniu lodowców, ale zwykle nie zawracamy na to uwagi. Filmy katastroficzne pozwalają na chwilę zastanowienia, ale potem idziemy dalej. A co gdyby...


Julia żyje jak wszystkie dzieci w jej wieku, gra w piłkę, ma najlepszą przyjaciółkę, z którą spędza każdą wolną chwilę, marzy o chłopcu, który nawet na nią nie patrzy, cieszy się życiem. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy zostanie ogłoszone Spowolnienie, Ziemia obraca się wolniej, co wpływa na wydłużenie słonecznych dni i ciemnych nocy. Na początku powoli, o paręnaście minut, jednak czas stale się wydłuża, a skutki tych zmian z każdą następną chwilą stają się coraz bardziej katastrofalne. 

Przerażająca wizja przyszłości 


"Wiek cudów" to z niepozorna książka, która niesie ze sobą wielkie przesłanie i powoduje dreszcz niepokoju w trakcie lektury. Na niespełna trzystu stronach ukazuje się obraz przeobrażania Ziemi i jej mieszkańców. Narratorką jest Julia, która przestawia pierwsze miesiące po ogłoszeniu Spowolnienia, kiedy ludzie odwiedzili się oficjalnie, że Ziemia obraca się coraz wolniej. Panika, niepewność, zagubienie ludzi jest powszechne. Ale z czasem okazuje się, że wolniejszy ruch ziemi to nie tylko wydłużające się dni i noce. Wraz z coraz dłuższymi okresami światła i ciemności zaczęły się inne zmiany - ptaki traciły orientację i umierały, zaczynały się nieprzewidziane zjawiska pogodowe, pole magnetyczne ziemi stawało się coraz mniejsze, grawitacja była większa... Podczas kilkunastogodzinnych nocy było zimno, podczas dni słońce piekło nie do wytrzymania. Rośliny więdły, ludzie robili zapasy żywności, niektórzy wierzyli w koniec świata i wyjeżdżali. Umowny dzień nadal miał 24 godziny, ale byli również tacy, którzy chcieli żyć według nowych, prawdziwych dni... 


Jak osobliwy zaczął nam się wydawać stary, dwudziestoczerogodzinny zegar, jak niesamowicie okrojony z tymi jego dwoma bliźniaczymi dwunastogodzinnymi okrążeniami, pasującymi do siebie jak dwie połówki orzecha włoskiego. Zastanawialiśmy się, jak kiedykolwiek mogliśmy wierzyć w tak uproszczoną rzeczywistość?


Julia przestawia nam wszystkie zmiany, czasami bardzo drobne i w pierwszym momencie niedostrzegalne. Ta dwunastolatka musi bardzo szybko dorosnąć, ludzie się zmieniają, już nic nie jest takie jak dawniej. Wśród tych wielkich problemów znajdują się również te drobne, choć dla bohaterki bolesne - problemy dziecka, dojrzewającej dziewczynki, przyjaźń, miłość również ulegają zmianie. Ludzie przeżywają głębiej, decydują się na ryzykowne zachowania, bo nikt nie wie co zdarzy się jutro. Świat szaleje, a ludzie próbują żyć dalej. Okazuje się, że rozwój ludzkości nie jest tak duży, żeby poradzić sobie z wszystkimi problemami. Człowiek nie jest w stanie sam poradzić sobie ze zmianami. 

Światło i ciemność nie są już takie same


Ta książka niesie wizję przyszłości, która z jednej strony przeraża, a z drugiej zmusza do myślenia. Pisarka stworzyła swoją historię tak bardzo żywą i realną, że podczas lektury zapala się lampka alarmowa. Zastanawiałam się, co by się stało, gdyby świat rzeczywiście stanął przed takimi zmianami, cały czas czułam niepokój i lęk. To nie jest kolejny film katastroficzny, który oglądamy z przyjemnością patrząc na wspaniałe efekty specjalne i naśmiewając się z pomysłów ludzi. Tutaj mrok i światło stają się bardzo niebezpieczne. Zmieniają się proporcje, to co kiedyś było normalne staje się mroczne. Nikt nie wie jak się zachować. 



'Wiek cudów" kwalifikuje się do literatury młodzieżowej i jednocześnie do fantastyki/lit. post-apokaliptycznej. Problemy dziecka ścierają się z problemami człowieka. Obie grupy są tak samo istotne dla bohaterki a czytelnika uświadamiają, że pomimo zmian i strachu ludzkość się nie zmieniła, przeżywa odrzucenie, miłość, przyjaźń, samotność, strach i niezrozumienie tak samo jak wcześniej. 


Mijały dni. Zegarowe poranki, zegarowe noce. Ciemność i światło przepływały nad głowami jak burze, nie trzymając się już naszych dni i nocy. Czasami zmrok zapadał w południe. Czasami słońce wschodziło dopiero wieczorem i osiągało najwyższy punkt w samym środku zegarowej nocy. Spanie było trudne. Budzenie się jeszcze trudniejsze.


To lektura, która może nam bardzo dużo uświadomić, zmusić do myślenia. Miejmy nadzieję, że nigdy nie znajdziemy się w sytuacji, którą musiała przeżywać Julia i jej bliscy. Ani w żadnej innej wynikającej z katastrofy globalnej. Podczas lektury możemy jednak poczuć smak takiej zmiany i cieszyć się, że nas ona ominęła. Sięgnijcie po "Wiek cudów" i sami odkryjcie jak wiele może się zmienić. 

Książka bierze udział w wyzwaniu : Czytam fantastykę


Za przerażającą wizję przyszłości dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.