niedziela, 20 marca 2016

Melancholia "Od urodzenia" Elisa Albert


Macierzyństwo to nadrzędna rola, jaką natura wyznaczyła kobiecie i każda matka doskonale wie w jaki sposób wychowywać dziecko na każdym etapie jego życia, jest w stanie poradzić sobie w różnych warunkach. Czy nie tak opinia społeczna patrzy na młode matki? Każde odstępstwo od samodzielnego radzenia sobie uważane jest za defekt. Na przestrzeni wieków nie istniała depresja poporodowa. Kto to słyszał, żeby matka odsunęła od siebie dziecko, musiałaby być jakimś potworem. Dopiero w ostatnich czasach ten temat stał się głośny, a jedną z postaw kobiet, które nie potrafią dojść do siebie po porodzie jest Ari. Jak wygląda depresja w jej wykonaniu? Zupełnie inaczej niż się spodziewałam. 




Ari już od roku walczy z odnalezieniem siebie po porodzie syna. Przez ten czas czuje się zagubiona, nie potrafi pogodzić się z faktami, które się dokonały, ma problem z opieka nad dzieckiem i nie znajduje zrozumienia. Sama również nie do końca rozumie swoje zachowanie. Kobieta wraca wspomnieniami do przeszłości, wspomina dzieciństwo i młodość, pokazując w ten sposób podwaliny swoich problemów. Niespodziewana przeprowadzka do sąsiedniego domu byłej piosenkarki, która lada dzień oczekuje rozwiązania pozwala Ari na otworzenie się i znalezienie wspólnego języka z nową sąsiadką.


Paul zastanawia się co jakiś czas, czy nie nadeszła pora, żeby wrócić do jakiś leków, może powinnam "z kimś porozmawiać". Obruszam się na to. Chcę czuć, jak się czuję. Smutna, że nie mam matki i że matka, którą miałam, była prawdziwą suką. Wściekła na swojego pieprzonego gina za to, że bez powodu wypatroszył mnie jak cholerną rybę. Zdziwiona i przybita tym, że nawet najlepszy mężczyzna na świecie okazuje się kiepskim lekarstwem na samotność. Śmiertelnie znudzona własną dogłębną analizą tematu, który kiedyś mnie fascynował. Umęczona wyizolowaniem i mordęgą opieki nad małym dzieckiem.
Depresja poporodowa zawsze kojarzyła mi się z cichą, zamkniętą w sobie, oderwaną od życia osobą, która nie potrafi, lub nie może sama zająć się dzieckiem, spędza długie godziny w samotności i dopiero duże wsparcie ze strony rodziny i lekarzy pozwala jej dojść do siebie. Wizja, jaką przedstawia autorka w powyższej książce jest zupełnie inna. Ari walczy, jest wściekła, nie potrafi pogodzić się ze zmianami. Jej nastroje są nie do przewidzenia, raz kocha swoje dziecko, raz go nienawidzi. Doskonale wie, że nikt nie potrafi jej zrozumieć, jest sama ze swoimi problemami, ale nie ma najmniejszego zamiaru spotykać się z lekarzem. Wściekłość kobiety jest niezwykle widoczna poprzez ciągłe inwektywy podczas wewnętrznych monologów. Książka z jednej strony przedstawia wydarzenia bieżące, które bardzo mocno przedstawiają emocje kobiety, z drugiej jest pewną formą wspomnień, podczas których młoda matka wraca do dzieciństwa, swojej młodości ale również przedstawia fakty o swoich przodkach sprzed jej urodzenia. 


Ari to zagubiona młoda kobieta, która nie ma wsparcia ze strony bliskich. Mąż rzeczywiście nie potrafi zrozumieć jej zachowania, chciałby jej pomóc, ale nie wie jak poradzić sobie z tym tematem. Kobieta nie ma matki ani innej bliskiej kobiety, która mogłaby ją pokierować, zrozumieć i dać wsparcie. Obraz, który wyłania się ze wspomnień bohaterki pokazuje jak głęboko sięgają jej problemy, od wielu lat gromadzone emocje i nierozwiązane przeszkody. Pojawienie się drugiej kobiety, w podobnej sytuacji, która również jest sama, sprawia, że panie zbliżą się do siebie, znajomość im pomaga.

Bohaterka należy do kobiet, które buntują się przeciwko swojemu życiu, próbują odnaleźć się poprzez bardzo ekstremalne zachowania, trudne dzieciństwo z pewnością wpłynęło również na jej obecną sytuację. Nie jest to jednak osoba, z którą potrafiłabym się porozumieć. Było mi jej żal, ale przez sposób życia, który prowadziła wcześniej wiem, że raczej nie znalazłybyśmy wspólnego języka. 

Czasami, kiedy jestem z dzieckiem, myślę sobie: jesteś moim sercem i moją duszą, oddałabym za ciebie życie.Innym razem myślę: ty mały debilu, zostaw mnie, kurwa, w spokoju, żebym mogła podciąć sobie żyły w wannie i spokojnie umrzeć. 
"Od urodzenia" to książka, która na pewno otworzy oczy, pokaże zachowanie kobiety, które być może nie do końca kojarzone jest z typową wersją depresji. Przedstawi niektóre powody, które spowodowały obecny stan umysłu bohaterki, pozwoli odkryć myśli, które chodzą po głowie kobiety. Jest to książka, która z pewnością niejedną osobę zastanowi, zmusi do myślenia i być może pozwoli odkryć inne czynniki, które żądzą depresją poporodową, a także zachowania, które się z nią wiążą. Sposób odbioru tej książki na pewno zależy od czytelnika. Kobiety będące matkami będą mogły skonfrontować swoje doświadczenia z pierwszych lat własnego macierzyństwa. 


Za możliwość lektury dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.