środa, 20 kwietnia 2016

Kim są "Dzieci kartografa" Sarah McCoy


Problemy ludzie nie zmieniają się na przestrzeni wieków, jednak dzięki nauce niektóre z nich potrafimy przezwyciężyć. Macierzyństwo jest istotną częścią życia kobiety, a przeciwności, które się w tej kwestii pojawiają, mogą zniszczyć każdy związek. Historia dwóch bohaterek, które różnie poradziły sobie z kwestią niemożności posiadania dzieci, jest jednym z wielu tematów książki "Dzieci Kartografa" o której chciałabym Wam opowiedzieć. 

Sarah Brown to córka XIX-wiecznego abolicjonisty, walczącego na każdy możliwy sposób z niesprawiedliwością społeczną - niewolnictwem. Kobieta mocno angażuje się w pomoc uciekinierom, a po śmierci ojca otrzymuje pomoc z rąk jego przyjaciół. Pomysłowość w przekazywaniu tajnych informacji jest bardzo istotna w tych trudnych czasach. Jest jednak coś, co nie pozwala kobiecie żyć pełnią życia, niemożność posiadania własnych dzieci. 

Eden przeprowadza się wraz z mężem do niewielkiego miasteczka, gdzie ma nadzieję począć w końcu upragnione maleństwo. Nakierowanie całego życia na jeden cel nie służy małżeństwu, jednak wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy w domu pojawia się Świerszcz, Cleo, a w piwnicy kobieta odkrywa głowę porcelanowej lalki. 


Zmusza do refleksji!


Mało jest książek, które podczas lektury zmuszają mnie do różnego rodzaju przemyśleń, a tak właśnie miałam z tym tytułem. Zagadnienia, które pojawiają się w książce są bardzo rozpięte tematycznie - bezpłodność, staranie się o dziecko, miłość do zwierząt, kwestia niewolnictwa, odrzucenie własnego dobra kosztem drugiej osoby, wybór wartości w życiu, poświęcenie dla sprawy, miłość małżeńska, zdrada... Może się wydawać, że jeden tytuł tego nie udźwignie, stanie się przeładowany i przez to niezrozumiały, a jest wręcz przeciwnie. 


Ta historia, a właściwie dwie równolegle toczące się historie, są niesamowicie ciekawe i wciągające. Życie Sarah Brown, które pisarka w większości stworzyła, bo przesłanek historycznych tej postaci jest niewiele, pozwala poznać ówczesny świat, tuż przed wybuchem wojny secesyjnej, jak i w trakcie jej trwania. Młoda dziewczyna, która dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, postanawia poświęcić się dla sprawy, pójść w ślady ojca i wykorzystać swój talent, aby wspomóc ludzi uciekających od niewolniczego losu. Na jej drodze staje jednak uczucie, zmuszając dziewczynę do wyborów, przewartościowania swojego życia i wartości, które wyznaje. 

Współcześnie poznajemy świat Eden, kobiety, która znalazła się na zakręcie życia. Od lat stara się ze swoim mężem o dziecko, próbując coraz to nowych dokonań nauki, nic jednak nie pomaga, kobieta jest załamana i popada w depresję, oddalając się od współmałżonka. Przeprowadzka do małego miasteczka powoduje ciąg zmian w życiu małżeństwa, nowy mieszkaniec domu, nastoletnia sąsiadka, tajemnicza głowa, a później również inni mieszkańcy sprawiają, że Eden zaczyna zajmować się innymi sprawami, przestaje przesiadywać w pokoju, często nie wstając z łóżka. Powolna zmiana, nowe relacje, odkrywanie historii domu, niespodziewany biznes pokazuje nową ścieżkę życia. 

Nie da się od niej oderwać!


Obie historie nie tylko dają do myślenia, ale również wywołują sporo emocji. Decyzje kobiet, tak różne od siebie, życiorysy, które bardzo często są bardzo zbliżone, dwa światy oddzielone stuleciami, to wszystko bardzo mocno wciąga w ten tytuł. 

Nie miałam okazji czytać poprzedniej książki pisarki, nominowanej do Goodreads Choise Award Best Historical Ficion "Córki piekarza" nie wiem więc, jak te dwa tytuły mają się do siebie. Szybko jednak nadrobię tę zaległość, bo czekam na równie dużą dawkę emocji. 

Autorka potrafi niesamowicie pisać, ale wybiera również tematy, które na długo zostają w głowie, powołuje bohaterów z licznymi wadami i zaletami, stawia ich na życiowych zakrętach i zmusza do trudnych wyborów. Niektóre z nich jestem w stanie zrozumieć, inne zupełnie do mnie nie przemawiają, choć wiem, że są uwarunkowane kulturą, w której przyszło żyć postaciom. 

Polecam? Nie polecam? 


Nie spodziewałam się, że ta książka tak mocno mną zawładnie. Rzadko myślę o czytanej lekturze w każdej chwili wolnej od książki, a tak właśnie było w tym wypadku. Niewielu autorom udaje się zmusić mnie do roztrząsania zagadnień, które pojawiają się w ich historiach. Nie zastanawiajcie się, czy warto sięgnąć po ten tytuł - warto!


Za wspaniałą lekturę dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.