poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Niebezpieczny "Pierwszy dzień wiosny" Oksana Pankiejewa



Syndrom drugiego tomu zawsze mnie niepokoi przy dalszych przygodach znanych mi już bohaterów. W klasycznych trylogiach jest to zawsze trochę taka "zapchajdziura", gdzie historia jest nudna, a bohaterowie podejmują irracjonalne decyzje. Przy innej długości cyklach ten drugi tom również zazwyczaj słabnie w porównaniu z wciągającym rozpoczęciem historii. Zastanawiałam się, jak to będzie przy "Pierwszym dniu wiosny", trochę się martwiłam, czy mnie nie zawiedzie, tym bardziej, że w międzyczasie natknęłam się na niezbyt pochlebną recenzję. Jak skończyły się moje obawy, możecie przeczytać. 

Olga mieszka w Ortanie dopiero dwa miesiące, a już ma dosyć tego średniowiecza, w którym przyszło jej żyć - suknia, czepek, brak kawy, nagłe zniknięcie króla i nieprzychylne szepty sąsiadów, a do tego klątwa. Dziewczyna nie ma szczęścia do magii, trafia bowiem na zaklęcie, które zmienia jej podejście, przestaje się przejmować otoczeniem, co kończy się wieloma zmianami w życiu jej i paru innych osób. Gdzieś na horyzoncie widnieje coroczna danina z dziewic, a Szellar zdaje sobie sprawę, że w każdej chwili może stracić tron. Jak potoczą się dalsze losy bohaterów i czy poradzą sobie ze swoimi problemami?

Biorąc do ręki ten tytuł okładka zrobiła na mnie raczej kiepskie wrażenie, w żaden sposób nie pasując do wcześniejszej historii, podczas lektury cały czas tkwiła mi cierniem, aż dotarłam do wydarzeń, które się z nią wiążą i zrozumiałam zamysł autora. Genialna myśl, po lekturze bardzo dobrze komponująca się z całością.

Przeczytałam, że ten tom niewiele wnosi, tylko się spotykają i gadają, a historia właściwie nie posuwa się naprzód. Przeczytałam i zupełnie tego nie rozumiem. Nie dość, że świetnie się bawiłam  przy lekturze, parokrotnie wybuchając śmiechem albo uśmiechając się pod nosem, to do tego mogłam bliżej poznać Cantora, odkryć trochę inną jego stronę, podążyć wraz z ofiarami do smoka, odkryć spisek na tron i dowiedzieć się, w jaki sposób się zakończył, odkryć parę sekretów Olgi, która nadal jest moją najbliższą bohaterką, choć nie to, że ulubioną. Może historia nie posunęła się mocno do przodu, jeśli chodzi o samo królestwo, ale za to bohaterowie wiele przeszli, niektórzy zmienili swoje życie, niektórzy spojrzenie na świat, a jeszcze inni zdołali życie zachować. Sama historia nie jest tylko lekka i przyjemna, wydarzenia opisywane przez pisarkę są często nieciekawe, a jednak forma przekazu jest wciągająca i bardzo przystępna, przez co ten tytuł czyta się błyskawicznie. 

"Pierwszy dzień wiosny" to przede wszystkim lekka lektura, przy które można się zrelaksować, wciągnąć w historię bohaterów, pośmiać czytając ich poczynania i zastanawiać, czy wszystko dobrze się skończy. Utwierdzam się w przekonaniu, że Oksana Pankiejewa ma bardzo podobne pióro do Olgi Gromyko, dlatego obie pisarki bardzo przypadły mi do gustu. Lekka i przyjemna lektura, gdzie można podejrzewać, że wszystko dobrze się skończy, a jednak momentami z przejęciem czytać o przeciwnościach, które stają na drodze bohaterom. W przypadku pani Oksany jest trochę więcej erotyki, choć nie jest ona w żadnym razie nadmiernie eksponowana. 

Jeśli znacie którąś z powyższych pisarek i lubicie ich książki, to zachęcanie do lektury nie ma sensu. Jeśli nie, to zapewniam, że czas spędzony z "Pierwszym dniem wiosny" będzie udany, wzbudzi spore pokłady śmiechu, a jednocześnie zainteresowanie losami bohaterów. Ja dalsze tomy biorę w ciemno, to ten typ literatury który szalenie mnie odpręża i sprawia dużo radości. 

Kroniki Dziwnego Królestwa:

Przekraczając granice | Pierwszy dzień wiosny | Na przekór przeznaczeniu


Książka bierze udział w wyzwaniu : Czytam fantastykę


Za świetną lekturę dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.