poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Paryski architekt" Charles Belfoure


Wiele do tej pory powstało obrazów II wojny, przedstawiających sytuację Żydów w tym okresie, ich próby ucieczki i wielokrotnie częstsze łapanki, wywózki, morderstwa. Osoby, które narażając własne życie, pomagały ludziom żydowskiego pochodzenia przed uniknięciem losu milionów innych, znane są nam do dziś. Sprawiedliwi wśród narodów. Nie bali się często oddać własnego życia, żeby uratować inne. Charles Belfoure przedstawia nam historie odmienną, ale jednocześnie bardzo podobną do tych znanych. Historię mężczyzny, który myślał tylko o sobie - własnym życiu, karierze, przyjemności, a los zadrwił sobie z niego dając mu wiele możliwości i zmieniając całkowicie jego życie. 


Lucien to młody, zdolny architekt, który marzy o wspaniałym zleceniu, które pomoże mu się wybić w zawodzie. Niespodziewanie dostaje takie, które zmusi go do wyboru, narazi na wielkie niebezpieczeństwo i ostatecznie skonfrontuje przed sobą samym. Zlecenie na budowę fabryki dla Niemców może uzyskać jedynie, jeśli wykona dodatkowy projekt dla swojego zleceniodawcy. Projekt kryjówki w pewnym mieszkaniu, na którą przeszukujące siły Gestapo nie będą w stanie wpaść. Wiążą się z tym duże pieniądze jak również możliwość realizacji przy projekcie fabryki, ale czy nadstawianie własnej głowy dla Żydów, którzy nic Luciena nie interesują, jest odpowiednią ceną?


Uniesienie i poczucie triumfu, które czuł w mieszkaniu, powróciły z całą mocą. Świadomość, że znalazł naprawdę dobre rozwiązanie, wzbudzała w nim nadal niesamowitą radość. Może właśnie w ten sposób będzie mógł odpłacić Niemcom? To prawda, nie potrafił ryzykować życia, walcząc z karabinem w dłoni, ale może przecież ryzykować inaczej, po swojemu. 
Książka zaczyna się mocnym akcentem i do ostatniej strony biegnie, nie pozwalając na chwilę oddechu. Lucien, choć początkowo bardzo przewidywalny, jest bohaterem niejednoznacznym, co więcej sam nie zdaje sobie sprawę, jakie motywy nim kierują, jak bardzo jest w stanie się poświęcić. Początkowo arogancki, młody, ambitny mężczyzna, niesamowicie tchórzliwy i dbający jedynie o własną skórę może budzić niechęć. Zdradzający żonę, chcący zaimponować kochance, myśli tylko o swojej ukochanej architekturze. Czasy są ciężkie, więc i zlecenia trafiają się rzadko. Pierwsze z wielu zamówień od bogatego biznesmena początkowo nie podoba się Lucienowi, przekonują go jednak duże pieniądze i możliwy angaż. Z czasem jego nastawienie się zmienia, pewne wydarzenia, których jest świadkiem zmuszają go do zmiany zdania, zrewidowania swojego podejścia do życia. Gra, jaką podejmuje jest szalenie niebezpieczna, a wizja tortur nie odstępuje go o krok. 

Nie spodziewałabym się, że architekt potrafi tak dobrze pisać. Autor przelał na karty powieści swoją pasję i życiowe powołanie, osadzając ją w czasach historycznych. Język jest lekki, plastyczny, a jednocześnie bardzo dobrze współgra w historią, którą poznajemy. Kolejny debiut, który bardzo przypadł mi do gustu. Historia Luciena przeplata się z losami innych osób. W większości wypadków mężczyzna nie będzie wiedział komu pomaga, a fragmenty historii innych postaci uświadamiają czytelnikowi, jak wiele takich osób się pojawiło. Na kartach powieści pojawiają się również Niemcy, którzy są warci zapamiętania. Zarówno oficer Gestapo, który podąża krok w krok za kryjówkami i za wszelką cenę chce je znaleźć jak i niemiecki architekt, który stanie się bliski Lucienowi to postacie, które nie łatwo jednoznacznie określić, a wraz z biegiem historii można zauważyć różne nietypowe ich zachowania. 

Jak większość Francuzów Luciena nie obchodziło specjalnie to, co dzieje się z Żydami; liczyło się tylko, żeby ocalić własną skórę. Ale zdał sobie ostatnio sprawę, że nie jest w stanie być już dłużej obojętnym na całą nienawiść i bezduszność, których doświadczali Żydzi. Sposób, w jaki Rzesza karała ludzi za żydowskie pochodzenie, było barbarzyństwem. Ścigano Żydów jak dzikie zwierzęta. A najbardziej obrzydliwe było to, że nie robili tego wcale jacyś nierozgarnięci, półnadzy troglodyci, ale obywatele cywilizowanego narodu, cenionego z powodu kultury i inteligencji, do których należeli tacy ludzie, jak Goethe czy Beethoven. 

Podczas lektury cały czas trzyma napięcie, a dreszcz niepokoju przechodzi za każdym razem kiedy pojawiają się Niemcy. Autor wprowadzić licznych bohaterów, którzy w różny sposób wiążą się z Lucienem, są chętni do pomocy, lub wręcz przeciwnie, chcą go zniszczyć. Wystarczyłby jeden fałszywy krok, żeby zaprzepaścić wszystkie dotychczasowe wysiłki. Do ostatniego momentu nie wiadomo, czy mężczyzna wyjdzie żywo z tej historii.  

"Paryski architekt" to historia wciągająca, wzbudzająca dużo emocji, świetnie napisana i trzymająca w niepewności do końca. Warto po nią sięgnąć, żeby odkryć, że człowiek nie zna siebie do końca, a naprawdę trudne sytuacje pozwalają odkryć w sobie dużo silnej woli. 


Za wspaniałą lekturę dziękuję: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.