sobota, 2 kwietnia 2016

Wywołujące emocje "Bez słów" Mia Sheridan


Niektóre spotkania, wymuszone przez los, zmieniają całe społeczeństwa. Natknięcia te są niezwykłe, kto by pomyślał, że może do nich dość. Samotnicze życie nie sprzyja zawieraniu znajomości, szczególnie jak ma się problem z porozumiewaniem. Czasem wystarczy jednak chwila, żeby zmienić życie - swoje, drugiej osoby i całego otoczenia. Pierwsze spojrzenie, intrygująca twarz, która na długo zostaje w głowie. Niesforny pupil, który nie chce nas słuchać i rozmowa, po której chcemy zapaść się pod ziemię. A jednak nadal, gdzieś głęboko, tkwi potrzeba spotkania się, poznania drugiego człowieka. 


On od lat trwa. Dzień po dniu przeżywa swoje życie nie myśląc o przyszłości, a raczej wspominając przeszłość. Zdarzenia z dzieciństwa odcisnęły ogromne piętno na jego psychice i dalszym istnieniu. Od lat ukrywa się przed ludźmi, choć obecne dorosły, wychodzi jedynie okazjonalnie, nie potrafiąc nawiązać kontaktu z otoczeniem. Ona ucieka od przeszłości. Przybywa do miasteczka, chcąc zapomnieć o wydarzeniach, które zniszczyły jej poukładane i szczęśliwe życie. Myśli, że zmieniając otoczenie zapomni o demonach, które ją prześladują. Los dąży do spotkania tych dwojga, ich ścieżki od dawna są związane, sami muszą jednak zawalczyć, żeby ich życie stało się szczęśliwe, a duchy przeszłości odeszły.


Moje pierwsze spotkanie z gatunkiem uważam za niezwykle udane. Historia Archera i Bree mocno mnie ujęła. Spotkanie dwojga młodych ludzi należało do niezwykle poruszających. Ich pierwsze spotkanie, paplanina dziewczyny i nieporadne próby wytłumaczenia się wywołały uśmiech. Tajemniczy, milczący Archer wzbudził we mnie ciekawość. Co kryje się za tym murem, jakie zagadki skrywa, czy Bree uda się do niego dotrzeć.

Autorka prowadziła akcję niezwykle sugestywnie, wprowadzała zwroty akcji, które nie raz doprowadziły mnie do łez smutku albo wielkiego zaskoczenia. Do samego końca nie byłam pewna czy historia tej dwójki dotrze do szczęśliwego końca. Niesamowicie wstrząsnęły mną wydarzenia z ostatnich stron, nie mogłam uwierzyć, byłam pewna, że pisarka postanowiła zamknąć tę historię w zupełnie inny sposób... Tak wielu licznych emocji dawno nie miałam okazji przeżyć, historia jest niesamowicie wciągająca, napisana w świetnym stylu i nie pozwalająca się od siebie oderwać do ostatniej strony. 



Wspaniała kreacja Archera sprawiła, że jeszcze bardziej przeżywałam tę historię. Zamknięty w sobie mężczyzna, który mimo że wychowany w mieście, to kontakty z innymi ludźmi miał bardzo ograniczone. Pozostałość po tragedii jaka go dotknęła, a także sposób patrzenia na świat osoby, która go wychowywała, bardzo silnie wpłynęły na jego życie. Całkowite odizolowanie się od społeczeństwa było bronią, którą Archer sam sobie stworzył. Dopiero pojawienie się Bree pozwoliło mu się otworzyć, dzięki niej uczył się poznawania drugiego człowieka, emocji i kontaktów. Powoli wychodził ze swojej skorupy i choć nie rozumiał wszystkich zachowań otoczenia to dał się odkryć jako wspaniały, niesamowicie ujmujący mężczyzna. 

Bree była kobietą, która poruszyła lawinę, a jednak u niej również niezbyt dawne wydarzenia cały czas nie pozwoliły na normalne życie. Dziewczyna cały czas rozpamiętywała przeszłość, żyjąc w przerażeniu i poczuciu winy. Dopiero spotkanie z milczącym nieznajomym powoli pozwoliło jej się otworzyć, a zdolności jakie miała, dały możliwość nawiązać kontakt i przełamać pierwsze lody. 

Właśnie przez ciężkie wydarzenia z przeszłości wydawałoby się, że los powinien odpuścić tej dwójce, dać im szansę na szczęśliwe wspólne życia. A jednak autorka nadal rzucała im kłody pod nogi, a czytając o licznych przeciwnościach losy moje emocje szalały pewnie tak samo jak bohaterom. Czy udało im się przetrwać wszystkie perturbacje i jak potoczyły się ich losy? Przeczytajcie, na pewno nie dacie rady oderwać się od tej książki. 

"Bez słów" to wspaniała lektura, która budzi bardzo wiele skrajnych emocji, a bohaterowie są tak bardzo realni, że zdaje się jakbyśmy ich znali od dawna. Historia, którą wyczytacie z kart książki na pewno nie raz Was zaskoczy. Idealna lektura, która wzruszy, nie raz wywoła rumieńce i wstrzyma akcję serca. Warto!



Recenzja powstała w ramach specjalnego przedpremierowego book touru organizowanego przed Wydawnictwo Otwarte i Książkowe Kocha, Nie Kocha.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję: 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.