niedziela, 25 września 2016

Kiedy nastanie "Następny świt" Sandra Brown


Romans historyczny od zawsze w jakiś sposób mnie do siebie przyciągał. W okresie studiów w każde wakacje wyjeżdżałam odpoczywać przynajmniej z kilkoma tytułami z tego gatunku. Mam wrażenie, że od pewnego czasu stał się on mniej modny, przytłoczony przez powieści młodzieżowe i erotyki. W końcu jednak trafiłam na historię, która idealnie wpasowuje się w moje oczekiwania. Jak zakończyła się przygoda z tym tytułem?


Banner jest najszczęśliwsza młodą kobietą w okolicy, lada dzień ma poślubić ukochanego mężczyznę i zacząć z nim życie. Rodzina i przyjaciele zjeżdżają się z odległych stron, jednak ślub kończy się zupełnie inaczej, niż wszyscy planowali. Zdruzgotana panna młoda waży się na czyn niezwykle odważny, a jednocześnie zmieniający jej życie. Najbliższy przyjaciel rodziny staje się jednocześnie świadkiem jej przemiany. Tych dwoje zostaje zmuszonych, aby razem współpracować, a nie będzie to łatwe po wydarzeniach, których razem doświadczyli. 

Historia osadzona na Dzikim Zachodzie, wśród niebezpiecznych kowbojów i silnych kobiet, od razu zdobyła u mnie parę punktów uznania. Bohaterka, która próbuje walczyć o swoje, nie jest jedynie nieśmiałym i z łatwością mdlejącym stworzeniem, to postać, która stała mi się bliska. Niebezpieczny, lekko traktujący kobiety, silny i przystojny kowboj. Takie połączenie musiało dać ciekawą historię. A została sama historia... 


Tej też niczego nie brakuje. Córka bogatych właścicieli ziemskich, która marzy o idealnym małżeństwie, zostaje mocno ściągnięta na ziemię. Silne wzburzenie powoduje zdarzenia, które z jednej strony stają się wspaniałe i nie do zapomnienia, a z drugiej zmieniają jej relacje z Jake'iem. Wiele emocji, bardzo żywiołowych, przetoczy się przez życie tej dwójki. Autorka nie szczędziła im trudnych chwil, nie tylko tych wynikających z ich wzajemnych relacji, ale również spowodowanych wydarzeniami zewnętrzni. Właściwie do końca trzyma ona w napięciu, choć jak z takimi tytułami bywa, można się domyśleć pozytywnego zakończenia. 

Styl pisarki sprawia, że tytuł czyta się z przyjemnością. Potrafi bardzo udanie połączyć różne wątki, pokazać wydarzenia z rożnych perspektyw. Oprócz relacji dwójki głównych bohaterów bardzo istotną rolę odegra były narzeczony oraz pewna "mama", która postanawia w końcu pokonać wieloletnią odmowę. Wszystko to okraszone ówczesnymi konwenansami. 

To świetna lektura na wolne popołudnie. Można się w niej zanurzyć, zapominając o codziennych troskach. Wzburza emocje, pozwala choć przez chwilę przenieść się na zapominany Dziki Zachód. Dla fanów romansów historycznych, z odrobiną pikanterii, a jednocześnie dużą doza uczuć, to pozycja obowiązkowa.


Za pobyt na Dzikim Zachodzie dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.