środa, 14 września 2016

Niezwykle ważne "Ogień i woda" Victoria Scott


Życie za życie. Walka o przetrwanie. Poświęcenie dla bliskiej osoby. Wygrana lub przegrana. Tak wiele wyborów pojawia się w życiu każdego człowieka, ale czasami los, a może coś innego, zmusza do bardzo trudnych i niebezpiecznych decyzji. Czasem sami nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele możemy zmienić decydując się na wyjazd. Nieświadomość tego, co może się zdarzyć może być wybawieniem, ale częściej to początek trudności...

Tella od roku mieszka w miejscu, gdzie brakuje podstawowych udogodnień współczesnego świata, co spowodowane jest niezwykłą chorobą jej brata. Dziewczyna nie może pogodzić się ze zmianami, zarówno tymi trudnymi i bolesnymi, jak i codziennymi. Niespodziewana paczka, która budzi popłoch w rodzicach daje jej szansę na zmianę życia swojego i innych. Zaproszenie do wyścigu, szaleńcza jazda na drugi koniec państwa, wybór pomocnika, a ostatecznie lądowanie w jednym z najmniej przychylnych ludziom środowisk to dopiero początek problemów, z jakimi przyjdzie jej się zmierzyć.

Głośno było o tej książce pod koniec zeszłego roku, czytałam naprawdę strasznie dużo pozytywnych recenzji. W końcu nadarzyła się okazja, dzięki Emigrantce którą zorganizowała Ola z Aleksandrowych Myśli. Miałam ochotę na lekturę która mnie wciągnie i zaproponuje coś ciekawego.

Od paru dni myślę jak ostatecznie ustosunkować się do tej pozycji. Z jednej strony bardzo mi się podobała, czyta się lekko, wciąga, ma interesujący rozwój akcji, ale... no właśnie jest jedna kwestia, która siedzi z tyłu głowy i podpowiada, że to już było. Na początku pomysł mocno kojarzył mi się z Igrzyskami Śmierci. Choć może nie powinnam w ten sposób na to patrzeć, w końcu sam motyw wyścigu jest podobny, ale patrząc na szczegóły, te już się różnią: zaczynając od dobrowolnego uczestnictwa, poprzez pomocników a na sposobie wygranej kończąc.




Tella dostaje wiadomość o wyścigu, gdzie wygraną jest lek, który może pokonać każdą chorobę. Choć rodzice robią wszystko, żeby nie skomunikowała się z organizatorami, dziewczyna postanawia postawić wszystko na jedną kartę i wziąć udział w wyścigu, aby uratować brata. Historia opisywana w pierwszej osobie daje możliwość wcielenia się w bohaterkę, poznania jej rozterek i decyzji. Zwyczajna, nastoletnia dziewczyna, taka jak każdy z nas decyduje się na coś, o czym nie ma pojęcia. Nie wie, że miejsca, w których odbywać będzie się wyścig są śmiertelnie niebezpieczne, a nie będzie miała żadnych możliwości poddania przed zakończeniem etapu. Odwaga, a może głupota, pchają Tellę do udziału. Wiele wyborów pojawia się podczas trwania zawodów. Ludzie pokazują swoje prawdziwe oblicza, jedni pomagają sobie wzajemnie, inni wręcz przeciwnie, starają się zrobić wszystko żeby zabić drugą osobę. Śmierć jest na porządku dziennym czy to z rąk natury czy innych uczestników.

Historia opisana w tym tomie pokazuje powolną przemianę bohaterki, jej przygody, nowe znajomości, wyłaniające się uczucia, a czym bliżej końca tym wydarzenia są bardziej dramatyczne. Cała historia dzieli się na dwa tomy, dlatego też poznamy tylko połowę przebiegu wyścigu. Dość dramatyczne zakończenie sprawia, że chce się sięgnąć po kolejną część, sprawdzić jak skończyły się losy bohaterów. Tajemnice, które wypłynęły pod koniec tego tomu pokazują, że początkowo dość płytkie i powierzchowne traktowanie tego konkursu było błędem. Wszystko ma drugie dno i bardzo ciekawą, trudną i długą historię.

Książka wywołała we mnie bardzo różne odczucia, które zmieniały się w zależności od wydarzeń. Była ciekawość, zniechęcenie, zainteresowanie, niedowierzanie, napięcie, chwile uśmiechu. Mimo pewnych podobieństw ta historia pozwala na ciekawe spędzenie czasu, potrafi wciągnąć i momentami nie pozwala się oderwać. Jestem niezwykle ciekawa jaki będzie finał rozgrywek. 




Książkę przeczytałam w ramach akcji Emigrantka, organizowanej przez Aleksandrowe Myśli


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.