środa, 19 października 2016

Niech rozbrzmi "Pieśń Dawida" Amy Harmon


Historia Mojżesza i Georgii zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, o czym niektórzy z Was czytali w recenzji "Prawa Mojżesza". Wiedziałam więc, że muszę poznać kolejny tom tego cyklu, sprawdzić czy pisarka po raz kolejny powali mnie na kolana. Biorąc do ręki "Pieśń Dawida" zupełnie inaczej ją sobie wyobrażałam, zaczynając od głównego bohatera, a na wydarzeniach kończąc. Autorce udało się mnie zaskoczyć. Tylko czy mi się podobało?


Dawid od zawsze był niepokornym duchem. Walka stałą się dla niego sensem życia, to dzięki niej udało mu się otrząsnąć po śmierci siostry. Dzięki walce i Mojżeszowi wyszedł na prostą. I spotkał kogoś, kto może go zmienić - Millie. Wszystko się jednak wali, a Dawid znika. Co jest tego przyczyną? 

Zabierając się za ten tytuł nie zwróciłam większej uwagi na blurb, dając się autorce zaskoczyć po raz kolejny. Tym razem bowiem poznamy historię Taga - przyjaciela Mojżesza, z którym poznali się w szpitalu. Dawid jest właścicielem sporej części dzielnicy - ma klub i siłownię, a także parę innych budynków. To właśnie w tym pierwszym miejscu zobaczył po raz pierwszy Millie. Mężczyzna nie zwraca uwagi na kobiety, preferuje raczej wolne, szybkie i niezobowiązujące związki. Jednak Millie go intryguje, ma również kilka innych powodów, dla których stara się jej pomagać. 

Autorka poruszyła w tym tytule kolejne trudne tematy. Pomimo ich mnogości są pokazane niezwykle naturalnie i dzięki temu w żaden sposób nie czuć tu przesytu. Po raz kolejny udało jej się zagrać na moich emocjach, powodując całą gamę uczuć. Wydawałoby się, że będzie to zwykła historia o znajdowaniu drugiej połówki, o związku pomimo problemów i komplikacji. Jednak zniknięcie Taga staje się tu elementem decydującym o ciężkości tego tytułu. Podjęcie walki czy poddanie się - to kwestia kluczowa.

Nie wiem, co zrobić. Nie wiem, co zrobić. Nie wiem, co zrobić. 

Niewiemcozrobićniewiemcozrobićniewiemcozrobić. 

Wydawać by się mogło, że kontynuacja cyklu, w którym pojawiają się poznani wcześniej bohaterowie, traci na wartości. Amy Harmon uświadomiła mi, że to całkowita bzdura. "Pieśń Dawida", być może przez bliższe mi problemy, całkowicie mną zawładnęła, sprawiła, że do ostatniej strony nie potrafiłam stwierdzić, jak się skończy, a przez cała książkę zastanawiałam się, co popchnęło bohatera do takiej a nie innej decyzji. 

Historia w dużej części poznawana z usta Taga sprawiła, że mogłam odkryć jego obawy i uczucia. Na początku myślałam, że Millie stanie się tu postacią kluczową, jej trudne życie i problemy, z którymi musi się borykać, okazało się jednak że to Tag stał się dla mnie najistotniejszy. 


Tag, walczący w walkach MMA i mający własny Team, potrafi wygrać każdą walkę. Czy będzie w stanie wygrać tę najważniejszą - walkę z samym sobą? 

Millie, pokonująca codzienne trudności, uwierzy, że Tag jest nią zainteresowany? Czy będzie w stanie go przekonać, że jest dorosłą i potrafiącą o siebie zadbać kobietą?

Henry, potrafiący sypać wszelkimi sportowymi statystykami. Czy zdoła sie otworzyć na innych?

Mocna, wciągająca, emocjonalna, druzgocząca. I to zakończenie. To jedna z tych lektur, które trzeba przeczytać, żeby zastanowić się nad życiem i śmiercią. Nad wyborami, które są niezwykle trudne. Dla wszystkich, którym podobało się "Prawo Mojżesza" to pozycja obowiązkowa. Jeśli jednak nie mieliście okazji czytać Amy Harmon koniecznie po nią sięgnijcie. WARTO!


Prawo Mojżesza | Pieśń Dawida


Za wspaniałą lekturę dziękuję:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.