sobota, 15 października 2016

Pokonam cię "Mimo twoich łez" Tarryn Fisher [PRZEDPREMIEROWO]


Miłość, która walczy o swoje szponami i pazurami rzadko zdobywa poklask. Zazwyczaj zniesmacza, powoduje niechęć i wcześniej czy później kończy się tragicznie. Trylogia, którą popełniła Tarryn Fisher pokazuje miłość "brudną", walczącą o swoje wszystkimi dostępnymi sposobami. Mimo to, a może właśnie dlatego, trylogia niesamowicie mocno mnie wciągnęła. "Mimo moich win" o której pisałam na wiosnę zdobyła moją sympatię. Jak było w tym wypadku i czy Leah udało się mnie przekonać?

Minęło kilka lat od ostatnich wydarzeń. Leah, szczęśliwa żona Caleba właśnie została matką. Dziecko, które miało jeszcze bardziej scementować ich związek staje się jednak przeszkodą. Młoda kobieta nie potrafi zbliżyć się do córki. Trzeci członek rodziny staje jej na drodze do szczęścia. Leah wie jak walczyć o swoje, tylko czy można zatrzymać kogoś, kto tego nie chce? 


Drugi tom wywołuje równie dużo emocji jak zwierzenia Olivii. Cała trójka bohaterów myśli jedynie o sobie, pokazana jest ich walka niemal po trupach. Tym razem wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Leah. Tej wrednej, podstępnej i niezwykle perfidnej kobiety, która nie potrafiła zrezygnować z walki o mężczyznę, którego sobie upatrzyła i który, dzięki wytrwałości stał się jej mężem. Teraz Leah jest szczęśliwą mężatką, młodą matką, która nadal walczy o swojego mężczyznę. Pojawienie się na świecie córki nie zmieniło jej podejścia, a wręcz przeciwnie, dziecko zaczęło zajmować za dużo uwagi Caleba, który powinien interesować się jedynie nią. Do tego gdzieś na obrzeżach ich świata znowu pojawia się Oliwia, knująca jak tu pozbawić ją męża. Leah pokazuje swoją zimną, wredną twarz. Zimna matka. Zimna kobieta. 

I nagle pojawia się szczelina, małe pęknięcie, które pozwala zobaczyć więcej. Pęknięcie ukazujące wspomnienia z przeszłości, dzieciństwa i młodości Leah. Wydarzenia, które wpłynęły na jej charakter, ale również pierwsze chwile znajomości z Calebem, które znowu zmieniają punkt ciężkości.

Zamiast nienawiści pojawia się współczucie. 

Samotność, strach, samotność, strach.


Ta książka wywraca do góry nogami wyobrażenie o Leah, choć nie zmienia jej charakteru to sprawia, że zaczynamy ROZUMIEĆ. Jej postępowanie, jej pragnienia, jej walkę. 

Caleb staje na celowniku, to w niego uderza odsłonięcie się Leah. Wydarzenia, które pokazują, że nie jest on taki niewinny i wspaniały. Myśli tylko o sobie, nie patrząc na uczucia innych. Może chciałby być lepszy ale nie potrafi. 

Oskarżony - Caleb. Czy uda mu się obronić w kolejnej, ostatniej już części? 

Ta książka jest świetną kontynuacją "Mimo moich win". Środek ciężkości przeniesiony na Leah daje nowe spojrzenie na wydarzenia. Emocje są ogromne i nie pozwalają odłożyć książki nawet na chwile. Wielokrotne zaskakujące momenty, zwroty akcji i wieczna walka. Zakończenie zaś wbija w fotel i każe się zastanowić jak naprawdę wygląda prawda. 

Wszystkich tych, którym przypadł do gustu tom pierwszy do drugiego nie muszę przekonywać. Jest tu tak samo wiele emocji i zwrotów akcji, a wydarzenia włożone w usta Leah dają nowe spojrzenie na całą sprawę. Sięgnijcie koniecznie!

Mimo moich win | Mimo twoich łez | Mimo naszych kłamstw



Za poznanie punktu widzenia Leah dziękuję: 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.