poniedziałek, 31 października 2016

Targi Książek w Krakowie - relacja z perspektywy Warszawy :)


Kolejne targi za nami. Pora na garść wspomnień, które jeszcze przez chwilę pozwolą zostać w tym klimacie. A tym, którzy nie byli choć odrobinę przybliżą imprezę :) 


W tym roku w Krakowie i na Targach byłam przez trzy dni w świetnym towarzystwie Doroty z Tejowego Śmietniczka, Natalii z Książkowego kocha, nie kocha, Natalii z Recenzji według Natalii i Asi z Perspektywy książkoholiczki.




Piątek był jak zawsze mocno nastawiony na kupowanie, choć udało mi się również trafić do Liliany Fabisińskiej. Przemiła rozmowa z autorką, cudny autograf zdecydowanie poprawiły mi humor. Odkryłam również stoisko Wydawnictwa Jama, gdzie dzięki rozmowie odkryłam nieczytane tytuły Mariusza Wollnego, kupiłam książkę i trafiłam na autora, od którego również otrzymałam autograf. Przy okazji kupowania książek trochę pomarudzę - niestety z listy 6 książek, które były moimi must have kupiłam jedynie dwie. Wydawnictwa mnie zawiodły, bo "albo jeszcze się drukuje" (przedpremierówki), albo przesunięto termin premiery, albo "tego tytuły nie mamy" (starsze tytuły). Mocno nad tym ubolewam.

Sobota z kolej to dzień spotkań, trafiłam do kilku autorów, do niektórych musiałam biegać równolegle, gdyż godziny się pokrywały. Miałam okazję poznać osobiście Aleksandrę Tyl, kupić jej najnowszą książkę i otrzymać autograf. Oczywiście nie mogło mnie zabraknąć na spotkaniu z Magdaleną Kordel. Co prawda "Anioła..." nie wiozłam do Krakowa, ale za to 48 tygodni doczekało się dedykacji i autografu. Na stoisku Papierowego Księżyca również odbywało się spotkanie z Aleksandrą Rudą, promującą swoją najnowszą książkę. 





W sobotę udało mi się również dotrzeć na spotkanie, gdzie dowiedziałam się trochę na temat promocji bloga w mediach. Myślę, że ten panel pozwoli mi się rozwinąć, choć frekwencja była mizerna. 

Niedzielę zakończyłam na ogólnym chodzeniu po stoiskach, próbie odkrycia czegoś nowego, czego do tej pory nie miałam okazji spotkać. Tak trafiłam na stoisko Wydawców Niezależnych, zrzeszające: Poławiaczy Pereł, Wydawnictwo Albus, Drugonogę oraz Przygotowalnię. Wygląd samego stoiska zwracał uwagę, świetnie wydane książki również. Choć to nie do końca mój target, bo wydają książki dla dzieci, to niektóre tytuły zdecydowanie mnie zainteresowały. 



W ciągu trzech dni udało mi się spotkać również kilku blogerów: Tomka z Nowalijek, Martę z ...do ostatniej pestki trzeba mocno żyć..., Ewelinę z Ejotkowego postrzegania świata, Anię z Myśli i słowa niesione wiatrem, Anię z Review Junkie, Zuzę z Kulturalnej Szafy i kilku innych osób, które spotkałam w przelocie. Niestety większej części, o której wiedziałam, że na targi dotarła nie spotkałam. Wybaczcie, jeśli o kimś zapomniałam, ale przy tak szalonych dniach, gdzie tyle się działo mogło mi umknąć któreś spotkanie ;) 

Mogę trochę ponarzekać? W tym roku targi mnie również strasznie zmęczyły, czego winą były niesamowite tłumy. Sobota, czyli apogeum problemu, zmusiła mnie do wcześniejszego wyjścia z hali. Największe wydawnictwa tuż przy wejściu do hal, sławne nazwiska, ogrom ludzi, rodziny z wózkami... W pewnym momencie tłum utknął i nikt nie mógł się ruszyć w żadną stronę a na moje nieśmiałe pytanie, czy da się dalej przejść zostałam ofuknięta, że przecież stoimy... Zdecydowanie mnie to przerosło. W tym roku również odczułam oddalenie hali od najbliższego przystanku. Niestety prawie kilometrowy odcinek wśród tłumu, przy przemęczonych nogach, z torbami książek był momentami ciężki. 

Wieczory to czas spędzony z dziewczynami na Rynku Starego Miasta i jego okolicach. Pogoda nie do końca sprzyjała, ale mimo deszczu i wiatru bawiłyśmy się świetnie, mam nadzieję, że uda nam się powtórzyć to jeszcze nie raz :) 



 Swoje zdobycze po-targowe w postaci książek pokażę Wam w stosiku październikowym, nie mogę jednak nie pochwalić się zdobytymi autografami :) 






Kto z Was dotarł na Targi? Pochwalcie się swoimi wrażeniami i zdobyczami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.