piątek, 18 listopada 2016

Smakowita "Karmelowa jesień" Aleksandra Tyl


Czy ten tytuł nie brzmi smakowicie? Jesień to raczej ta ponura pora roku, z deszczem i szarugą, jednak tutaj jest sympatyczniejsza. Jesień w książce Aleksandry Tyl panuje w sercu i umyśle, ale zewnętrznie to wspaniała pora roku. Po wspaniałym lecie, nie byłam pewna, czy uda mi się wczuć w tę historię. Tym bardziej, że bohaterowie się zmieniają, ci starzy odsuwają się, żeby zrobić miejsce nowym.

Marianna do niedawna była bardzo szczęśliwą młodą kobietą. Tragiczna śmierć rodziców zachwiała podstawami jej życia, jednak dopiero śmierć babci sprawiła, że dziewczyna się załamała. Żeby nie dać się depresji, w którą popadła, postanawia odkryć tajemnicę przelewów, które ojciec przesyłał do nieznajomej w Hiszpanii. Marianna leci do Sewilli, żeby poznać prawdę, ale ta wyprawa zmieni całe jej życie. 

Bo poddała się. Tak było prościej. Poddanie się jest łatwiejsze niż walka. W przypadku rezygnacji nie trzeba podejmować już innych decyzji, nic się nie zadzieje kiedy odpuszczasz - pomyślała gorzko. 

Marianna, chcąc odkryć tajemnicę poznaje zupełnie inne życie. Wybory ludzi, których nie jest w stanie zrozumieć uświadamiają jej, jak mało wie o świecie. Zawsze chowana pod kloszem, bogata jedynaczka nie jest w stanie postawić sie na miejscu tych biednych, samotnych i skrzywdzonych. Choć stara się pomóc, robi wszystko, żeby prawda wyszła na jaw, to jest zszokowana decyzjami, które podejmują.

Sewilla pozwala jej powoli poradzić sobie ze śmiercią najbliższych. Pomagają jej w tym "babcie", które okazują się bardzo sympatycznymi, starszymi paniami. Pomoc, którą ofiarują sobie wzajemnie, daje bardzo dużo pożytku obu stronom. W pewnym momencie pojawia się również On. Dziewczyna jest zauroczona, nie może poradzić sobie z uczuciami. Nie jest gotowa na miłość, nie wiadomo jak potoczy się ta znajomość.

Ta książka jest niezwykle słoneczna, wypełniona rytmami flamenco, pachnąca paellą i karmelem. Przeniesienie się tam teraz może sprawić dodatkową porcję przyjemności. 


Bohaterzy z "Magicznego lata", których darzyłam uczuciami i kibicowałam w życiu, również się tu pojawią. Będzie Alicja, Dorota, Konrad i komisarz Grzelak, który nadal szuka sposobu na życie. Ten ostatni zawsze wprowadza odrobinę humoru i tym razem również go nie zabraknie. 

Lato pachniało beztroską i radością. Jesień jest bardziej nostalgiczna, porusza trudniejsze tematy, a jednak można się w niej zakochać tak samo jak w poprzedniej części. 
Nowi bohaterowie, tacy bardziej hiszpańscy, z całą ich życiową filozofią i charyzmą, południowy świat, to wszystko sprawia, że poczułam się, jakbym razem z Marianną przechadzała się uliczkami Sewilli. 

Lato pachnie polską wsią, jesień hiszpańskim miastem, jaka będzie zima i lato? Autorka zdradziła, że będą cztery pory roku, a ja już nie mogę się doczekać dwóch kolejnych. Muszę Was namawiać na tę lekturę? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.