poniedziałek, 5 grudnia 2016

Intrygujący "Sztylet rodowy" Aleksandra Ruda



W powieściach z gatunku fantastyki, a z podgatunku fantasy w szczególności, jest coś takiego, że mnie do siebie ciągną. Już od pewnego czasu wiem, że autorki ze Wschodu potrafią pisać tak, że całkowicie mnie do siebie przekonują. Aleksandra Ruda jest kolejną osobą, która utwierdza mnie w tym przekonaniu. A chwile spędzone z jej historią uważam za niezwykle przyjemny czas. Przygoda, niebezpieczeństwa, przyjaźnie i swary. Idealna odskocznia od codziennych problemów.

Mila Kotowienko zgłasza się do oddziału królewskich głosów. Dziewczyna musi podreperować finanse, nie wyszło jej z dotarciem na wojnę, która skończyła się chwilę wcześniej, więc tutaj widzi szansę dla siebie. Podstawowe szkolenie magiczne może jej pomóc. Tym bardziej, że przyjdzie jej pracować razem z niezwykłą gromadą: kapitanem Wilkiem, synem władcy Dominium z gruntu z pogardą podchodzącym do zwykłych ludzi, trollem, który chce z nią spędzić życie, krasnoludem-mamisynkiem, elfem myślącym tylko w ciemnych barwach i kobietą, która poza kapitanem świata nie widzi. Ich losy zostały ze sobą związane, a przed nimi cała kupa niebezpieczeństw, którym muszą się przeciwstawić. 

Świat przedstawiony w tej historii znowu zabiera czytelnika do alternatywnego średniowiecza, gdzie ludzie egzystują z innymi rasami. Elfy, krasnoludy, trolle, wilkołaki, pomroki, magia. Te motywy są dość popularne w takich historiach. Aleksandra Ruda nie kopiuje jednak pomysłów, bo w tym klasycznym świecie znalazła swoją nieckę. Bohaterowie zostają wysłani do jednego z Dominiów, czyli ziemi podległej konkretnemu władcy. To właśnie szlachetnie urodzeniu rządzą, przekazując spadek najstarszemu synowi. Pozostali muszą najczęściej radzić sobie sami. Tak jest z Wilkiem, który spełniał się w wojsku. 

Wraz z poznawaniem historii Mila przedstawia świat w której przyszło jej żyć, a czytelnikowi poznawać. Prawa nim rządzące, zasady, które są przestrzegane, opowiada też o sobie, swojej historii i temu co sprawiło, że znalazła się w tym miejscu. W pewnym momencie jednak pojawia się wątek który daje porządnie do myślenia. Czy autora igra z czytelnikiem, czy to co przychodzi mi do głowy podczas lektury sprawdzi się, czy wręcz przeciwnie? A może ten trop jest specjalnie tak przedstawiony, żeby wszystkich zmylić? Ten dreszczyk emocji i niepewności sprawia, że czym szybciej chce się poznać dalsze losy bohaterów. 

Ekipa, której przyszło razem żyć jest bardzo różnorodna a jednocześnie trochę wyśmiewa ludy, które reprezentują poszczególni członkowie: troll, który okazuje się zupełnie inny niż tępi, gburowaci i wiecznie łaknący walki współtowarzysze, krasnolud, który jest bojaźliwy, a na postojach dogląda go mama, elf, który myśli o tragiźmie życia, czerpiąc z tego przyjemność. Ludzka część tej społeczności skrywa wiele tajemnic i niesie ze sobą zagadki. 

Początkowo może niezbyt przyjemna, ale niegroźna przygoda zmienia się z czasem, bohaterów spotka wiele wydarzeń, które każą się zastanowić co jest nie tak. Jakie tajemnice skrywa Dominium, do którego dotarli. Co chcą ukryć ludzie, którzy pokazują idealne miasta i miasteczka? 

Takie historie można połknąć w jeden wieczór. Wciągają i nie dają się oderwać do ostatniej kartki. Mam nadzieję, że autorka nadal będzie mnie zaskakiwać a jednocześnie sprawi, że nadal będę bardzo mocno zauroczona światem, bohaterami i historią. Z wielką niecierpliwością czekam na drugi tom, mając nadzieje, że pojawi się w Polsce jak najszybciej. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.