czwartek, 8 grudnia 2016

Mroczna i brutalna "Ballada o przestępcach" Marcin Hybel


Wśród wychodzących nowości większość tytułów można zakwalifikować do pewnych nurtów. Dadzą się one włożyć w schematy lub gatunki, łatwo je porównać z innymi o podobnej tematyce. Tym razem trafiłam na historię, która pod tym względem wyraźnie wybija się na tle większości. Powieść po trochu historyczną, trochę przygodową, doprawioną krwawą nutą. Na okładce widnieje polskie nazwisko, możemy zatem poszczycić się autorem z oryginalnym pomysłem. Jak odbiera się książkę podczas lektury? 

Głębokie średniowiecze. Grupa wędrownych cyrkowców trafia w zasadzkę, gdzie większość członków zostaje brutalnie zamordowana. Dwoje chłopców, zostaje oszczędzonych z tej rzezi, jednak los nie szykuje ich łatwego życia. Trafiają do Londynu, gdzie zostają przyszykowani do bandyckiego życia: jako żebracy, złodzieje i mordercy.

Zabierając się za lekturę tej książki podświadomie spodziewałam się dobrej przygody, może trochę urozmaiconej elementami fantastycznymi. Czytając opis myślałam, że bohaterami, którzy staną się katalizatorami będą dwaj ocaleni bracia. Czym dalej poznawałam historię, tym moje założenia okazywały się mniej trafione. Historia, którą Marcin Hybel zawarł na kartach tej powieści opowiada tak naprawdę o organizacji znajdującej się z Londynie, w skład którego wchodzą żebracy, złodzieje, mordercy, ladacznice i wszelkiej maści osoby wyjęte spod prawa. 

Gilbert i Wiliam trafiają w szpony tej machiny jako młodzi chłopcy, dzieci jeszcze i powoli poznają, jak wygląda życie. Najpierw przyuczani na żebraków uczą się jakich tricków używać, żeby zdobyć jak najwięcej pieniędzy. Organizacja jest bardzo złożona, posiada Króla a na poszczególnych poziomach baronów i innych władców. Większość pieniędzy poszczególni członkowie przekazują dalej, dlatego muszą ciężko pracować żeby móc cokolwiek odłożyć. Wiele osób wchodzi w szeregi organizacji, żeby łatwo zarobić duże pieniądze, piąć się po szczeblach władzy, aby z czasem żyć dostatnio, choć niezbyt bezpiecznie. 

Wizja średniowiecznej Anglii, a w szczególności Londynu jest dla mnie bardzo prawdopodobna. Autor nie szczędził brutalnych i krwawych scen, czym stworzył bardzo realny, niezwykle trudny świat. Żaden z bohaterów nie jest krystalicznie czysty, a wraz z rozwojem akcji różne brudy i grzeszki wychodzą na światło dzienne. Niektóre wydarzenia są bardzo krwawe, nie do wyobrażenia w dzisiejszym świecie. 

Ballada to idealne słowo określające tę historię, choć myśląc o tym gatunku zazwyczaj myśli się o czymś przyjemnym, lekko miłosnym. Tutaj ballada jest opowieścią trudną, smutną, tragiczną, z wieloma momentami krwawymi i niebezpiecznymi. A mimo to historia wciąga jak opowieść, którą snuje przy ognisku podróżny bard. Historia o dwóch chłopcach, ich wyborach, uczuciach i marzeniach. Jest to również opowieść o swoistej gildii, kierującej się wieloma zasadami i bardzo surowo traktującej jakikolwiek sprzeciw. 

Książka znajdzie swoich miłośników wśród osób, które lubią przygodę, wątki historyczne, ale również nie mają oporów przed brutalnością. Jest tu sporo krwi, a także innych ludzkich płynów ustrojowych, jest dużo przemocy i przekleństw. Jest również uczucie, które może być uzdrowieniem lub końcem. 

Ta historia zrobiła na mnie duże wrażenie i mam nadzieję, że będzie mi dane poznać inne książki autora. Lubię tego typu opowieści, choć ta jest jedną z bardziej smutnych i brutalnych, jakie miałam okazję czytać. Może i Wy się skusicie?


Recenzja napisana dla portalu: 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.