czwartek, 29 grudnia 2016

Wiesz co znaczy "Templanza znaczy umiar" Maria Duenas



Najbardziej znana książka autorki "Krawcowa z Madrytu" zrobiła na mnie duże wrażenie. Po jej lekturze staram się poznawać również inne historie, które wyszły spod jej pióra. Tym razem padło na "Templanza znaczy umiar", osadzonej w XIX wiecznym Meksyku, na Kubie i w Hiszpanii. Czy historia napisana z perspektywy mężczyzny była tak samo wciągająca? Musiałam się o tym przekonać, a Was zapraszam na wrażenia.

Mauro Larrea po latach ciężkiej pracy zyskał pieniądze i poważanie w społeczeństwie meksykańskim. Niestety jedna zła decyzja oraz wojna powodują, że musi zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami. Żeby uratować to, co jeszcze można, wyrusza z kraju. Musi w błyskawicznym czasie zarobić pieniądze, żeby spłacić długi. Wyprawa, którą podejmuje staje się początkiem wielu zmian w jego życiu.

Ta historia pachnie meksykańskim skwarem, kubańskimi plantacjami kawy, hiszpańskim winem. Damy ubrane w krynoliny, przechadzające się po rozgrzanym mieście z parasolkami. Autorce udało się świetnie rozdzielić te trzy światy, tak podobne, a jednak tak bardzo różne. Niebezpieczny, trochę dziki Meksyk, Kubę w rozkwicie jej kolonializmu, oraz Hiszpanię, gdzie rody plantatorów wina trwają od pokoleń. Pośród tego żyje Mauro, mężczyzna który wszystko zawdzięcza swojej ciężkiej pracy, śmiałym decyzjom i odrobinie szczęścia. Po latach, kiedy uzyskał ustabilizowaną pozycję, odchował dwoje, teraz już dorosłych, dzieci, nie spoczywa na laurach, chce się dalej rozwijać i spełniać marzenia, których wcześniej nie miał możliwości. Jedna błędna decyzja niweczy wszystko co ma i zmusza go do poszukiwania rozwiązań. To mężczyzna, który nie poddaje się, do ostatniej chwili szuka sposobu na wyjście z trudnej sytuacji. 

Historia, którą stworzyła Maria Duenas to świetna lektura dla wszystkich, którzy lubią dobrą powieść historyczną, odrobinę przygody, miłość, w jej dawnej formie. Przez większość czasu miałam jednak wrażenie, że wydawca zrobił sporą krzywdę książce przez blurb, który stworzył. Dopiero zabierając się za recenzję przekonałam się, że jedynie mój egzemplarz ma tak dużo streszczonej treści. Ciesze się, ze wydawca zdecydował się na zmianę, bo osobiście odebrało mi to sporo przyjemności z lektury. 

Autorce udało się świetnie przedstawić świat, w którym przyszło żyć bohaterowi. Dzięki temu miejsca, do których dotarł Mauro, ludzie tam żyjący, klimat, sposób życia, nadają dodatkowy klimat tej książce. Oprócz historii bohatera to właśnie świat jest jednym z największych plusów tej historii. Larrea to postać, która wzbudza we mnie pozytywne wrażenia. Mężczyzna, który sam się wszystkiego dorobił, ma pewne zasady, jest twardy i momentami trudny w obyciu. Rzucony w świat, który różni się od niego, gdzie ludzie inaczej myślą, musi pozostać sobą. 

Historia, którą popełniła autorka bardzo mi się podoba i myślę, że znajdzie spore grono odbiorców. Wyróżnia się na tle tylu współczesnych historii, jest oryginalna i dobrze napisana. Wciąga, czym bliżej jej kończą, tym więcej się dzieje. Warto zwrócić na nią uwagę. Ja już się przekonałam, że twórczość Marii Duenas jest świetna, może teraz Wasza kolej? 


Recenzja napisana dla portalu: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.