piątek, 10 lutego 2017

Niezwykła "Making faces" Amy Harmon


Pamiętam tamto popołudnie, kiedy po powrocie ze szkoły zderzyłam się z rzeczywistością. Dopiero po czasie zrozumiałam, jak bardzo znacząca data to była. Transmisja na żywo, której byliśmy wtedy świadkami wydawała nam się nierealna, nikt do końca nie wierzył, że te wydarzenia mają miejsce, że zginie tyle ludzi i że będzie to w pewnym sensie początek nowej epoki - 11 września 2001 roku. 


Fern od zawsze kocha się a Amosie, choć jak to w takich wypadkach bywa jest to uczucie niezwykle platoniczne i prawie niemożliwe do spełnienia. Ona - brzydkie kaczątko, późne dziecko pastorostwa, wielka marzycielka. On - gwiazda szkoły, zapaśnik, przystojny i rozrywany. Żyją w zupełnie innych światach i praktycznie nie ma możliwości, żeby to się zmieniło. Do czasu... Wydarzenia z 11 września, relacja na żywo, którą oglądają w szkole. Strach Amosa o rodzinę, niedalekie eksplozje samolotów. A potem piątka młodych chłopaków, którzy idą do wojska i jadą do Iraku. To zmienia nie tylko dwoje głównych bohaterów ale również całe miasteczko, w którym przyszło im żyć. 

Niezwykle mocno podobały mi się dwie poprzednie powieści autorki "Prawo Mojżesza" i "Pieśń Dawida", ale powyższy tytuł powalił mnie na kolana. Historia, która początkowo zapowiadała się na lekką powieść młodzieżową, romans w którym trzeba pokonać przeszkody, zmieniła się w piękną historię o walce, traumie, inności, pokonywaniu przeszkód i godzeniu się z prawdą. Obok tego tytułu nie można przejść obojętnie. 

W powyższym opisie historii zabrakło jednego bohatera, którego historia zajmuje jedno z ważniejszych miejsc - Bailey. Kuzyn Rity, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Jego walka, to że się nie poddaje, choć jest całkowicie zależny od innych, niesamowicie silny charakter - takiego bohatera nie da się zapomnieć. 

"Jednak dla Baileya prawdziwe życie zaczęło się już dużo wcześniej, a każdy kolejny dzień był dla niego krokiem po równi pochyłej. Nie robił się coraz silniejszy, tylko coraz słabszy. Nie zbliżał się do dorosłości, tylko do końca. Dlatego nie patrzył na życie tak, jak wszyscy inni. Osiągnął mistrzostwo w życiu chwilą obecną; nie patrzył w przyszłość i nie zastanawiał się, co może mu przynieść." 


Podziwiam autorkę, że w tej historii poruszyła tak wiele tematów, trudnych i nieprzyjemnych, i udaje jej się bardzo zgrabnie je połączyć. Co więcej, ta książka ostatecznie daje nadzieję. Pokazuje odwagę i męstwo. Piękno i brzydotę. Spojrzenie na drugiego człowieka nie przez pryzmat urody, a tego co ma we wnętrzu. Kwestię przemocy w rodzinie. Brzydkiego Kaczątka i księcia. Wojny i walki o wolność. Terroryzmu. Poczucia winy. Trudnej choroby. Wydaje się, że te wszystkie kwestie są nie do pogodzenia w jednej historii, a jednak autorce się to udało. 

Fern to młoda dziewczyna, która nie dostrzega swojej urody i dlatego nie wierzy, że ktoś przystojny może się nią zainteresować. Okazuje się jednak, że jej zauroczenie, a może miłość nie mija, że uroda nie jest najważniejszym elementem tego uczucia. Dziewczyna widzi to, co w środku drugiego człowieka. 

Ambose - chłopak który ma wszystko, urodę, sławę, przyjaźń. Wydawało by się idealne życie. A jednak ono również ma swoje cienie. Ambrose wychowuje się tylko z ojcem, matka odeszła w poszukiwaniu lepszej przyszłości. To on pierwszy decyduje się zaciągnąć. To on pociąga kolegów i przyjaciół. I nie może sobie tego darować, poczucie winy jest nie do zniesienia. 

Bailey - chłopak, który cieszy się tym co ma, choć jest tego tak niewiele. Całkowicie uzależniony od innych, praktycznie nieruchomy, a jednak jego umysł wyprzedza wszystkich innych. Dopiero na końcu zwróciłam uwagę na nazwy rozdziałów. Marzenia młodego mężczyzny, który tak niewiele może mieć od życia. 

Być może książka jest mi bliska również na wiek bohaterów, który pokrywa się z moim. W tym samym czasie byliśmy świadkami przerażających wydarzeń. Nie potrafiliśmy uwierzyć w tak wielkie cierpienie ludzi. Wyprawa na wojnę jest bezpośrednią kontynuacją tych przeżyć. Chęć pomocy swojemu narodowi, sprawienia, że podobna tragedia nigdy więcej się nie wydarzy. 

O tej historii można pisać bardzo wiele. Ale najlepiej jest samemu poznać bohaterów i świat, w jakim przyszło im żyć. Ta wspaniała historia pokazuje, że w literaturze wiele może nas jeszcze zaskoczyć. Bardzo podobała mi się twórczość Amy Harmon, teraz stał się ona jedną z moich ulubionych pisarek. Z niecierpliwością czekam na każdą kolejną książkę, która wyjdzie spod jej pióra. Sięgnijcie po ten tytuł, choć tematy, jakie porusza nie należą do łatwych, jest to historia, którą warto poznać i przemyśleć. 


Za możliwość tej wspaniałej lektury dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.