środa, 1 marca 2017

Traumatyczne przeżycia w "Anhusz" Martine Madden

Jak wiele jest na świecie podłości i okrucieństwa! Dowiadujemy się o tym cały czas - prasa, radio, telewizja. To co wydarzyło się w przeszłości i to co trwa dzisiaj! Od zawsze byli ludzie, którzy dzielili innych na tych "gorszych" - kwestia rasowa w Stanach, Żydzi w czasie II wojny... to tylko zalążek, niewielki wycinek, choć tak bardzo wyraźny. Za każdym razem próbuję zrozumieć, co kieruje drugim człowiekiem, skąd taka ilość okrucieństwa i braku empatii. Tym razem zetknęłam się z równie wielkim okrucieństwem, o którym do tej pory nie słyszałam. O jaką wielką ignorantką byłam! Poznajcie "Anhusz".

O czym mowa:


I wojna światowa była punktem zwrotnym w historii Turcji. Wielkie zmiany, rewolucja kulturalna i tragedie. W niewielkiej wiosce nad brzegiem morza Czarnego młoda dziewczyna Anhusz poznaje smak pierwszego uczucia. Jest ono zakazanym owocem, bo mężczyzna, którego pokochała jest Turkiem, a ona... Ormianką. Ta granica jest nie do pokonania, a wydarzenia pokazują jak wielka przepaść istniej między dwoma narodami. Czy dwójka zakochanych ma szansę na szczęśliwe zakończenie? 

Sięgnęłam i:

Lubię powieści historyczne traktujące o miłości, często w historiach tych bohaterowie muszą pokonać wiele przeciwności, żeby być razem. "Anhusz" też wydawała mi się taką lekką powieścią o miłości, osadzoną w historii Turcji. Czym dalej się zagłębiałam, zbliżając się do końca, zrozumiałam swoje błędne założenia. Ta historia traktuje o ludobójstwie, tragedii całego narodu, masowych mordach, bezkarności, a dopiero w tle pojawia się wątek miłości, która wcale nie wiadomo jak się skończy. 

Wiedzieli jednak, że są pewne granice, byli przecież różnymi obywatelami tego samego państwa. Wiedzieli, na co się decydują, ale ponieważ ich miłość, choć zakazana, była nieskończenie cudowna, ryzykowali dla niej wszystko, co mieli. 
Bohaterowie podążają po równi pochyłej, wraz z całym społeczeństwem. Na początku są drobne niedogodności, powolne zmiany w prawie, zabieranie własności, żeby na końcu nie było już żadnych tam zbrodni.

Wydarzenia, choć opisywane w trzeciej osobie, widziane są z trzech perspektyw - tureckiej, ormiańskiej i zagranicznej w postaci amerykańskiego doktora. Ten ostatni jest marzycielem, który wierzy w swoje powołanie i do samego końca nie potrafi uwierzyć w to, co dzieje się tuż obok. 

Ta książka jest bardzo brutalna, wielokrotnie każe spojrzeć na najgorsze ludzkie odruchy, ale jednocześnie bardzo realistycznie pokazuje najgorsze zbrodnie. Uwaga, drobny spoiler - opis gwałtu na dziecku był przerażający, a to w jakim stanie została znaleziona przypominało mi jedną z książek Lisy See, która wywołała u mnie równie ogromne, negatywne emocje i sprawiła, że musiałam dać sobie chwilę, żeby odetchnąć od tej historii. 

Wiele książek traktuje o zbrodniach, które wydarzyły się w przeszłości poszczególnych narodów i całego świata. Do tej pory, choć czytałam o Turcji i to nawet za czasów I wojny (Na drugim brzegu Bosforu) to nigdy nie dotknęłam tak bezpośrednio tematu eksterminacji Ormian, bo w ten właśnie sposób trzeba na te działania patrzeć. Może dlatego ten tytuł wywarł na mnie tak duże wrażenie. 

To historia trudna, czasami przerażająca i brutalna, jednak warto się nad nią pochylić i poznać temat, który być może niektórym nie jest bliski. Wiele mówimy o Żydach w czasie II wojny światowej, czasem nie zdajemy sobie sprawy, że nie tylko ten naród był gnębiony i zabijany. 

Ze swojej strony mogę polecić tę książkę, a tak się składa że dostałam dwa egzemplarze recenzenckie i jednym z nich z chęcią się podzielę. Jeśli macie ochotę na wygranie "Anhusz" Martine Madden w egzemplarzu recenzenckim wpadnijcie jutro na blog - pojawi się mały konkurs :) 


Bardzo dziękuję za możliwość poznania nieznanej dla mnie części historii:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.