poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Piękna i realistyczna "Złota godzina" Sara Donati


Wyobraźcie sobie Nowy Jork w XIX wieku. Miasto w pełnym rozwoju, fabryki, dymiące kominy, żebracy i bogacze mijający się na ulicach. Bruk, po którym przejeżdżają dorożki. Most Brookliński, którego budowa powoli się kończy, perełka architektury. Spójrzcie też głębiej, do mieszkań, gdzie kobiety zmuszone są do usługiwania mężowi i rodzeniem kolejnych dzieci, na przytułki, w których próbują przeżyć sieroty. Gdzieś tam są też dwie kuzynki, odważne kobiety, które nie dały się wepchnąć do wyznaczonych im ról, i dzięki wytrwałości stały się lekarkami. Poznajcie "Złotą godzinę" wspaniały wizerunek Nowego Jorku pod koniec XIX wieku. 


Dwie kuzynki – Anna i Sophie Savard – nigdy nie żyły w konwencjonalny, tradycjonalistyczny sposób. Osierocone w dzieciństwie, były wychowywane przez owdowiałą ciotkę Quinlan w ich ukochanym Waverley Place w centrum Manhattanu. Mimo że bardzo się od siebie różnią – Anna jest odważna i wygadana, ma jasną karnację i ciemne włosy, Sophie zaś to spokojna i pełna wdzięku młoda kobieta, o ciemno-miodowym kolorze skóry oraz kasztanowych włosach – obie łączy ta sama historia, więzy krwi oraz dążność do przełamywania norm i konwencji.
Anna jest chirurgiem, Sophie zaś – położną. To jednak niełatwy czas dla kobiet lekarek. Jest rok 1883, Nowy Jork. Oszałamiające bogactwo współistnieje z niewyobrażalnym ubóstwem, a społeczeństwo przechodzi ogromne zmiany. Z jednej strony miasto rozwija się w zawrotnie szybkim tempie, z drugiej – wpływy zyskują obrońcy wiktoriańskiej moralności. Na drodze kobiet staje Anthony Comstock – niebezpieczny człowiek, który celem swojego życia uczynił zwalczanie wszelkich przejawów nieprzyzwoitości, zwłaszcza aborcję. Mimo tych przeciwności losu Anna i Sophie kochają swoją pracę. Robią wszystko, by zwalczać nierówności społeczne i pomagać uciśnionym kobietom.


Swoją objętością przez chwilę odstraszała mnie od siebie, jednak wystarczyło przeczytać kilkanaście stron, żebym wciągnęła się w historię i drugie tyle, żebym miała pewność, że to był strzał w dziesiątkę. Historia opisana w tej książce skupia się na dwóch kuzynkach, młodych kobietach które walczą, aby robić to co kochają. Jednocześnie poznajemy całe otoczenie w którym żyją, osoby z którymi się spotykają i podejmują wszelkie relacje. 

Autorka wykonała wspaniałą pracę pokazując pełny przekrój społeczny, od bogatych mieszkańców Nowego Jorku, których bale stają się atrakcją sezonu, przez klasę średnią, kończąc na biednych i samotnych. Dzięki świetnie przemyślanej akcji razem z Anną i Sophie zaglądamy do wszelkiej maści przytułków i ochronek dla dzieci, odwiedzamy dzielnicę "kolorowych", razem z nimi wędrujemy po korytarzach i salach szpitali, a także spędzamy czas na rozprawach sądowych. 

Jestem zachwycona kunsztem autorki, która potrafiła pokazać tak szeroki zakres problemów społecznych, a jednocześnie tak plastycznie pokazać ówczesny świat. Sami bohaterowie (a pojawia się ich całkiem sporo) są realistyczni i pasujący do realiów tamtych czasów. Da się ich polubić, budzą zaufanie, często pozwalając przetrwać ogrom cierpienia i ubóstwa, które wypływa z kart tej powieści. 

Bardzo wyraźnie widać walkę kobiet, emancypację, ale również przeciwstawianie się stereotypom. Problemy z aborcją, jej absolutnym zakazem, ale również zakazem wszelkiej antykoncepcji i trudnych warunkach porodów stał się przyczyną wielu nieszczęść życiowych. Kobiety były przerażone perspektywą kolejnych dzieci, szczególnie te z biednych rodzin, które same musiały zadbać o kilkoro drobiazgu często decydowały się na ostateczne rozwiązania. 

Równie silnie ukazane są wszelkiego rodzaju ochronki i przytułki, które często nie zajmują się dziećmi, które dostają pod swoją opiekę. Maluchy maja często bardzo smutne, a nawet tragiczne życie, trafiają w miejsca, o których człowiek nie chce nawet myśleć. 

Wątek kryminalny, który również pojawia się na kartach pobudza wyobraźnię, a jednocześnie wywołuje głęboki sprzeciw. 

To jedna z tych książek, które zostają w pamięci na długo. Nie każdy lubi takie opasłe historie (a ta ma ponad 800 stron), ale warto zadać sobie trochę trudu, żeby odkryć magię i piękno przedstawionego przez pisarkę świata. To wspaniała lektura, którą można się delektować, lub połknąć na raz. 

Powieść historyczna to jeden z moich ulubionych gatunków, a ten tytuł plasuje się w ścisłej czołówce. Nie wiedziałam, że dostanę taką ucztę czytelniczą i jestem zachwycona, że ten tytuł pojawił się w naszym kraju. Mam nadzieję, że inne historie napisane przez pisarkę również będzie mi dane poznać. 


Za możliwość poznanie tej historii dziękuję: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.