poniedziałek, 1 maja 2017

Krótkie? "Życie motyli" Katarzyna Ryrych


Jeśli szukacie historii, która zabierze Was do magicznego małego miasteczka, gdzie życie zaczyna się od nowa, pojawia się grono prawdziwych przyjaciół i rodziny, rodzi się miłość i przyjaźń, a problemy często rozwiązują się same, to zdecydowanie nie sięgajcie po ten tytuł. To historia, która pokazuje, ze trzeba zacząć od siebie, żeby coś się zmieniło, często bliscy robią wszystko, żeby nie pozwolić na szczęście, a małe miasteczka nie są tak przyjazne, jakby się wydawało. 



Izydora czuje, że przegrała swoje życie. Rozwód z mężem, z którym od dawna mijali się w domu, dorosły syn, który o matce pamięta tylko na święta, nadwaga, którą wytykała jej matka od najmłodszych lat, poważny debet na koncie... Kobieta ma wrażenie, że nic nie da się już zrobić. Zmuszona przez życie przeprowadza się do ciotki, ma nadzieję, że tam w rodzinnej atmosferze uda jej się wiele naprawić i poczuć akceptację. Niestety jedynie książki piszą szczęśliwe zakończenia, życie pokazuje, że samemu trzeba zakasać rękawy i zabrać się za zmiany.


Historia ma kilka punktów wspólnych z tymi radosnymi, sielskimi opowieściami, które końca się wielką miłością i nadzieją na przyszłość, jest w niej jednak równie wiele odstępstw. Bohaterka to kobieta, która przekroczyła pięćdziesiątkę. Odchowała syna, który był jej radością w ostatnich latach, skończyła pracę i zrozumiała, że od paru lat coraz bardziej się stacza. Początek kryzysu w małżeństwie, zdrady, jej wieczory z butelką, brak wsparcia ze strony bliskich, przyjaźń która okazała się równie ulotna, jak wszystko inne. Izydora czuje, że więcej nie da rady. Po ostatnim ciosie finansowym marzy jej się nowy początek. Ma nadzieję, że znajdzie go w domu starej ciotki. Dalej nie jest również różowo - małe, plotkarskie, pełne zawiści miasteczko, ciotka, która nie jest serdeczną i ciepłą starszą panią, dziwny mężczyzna, który intryguje bohaterkę. A mimo wszystko Izydora zaczyna przemianę, nie jest ona błyskawiczna, nie staje się inną kobietą. Powoli zaczyna rozumieć, że tylko od niej zależy, czy nadal będzie trwać w obecnym stanie, czy zawalczy o coś nowego.

Historia pokazuje odrzucenie i samotność. Przez cały czas miałam wrażenie, że Izydora nie ma nikogo bliskiego, a ciężko jest samemu walczyć o siebie, kiedy inni nie mają dobrego słowa. Żal i smutek jest idealnym odzwierciedleniem tego, co wypływało spomiędzy kartek. Na pewno inaczej odbiorą historię czytelnicy w wieku podobnym do bohaterki, sama jednak nie wiem, czy miałabym siłę na walkę będąc w położeniu Izydory. 

Wielkim plusem jest wydanie. I choć wiem, że nie ocenia się książki po okładce, to w tym wypadku od razu przykuwa  ona wzrok i zwraca uwagę, z pewnością zachęcając, żeby sięgnąć po książkę. 

To historia o zwyczajnym życiu, codziennych smutkach i radościach, problemach, które możemy spotkać na każdym kroku. Warto dać jej szansę, poznać historię i zapoznać się z bohaterami. W zależności od wieku można odebrać ją inaczej, jest to jednak książka, która zostaje w pamięci. 


Recenzja napisana dla portalu:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.