Follow Us @soratemplates

sobota, 3 sierpnia 2013

O mieście, którego nie było na mapie...

21:22:00 16 Comments
Dziewczyny atomowe

Autor: Denise Kiernan 
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Tytuł oryginału: The Girls of Atomic City. The Untold Story of the Women Who Helped Win World War II
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 3 lipca 2013 
Liczba stron: 440




Czasy II wojny światowej na zawsze zapisały się w ludzkiej pamięci. Ogrom działań, na froncie i poza nim, w miastach, wsiach, laboratoriach, biurach i sklepach. W każdym kraju zaangażowanym w działania zmierzające do rozwiązania konfliktu. Wojna zawsze oznacza poświęcenie ze strony ludzi - najczęściej to poświęcenie jest olbrzymie. Utrata domu, pól uprawnych, majątku. Wygonieni ze swojego miejsca jak chwasty wyrwane z ziemi. Z dnia na dzień, po prostu, tylko w imię wysiłku wojennego. Fabryka zabawek staje się fabryką konserw. Tkalnie nagle produkują materiał na mundury zamiast zwiewnego płótna na kobiece sukienki. Fabryka zwykłych puszek staje się fabryką czołgów.
A w tym wszystkim tajny eksperyment. Budowa Gadżetu, angażująca mnóstwo materiałów, czasu i ludzi. Decydujący argument do uzyskania przewagi wojennej...


Książka "Dziewczyny atomowe" to coś między beletrystyką a reportażem, czy literaturą faktu. Są to zebrane opowieści osób, które pracowały w Oak Ridge, mieście, którego nie można było odnaleźć na żadnej mapie, a wszyscy pracowali pod klauzulą poufności. Opisuje życie, gdzie mimo zapewnień o swobodzie, nie było mowy wyjściu na kawę bez wyznaczonej godziny powrotu. Gdzie mimo zapewnień o braku segregacji kolor skóry sprawiał, że mieszkało się w osobnej dzielnicy. Gdzie nie można było gotować dla siebie, a gumka do majtek była luksusem... 


Jest to książka specyficzna, z podobną formą zetknęłam się pierwszy raz. Zastanawiałam się cały czas, jak wiele musi być w człowieku woli, by być wolnym i by żyć w wolnym kraju. Jak wiele odwagi, by nie wiedząc nic, czasem przejechać pół kraju do pracy, o której również nie wie się nic. Ale i jak wiele zwykłego człowieczeństwa, by w - z założenia - sztucznym zbiorowisku zwerbowanych naprędce pracowników stworzyć miasto - i zbiorowość nie anonimowych twarzy, a ludzi, którzy choć związani klauzulą tajemnicy, zaskakują normalnością swego życia w chwili, gdy okrucieństwo wojny tę normalność powinno odebrać.