Follow Us @soratemplates

poniedziałek, 24 marca 2014

"Uśpiony głos" Dulce Chacón

13:24:00 2 Comments

Dane techniczne:

  • Autor: Chacón Dulce
  • Tytuł: Uśpiony głos
  • Tytuł oryginalny: La Voz Dormida
  • Tłumaczenie: Olga Witkorowska, Katarzyna Okrasko
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba e-stron (epub): 384
  • Premiera: 5 marca 2014
  • Gatunek: literatura współczesna

Ciężko pisze się o książkach, które zmuszają do myślenia. Chciałabym móc przekazać wszystkie uczucia, które po przeczytaniu tej książki odczuwałam. Z każdą kolejną pozycją, która opowiada o historii na świecie, czuje się coraz większą ignorantką. Wojna domowa w Hiszpanii. Niby coś tam słyszałam, ale dopiero ta pozycja otworzyła mi oczy na całe cierpienie ludzi, którym przyszło żyć w czasie jej trwania, ale również po jej zakończeniu.

Hiszpańska wojna domowa – wojna domowa pomiędzy rządem Republiki Hiszpańskiej, wyłonionym przez koalicję Frontu Ludowego i wspierającymi go siłami (liberałami, republikanami, komunistami, socjalistami i anarchistami), a prawicową opozycją (nacjonalistami, monarchistami, konserwatystami i faszystami), która toczyła się w Hiszpanii w latach 1936–1939. Pomimo formalnego zakończenia działań wojennych w 1939 roku, w Hiszpanii do 1979 roku działał zbrojny antyfrankistowski ruch oporu.*
"Uśpiony głos" to przede wszystkim historia kobiet, które przez swoje powiązania były torturowane, wtrącane do więzień, zabijane. Książka zaczyna się od przedstawienia grupy kobiet znajdującej się w więzieniu. Niektóre czekały na wyrok, inne zostały osadzone na wiele lat. 
                       "Kobieta, której było pisane zginąć, miała na imię Hortensja"*
Hortensja to żona partyzanta, którą przyłapano na przekazywaniu żywności. Kobieta jest w ósmym miesiącu ciąży i tylko dlatego jeszcze żyje.
Elvira, dziewczyna około szesnastoletnia, została złapana przez wojsko, gdy czekała wraz z matką na statek. Chciała uciec z Hiszpanii, co niestety się nie udało.
"Spędziła je w karcerze, bo próbowała wytłumaczyć dziadkowi, że podczas przesłuchań zniosła ból, że klęczała na grochu i mocno zaciskała usta, że nie odpowiedziała na ani jedno pytanie i nie zdradziła, kim jest jej brat Paulino."*
Jest jeszcze Pepa, a właściwie Pepita. Młodsza siostra Hortensji, która przeniosła się do Madrytu, żeby móc odwiedzać siostrę. Dziewczyna nie chce mieszać się w politykę. Za dużo przez nią straciła. Chce tylko przetrwać i pomóc rodzinie jak to jest tylko możliwe. Ale również ona zostaje wplątana w walkę, choć nie bezpośrednio.

"Pepa nie wytrzymałaby ani jednego kopniaka. Nie dałaby rady. Gdyby ją złapali, złapaliby wszystkich."
Wiele osób przewija się przez karty tej książki, jest kobieta która musiała patrzeć na śmierć całej rodziny, a ją samą na wiele lat zamknięto w więzieniu. Jest inna, która straciła oko na przesłuchaniu ale i tak nikogo nie zdradziła. Jest dziadek, który wiele lat czeka na wnuczkę. Jest mężczyzna, który po wielu latach dowiaduj się że jego rodzina żyje. 

Autorka powoli łączy wszystkie postacie, splata ich losy. Niestety, choć jest ich całkiem sporo to niewiele doczeka do ostatniej kartki. A nawet jeśli doczekają to będą to lata oczekiwań, aż skazani wyjdą z więzienia. Niektórzy z nich odsiadywali dożywocie, inni spędzili kilkadziesiąt lat w więzieniu. Życie polega na czekaniu, na strachu, na znoszeniu bólu i cierpienia. 

Akcja tej książki dzieje się w latach 1936-1963. Bo wiele lat po wojnie domowej trwają prześladowania. Rząd generała Franco wyłapuje wszystkich, którzy są choć odrobinę podejrzani. Autorka rozmawiała z wieloma osobami, które żyły w tamtych czasach i były w różnym stopniu związane z partyzantką. Niektórzy walczyli, inni mieli osoby walczące w rodzinie. Jeszcze inni zupełnym przypadkiem narazili się na podejrzenia ze strony rządu. Wszystkich jednak spotkał ten sam los. Prześladowania, tortury, więzienia, śmierć. Nielicznym udało się przeżyć i to oni byli źródłem wiedzy dla autorki.

Początkowo wydawało mi się, że brakuje tej książce uczucia. Narrator beznamiętnie przedstawia fakty i historie. Ale szybko zmieniłam zdanie. Same historie były przygnębiające i makabryczne. Styl pisania autorki to uwypukla. Nie potrzeba tu więcej uczuć, bo jest ich wystarczająca ilość. 

Po skończeniu długo myślałam o tym tytule. Tortury, choć nie opisane wprost, śniły mi się po nocach. Ciągły strach przed odkryciem. Nie tylko osób czynnie walczących, ale przede wszystkim rodzin, które same nie podjęły decyzji o walce, ale zostały w nią wplątane mimowolnie. Lata czekania. To wszystko sprawiło, że potrzebowałam trochę czasu żeby się otrząsnąć, zanim napiszę moje przemyślenia. 

Myślę, że warto sięgnąć po tą pozycję, choć na pewno nie jest to książka dla każdego. Jednak, żeby poznać historię nie tylko od strony zwycięskiej, ale również pokonanej, warto czytać takie historię. "Uśpiony głos" to wartościowa pozycja. 

Mimowolnie odkryłam też, co było inspiracją do polskiej okładki. To obraz Pabla Picassa "Guernica", który został namalowany w 1937 roku. "Malowidło przedstawia chaos, śmierć i strach ludzi, które sprowadza wojna na spokojne miasteczko. Tragedia Guerniki została podkreślona poprzez użytą kolorystykę – czerń, biel i różne odcienie szarości. Cierpienie wyraził artysta poprzez postacie i rekwizyty: szczątki ludzkie, płaczące kobiety, leżącego wojownika"*



Źródło.
* Źródło

środa, 19 marca 2014

"Mariska z węgierskiej puszczy" Consilia Maria Lakotta

20:24:00 4 Comments
Dane techniczne:

  • Autor: Lakotta Consilia Maria
  • Tytuł: Mariska z węgierskiej puszty
  • Tytuł oryginalny: Angst 
  • Tłumaczenie: Jacek Jurczyński 
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo M
  • Liczba stron: 350
  • Premiera: 2014
  • Gatunek: powieść współczesna

Ostatnio przeczytałam dwie książki, które pokazywały działania komunistów w okresie powojennym - w Hiszpanii i na Węgrzech. Jedną z nich przedstawię Wam dzisiaj. 

Consilia Maria Lakotta - Urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych ze sobą skroniami, z których jedno zmarło po kilku godzinach, a drugie poświęcono Matce Dobrej Rady - Mater Boni Consili.

Po 1945 roku wydawnictwa zaczęły publikować jej teksty. W swoich powieściach ożywiła postaci z kart Pisma Świętego oraz z historii Kościoła, a także ukazała, jak ludzie wierzący mogą uporać się z trudami własnej egzystencji.*

Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam historię, która rozgrywa się na Węgrzech. Być może nigdy nie czytałam takiej książki, dlatego na początku do "Mariski..." podchodziłam z pewną dozą nieufności. Okazuje się, że zupełnie niesłusznie.
Tytułową bohaterkę poznajemy w 1910 roku, kiedy po wielu latach oczekiwania i przeciwności losu, bierze ślub i zaczyna życie z miłością swojego życia. Jej historia - małżeństwo, macierzyństwo, ciężka walka o godny los, związki z hrabiostwem - przedstawiona jest na tle przemian społecznych, które powoli następowały. Spokojna, mała wieś węgierska, gdzie ludzie byli bardzo często zależni od pana powoli zaczęła się zmieniać. Wojny światowe, a za nimi komunizm dość radykalnie wpłynęły na życie mieszkańców. Autorka pokazuje bardzo często brutalnie poczynania najeźdźców. Trudne życie, które często nie pozostawia wyboru, codzienne problemy i tragedie, skomplikowane wybory - również te moralne. 

Choć dedykacja książki sygnalizuje, że historia opisywać będzie zmagania Kościoła z komunizmem, to jest to tylko jeden z jej elementów. Dopiero syn Mariski będzie musiał dokonywać wyborów. Wcześniej autorka pokazuje trudne życie młodej kobiety, wybory jej męża, tęsknotę za wolnością, puszczą i końmi. Miłość pomiędzy różnymi warstwami społecznymi, namiętność, tęsknotę. Wychowanie dzieci. Karierę muzyczną szwagra. Wiele jest wątków, które splatają się powoli w całość.  

Historia Mariski i jej rodziny otworzyła mi oczy, że nie tylko Polska po wojnie była przez komunistów ciemiężona. Zaraz po II wojnie partia chciała zmienić wszystko - od zwyczajów, tradycji, przez wiarę i życie każdego człowieka. Szlachta była zgnębiona. Bardzo często niewinni, choć wywodzący się z wyższych warstw społecznych ludzie, byli poniżani. Natomiast chłopi mieli dwie możliwości - poddać się partii i pozwolić na pranie mózgu, albo do ostatka walczyć o stare ideały, wiarę i tradycję przekazaną przez ojców. Nowa władza - po płaszczykiem pomocy, niszczyła wszystko. Państwo było coraz bardziej zdestabilizowane. 
Mariska walczyła do końca z nowymi poglądami, według których cała jej wiedza i doświadczenie było bez znaczenia. Jej dzieci również, zarówno córka jak i syn, musiały żyć w ciężkich czasach. Tym bardziej, że oboje poczuli powołanie i założyli zakonne oraz klerykalne szaty. Co się z nimi stało oraz jak walczyli o swoją wiarę musicie przeczytać sami. Poprzez postawę Michaela - młodego księdza, autorka pokazała również trochę inne spojrzenie na przeciwstawianie się partii. Jak daleko można posunąć się w kompromisie? Czy rzeczywiście słowa nowego rządu są słuszne? Czy nie kryje się za nimi drugie dno? Czy Kościół powinien zająć się jedynie dogmatami? A co z ludźmi? Czy dla nich trzeba zaprzestać walki, żeby przynajmniej część księży przetrwała te czasy? 

Po skończeniu zaczęłam szukać informacji o Węgrzech - historii, działaniach państwa oraz życiu zwyczajnych ludzi. Autorce udało się zmusić mnie do myślenia, do zastanowienia się nad tą historią - smutną, przygnębiającą, skłaniającą do refleksji. Losy Mariski, jej rodziny i znajomych często wywołują łzy - wzruszenia, żalu, smutku, złości, bezradności. Bohaterowie dają się lubić, co dodatkowo utrudnia rozstanie.

Jest to wartościowa pozycja,  do której Was zachęcam. Należy wyrobić sobie o niej własne zdanie.


Za książkę dziękuję:


* http://lubimyczytac.pl/autor/65306/consilia-maria-lakotta